ebook Norwegian Wood
4.02 / 5.00 (liczba ocen: 213723)

Norwegian Wood
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo Muza
Kategoria:  /
najlepsza cena! w ostatnich prawie 2 miesiącach
E-book - polecana oferta: 23.99
Audiobook - najniższa cena: 25.94
wciąż za drogo?
29.75 złpremium: 19.19 zł Lub 19.19 zł
23.99 zł Lub 21.59 zł
31.99 zł
31.99 zł Lub 28.79 zł
-32% 21.75 zł
24.23 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (8)
Inne proponowane

Powieść "Norwegian Wood", opublikowana w 1987 przyniosła Hurakami Haruki ogromny rozgłos. Napisana w Grecji i we Włoszech jest książką, którą przeczytał "każdy" w Japonii. Sam autor mówi, że było to dla niego wyznanie - "Nigdy nie napisałem tego typu prostej powieści i chciałem się sprawdzić". Wiele osób myślało, że jest to powieść autobiograficzna, ale tak nie jest. "Gdybym napisał prawdę o moim własnym życiu, powieść nie miałaby więcej niż 15 stron." Akcję umieścił autor w późnych latach 60-tych, symbolem etosu tych lat jest tytułowa piosenka Beatlesów "Norwegian Wood". Bohaterem jest młody człowiek Toru, zafascynowany piękną Naoko. Ich uczucie jest obciążone samobójczą śmiercią wspólnego przyjaciela i słabą konstrukcją psychiczną Naoko. Dramatyczne przeżycia bohaterów robią na czytelniku duże wrażenie.

Norwegian Wood od Haruki Murakami możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Człowiek rozumie drugiego, kiedy przychodzi na to odpowiedni czas, a nie dlatego, że ten drugi chce być zrozumiany.
Niekiedy po kilkakrotnym przeczytaniu książki zamykałem oczy i wciągałem do płuc jej zapach. Samo wąchanie i dotykanie kartek sprawiało, że czułem się szczęśliwy.
Bezsensowne robienie komuś przykrości, w dodatku komuś, na kim nam zależy, jest podłe.
Człowiek rozumie drugiego, kiedy przychodzi na to odpowiedni czas, a nie dlatego, że ten drugi chce być rozumiany.
Gdy wokół jest ciemno,pozostaje tylko spokojne czekanie, aż oczy przywykną do mroku.
Nawet bez naszego udziału wszystko ułoży się tak, jak ma się ułożyć, i choćby człowiek nie wiem jak się starał, prędzej czy później ktoś zostanie zraniony. Takie jest życie.
Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, a jego częścią.
JAPONIA, LATA 60

Toru Wanabe wyjeżdża z rodzinnego miasta, by rozpocząć studia w Tokio. Tam poznaje dwie kobiety – piękną i nieskalaną Naoko oraz wyzwoloną Midori. Obie w znaczący sposób wpłyną na życie chłopaka. W rytmie przemijających chwil Wanabe dorasta i kształtuje swój charakter.

Zacznę chyba od tego, że dawno nie miałam tak dużego problemu z napisaniem streszczenia fabuły jakiejś książki. Bo przykro mi o stwierdzić, ale tak naprawdę nie do końca sama wiem, o czym opowiada Norwegian Wood. O życiu, stawaniu się dorosłym? O Japonii, wolności i wyzwoleniu? Ciężko powiedzieć, ciężko w miarę uniwersalnie zinterpretować. Nie ma tutaj „prawdziwego” rozwoju wydarzeń, nie ma jasnego początku, końca i puenty. Nie do końca wiadomo, co ma nam przekazać ta historia, na co zwrócić uwagę, ani czego nauczyć. Myślę, że to kwestia bardzo indywidualna, jak czytelnik ją zrozumie i która jej część utkwi mu na dłużej w pamięci.

Rzeczywiście, taka była prawda. Żyjąc, jednocześnie pielęgnujemy w sobie śmierć. Lecz jest to tylko jedna z prawd, jakie musimy poznać.

Dla mnie do tej opowieści najlepiej pasuje słowo „sentymentalna”. Powolna, bez nagłych zwrotów akcji, bez niepasujących wydarzeń. O życiu na co dzień, codziennych wyborach, pokusach, uczuciach i wartościach. O byciu nieco innym niż reszta społeczeństwa, o dorastaniu, wolności (w tym wolności seksualnej), samotności i zmianach w Japonii. Osadzona w typowym dla powieści wschodnich japońskim klimacie, który znam z innych książek. Czyta się miło i wcale nieźle, głównego bohatera można spokojnie polubić, chociaż nie jestem pewna, czy i zrozumieć. Bez tematów tabu, z masą przemyśleń i chwilą zastanowienia.

