Wołanie kukułki
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.84 / 5.00
liczba ocen: 344091
najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
25.69 zł
27.12 zł
31.90 zł
31.90 zł
Pozostałe księgarnie
26.19 zł
26.73 zł
27.12 zł
27.31 zł
28.71 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.90 zł
31.90 zł
Opis:

Jedna z najgłośniejszych premier 2013 roku! Powieść detektywistyczna, która sama stała się przedmiotem śledztwa dziennikarzy polujących na prawdziwe nazwisko jej autora…

Książka, która wywołała równie wielkie zainteresowanie czytelników jak jedna z najsłynniejszych serii fantasy ostatnich lat.
Ciało supermodelki Luli Landry zostaje znalezione pod balkonem jej londyńskiego apartamentu. Policja stwierdza samobójstwo, lecz brat ofiary nie wierzy w tę wersję i zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a.
Strike jest weteranem wojennym, podczas służby w Afganistanie ucierpiał fizycznie i psychicznie. Ma kłopoty finansowe i właśnie rozstał się z kobietą swojego życia. Sprawa Luli to dla detektywa szansa na odbicie się od dna, ale im bardziej wikła się w skomplikowany świat wyższych sfer, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo.
„Wołanie kukułki” to wciągająca klimatyczna powieść zanurzona w londyńskiej atmosferze spokojnych uliczek Mayfair, ciasnych barów East Endu i tętniącego życiem Soho. Książka otwiera cykl kryminałów z Cormoranem Strikem w roli głównej. Sama zresztą stała się „postacią numer jeden” zwieńczonego sukcesem dziennikarskiego dochodzenia. Ujawniło ono, że za pseudonimem Robert Galbraith kryje się nie kto inny tylko sama J. K. Rowling, autorka siedmiu najpoczytniejszych powieści ostatnich lat.

Wołanie kukułki od Robert Galbraith możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
CYTATY:
Kłamstwo nie miałoby sensu, gdyby prawda nie została uznana za niebezpieczną.
Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją, i za pośrednictwem pozostawionych po sobie śladów.
Są jakieś granice bólu, który można wytrzymać.
Recenzje blogerów
Zdolność piszącej pod pseudonimem autorki Wołania kukułki, do nadawania specyficznego charakteru poszczególnym postaciom jest dosłownie wyjątkowy. Slang ulicy jest soczystym językiem podziemia. Żargon celebrytów i gwiazd wszelkiej maści niesamowicie naturalny, zaś bełkot bohatera po przekroczeniu zwyczajowej dawki alkoholu, wręcz wzruszający swoją wiarygodnością. J.K Rowling słowem, jak pędzlem, kreśli wyraziste, prawdziwe i niesłychanie barwne postaci. Dajemy się wciągnąć w perfekcyjnie zakreślony przez nią świat, bez cienia sprzeciwu.

Cormoran Strike ma za sobą przeszłość wojskową, teraźniejszość detektywistyczną i przyszłość, której łakniemy z każdą kolejną książką cyklu. Z protezą zamiast nogi, bez adresu zamieszkania i choćby namiastki własnego pojazdu, którym mógłby uganiać się za prawdą jest mistrzem subtelności. Każde jego zdanie wydaje się właśnie tym, którego należało użyć, a perfekcyjne opanowanie mowy ciała i wyczucie ludzkiej psychiki, graniczy prawie z ideałem detektywa. Jakby z przypadku, do tego ideału, dołącza najwyższej próby współpracowniczka. Bez doświadczenia, za to z ogromną intuicją i umiejętnością brawurowej momentami, improwizacji. Szybko, i w sposób daleki od wymuszonego stają się sprawnie działającym tandemem. Aż żal, że żyją jedynie na papierze.

