ebook Trzynasty dzień tygodnia
3.7 / 5.00 (liczba ocen: 508)

Trzynasty dzień tygodnia
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 17.15
34.30 złpremium: 20.58 zł Lub 20.58 zł
-24% 25.73 zł Lub 23.16 zł
34.30 zł
34.30 zł Lub 30.87 zł
17.15 zł
26.51 zł
26.84 zł
27.44 zł
28.47 zł
28.79 zł
29.16 zł
30.53 zł
31.00 zł
34.30 zł
34.30 zł
Inne proponowane

Środek zimowej nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Mróz. Niepewność i przytłaczające uczucie bezsilności wobec władz PRL, które wprowadziły stan wojenny. Stacje radiowe nie nadają, telefony milkną. Na ulice Polski wyjeżdżają czołgi i transportery opancerzone. Czy może być lepszy czas na popełnienie morderstwa?

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku polskie władze komunistyczne z generałem Jaruzelskim na czele wprowadzają stan wojenny, który ma za zadanie likwidację „Solidarności” i przywrócenie socjalistycznego porządku w całym kraju. Milkną telefony, a radio i telewizja przestają nadawać. Na ulice polskich miast wyjeżdżają czołgi i transportery opancerzone. W stan gotowości postawiona jest Milicja Obywatelska i Służba Bezpieczeństwa. 
Tej nocy grupa milicjantów wysłana na jedno z poznańskich osiedli, by aresztować działacza „Solidarności” znajduje w sąsiednim mieszkaniu ciało zastrzelonego mężczyzny. W tym samym czasie, w innej części miasta dochodzi do zaskakująco podobnego morderstwa. Oba mieszkania zostały dokładnie splądrowane, a świadkowie w pobliżu obu miejsc zbrodni widzieli milicyjną nysę oraz dwóch ludzi, jednego w mundurze, drugiego w cywilnym ubraniu. Czy to przypadek? 
Na poszukiwania morderców rusza grupa śledczych kierowana przez porucznika Marcinkowskiego, któremu w tym śledztwie mają pomóc dwaj milicjanci – rozpoczynający pracę w wydziale niedoświadczony absolwent szkoły oficerskiej podporucznik Mirosław Brodziak i oddelegowany z SB stary wyga, chorąży Teofil Olkiewicz.

Trzynasty dzień tygodnia od Ryszard Ćwirlej możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Telefon założono mu dość niespodziewanie, jakiś miesiąc temu, mimo że wniosek złożył zaledwie przed dwoma laty. Inni mieszkańcy jego bloku czekali już na to szczęście bezskutecznie ponad dziesięć lat [...].
Dzień inny niż wszystkie

Czasem splot okoliczności sprawia, że łączą się drogi ludzi w momencie najmniej spodziewanym i tym samym zmienia się wiele z ich zamierzeń. Nie zawsze od razu jest to widoczne, niekiedy dopiero w końcowym podsumowaniu, dostrzega się cienkie nitki, łączące z pozoru nic nie mające ze sobą sprawy. Zwłaszcza w przypadku kryminalnego śledztwa.

Z pozoru prawie nie mające ze sobą nic wspólnego wydarzenia, oprócz kolejnych trupów, nie mogą być przypadkowe. Do takich wniosków szybko dochodzi porucznik milicji obywatelskiej Alfred, zwany Fredem, Marcinkowski. Nawet jest mu na rękę nagłe „pojawienie” się denatów, zwłaszcza w świetle wydarzeń z pierwszych godzin trzynastego grudnia tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego pierwszego roku. Przyglądając się bliżej więcej punktów wspólnych zostaje zauważonych, lecz nadal brakuje motywów lub raczej motywu. Jednak niezaprzeczalnie dokonano zbrodni i sprawców trzeba znaleźć, chociaż tropów mało, za to chcących mieć udział w śledztwie aż nadto. Morderstwami zaczyna się także interesować SB, no i zwierzchnicy także oczekują szybkich wyników. Dwa trupy to dużo, zwłaszcza w niespokojnej, grudniowej, atmosferze oraz gdy prowadzi się wyścig z innymi służbami. Ale zespół śledczy, wydający się tylko na pierwszy rzut mocno niedobrany, zbiera coraz więcej śladów oraz poszlak, teraz pozostaje jedynie odsiać plotki od prawdy i nie dać się wyprzedzić innym. To ostatnie nie jest łatwe, zwłaszcza, że do rozgrywki wkracza jeszcze jeden gracz, a i ustalenia śledcze rzucają na zabójstwa i ich kulisy nowe światło. Takiego finału dochodzenia nie spodziewał się nikt, zwłaszcza porucznik Marcinkowski, lecz nie on jeden jest zaskoczony, czasem ten kto jest najmniej brany pod uwagę staje się prawdziwym czarnym koniem …

Polityczne aresztowania, stan wojenny, czołgi na ulicach i … prawdziwe kryminalne śledztwo z wieloma wątkami i niuansami czyli Trzynasty dzień tygodnia Ryszarda Ćwirleja. Rasowy kryminał, prowadzący nas poznańskimi zaułkami podczas godziny policyjnej oraz grudniowych, mroźnych, dni i nie tylko po to by rozwiązać prawdziwie morderczą zagadkę w klasycznym stylu. Historyczna data jest punktem wyjścia dla śledztwa przypominającego swoją konstrukcją te ze starych powieści, lecz także mocno osadzonego w historycznych realiach, ale nie jedynie. Na uwagę także zasługuje wplecenie poznańskiej gwary do dialogów, lecz wszystko to stanowi jedynie tło dla bohaterów i przede wszystkim ich dochodzenia do prawdy, nie tak oczywistej jak się wydaje prawie do samego końca. Kryminalny suspens wciąż jest na pierwszym planie, a postacie zaangażowane są w jego wyjaśnienie wbrew temu, co dzieje się wokoło. Swoisty koloryt gwary i milicyjnego środowiska stają się elementami składowymi fabuły prawie na równi z zabójczą enigmą. Ryszard Ćwirlej po mistrzowsku wykorzystał fakty do stworzenia sensacyjnej, literackiej, fikcji przyciągającej uwagę od pierwszej strony i do ostatniego zdania.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Bimber, wóda, klubowe. Gdzieś pomiędzy nimi śledztwo, stan wojenny i perypetie poznańskich milicjantów. Już samo czytanie Trzynastego dnia tygodnia podnosi stężenie alkoholu we krwi. Rozchodniaczek, maluszek, popołudniaczek, klin, a na zagrychę fajka (brudząca palce), bo w sklepach pustki i zakąsek brak.

Ryszard Ćwirlej przenosi nas do roku 1981. Mamy grudzień. A w grudniu – niespodzianka – śnieg i mróz. Milicja Obywatelska na jednym z poznańskich osiedli przeprowadza akcję zatrzymania działacza Solidarności. Sprawna i szybka interwencja okazuje się nie aż tak szybka i nie aż tak sprawna, ponieważ w sąsiednim mieszkaniu odnajdują zastrzelonego mężczyznę. Wszystko wskazuje na to, ze była to śmierć samobójcza, ale kiedy okazuje się, że w podobnych okolicznościach w innej części miasta dochodzi do podobnego incydentu milicjanci rozpoczynają śledztwo i poszukiwanie zabójcy. A raczej zabójców, bo w miejscach zdarzeń świadkowie widzieli milicyjną nyskę oraz dwóch mężczyzn – jednego milicjanta, drugiego cywila.

Porucznik Marcinkowski z MO chcąc nie chcąc łączy siły z oddelegowanym z SB chorążym Teofilem Olkiewiczem, aby wyjaśnić nie tylko zagadkę tajemniczych morderstw...

Zabawny to kryminał, nasączony pokaźną porcją procentów, zagęszczony papierosowym dymem oraz niewybrednymi, seksistowskimi i politycznymi żartami. Kawał konkretnej, męskiej prozy, ze specyficznym, cierpkim humorem. Akcja powieści zaczyna się 13 grudnia 1981 roku w niedzielę, kiedy mieszkańcy nie tylko Poznania, ale całej Polski zostają poinformowani, że w kraju zostaje wprowadzony stan wojenny. Telefony, telewizja, radio nie działają, na ulicy wyjeżdżają czołgi. Ludzie są zdezorientowani i przerażeni. Autor nie skupia się jednak na tragizmie i strachu, ale kreśli wizję umiejętnego przystosowania się poznaniaków do zaistniałych okoliczności. Wiadomo, jest strach, wzmożona ostrożność, ale także – utyskiwanie na Jaruzelskiego, jawna niechęć do SB okazywana przez obywateli, kombinowanie jak ominąć jakże krzywdzący i niesprawiedliwy nakaz prohibicji, z kim trzymać, do kogo się odezwać. Swobodny język jakim operuje autor wzbogacony jest o elementy gwary poznańskiej, co nadaje opowiadanej historii takiej swojskości i wiarygodności.

