ebook Pokój światów
3.49 / 5.00 (liczba ocen: 388)

Pokój światów
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 9.80
24.99 złpremium: 14.99 zł Lub 14.99 zł
17.99 zł Lub 16.19 zł
24.99 zł
-59% 9.80 zł
-6% 17.98 zł
21.22 zł
21.24 zł
24.99 zł
Inne proponowane

Fantasy przygodowe na najwyższym poziomie. Zachwyca dynamiką wydarzeń, spójnością opisywanego świata i rozmiarem kreacji.

I wojna światowa nie skończyła się tak, jak mówią podręczniki historii. Na Ziemi wylądowali Marsjanie. Inwazja została odparta, a uwięziony na powierzchni planety najeźdźca zasymilowany, ale odtąd nic już nie było takie jak dawniej…
Sprowadzone przez Obcych mitbomby uwolniły energię wiary, która ożywiła postaci z mitologii, baśni i legend. Domy otoczono ochronnymi barierami, boscy patroni strzegą poszczególnych miast, po ulicach przechadzają się upiory i magowie. Miejsce dawnych państw zajęły spółki handlowe, Republika Narodów i na pół świadome państwa-organizmy: Wieczna Rewolucja, Wiekuista Puszcza czy Matka Tajga.
Czego poszukuje zorganizowana przez Nowakowskiego – bogatego krakowskiego Marsjanina – ekspedycja na wschód? Trwają lata Pokoju, ale wyprawa sterowcem nad Kresami Rzeczypospolitej nigdy nie należała do bezpiecznych… Czy barwna zbieranina indywidualności – opętany przez nienawiść Mirosław Kutrzeba, stworzony w laboratorium ślepy bóg Szuler Losu, uzależniony od czarciego mleka były inspektor kolejowy Grabiński, cyganka Sara, olbrzym Burzymur i naiwny Jasiek – wie, na co się porwała?
Zamieszkująca ciało Kutrzeby zmora dopilnuje, żeby nie zapomniano o zemście.
Brawurowa powieść Pawła Majki to fantastyka przygodowa na najwyższym poziomie, która zachwyca dynamiką wydarzeń, spójnością opisywanego świata i rozmiarem kreacji. Od czasów H.G. Wellsa wojna światów nie została nakreślona z takim rozmachem!

Pokój światów od Paweł Majka możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Dlatego niech pan posłucha rady Polaka - wtrącił się Grabiński. - W zmaganiach z silniejszymi mamy bogatą tradycję.
Z wiarą to czasami zabawna sprawa. Zdarza nam się w końcu wierzyć w mnóstwo mało prawdopodobnych rzeczy. Wierzymy, że uda nam się zdążyć na pociąg, chociaż zaspaliśmy (może się spóźni!). Trzymamy kciuki, żeby zdać dzisiejszy egzamin, chociaż się do niego nie uczyliśmy (może ściągniemy coś od tego chłopaka, który siedzi na lewo od nas). Pokładamy wiarę w tak małe, czasem banalne rzeczy, jak ładna pogoda, tak samo jak w te większe, poważniejsze, jak na przykład wyzdrowienie ukochanej osoby. Wiara otacza nas praktycznie wszędzie, gdzie się tylko nie ruszymy - i nie koniecznie musi być związana z religią czy naszym wyznaniem. Dlaczego więc jej w jakiś sposób nie... wykorzystać?

Na podobny pomysł wpadł Paweł Majka w swojej powieści Pokój światów. W tej historii wszystko, co znamy, nieodwracalnie zmieniło się po I wojnie światowej. To wtedy na ziemi wylądowali Marsjanie i - posługując się stworzonymi przez siebie mitbombami - powołali do życia wszelkie stworzenia z wierzeń, legend, podań czy mitów, o jakich tylko możecie pomyśleć. Najeźdźcy w końcu zostali odparci, a nawet zaczęli żyć pośród ludzi, ale nie zmieniło to jednego - postacie rodem z kart mitologii, postacie z baśni, potwory, którymi straszyło się małe dzieci - oni wszyscy także pozostali. Ożywieni. Jak więc jeden z moich ulubionych pisarzy, Neil Gaiman, postanowił przenieść wszelkich bogów i bożków na nieznaną, nową ziemię w Amerykańskich bogach, tak Paweł Majka poszedł o krok dalej i powołał do życia wszelkie magiczne istoty, o których bohaterowie jego książki mogli słyszeć.

Muszę przyznać, że świat przedstawiony to jeden z największych, jeśli nie największy plus tej historii. Paweł Majka z wprawą wykreował świat, do którego powróciła magia, destabilizując pozycję technologii. Z ogromną fascynacją czytałam o demonach, biesach, tajemniczych laboratoriach, gdzie ludzkość próbowała tworzyć "broń" w postaci nowych bożków. Tym bardziej, że autor zabiera czytelników w niemałą podróż, kiedy przemierzamy wraz z bohaterami kawałek świata - Wieczna Rewolucja, Wiekuista Puszcza, Matka Tajga, a to tylko niektóre z pół-świadomych organizmów, jakie zastąpiły nasze państwa. Wraz z nimi rządy przejęły także spółki handlowe. Świat podzielony w zależności od wpływów i natężenia magii rządzi się całkowicie odmiennymi zasadami od tego, co znamy z własnego życia.

Powiem Wam, że po Pokój światów Pawła Majki sięgnęłam naprawdę pełna samych dobrych przeczuć. Już na starcie oczekiwałam czegoś świetnego, nowego, czegoś z efektem Wow! Tym bardziej, że pierwsze rozdziały całkiem zawładnęły moją wyobraźnią. Pochłonęły mnie barwne opisy, intrygujący i zajmujący świat przedstawiony, czy ciekawi, wyraziści bohaterowie. Nie wspominając już o fakcie, że chociaż o Pokoju światów bardzo głośno nie było, to można znaleźć w sieci mnóstwo recenzji powieści i większość z nich jest bardzo pozytywna. Jak tu więc nie robić sobie nadziei na świetną lekturę, prawda? Skończyłam czytać tę książkę już jakiś czas temu i od tamtego momentu zastanawiałam się, jak zgrabnie wszystkie moje odczucia zebrać w tę recenzję. Widzicie, to przez fakt, że trochę Pokojem światów się jednak rozczarowałam.

Rozczarowałam o tyle, że zamiast rewelacyjnej historii, na którą z rozdziału na rozdział się nastawiałam, dostałam jednak po prostu dobrą książkę. Dobrą, porządną polską powieść, ale nic ponadto. Wydaje mi się, że w dużej mierze winę ponosi tutaj rozplanowana akcja czy opisy wydarzeń, które zazwyczaj zamiast emocjonować, bardzo mnie nudziły. Przez większą część lektury nie mogłam też pozbyć się wątpliwości co do głównego bohatera, Mirosława Kutrzeby. Jest on postacią dość skomplikowaną, ponurą, całym sobą skupia się jedynie na swoim celu, którym jest osiągnięcie zemsty. Pomaga mu w tym Zmora, która zamieszkuje jego duszę. Kutrzeba posiada przeszłość, która na początku Pokoju światów jest owiana tajemnicą, lecz później autor tłumaczy czytelnikom pobudki, jakimi bohater się kieruje. Powieść jest podzielona na dwie części, z czego jedna opowiada o tym, jak Kutrzeba pomaga bogatemu krakowskiemu Marsjaninowi w jego ekspedycji, aby móc później jakoś na tym skorzystać, a w drugiej części poznajemy niektóre z wydarzeń z jego przeszłości.

Na kartach książki nie zabrakło też palety różnorodnych, oryginalnych postaci drugoplanowych. Paweł Majka tworzy naprawdę ciekawie, wyróżniające się sylwetki i obdarza swoich bohaterów osobliwymi i nietypowymi charakterami. Miałam wiele zabawy czytając o przygodach Szulera Losu, głupiutkiego Jaśka, inspektora Grabińskiego, cyganki Sary czy jej olbrzyma Burzymura. Nie wspominając już o bohaterach, którzy pojawiają się dopiero w dalszej części historii!

Czego nie można odmówić Pokojowi światów? Tego, że naprawdę jest warty uwagi. Czasem opisywane wydarzenia trochę nużą, chociaż powinny trzymać w napięciu, a przygód bohaterów nie obserwuje się z taką ciekawością, jaką powinni wzbudzać, ale te wady bledną, kiedy czytelnik zaczyna myśleć o tym fascynującym i intrygującym świecie. Miło jest mieć do czynienia z rzeczywistością stworzoną z takim rozmachem, jak ta w Pokoju światów. Trzymam kciuki za kontynuację i z niecierpliwością wypatruję kolejnej książki autora, aby przekonać się, na co go jeszcze stać.

Ocena: 4/6
©Nocny Cień
Każdy z nas w coś wierzy, czy to w Boga, czy w zabobony, w dawne legendy, w mądrość ludową, w ślepy los, w słowa polityków, w samego siebie. Wiara w takim czy innym wydaniu jest częścią składową naszego życia. Jednak co by się stało, gdyby postaci z legend i świętych ksiąg pod wpływem siły naszej wiary uzyskały ciała z krwi i kości i pojawiły się na Ziemi? Czy byłoby to błogosławieństwo, czy przekleństwo? I jak wyglądałby świat, gdyby na naszą planetę zawitali Marsjanie? Odpowiedzi na te pytania stara się zawrzeć w swej powieści Pokój światów Paweł Majka.