Rytmiczne tempo, wiarygodni bohaterowie i realistyczne zachowania składają się na wartość Wołania kukułki, jako cennej pozycji kryminalnej w kolekcji każdego, ceniącego się Czytelnika tego gatunku. Figury powieściowe są nam bliskie, bo przydarzają im się prozaiczne, życiowe wyzwania. Rowling zdjęła swoje postaci z pompatycznego piedestału herosów i zręcznie wprowadziła ich do naszych domów i miejsc pracy. W trakcie lektury, siedzimy obok nich przy biurku i jedziemy na sąsiednim siedzeniu w autobusie. Co rzadko się zdarza, stajemy się uczestnikami historii. Z bezpiecznej perspektywy wyeksploatowanego, domowego fotela, w którym zazwyczaj przechodzimy do innego wymiaru. Czyli czytamy.

Ocena: 6/6
©Wiedziennik
Robert Glbraith to literacki pseudonim J. K. Rowling, zaś J. K. Rowling to literacki pseudonim pani Joanne Murray, niezamożnej nauczycielki, która napisała cykl powieści o młodocianym czarodzieju Harrym Potterze. Dzięki temu przestała być niezamożną nauczycielką i stała się zamożną pisarką, scenarzystką i producentką filmową. Elementarnie proste, drogi Watsonie.

Bohaterem powieści jest Cormoran Strike. Już samo imię powoduje, że żal nam faceta. A na dodatek dowiadujemy się, że jest on weteranem z Afganistanu, inwalidą, który stracił na wojnie nogę, a na domiar złego jest nieślubnym synem pewnej gwiazdy rocka z lat siedemdziesiątych. Tatuś to kawał sukinsyna, mamusia kiedyś tam przedawkowała narkotyki, a Cormoran własnie zerwał z wyjątkowo atrakcyjną i równie wyjątkowo wkurzającą narzeczoną. Fajnie się zaczyna, co?

Jedną z największych zalet tej powieści jest to, że akcja rozgrywa się w Londynie. Prawdziwym Londynie, a nie jakimś londynopodobnym mieście. Autorka (autor?) bardzo dba o realia. To jest przyjemne, jeśli się wcześniej przeczytało kilkanaście powieści, w których tło akcji wyglądało jak w kiepskim teatrzyku kukiełkowym z prowincji. Zapewne okażę się starym zrzędą, jeśli przy tej okazji ponarzekam na powszechnie panoszące się braki w wykształceniu młodych pisarzy, którzy realia towarzyszące akcji traktują jako zło konieczne i lekceważą je. Ale nie mogłem się powstrzymać.

Cormoran Strike rozwiązuje zagadkę tajemniczej śmierci znanej modelki. Choć policja zakwalifikowała ją jako samobójstwo, brat zmarłej ma wątpliwości. To on zatrudnia detektywa. Strike zaczyna więc śledztwo i dociera do coraz bardziej zagmatwanych okoliczności. Zakończenie jest zaskakujące.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Kiedy brałam książkę do ręki, nie wiedziałam, że jej autorką jest J. K. Rowling. Jakoś mi to umknęło, choć kręcę się gdzieś tam w książkowych kręgach. Przyciągnęła mnie okładka, dopiero później przeczytałam opis z tyłu. Ale jednak okładka była pierwsza i zaważyła. Skusiłam się też na książkę z tego powodu, że naprawdę dość dawno nie czytałam dobrego kryminału.

Wołanie kukułki rozpoczyna się trupem i to trupem super znanej modelki Luli, jak to na dobry kryminał przystało, po czym po niedługiej chwili poznajemy naszego bohatera. I tutaj ogromny plus, bo wreszcie detektywem nie jest przystojniak o urodzie Adonisa, zwinny właściciel kaloryfera na klacie, ale duży, niezgrabny facet, weteran wojenny, który na wojnie stracił prawą nogę. Do tego właśnie rzuciła go narzeczona i został on na lodzie, bez pieniędzy, bez mieszkania, bez klientów, bez przyszłości. Nasz detektyw, Cormoran Strike, właśnie usiłował ową narzeczoną dogonić na schodach, kiedy stanęła mu na drodze jego przyszła, tymczasowa asystentka, Robin. Unikając staranowania jej, Strike łapie ją niechcący za pewną część ciała i tak właśnie zaczyna się ich znajomość. A żeby było jeszcze lepiej, już wkrótce zjawia się klient, brat ofiary wspomnianej na początku, który zleca Strike’owi śledztwo. Może więc z tym twierdzeniem nieposiadania przyszłości, to póki co nie ma się co śpieszyć?