Zaraz, ino się oblikę. Giry se dopiero umyłam...Nie mogę wyjść, bo podłogę uślumpram!

Trzynasty dzień tygodnia to skan, wierny skan ówczesnych realiów Polski. Autor zadbał o najdrobniejszy szczegół nie tylko w "rysowaniu scenografii" ale także w kreacji postaci. I to właśnie te elementy składowe fabuły, ta warstwa obyczajowa wywarły na mnie największe wrażenie, gdzieś w tle toczyło się śledztwo ale było one niejako dodatkiem. Jak się okazało na koniec – dodatkiem z genialnym i niespodziewanym zakończeniem. Jedyne, do czego można mieć uwagę to zbyt duża ilość bohaterów oraz alkoholowych libacji. Można się pogubić kto jest kim i gdzie pracuje, ale już nie sposób wskazać kto jest na kacu, a kto jest trzeźwy. Bo wszyscy są non stop pijani.

Jestem absolutnie zachwycona stylem Pana Ćwirleja, humorem, kreacją bohaterów oraz zmyślnym połączeniem wszystkich rozwijanych w powieści wątków. Poznaniacy mają wielkie szczęście i niemałą gratkę z możliwości wglądu w to, co działo się na ich ulicach, w ulubionych lokalach i na ich osiedlach prawie czterdzieści lat temu.

Chylę czoła, biję brawo i sięgam po kolejne książki autora. Zdecydowanie polecam.

Ocena: 6/6
©Tylko skończę rozdział
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    „Trzynasty dzień tygodnia” autorstwa Ryszarda Ćwirleja chronologicznie jest pierwszą częścią cyklu „Poznańscy milicjanci”. A kryminale tym autor przenosi czytelnika do tragicznego dnia 13 grudnia 1981 roku i ukazuje pierwsze godziny po wprowadzeniu przez Wojciecha Jaruzelskiego stanu wojennego. Milicja i służba bezpieczeństwa rozpoczyna zatrzymywanie polskich opozycjonistów. W trakcie akcji, w jednym z mieszkań funkcjonariusze natrafiają na zwłoki, które noszą wyraźne ślady tortur. Pojawia się zatem sprawa kryminalna odpowiednia dla organów ścigania. Funkcjonariusze Marcinkowski, Brodziak i Olkiewicz będą musieli mocno się napocić i nagłówkować aby doprowadzić sprawę do rozwiązania.
    „Trzynasty dzień tygodnia” ukazuje czytelnikowi kawałek mrocznej historii Polski i wywołuje zapewne w czytających negatywne wspomnienia. Autor jakby chcąc wynagrodzić czytelnikowi tę mroczną stronę powieści –stan wojenny, zamieszcza w fabule wiele żartów i dowcipów, które potrafią doskonale rozbawić i zmniejszyć w odpowiedniej chwili towarzyszące lekturze napięcie emocjonalne.
    Powieść polecam szczególnie tym czytelnikom, którzy nie maja pojęcia czym był stan wojenny w Polsce i jak ludzie żyli czy nawet egzystowali w tym tragicznym dla wielu Polaków czasie. W prawdzie to nie książka historyczna a kryminał, jednak bardzo przemawiająca do naszej wyobraźni.
    Dla mnie, Ryszard Ćwirlej wykonał znowu kawał doskonalej roboty.

  • Awatar

    W przypadku tej powieści nie warto za dużo się rozpisywać - jednym słowem klasa sama w sobie. Czuć tu i powagę stanu wojennego, i humor oraz absurd PRL-u. Groza z uśmiechem ida w jednej parze. Nie wszyscy są źli, nie wszyscy piją, a nawet jeśli piją, maja przebłyski genialnej myśli śledczej. I znów gwara wielkopolska, jak żywa, barwna i autentyczna do szpiku kości.
    A smaczku dodaje wyjątkowa rywalizacja pomiędzy SB a MO - i domyślacie się, że jowialni milicjanci musza być górą? czy na pewno, czy wszyscy? Przeczytajcie sami!

Warto zerknąć