Norwegian Wood będę dobrze wspominać, chociaż po fenomenie autora spodziewałam się znacznie więcej. Nie wykluczam, że jeszcze kiedyś skuszę się na jedną z jego powieści i może tym razem nieco bardziej mnie zauroczy?

Ocena: 4/6
©Caroline Livre
Życie jak pudełko czekoladek

Kiedy przy okazji tegorocznej Literackiej Nagrody Nobla spekulowało się, że to Haruki Murakami może zostać jej laureatem postanowiłam, że – przed czy po werdykcie – zapoznam się bliżej z jego prozą. Wcześniej miałam w rękach tylko Na południe od granicy, na zachód od słońca i pamiętam ogromny niesmak, który towarzyszył mi po skończeniu lektury. Książeczka to niewielkich rozmiarów, więc przeczytałam ją szybko, ale przez cały ten czas liczyłam, że coś mnie w tej powieści porwie, coś mnie urzeknie, chociaż jedna myśl, czy jeden dialog pomiędzy bohaterami. W końcu tyle się słyszy o tym Murakamim i co rusz jakiś znajomy jest fanem jego prozy… Niestety za pierwszym razem nie zaiskrzyło, ale przecież początki bywają trudne, dlatego nie poddawałam się i, chociaż odłożyłam w czasie perspektywę kolejnego spotkania z prozą Japończyka – obiecałam sobie sięgnąć po książkę bardziej znaną, bardziej też cenioną – słowem: bezpieczniejszą.
Wybór padł na Norwegian wood, nostalgiczną opowieść o miłości, osnutą muzyką Beatlesów, wolną miłością i zapachem czarnej kawy.

Nawet bez naszego udziału wszystko ułoży się tak, jak ma się ułożyć, i choćby człowiek nie wiem jak się starał, prędzej czy później ktoś zostanie zraniony. Takie jest życie.

Watanabe to normalny chłopak, zdawałoby się, że jest taki, jakich wielu: cichy, ale otwarty, zrównoważony, ale z nutą szaleństwa, odważny w czynach, choć ostrożny w uczuciach, inteligentny i sprytny, ale czasem chodzący z głową w chmurach, prosty. A jednak coś wyróżnia go spośród tej reszty – coś, przez co kobiety za nim szaleją. Chciałam się zakochać w kimś przystojniejszym, ale zakochałam się w tobie. Nic na to nie poradzę – mówi mu przy pewnej okazji Miduri. Czy pokochała go za sposób, w jaki mówił, za jego szczerość czy niezmiennie pozostawanie sobą bez względu na okoliczności? Bo rzucony w samo centrum Tokio Watanabe nie płynie wraz z nurtem wielkiego miasta, on spokojnie kroczy swoją ścieżką. Nie obchodzą go ani studenckie bójki, ani walka młodych Japończyków z państwem, z codziennością, z samymi sobą. Nie goni za pieniądzem, nie ulega pokusom. Jest po prostu sobą. Wiele czuje, ale zdarza się i tak, że nie czuje nic. Potrafi cieszyć się życiem, ale wielokrotnie też cierpi i z tym swoim bólem idzie przez świat, bo wie, że tak trzeba.
Watanabe jest też melancholijny i takimi ludźmi się otacza, dlatego w życiu codziennym często towarzyszy mu smutek i… śmierć. Wszystko, świat w którym żyje, wydaje się takie, jakie powinno być. Jednak pod tą grubą warstwą ochronnego płaszcza znajdują się uczucia, którego skrywa w sobie każdy – czasem bardzo piękne i głębokie, czasem przynoszące jedynie ból i smutek. Miłość zdaje się być tu jedynym lekarstwem, ale też zgubą bohaterów – zupełnie tak, jak w prawdziwym życiu.

Powiedz sobie, że życie to pudełko czekoladek. (…) W pudełku są różne czekoladki, jedne się lubi, inne mniej. Najpierw zjada się te ulubione i zostają tylko te, za którymi się nie przepada. Zawsze tak myślę, kiedy jest mi ciężko. Jeżeli teraz się z tym uporam, potem będzie łatwiej. Życie jest jak pudełko czekoladek.

Nie potrafię zdefiniować jasno swoich uczuć, co do tej książki. Po rozczarowaniu związanym z Na południe od granicy, na zachód od słońca miałam nadzieję, że Norwegian wood potwierdzi moje obiekcje co do prozy Japończyka, albo je przekreśli, rysując w mojej głowie zupełnie nowy pogląd na twórczość Murakamiego. A jednak stało się tak, że z jednej strony to dla mnie powieść bardzo piękna i delikatna, wrażliwa i prawdziwa, traktująca o relacjach między ludźmi w sposób taki, w jaki one naprawdę wyglądają, o miłości, której nie trzeba definiować ani wyjaśniać, która po prostu jest, z drugiej strony mnóstwo tu erotyki, odważnych momentów, tej wolnej hippisowskiej miłości, wręcz ocierania się jakieś niewytyczone granice przyzwoitości. Nie wiem, czy to mój brak przyzwyczajenia do tak odważnej prozy, która za pomocą bardzo sugestywnych obrazów zmusza nas, abyśmy sami coś poczuli, czy dziewczęca naiwność, ale wielokrotnie byłam zniesmaczona i jawnie zadziwiona... A jednak kiedy teraz piszę o Norwegian wood, to myślę o całej tej delikatności Naoke, o ciszy Reiko i odporności Watanabiego i nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że ta książka jakoś na mnie wpłynęła, poruszyła mnie – kto wie – może nawet coś we mnie zmieniła?

Murakamiemu nie mówię „nie”, z pewnością jeszcze się spotkamy, choć na jak długo się rozstajemy, nie jestem w stanie powiedzieć.

Ocena: 3/6
©Jej Wysokość Literatura
Haruki Murakami jest jednym z najbardziej znanych pisarzy z Japonii. Urodził się w 1949 roku w Kioto. Studiował teatrologię na Uniwersytecie Waseda. W wieku trzydziestu lat wydał swoją pierwszą powieść, Słuchaj pieśni wiatru, która w maju 2014 roku została po raz pierwszy wydana w Polsce. Murakami wysłał ją na konkurs i zajął w nim pierwsze miejsce, zdobywając nagrodę Gunzō. Następnie napisał kilka kolejnych powieści. Przez jakiś czas mieszkał we Włoszech. Tam napisał Norwegian Wood, powieść, która przyniosła mu wielką sławę. W 1991 roku przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych, a w 1995 powrócił do Japonii. Poza pisaniem zajmuje się tłumaczeniem z języka angielskiego.

Toru Watanabe przyjaźni się z Kizukim oraz jego dziewczyną, Naoko. Kiedy Kizuki popełnia samobójstwo, więź pomiędzy dwójką pozostałych jeszcze bardziej się zacieśnia. Ich relacja jednak nie kończy się happy endem, ponieważ Naoko ma z natury depresyjną osobowość i słabą konstrukcję psychiczną, która przez śmierć chłopaka jeszcze bardziej została naruszona. Odtąd ich relacja ulega osłabieniu, Naoko i Toru tracą ze sobą kontakt. Wkrótce Toru poznaje Midori, dziewczynę mającą niemal odwrotny charakter do osobowości Naoko – energiczną, wygadaną, wesołą. Jednocześnie odnawia kontakt z Naoko. Toru nie potrafi zrezygnować z żadnej, aby być z drugą. Jaką decyzję podejmie? Jak znajomość z Naoko i z Midori wpłynie na niego samego?

Opis książki, zarówno przedstawiony przeze mnie, jak i umieszczony na ostatniej stronie okładki książki, nawet w połowie nie oddaje tego, o czym można przeczytać w Norwegian Wood. Tych kilka zdań bowiem zapowiada historię miłosną oraz problem z wyborem tej właściwej kobiety. A jedyna od początku do końca realistyczna książka w dorobku Murakamiego jest czymś znacznie głębszym.

„Norwegian Wood” swą tematyką obejmuje szeroki wachlarz zagadnień: jest tu między innymi problematyka śmierci, radzenia sobie z utratą bliskiej osoby, zaburzeń psychicznych, braku możliwości poprawnego funkcjonowania w społeczeństwie czy też problemów emocjonalnych. Haruki Murakami ma to jednak do siebie, że nie mówi wprost, nie nazywa rzeczy po imieniu. Jego proza jest ubrana w dość proste, oszczędne słowa, ale to, co się zza nich wyłania, jest głęboką refleksją o życiu, o tym, czego większość z nas doświadcza na co dzień: miłości, strachu, samotności. Więź, jaka rodzi się między Naoko a Toru po śmierci Kizukiego, jest pretekstem do rozważań na powyższe tematy. Jest to więc relacja bardzo delikatna, krucha, zbudowana na niepewnym fundamencie, jakim jest strata wspólnego przyjaciela, ale jednocześnie bardzo zmysłowa, głęboka, stworzona z potrzeby bliskości, wspomagana szczerymi uczuciami. Z kolei więź Toru i Midori tworzy się zupełnie spontanicznie, bardziej z samotności niż z prawdziwego uczucia, chciałoby się rzec – nastawiona raczej na fizyczne doznania. Murakami pokazuje więc dwa różne sposoby na przeżywanie miłości i choć pozornie mogłoby się wydawać, że to właśnie o tym jest Norwegian Wood, to nic bardziej mylnego. Książka ta to przede wszystkim próba poradzenia sobie z samym sobą, zrozumienia siebie oraz ludzi wokół.