Lubię książki, w których główny bohater budzi moją sympatię. A tutaj właśnie nie da się nie lubić Cormorana. Osobiście polubiłam go za tę jego dosadną wręcz niezgrabność, misiowatość, za spokój i za niedoskonałość, ale również za profesjonalizm. Cormoran zbiera dowody, rozmawia z ludźmi i krok po kroku zbliża się do rozwiązania zagadki. Autor(ka) świetnie skonstruowała akcję, brak w niej niedociągnięć, każdy ruch i posunięcie są logiczne i dopracowane. Postaci są zróżnicowane do tego stopnia, że nawet wypowiadają się inaczej, z różnym akcentem, mamy tu ludzi z wyższych sfer, mamy też biedotę, jest bogactwo świata mody i ubóstwo niższej klasy społecznej. Są ludzie zepsuci do szpiku kości oraz uczciwi i szlachetni, jak nasz Strike.

Robin, asystentka naszego detektywa, szczęśliwa narzeczona pewnego nudnego księgowego, zatrudnia się u Strike’a tylko tymczasowo, a w międzyczasie szuka innej, lepiej płatnej, pracy. Jest ciepła, obowiązkowa, skrupulatna, w pełni zorganizowana, ale nie sposób nazwać jej nudną. Polubiłam ją od razu, od pierwszych stron książki i to uczucie trwało tak niezmiennie, aż do jej końca. Robin to idealna asystentka dla Cormorana, niemalże czyta mu w myślach. Taktowna i kompetentna, zaskakuje go coraz bardziej, choć początkowo wcale nie był do niej przekonany. Po niedługim jednak czasie, zarówno on, jak i my zauważamy, że stanowią idealną detektywistyczną parę, zderzenie dwóch przeciwieństw na gruncie zarówno zawodowym, jak i prywatnym.

Autorka wręcz doskonale nakreśliła główne postaci, nie tylko Cormorana i Robin, ale też wszystkie poboczne, te bardziej i mniej ważne. Cormoran Strike to studium człowieka samotnego, nieco zagubionego, ale też dobrego detektywa, logicznego umysłu, znajomości ludzkich charakterów, a przy tym również kogoś, kto dobrze wie, czym jest kpina i śmiech. Upokorzeń i wstydu doświadczał w życiu nie jeden raz, wie, czym pachną i jak smakują, a mimo to idzie dalej, choć nie zawsze jest pewien, czy postępuje słusznie.

Wołanie kukułki ujęło mnie opisami Londynu. Klimatem uliczek Mayfair, atmosferą Soho i Chelsea, zderzeniem pięknych wnętrz bogaczy i obskurnością barów East Endu. Nawet w agencji słychać szum miasta, stukot kropel deszczu uderzających o parapet, szarzyznę typowej, londyńskiej pogody, czasem smutnej, czasem urokliwej. Tętniące życiem miasto, niezależnie od pory dnia, czy nocy, towarzyszy Strike’owi za każdym razem, kiedy ten powoli przechadza się ulicami, czy kładzie się spać na polowym łóżku w swojej agencji. Atmosfera tych opisów przenika czytelnika, wkrada mu się do serca i nie sposób zapomnieć tych wszystkich ulic jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę.

Czy domyśliłam się, kim jest morderca? Nie! Prawie do samego końca. W moim mniemaniu to plus dla książki i jej autora(-ki). Powieść ma 450 stron, dopiero coś koło 430-stej zaczęłam podejrzewać, kto mógł zabić. Cormoran demaskuje go z iście poirotowską klasą dobrego detektywa, ze stoickim spokojem, z wrodzoną sobie subtelnością, której- pomimo potężnej postury – ma w sobie naprawdę wiele.

Podsumowując: książka jest świetna, czyta się szybko i kiedy ją odkładałam, nie mogłam się doczekać chwili, kiedy znowu do niej zajrzę, mocno wciąga, choć z początku akcja rozkręca się powoli. Później jednak nabiera tempa i nie można się od niej oderwać. Odkrywamy sekrety wraz z Cormoranem, kibicujemy mu w rozwiązywaniu zagadki śmierci pięknej modelki, poznając jego samego coraz lepiej i chyba coraz bardziej pałając do niego czystą, niczym niezmąconą sympatią.

Z ogromną przyjemnością sięgnę po następne książki z Cormoranem w roli głównej, których (ponoć) ma być aż siedem. Wygląda na to, że siódemka to szczęśliwa liczba autorki Wołania kukułki. Polecam wszystkim, zarówno miłośnikom kryminału, jak i każdemu, kto lubi dobrą, ciekawą literaturę.

Ocena: 5+/6
©Papuzie pióro
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Wow, już dawno nie czytałam tak dobrego kryminału.
    Na początku podeszłam do ksiązki dość sceptycznie po wszystkich pochwałach jakie zaserwowano autorowi, wiadomo w gusta czytelników nie łatwo trafić. Ale ... gdy tylko odkładałam książkę na półkę, zerkałam co kilka minut i jej kierunku zastanawiają się, prasowanie zrobię jutro i czytałam dalej.
    Zero zbędnych opisów, ciekawa fabuła, lekkie pióro i czytelnik zagłebia sie delikatnie w świat Cormorana.
    Dodam, że nie czytałam Harrego Pottera, lecz jeżeli napisany jest podobnie to chyba bedę musiała.
    Polecam gorąco.

  • Awatar

    Ha, jestem w szoku. W sumie do samego końca nie wiedziałam kto zabił. A Strike'a da się lubić. Rowling zdecydowanie dała radę. I super. Bo Harrego kochałam za młodu to teraz z ochotą sięgnę po dalsze przygody tego detektywa

  • Awatar

    Zasłużone 5 gwiazdek - bo dlaczego by mniej... Nie ma za co odjąć. JK Rowling pod nowym szyldem daje wciąż wspaniałą jakość. Książka ma wszystko czego potrzebuje najlepszy kryminał. Duet głównych bohaterów jest czymś (przynajmniej dla mnie) nowym w tego typu literaturze i daje to dodatkową dynamikę fabule. Co do samej fabuły - świetnie narysowana historia, mimo, że od początku wszystko wydawało się oczywiste w finale dostaliśmy przysłowiowego buta prosto w twarz. Obowiązkowa lektura. Polecam, jednocześnie zabierając się za kolejny tytuł spod tego szyldu - Jedwabnik.

  • Awatar

    Sięgnęłam po ten tytuł wiedziona ciekawością jak autorka Harrego Pottera poradzi sobie z innym gatunkiem literatury. Muszę przyznać, że dała radę. Nie mogłam się oderwać. Próbowałam rozwiązać zagadkę razem z detektywem i nawet zapragnęłam zostać sekretarką kogoś takiego jak Cormoran Strike (swoją drogą ciekawy pomysł z tym imieniem). Naprawdę to lubię i polecam.

  • Awatar

    Jako fanka cyklu o Harrym Potterze z zaciekawieniem sięgnęłam po kryminał J.K.Rowling, zwłaszcza że o jej poprzedniej ksiażce nie słyszałam zbyt wielu pochlebych opinii. I oto dostałam dobrze skonstruowany, trzymający w napięciu, rzetelnie napisany kryminał w stylu, jaki lubię najbardziej - zagadka kryminalna i czarny humor. Książka jest świetna. Polecam gorąco, niedługo kolejny tom przygód Cormorana Strike'a ;)

  • Awatar

    Nie czytam kryminałów, ale nie mogłam się powstrzymać przed przeczytaniem, biorąc pod uwagę fakt, że autorką jest kobieta, która zasłynęła serią książek fanstasy o nastoletnim czarodzieju. I muszę przyznać, że jestem zdumiona, że autorka pisząca dla dzieci potrafiła stworzyć kryminał dla dorosłych, od którego nie można się oderwać.

  • Awatar

    ŚWIETNE!!!
    „Wołanie Kukułki” jest powieścią kryminalną udaną i dobrze napisaną, na miarę pisarskiego kunsztu autorki wcześniejszych przygód Harry Pottera. Narracja językowo została dopracowana w szczegółach, zwłaszcza widoczne jest to w bogatym zestawie dialogów, które są właśnie egzemplifikacjami czysto ludzkich zachowań interpersonalnych, a nie stanowią przykładu wyłącznie form przesłuchania. Drobiazgowość w opisach osób i sytuacji chwilami tak denerwująca, w perspektywie całej opowieści i rozwiązania intrygi znajduje usprawiedliwienie, stanowiąc ważny argument literacki. Miejscami autorka językiem przenosi nas w świat metafor jakby wprost z czarodziejskiego świata Hogwardu, co uznaję za wtręty o swoistej barwie i znaczeniu powieściowym, jak choćby na ten mały przykład: „Strike zadał sobie pytanie, czy dziwne podejrzenie, które nie dawało mu spokoju, jest czymś więcej niż tylko cieniem przesuwającym się w głębi błotnistej sadzawki; grą światła, iluzorycznym zjawiskiem na pomarszczonej wiatrem tafli wody. Czy te maleńkie zawirowania czarnego szlamu zostały wywołane przez jakiś oślizgły ogon, czy są jedynie skutkiem nic nieznaczących wyziewów gazu wydzielanego przez algi? Czy w mule czai się i kryje coś, czego bezskutecznie szukały cudze sieci?”. Na szczęście jednak dla całej językowej konstrukcji i tkanki takie fragmenty są wyjątkami, a narracja jest wyrazista i czytelna.

    „Wołanie Kukułki” jako debiut i odsłona kryminalnej twarzy J.K. Rowling to powieść warta lektury. To książka wciągająca i intrygująca, niezależnie od spokoju narracji i dojrzałości świata przedstawionego, w którym czytelnik nie zazna prostej i szybkiej odpowiedzi na postawioną zagadkę kryminalną.
    www.kryminalnapila.blogspot.com

  • Awatar

    Sięgnęłam po książke po zamieszaniu z autorem i w zasadzie tylko dlatego, ale nie żałuję. Książka zupełnie inna niż Trafny wybór, typowy kryminał trzymający w napięciu do końca.

  • Awatar

    Poprawny i dobrze skonstruowany kryminał, świetnie się czyta, ale d...łoni nie urywa :)

  • Awatar

    Na początku powieść wydaje się bardzo niewinna i nie zapowiada niczego szczególnego. Detektyw z ciężką przeszłością, problemami w teraźniejszości i niepewną przyszłością dostaje pozornie bezsensowne zadanie - odnaleźć mordercę osoby, którą wszyscy łącznie z policją uznali za samobójczynię. Ale im dłużej czytałam i im więcej szczegółów poznawali bohaterowie, tym bardziej się angażowałam, aż w końcu "Wołanie Kukułki" totalnie mnie wciągnęło.

    Z każdą kolejną stroną coraz bardziej intrygowało mnie kto zabił i jak właściwie to zrobił - przecież już na początku przedstawiono wszelkie dowody świadczące, że nikt nie mógł popełnić zbrodni niezauważony. Miałam swoje typy, w których kilka razy się gubiłam, ostateczne rozwiązanie okazało się oczywiście być tym, które szybko odrzuciłam.

    Poboczny wątek detektywa Strike'a i jego sekretarki Robin jest całkiem przyjemny. Chętnie zamieniłabym się z Robin i stanęła przypadkiem przed drzwiami prywatnego detektywa. Z pewnością byłabym tak samo podekscytowana jak ona. Sam Cormoran Strike na początku wydawał mi się być mało ciekawy, ale z czasem bardzo go polubiłam. Podoba mi się sposób w jaki w tej książce przedstawione są uczucia i emocje, bo doskonale potrafiłam sobie wyobrazić wszystkich bohaterów i postawić się na ich miejscu.

  • Awatar

    Jedynym powodem, dla którego sięgnęłam po tą książkę był fakt, że napisała ją J.K. Rowling pod pseudonimem (Robert Galbraith). Innego powodu nie znalazłam, nawet przyciągająca uwagę okładka nie była motywem, było nim nazwisko. Tą Autorkę biorę w ciemno, nie ma znaczenia co napiszę, ja to na pewno przeczytam. I wiem, że dostanę dawkę czegoś prawdziwego, co zostanie w mojej głowie na dłużej.

    Harrego Pottera nie oddam nikomu, za nic w świecie nawet gdy będę miała 60 lat, jestem o tym przekonana. „Trafny wybór” był dla mnie mega trudną książką, ale rozłożyła mnie na łopatki i ten szok przy końcu towarzyszy mi do dziś jak o niej myślę. „Wołanie kukułki” jest dodatkowo na piedestale bo to kryminał, mój ulubiony gatunek literacki, a ponieważ Rowling przez pierwsze 7 książek które napisała bawiła się w detektywa, wiedziałam że i tym razem to moje spotkanie z jej piórem, będzie udane. Kupiłam więc i siadłam do czytania.

    Na wstępie dostajemy trupa pięknej modelki, która rzekomo sama wyskoczyła z balkonu swojego mieszkania, w co nie wierzy rodzina zmarłej. Wynajmują prywatnego detektywa by zbadał tą sprawę. Cormoran Stike, wojskowy na emeryturze, podejmuje się tego wyzwania i choć sam nie wierzy w morderstwo Luli Landry, rzetelnie sprawdza wszystkie ślady. Droga prowadzi go do świata show biznesu i grubych pieniędzy, które jak zwykle stają się motorem nakręcającym całą historię.

    Dla osób lubujących się w kryminałach ten schemat jest doskonale znany i tutaj autorka nie zrobiła niczego nowego. Niczym nowym nie jest też sekretarka detektywa, która dzięki swojej wiedzy i wrodzonej ciekawości pomaga szefowi w rozwiązaniu zagadki. Jednak to co wyróżnia Rowling wśród innych autorów jest z całą pewnością kreowanie postaci. Są one niezwykle wyraziste, namacalne i prawdziwe. Mają swoje wady i zalety i czytelnik z zainteresowaniem ich poznaje, chce uczestniczyć w ich życiu. Autorka ma również dar do zagłębiania się w ludzką psychikę i pokazywania jej jak na talerzu, analizuje, ale nie ocenia, pozostawia to czytelnikowi.

    W „Wołaniu kukułki” poznajemy świat show biznesu od drugiej strony, tej mniej atrakcyjnej, mniej barwnej, naszpikowanej brakiem zaufania, fałszywymi przyjaciółmi, zdradami i wszystkim tym co skupia się wokół dużych pieniędzy. Wśród tej całej brzydoty schowanej pod maską pięknych ludzi, można znaleźć i miłość i chęć pomocy (całe szczęście), dzięki temu równowaga w książce jest zachowana i przez to bardziej realna.

    Pomimo schematyczności tej powieści bardzo mnie ona wciągnęła. Spodobała mi się Robin – sekretarka Cormorana – która dzięki inteligencji i wrodzonemu taktowi potrafiła sprostać wymaganiom szefa i mu zaimponować. Lubię też detektywów, którzy pod maską twardziela chowają mięciutkie i uczuciowe wnętrze, i choć w powieści ten bohater boryka się z problemami sercowymi, potrafi on oddzielić pracę od spraw osobistych. Podobało mi się także układanie wszystkich puzzli na swoje miejsce, po kolei bez zamieszania, choć nie dostawaliśmy wszystkiego na tacy. Rowling postanowiła nie odkrywać wszystkich kart czytelnikowi, by jednak sam miał możliwość dostrzeżenia prawdy, a na końcu skonfrontować ją z detektywem.

    Można by się jeszcze rozwodzić nad stylem, okładką, tytułem, ale to są już drobnostki w moim mniemaniu. Dla mnie książka jest godna polecenia, czytałam ją z czystą przyjemnością, zostałam wciągnięta w opowieść i chciałam wiedzieć kto jest sprawcą morderstwa. Płynęłam przez strony, ciężko było się zatrzymać, a tego własnie oczekuję od dobrej powieści. Dodatkowo mogę powiedzieć, że na początku wcale nie planowałam pisać recenzji, to miał być taki prezent dla mnie samej, przeczytać ale nie recenzować, tak dla odmiany. Nie mogłam jednak nie podzielić się wrażeniami, za bardzo utkwiła mi ta pozycja w pamięci i musiałam ją jakoś uwolnić.

