Farba znaczy krew
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.87 / 5.00
liczba ocen: 142
Ilość stron (szacowana): 330
dołącz do programu UpolujEbooka.pl
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
26.90 złpremium: 16.14 zł
-23% 20.71 zł
22.53 zł
22.87 zł
26.90 zł
Pozostałe księgarnie
22.50 zł
22.51 zł
22.87 zł
24.21 zł
24.50 zł
25.02 zł
26.90 zł
26.90 zł
26.90 zł
Opis:

Myśliwi to pasjonaci i miłośnicy przyrody. Lasy, łąki i bagna znają jak własną kieszeń. O zwyczajach zwierząt wiedzą wszystko. Potrafią opowiadać o nich godzinami, nie kryjąc zachwytu dla piękna natury. Tak chcą być postrzegani. A jednak nie wystarcza im podglądanie z ukrycia, podziwianie z daleka. Zabijanie zwierząt uzasadniają tradycją, odwiecznym rytuałem. Przed opinią publiczną usprawiedliwiają się koniecznością utrzymania naturalnej równowagi w przyrodzie i ochroną upraw.

Tę książkę napisał człowiek, który był przez wiele lat częścią środowiska łowieckiego. Zrozumiał jednak nie tylko, że zabijanie jest złe. Odkrył także, że za pasją do polowania kryje się obsesja sprawowania kontroli nad światem, poczucie siły i władza. I pieniądze, bo myślistwo to także potężny biznes.

Dzisiaj w polowaniach widzi rozłożone na lata samobójstwo. Zabijając zwierzęta i niszcząc przyrodę, unicestwiamy także ekosystem, którego jesteśmy częścią. Ta książka może pomóc to zrozumieć.

Recenzje blogerów
Nagle okazuje się, że myśliwy i polowanie to tylko pretekst do dużo szerszych i głębszych rozważań, których punktem centralnym jest stosunek ludzi do zwierząt.

Farba znaczy krew to książka, która stanowi doskonałą przeciwwagę (czy może jest uzupełnieniem?) dla tych wszystkich książek, które teraz są na fali. Duchowe życie zwierząt, sekrety roślin, sekrety drzew, ukryte życie lasu – o roślinach i zwierzętach pisze się dzisiaj bardzo dużo. To dobry trend i cieszy mnie to, że ludzie pragną czytać takie książki. Wszystkie one jednak są w miarę przyjemne. Nawet jeśli pojawiają się w nich fragmenty, które stawiają człowieka w złym świetle, nie robią aż tak wielkiego wrażenia na czytelniku. W końcu przecież mamy świadomość, że czasami jesteśmy, a już na pewno byliśmy, beznadziejni, jeśli chodzi o stosunek do przyrody.

Farba znaczy krew jest książką pod tym względem zupełnie inną. To książka niewygodna. Wstrząsająca, ale nie w sposób oczywisty. Na pierwszy rzut oka jest niepozorna. Zenon Kruczyński urodził się w rodzinie myśliwskiej, takiej z tradycjami. Chyba mogę napisać, że po prostu nie miał wyjścia – musiał zostać myśliwym. Jednak po latach polowań coś się zmieniło, coś przestało pasować. Skończył z polowaniem, zmienił swoje życie. Farba znaczy krew, jak sam mówi powstała jako wyraz mojej fundamentalnej niezgody na fakt, że w naszym ludzkim świecie możliwe jest zabijanie dla rekreacji, hobby, dla sportu myśliwskiego – jak to sami myśliwi nazywają. Dodatkowym, tragicznym aspektem jest to, że ludzkość usankcjonowała prawem tę makabryczną rozrywkę.

Przede wszystkim jej lektura to wyjątkowa okazja zobaczyć środowisko myśliwych od środka. Być może mgliście wydaje nam się, że wiemy, że polowanie jest złe. Poznanie szczegółów takiej działalności, programów, przebiegu spotkać, a przede wszystkim przebiegu samych polowań powoduje, że nagle się przebudzamy i już jesteśmy tego pewni. Kruczyński przez wpuszczenie nas do tego świata zrobił olbrzymi krok ku negatywnemu społecznemu postrzeganiu myślistwa. Każdy, kto przeczyta tę książkę nie będzie miał żadnych wątpliwości.

