ebook Ręka
3.53 / 5.00 (liczba ocen: 3646) Ilość stron (szacowana): 341

Ręka
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 25.46
Audiobook - najniższa cena: 24.92
wciąż za drogo?
25.46 zł Lub 22.91 zł
31.89 zł
31.89 zł Lub 28.70 zł
25.51 zł
27.11 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Inne proponowane

Nowa powieść Henninga Mankella i niespodziewany powrót ulubionego bohatera powieści poczytnego twórcy kryminałów!

Kurta Wallandera nie trzeba nikomu przedstawiać, a fanom policjanta z Ystad nie trzeba przypominać, że cztery lata temu Henning Mankell zamknął serię o Wallanderze książką „Niespokojny człowiek”.

„Ręka” to napisana parę lat temu dla holenderskiego wydawcy i nigdzie później niepublikowana ostatnia książka, w której kultowy policjant z Ystad musi rozwikłać sprawę morderstwa. Mankell zdecydował się wydać teraz powieść w innych państwach oraz dołączyć do niej obszerny spis osób i miejsc ze świata Wallandera. Autor zwierza się również z pracy nad serią kryminałów i opisuje radości i problemy wynikające z jej popularności.

Jesień 2002 roku. Wallander jest o krok od spełnienia marzenia o wyprowadzce z Ystad na wieś. Jednakże do kupna domu nigdy nie dochodzi. W ogrodzie posiadłości Wallander znajduje dwa ludzkie szkielety. Według ekspertyzy ciała zakopano co najmniej pół wieku temu. Komisarz z Ystad musi znów zaufać swojej intuicji, by odnaleźć mordercę sprzed lat… „Ręka” to wyjątkowe pożegnanie z Kurtem Wallanderem.

Ręka od Henning Mankell możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Unikalność literacka tej mini powieści kryje się także w niecodziennym powieściowym doświadczeniu policjanta z Ystad. Przyszłym czytelnikom nie będę zdradzał szczegółów, ale bohater Mankella staje w obliczu rzeczy ostatecznych, niepoliczalnych czasowo, niewyobrażalnych myślowo i niemożliwych do przewidzenia. O ile społeczno-polityczna wrażliwość i obyczajowa troska u autora „Zapory” to rzeczy w każdej jego książce obowiązkowe, to osobiste, uczuciowe rozterki Wallandera nigdy nie dominowały w żadnym tytule powieściowym. Nie można powiedzieć, że ich nie było, czy też były mało ważne, ale zawsze działy się równolegle lub też tylko jako tło, bardziej uwiarygodniające postacie literackie niż stanowiące wiodący motyw literacki. „Ręka” jest pod tym względem inna, powtórzę jeszcze raz, wyjątkowa. Identyfikacja ofiar dawnej zbrodni to tylko pretekst do głębszych i wewnętrznych doznań i przemyśleń głównego bohatera o charakterze całościowym, bo odnoszącym się do przeszłości, teraźniejszości i jego przyszłości. Przyszłości, której poznać już nie poznamy, bo autor „Mordercy bez twarzy” definitywnie zakończył ten długi etap pisarskiej przygody.

    Dla miłośników Wallandera taka deklaracja pisarza wcale nie musi oznaczać definitywnego końca, zawsze mogą liczyć na kontynuację lub nawet odrębne historie powstające piórem scenopisarza i pod okiem kamery. Już dzisiaj niejeden widz zwłaszcza powstałych już seriali głównego bohatera kojarzy z zupełnie innych spraw kryminalnych niż większość wiernych czytelników. Życie bohatera literackie poza światem przedstawionym to zresztą bardzo interesujący temat, które kilka akapitów poświęca sam Mankell w eseju „Świat Wallandera. Jak to się zaczęło, jak się skończyło i co wydarzyło się w międzyczasie”. Nie będę odkrywał kart z treścią tego ciekawego fragmentu całej książki, zwłaszcza dla miłośników twórczości autora „Niespokojnego człowieka”. Najciekawsze, ale i – przynajmniej dla mnie – przewidywalne i potwierdzające nierzadkie wcześniejsze przypuszczenia, pisarskie wyznania dotyczą proweniencji większości tytułów z Wallanderem w roli głównej. Jeden z największych i najznakomitszych autorów kryminałów tak naprawdę gatunek literacki wybrał po drodze, w ramach nie jakiegoś kunktatorstwa czy korzyści marketingowej (jak to się dzieje u wielu innych autorów), lecz zupełnie świadomie – potrzebny był śledczy, policjant rozwiązujący intrygę kryminalną. Motywem podstawowym były jednak kwestie rasistowskie w zmieniającej się wówczas Szwecji. I to tak to się zaczęło i tak stawało się w kolejnych powieściach. A, że Mankell kwestie społeczne, polityczne, obyczajowe łączy niezwykle artystycznie udanie ze zgrabnymi intrygami kryminalnymi, opierając to na świetnym wyczuciu języka powieściowego, stąd wielki jego sukces czytelniczy w wielu krajach.

    „Ręka” Henninga Mankella to także obowiązkowa lektura i pozycja biblioteczna dla miłośników Wallandera z uwagi na umieszczone w niej części poświęcone autorskim streszczeniom poszczególnych tytułów (oczywiście bez rozwiązywania spraw, lecz umiejętnie zachęcające do lektury książek), charakterystyki głównego bohatera, jego przyjaciół i innych postaci ważnych dla świata przedstawionego poszczególnych powieści, wykaz wszystkich osób pojawiających się w książkach z Wallanderem, charakterystyka przestrzeni i miejsc ważnych dla historii z Wallanderem. I zupełnie na koniec, dla mniej uważnych czytelników powieści, z uśmiechem przypomnienie co lubi Wallander słuchać i czytać. I co najważniejsze, w konstrukcji i treści „Ręki” ukrywa się coś takiego, że wbrew pozorom nie tylko, że nie jest to ostatnia lektura z Wallanderem, ale od razu chce się do wcześniejszych powieści znów wracać lekturą, teraz już dojrzalszą.
    www.kryminalnapila.blogspot.com

  • Awatar

    Byłam trochę zawiedziona, że to w zasadzie tylko opowiadanie, liczyłam na więcej dlatego tylko cztery gwiazdki. Poza tym Mankell nie rozczarowuje, jest to jak zwykle dobry kawałek szwedzkiego kryminału.

  • Awatar

    No literówka na pierwszej stronie...? ;) Ale dalej jest generalnie ładnie, jeśli kogoś odstraszyłby próbny fragment :)

  • Awatar

    Choć krótkie, dobre spotkanie z Kurtem Wallanderem.
    Pomyślałem sobie, że wynikło ono równie nieoczekiwanie jak to z Wiedźminem. W tym przypadku, pozostawiło pewien niedosyt, ale jednak ucieszyło. Zdawać by się mogło, że komisarz nie był do końca sobą. Zabrakło mi przemyśleń Wallandera i uważam, że autor w opowiadaniu za dużo miejsca zostawił przypadkowi.
    Czy należy mieć jeszcze nadzieję na jakieś śledztwo Kurta Wallandera? Czas pokaże...

Warto zerknąć