    „Wołanie kukułki” J. K. Rowling to dobry kryminał, który pomimo znanego wszystkim schematu wciąga od samego początku. W dodatku zakończenie wróży kolejne przygody Cormorana Strike’a i Robin, a to jak dla mnie genialny znak, bo co tu dużo ukrywać lubię dobre książki, a powieści Rowling do takich należą (choć zapewne wielu się ze mną nie zgodzi). Czekam więc na kolejne powieści, a was zachęcam do zapoznania się z tą, może akurat i wam przypadnie do gustu. Polecam.

  • Awatar

    Przede wszystkim zdziwiła mnie jedna rzecz, na okładce książki „Wołanie kukułki” jest autor Robert Galbraith, a już na pierwszej stronie, że to pseudonim J.K. Rolling. Co mnie zdziwiło? Otóż po co pisać pod pseudonimem skoro na pierwszej stronie ujawnia się kim naprawdę jest autor, hmm zastanawiające. No ale cóż, tytuł pasował do moich wyzwań czytelniczych, więc dlaczego nie.
    Książka oczywiście zaczyna się od nieboszczyka, jak to w pożądnych kryminałach bywa. Tym razem to śmiertelny upadek z balkonu znanej modelki Luli Landry. Policja zadziwiająco szybko przychyla się do ogólnie panującej opinii o samobójstwie tej super modelki, z którą tylko nie zgadza się jej starszy brat John Bristow. To właśnie on postanawia udowodnić, że wszyscy się mylą, wynajmuje prywatnego detektywa Strike i powierza mu to zadanie. Cormorana Strike to były żołnierz, którego poznajemy w niezbyt sprzyjających dla niego okolicznościach. Jego agencja detektywistyczna świeci pustkami, a życie prywatne właśnie legło w gruzach. Ponad to, jak by tego wszystkiego było mało, agencja zsyła mu na głowę tymczasową sekretarkę, na którą właśnie go nie stać. W cały ten życiowy bałagan detektywa wkracza nagle John Bristow i wygłsza nerwowo swoją opinię na temat śmierci siostry a czytelnik zaczyna zagłębiać się w tajemnicze śledztwo pełne zwrotów akcji i pojawiających się kolejnych ofiar.
    Książkę czyta się w miarę płynnie ale niestety muszę przyznac, że przez pewną jej część akcja trochę się ślimaczy a napływ informacji sprawia że czytelnik czuje się znużony. Można pochwalić autora za ponad przeciętną dbałość o szczegóły ale z drugiej strony można też w nich się zagubić. Mnie osobiście uderzył natłok imion i nazwisk co spowodowało że musiałam na chwilę się zatrzymać i przeanalizować je jeszcze raz. Mimo wszystko „Wołanie kukułki” Roberta Galbraitha to niewątpliwie lektura z wyższej półki, chciaż ja bym ją uszczupliła o jakieś 200 stron. Ponad to czytając kryminały nie mogę powstrzymać się od zidentyfikowania mordercy tuż na samym początku książki, a potem w miarę czytania upewniam się w swoim przekonaniu będź z otwartymi ustami rejestruję swoje zdziwienie jak autor wywiódł mnie w pole. W tym przypadku musze przyznać, że na samym początku dosłownie przemknęła mi przez głowę myśl z prawdopodobnym typem ale zaraz potem natłok informacji w książce zmylił mój trop, który na koniec okazał się właściwym. Jednak to tylko dodaje książce dodatkowych plusów, że autor czy też autorka wywiodła mnie w pole.
    Podsumowując, pomysł na śledztwo moim zdaniem wyśmienity a postać nowego detektywa mnie bardzo zaciekawiła i mimo że uważam książkę za bardzo rozwlekłą to na pewno sięgnę po kolejną część z przygotami mojego nowego ulubionego detektywa Cormorana Strike. Polecam!

  • Awatar

    Kryminał jakich wiele, za to z mojego ulubionego rodzaju. To znaczy bardzo uważnie czytając można samemu wpaść na rozwiązanie, wszystko jest wcześniej wspomniane. Lekka lektura.

  • Awatar

    Wydaje mi się, że oceniając „Wołanie Kukułki” nie będę sprawiedliwy, bowiem moje postrzeganie kryminałów uważam za wypaczone przez powieści Henninga Mankella i stworzoną przez niego i ulubioną przeze mnie postać komisarza Kurta Wallandera. Postaram się jednak, aby opinia ta miała „ręce i nogi” i była, w miarę obiektywna.
    Pierwszą rzeczą, o której należy wspomnieć, pisząc o tej książce jest działanie autorki J.K. Rowling, która nie wiedzieć czemu, napisała tę powieść pod nikomu nieznanym, i to na dokładkę męskim nazwiskiem Robert Galbraith. Dopóki, prawda nie wyszła na jaw, książka lokowała się bodajże w piątym tysiącu najlepiej sprzedających się książek według systemu Amazon. Kiedy okazało się, że autorem powieści jest twórczyni Harrego Pottera, wskoczyła od razu na pierwsze miejsce tego rankingu. Taka jest właśnie magia sławnego nazwiska.

    „Wołanie Kukułki” w doskonały sposób ukazuje świat celebrytów i rządzące nim prawa. Ten świat to alkohol, narkotyki, życie w ciągłym zakłamaniu, zazdrości i zawiści. Ciągła pogoń za jeszcze większymi pieniędzmi, których normalny człowiek nigdy nie jest w stanie zarobić i wydać. To także ciągła ucieczka przed wszędobylskimi paparazzi, którzy nie przebierając w środkach, gotowi są uczynić wszystko, aby zdobyć kolejne zdjęcie czy neewsa o osobie „ze świecznika”. Przerażające…
    Na zasadzie kontrastu autorka ukazuje czytelnikowi świat głównego bohatera Cormorana Strike i jego asystentki Robin. To ludzie, którzy o ogromnych pieniądzach nawet nie marzą, musząc codziennie borykać się z pytaniem czy wystarczy do „pierwszego” i za co opłacić rachunki? Detektyw Cormoran Strike to człowiek po przejściach, na dokładkę dotknięty trwałym kalectwem. Bohaterowie ci jak i pozostałe postaci powieści, zostali ukazani bardzo barwnie i wiarygodnie. Fabuła jawi się typowym, angielskim kryminałem, w którym najważniejszym aspektem jest prowadzone drobiazgowo śledztwo. Wszelkie fajerwerki spychane są na dalszy plan. Intryga zawiązana jest bardzo dobrze, co raz podrzucane są mylne tropy, kierując podejrzenia czytelnika na różnych bohaterów powieści. Choć rozwiązania można się domyślić, to w końcowej fazie autorka słowami detektywa wyjaśnia wszelkie aspekty sprawy, ustawiając „na tacy” motywy i postępowanie sprawcy.

    Zaczynając lekturę tej powieści byłem pełen obaw. Przyznam się, że nigdy nie przeczytałem żadnej książki Pani Rowling, ale i tak jej twórczość kojarzy mi się tylko z jednym bohaterem i jego magicznymi umiejętnościami. Nie uwierzyłbym, gdyby jeszcze jakiś czas temu, ktoś powiedział mi, że J. K. Rowling napisała kryminał.
    Chociaż działalność detektywa Cormorana Strike nie jest w stanie przyćmić służby komisarza Kurta Wallandera, to z całą stanowczością i odpowiedzialnością powiadam, że polubiłem tego londyńczyka i wnioskując z rozwoju fabuły, pewnie jeszcze kiedyś się z nim spotkam

  • Awatar

    W sumie książka dość ciekawa, jednak trochę za dużo wątków pobocznych. Momentami się gubiłem, ale polecam - bardzo fajny kryminał.

Inne proponowane
Warto zerknąć