Zacznijmy od tego, że w powieści Majki losy świata potoczyły się inaczej, niż uczą nas tego podręczniki historii. Pod koniec pierwszej wojny światowej na naszej planecie wylądowali Marsjanie – nie chcieli nas zabić i zniszczyć Ziemi, pragnęli nas skolonizować, bowiem byliśmy mniej rozwiniętą od nich rasą. Przybysze z innych światów zrzucili na Ziemię mitbomby, czyli ładunki wyzwalające moc wierzeń, które drzemały w danych regionach. Wiara w duchy? W Wandę, co nie chciała Niemca? W strzygi, upiory, świętego Mikołaja? W cokolwiek by nie wierzyli ludzie na Ziemi, ich wiara stała się ciałem, bogowie i zjawy pojawili się między nimi, a wszystko to dało efekt odwrotny, niż Marsjanie zakładali. Na Ziemi zapanował chaos, ale jej mieszkańcy bynajmniej nie poddali się nowej władzy. Wskutek wybuchu wiary Ziemianie zyskali nowych sojuszników i dzięki nim mogli ochraniać swoje domy zaklęciami, a miasta oddać pod pieczę ich patronów. Państwa przestały istnieć, teraz są jedynie spółki handlowe, tylko pozornie dzielące się między sobą wpływami, oraz na wpół świadome państwa-organizmy, takie jak Wieczna Rewolucja, Wiekuista Puszcza czy Matka Tajga.

W tak wykreowanym świecie porusza się doprawdy malowniczo dobrana grupa: krakowski Marsjanin Nowakowski, gnany przez zmorę zemsty (a mówiąc „zmora”, mam tu na myśli dosłowną postać wcieloną w duszę mężczyzny) Mirosław Kutrzeba, naiwny Jasiek, który potrafi gadać ze zwierzętami, uzależniony od czarciego mleka były inspektor kolejowy Grabiński (który słynie z niesamowicie celnego oka), ślepy bóg losu Szuler, cyganka Sara oraz zakochany w niej olbrzym Burzymur. Co prawda trwają lata Pokoju, ale równowaga jest chwiejna, a nad niektóre tereny i tak lepiej się nie zapuszczać…

Wyprawa Nowakowskiego ma charakter badawczy, ale Kutrzeba ma swój własny cel. Cel, którego Wam nie zdradzę, cel ku któremu pcha go zamieszkała w jego duszy zmora. Odkąd rodzina Kutrzeby zginęła w wypadku kolejowym, a mężczyzna dowiaduje się, kto był za niego odpowiedzialny i dlaczego, poprzysięga zemstę. I rozpoczyna polowanie…

Muszę przyznać, że mam ogromny problem z tą książką. Z jednej strony podobała mi się alternatywna wersja historii przedstawiona w tekście, a powieść napisana była sprawnie. Z drugiej… Przez całe czterysta stron nie potrafiłam zżyć się z żadnym z bohaterów – nikogo nie polubiłam, nikomu nie kibicowałam, nikogo też nie znienawidziłam z całego serca, życząc mu porażki. Wyprawa trwała, Kutrzeba się mścił, Marsjanin snuł własne, podstępne plany, Grabiński wspominał dawne czasy, odbywały się czarodziejskie bitwy, po nocach budziły się umarlaki, puszcza wysyłała stada zwierzęcych wojowników w stronę naszych bohaterów, a ja czytałam i… nie czułam nic. Ani strachu, ani złości, co najwyżej co jakiś czas czułam się na tyle znużona, że przerywałam na kilka minut czytanie.

Gubiłam się też trochę w tym, że historia toczyła się dwutorowo – mieliśmy czasy bohaterom współczesne, czyli lata siedemdziesiąte XX wieku oraz wydarzenia z przeszłości Kutrzeby, dzięki którym autor pokazał jakie ścieżki doprowadziły mężczyznę do punktu, w jakim znajduje się teraz. Oba wątki przeplatały się ze sobą i prawda jest taka, że czasem dopiero po dłuższej chwili orientowałam się, w którym czasie teraz „jestem”.

Sama nie wiem, co nie zadziałało, bo historia ma potencjał. Może to po prostu między nami nie zagrało, a Was porwie opowieść Pawła Majki? Najlepiej przekonajcie się sami.

Ocena: 3+/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Trochę dziwne ale czyta się świetnie. Polecam, warto przeczytać

Warto zerknąć