Bohaterowie Norwegian Wood są typowi dla Murakamiego. Chociaż wszyscy mają inne charaktery, łączy ich zagubienie, poszukiwanie własnego miejsca w życiu i głębia przeżywanych emocji. Chociaż Toru jest jednocześnie bohaterem i narratorem, na pierwszy plan wysuwają się jego dwie przyjaciółki. Silny kontrast między nimi czyni je jeszcze bardziej wyrazistymi postaciami, podkreśla odmienność nie tylko od siebie, ale także od ludzi wokół. Delikatna, wrażliwa, zamknięta w sobie Naoko nie radzi sobie z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Nie może zapomnieć o samobójczej śmierci Kizukiego, którego szczerze kochała. Pozornie wesoła, energiczna Midori kryje w sobie wiele smutku i pragnienie bliskości z drugą osobą. Obie potrzebują Toru, ale każda na swój własny sposób. Poza nimi jest kilka postaci dalszoplanowych, które dodają książce kolorytu. Jest więc Nagasawa, niespotykanie inteligentny chłopak, któremu nauka przychodzi z łatwością, a drzwi do pełnej sukcesów kariery polityka otwierają się same, ale jednocześnie zepsutego, egoistycznego, niezważającego na uczucia innych ludzi. Jest pedantyczny Komandos, będący pośmiewiskiem w całym akademiku. Jest Reiko, dojrzała kobieta z ciekawą, chociaż smutną, przeszłością, niedoszła pianistka. Każda z postaci wykreowanych przez Murakamiego, nawet taka, która nie jest ważna dla fabuły, jest interesująca i nietuzinkowa.

Były jednak dwie rzeczy, które sprawiały, że książka traciła swój urok. Całkowicie nie podoba mi się to, w jaki sposób Murakami mówi o seksualności. Brak tu zmysłowości, emocjonalności. Każda scena, która miała być sceną erotyczną, jest owego erotyzmu całkowicie pozbawiona, a wszystko przedstawione jest w prosty – żeby nie powiedzieć prostacki – sposób. Murakami akt miłosny sprowadza do samego słowa „akt”, bo miłości w nim niewiele, czasem wcale, ale i całkowicie odziera go z jakichkolwiek emocji. Takie momenty zupełnie nie pasowały do ogólnego klimatu książki – nostalgicznego, refleksyjnego i przepełnionego uczuciami różnego rodzaju.

Drugą natomiast rzeczą było zakończenie. Z tego, co zdążyłam już zauważyć, Murakami ma to do siebie, że pozostawia otwarte zakończenia. Zwykle przypada mi to go gustu. Tutaj jednak nie zdało egzaminu. Nie dość, że koniec złamał mi serce z powodu, którego oczywiście nie zdradzę, to jeszcze pozostał otwarty, co tym razem sprawia wrażenie niedokończonej książki, urwanej w pewnym momencie.

Mam do Murakamiego słabość i mimo tych dwóch potknięć, o których mówiłam, Norwegian Wood jest najlepszą książką tego japońskiego autora z tych, które czytałam. Przez znaczną większość czytało mi się wspaniale, a przez wszystkie prawie pięćset stron nie mogłam się oderwać. Być może to ten klimat, nietypowe postacie czy świadomość inności prozy Murakamiego od powszechnie spotykanej. Ten autor jest z pewnością wyjątkowy i nie bez powodu jego twórczość jest najbardziej znaną japońską twórczością. Nie jest to jednak książka dla wszystkich – raczej dla dojrzałego człowieka i dojrzałego czytelnika, a przede wszystkim takiego, który ceni sobie literaturę mającą głębszy przekaz.

Ocena: 5/6
©Bohater Fikcyjny
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Cieszę się, że to była pierwsza książka autorstwa Murakamiego po którą sięgnęłam. Wprawdzie podczas czytania czułam, jakby na moim sercu leżał trzykilowy kamień, jednak mimo zdrowej, czytelniczej depresji wywołanej lekturą, zdecydowanie mogę polecić tę pozycję zwolennikom smutnych, nostalgicznych powieści.

Warto zerknąć