Najbardziej wstrząsające są dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest głupota ludzka. Teoretycznie powinniśmy się już do niej przyzwyczaić, przecież występuje jako główny bohater bardzo często, ale po prostu nie sposób tego zrobić. Zwłaszcza w kontekście życia. Kruczyński opisuje przepisy myśliwskie, które są naginane dla tych, dla których warto albo tych z pieniędzmi; porusza temat nieznajomości przyrody przez myśliwych, to, że nie ma takich zajęć na kursach przygotowawczych (pozostaje sobie zadać pytanie, jak można obcować z przyrodą, nic o niej nie wiedząc?), opisuje przekręty, pójścia na łatwiznę, polowania, które tak naprawdę polowaniami nie są, a w których chodzi jedynie o zabicie zwierzęcia. W którymś momencie czytelnik ma dość – bo naprawdę przestaje rozumieć, jak takie rzeczy są możliwe. Na dodatek legalnie.

Druga rzecz, która wstrząsa czytelnikiem to opisy polowania. Ale nie całego – sam moment zabicia zwierzęcia i to, co trzeba z nim zrobić później. Nigdy nie rozkładałam polowania na czynniki pierwsze, nigdy się tak naprawdę nad tym nie zastanawiałam. Drobiazgowy opis czynności i przede wszystkim uczuć, które towarzyszą temu wydarzeniu, chłodny i racjonalny, z pozoru bez emocji, jest jak walnięcie obuchem w głowę. Zostaje w czytelniku na zawsze.

Tak jak jest wstrząsająca, jest też poetycka. Autor nie podszedł do tematu jak do surowego przedstawienia faktów. To bardziej historia jego życia, próba zrozumienia, objęcia tematu całościowo, z nawet najbardziej odległej strony. Kruczyński przeprowadził wiele rozmów – z nauczycielem zen sensei Sunyą Kjolhede, z działaczką ekologiczną Ruth Rosenhek, z Łowczym Wojewódzkim, z psychologami Anną Dodziuk i Wojciechem Eichelbergerem, z żonami myśliwych, z lekarzem weterynarii. Mamy ujęty każdy etap i każdą stronę bycia myśliwym, istnienia myślistwa jako zjawiska, postrzegania go przez społeczeństwo. Mamy podane wszystkie konsekwencje, zalety wymienione przez zwolenników i wady wymienione przez przeciwników. Książka jest napisana z szacunkiem i ze współczuciem dla myśliwych. Nie ma tam oskarżeń, nie ma agresji, jest tylko próba zrozumienia i niezgoda na bezpodstawne okrucieństwo. Myślę, że taką książkę mógł napisać tylko były myśliwy. Nikt inny nie dotarłby do sedna sprawy, nie umiałby jej tak przedstawić.

To ważny głos wypowiadający się w istotnej sprawie. Bardzo się cieszę, że Czarne zdecydowało się na wznowienie. To kolejna książka, która w bezkompromisowy sposób obnaża człowieka. Jesteśmy na tym świecie stosunkowo niedługo, a wydaje nam się, że jesteśmy najważniejsi i że bez nas cały świat popadnie w chaos i nie da sobie rady. A prawda jest taka, że da sobie radę doskonale i nawet pewnie odetchnie z ulgą. Dlaczego nam się wydaje, że musimy wszystko kontrolować? I że mamy do tego prawo? Skąd się bierze potrzeba zabijania? Czy możemy przejść nad nią do porządku dziennego, bo dotyczy tylko zwierząt? A jednak przytoczone wypadki pokazują, że nie tylko – są miejsca, w których można spotkać ludzi chodzących z bronią i mogących strzelać do wszystkiego, co się rusza. Czy to nie jest niepokojąca wizja?

Ważna książka, która stawia pytanie o istotę człowieczeństwa – nie tylko tych, którzy polują, ale nas wszystkich.

Ocena: 6/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć