ebook Zapłać im, proszę
3.16 / 5.00 (liczba ocen: 26)

Zapłać im, proszę
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 19.90
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK WTK
EMPIK#EMPIK WTK
29.88 zł
-33% 19.90 zł
26.62 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (2)
Inne proponowane

Porwanie, niejasne motywy sprawców i zdeterminowana ofiara – komisarz Michał Grosz w akcji. I dobrze! Mariusz Czubaj

Żona bogatego przedsiębiorcy zostaje porwana. Jej mąż gotów jest zapłacić okup, ale nie ufa porywaczom. Prosi więc o pomoc komisarza Grosza. Jednak plan działania porywaczy wyprzedza wszystkie akcje policji. Zrozpaczony mąż traci zaufanie do Grosza, a komisarz bliski jest zwątpienia w swoje umiejętności. W tej grze wygrać może tylko ten, kto znajdzie błąd w perfekcyjnym planie porywaczy.

Andrzej Swat – reżyser i scenarzysta. Jest autorem seriali „Tulipan”, „Akwen Eldorado” Na kanwie spraw prowadzonych przez komisarza Grosza TVP wyprodukowała serial „Mrok ". Autor mieszka w Puszczy Kampinoskiej, jest wykładowcą w PWSFTViT w Łodzi.

 

 

 

Zapłać im, proszę od Andrzej Swat możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Intryga kryminalna, w której nie ma ani kropli krwi (na jednej z kart rzeczywiście jest krew, ale czym jest naprawdę odpowie lektura książki), w której jest trup, ale zupełnie przypadkiem i bezpośrednio nie związany z właściwą sprawą (przecież policja zobowiązana jest realizować różne równolegle prowadzone sprawy), na przekór temu wszystkiemu, jest tym, co stanowi główny trzon jakościowy omawianej powieści. I nie jest to przypadek przy pracy, albowiem autor „Zapłać im, proszę” w sposób jak najbardziej świadomy wykorzystuje swoje zawodowe umiejętności. Reżyser i scenarzysta tak skonstruował fabułę powieściową, by intryga stanowiła nie tylko element spajający całość zagadką porwania i jego motywu. Zaproponowana intryga to także ciągle dozowany – by przywołać nomenklaturę chemiczną – katalizator, powodujący utrzymanie się zainteresowania czytelniczego i ciągłe napięcie fabularne, z tak wyczekiwanymi w kryminale zwrotami akcji. Swat umiejętnie dozuje informacjami oraz elementami układu przyczynowo-skutkowego. Mam jednak wrażenie, że pisząc powieść zbyt często myślami wybiegał w świat filmu, którym to nastąpi ((być może) ekranizacja opowiadanej historii. Na ekranie, uwzględniając pracę nad gotowym materiałem filmowym, łatwiej jest dopasować ilościowo poszczególne sceny, tak by napięcie i wartkość akcji trzymały cały czas równy, odpowiedni poziom. W powieści „Zapłać im, proszę” jest to trochę gorzej zrealizowane. Niewątpliwie część końcowa opowieści nabiera bardziej rumieńców i dynamiki narracyjnej oraz intensywniej wciąga czytelniczo, niż ma to miejsce w pierwszej połowie książki, w której chwilami odczuwać można spowolnienie na granicy nudy i pewnego rodzaju przegadania na niekorzyść zbyt leniwie posuwającej się akcji. Finał zaś tak szybko przebiega, że w nim uciekają gdzieś głębsze motywy postępowania bohaterów oraz szczegóły ich działań. Reasumując, w tej ciekawie ułożonej intrydze, narzucającej rytm udanej fabuły, brakuje wyważenia tempa i intensywności akcji.

    „Zapłać im, proszę” jeszcze pod jednym względem jest powieścią wartą czytelniczej uwagi. Całą narracja prowadzona jest naprzemiennie, raz z pespektywy policjantów prowadzących czynności wykrywacze pod przewodnictwem komisarza Grosza, a raz z pozycji ofiary, Jolanty Gajdy, i jej porywaczy. Takie ujęcie prowadzonej opowieści nie jest niczym nowym, ale w perspektywie dość długo ukrywanych prawdziwych motywów działania sprawców oraz nie zawsze udanych decyzji i działań policjantów oraz ofiary narracyjna wielostronność uatrakcyjnia lekturę. Spojrzenie z różnych stron współgra także dość bogaty światem postaci literackich, w których na pierwszy plan wybija się oczywiście osoba komisarza Grosza i porwanej Jolanty Gajdy, choć nie małe znaczenie mają także postacie innych policjantów, choćby komendanta Strumiłły czy młodej adeptki policyjnej sztuki, Marty Czapskiej, a z drugiej strony męża porwanej, Stanisława Gajdy i oczywiście dwóch porywaczy, Sitarskiego i Pułaskiego. Autor dość rzetelnie starał się wypełnić charakterystyki stworzonych przez siebie bohaterów. Nie wszystkie postacie są zbudowane kompletnie i komplementarne, ale w wielu przypadkach kwestie charakterologiczne i emocjonalne współgrają z akcją, a także interesująco dopełniają jej tło jakże polskie i zwyczajnie codzienne. Komisarz Grosz, jako główny prowadzący czynności śledcze, podobnie jak w poprzednim tytule Swata, nie jest postacią płaską ani papierową. Rzekłbym, że tym razem otrzymuje więcej przymiotów, zwłaszcza w sferze emocjonalnej o zabarwieniu tak osobistym, jak i społecznym. Nie jest to może mocno męska i policyjnie postać, co zresztą jest świadomym zabiegiem pisarza, lecz ma swój obraz tak bardzo naturalny, a tym samym przekonujący.

    W powieści tej jednak na szczególne wyróżnienie zasługuje postać porwanej Jolanty Gajdy. Z pierwszych kart książki odnieść możemy wrażenie, że autor serialu telewizyjnego „Tulipan”, w formie przerysowania proponuje nam sylwetkę typowej „blondynki”, zdobywczyni majątku męża oraz stałej bywalczyni salonów mody, urody i solarium. To jednak ciekawsza i bardziej złożona osobowość, która w powieści zostaje dodatkowo uwikłana w większą karuzelę emocji i związanych z nimi decyzji. Dominuje w niej gniew i złość, tak kierowana najczęściej w stronę porywaczy, ale nie raz także w kierunku męża, który – jej zdaniem – kalkuluje realizację złożenia okupu. Gdzieś tam w swojej inteligencji dodatkowo porwana Jolanta Gajda próbuje układać własny plan uwolnienia, w którym jest miejsce na strach, ale i odwagę mu zaprzeczającą, a w wielu momentach mogącą być odbieraną jako głupota. Wreszcie kobieta pada ofiarą syndromu sztokholmskiego, choć oczywiście nie zdaje sobie z tego sprawy, tłumacząc zaistniały stan tylko sobie realnym rozumowaniem, wynikającym z wcześniejszych doświadczeń życiowych. Bardzo ciekawym rozwiązaniem u Swata jest wykorzystanie zaistniałego syndromu sztokholmskiego do realizacji intrygi i niejednego zwrotu akcji. To akurat rzadkie u innych autorów.

    „Zapłać im, proszę” Andrzeja Swata, pomimo drobnych wspomnianych niedociągnięć i braku pewnej dozy silniej odczuwalnej tajemnicy oraz mroku opowieści, jest udanym kryminałem, w którym dominuje – powtórzę jeszcze raz – zgrabnie zbudowana intryga kryminalna, mająca wpływ na udany przebieg akcji powieściowej i finalną satysfakcję czytelniczą.
    www.kryminalnapila.blogspot.com

Warto zerknąć