ebook Przyjaciele po grób
3.68 / 5.00 (liczba ocen: 1922) Ilość stron (szacowana): 303

Przyjaciele po grób
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 26.52
Audiobook - najniższa cena: 26.83
wciąż za drogo?
31.62 złpremium: 20.40 zł Lub 20.40 zł
-21% 26.52 zł Lub 23.87 zł
31.28 zł Lub 28.15 zł
26.14 zł
27.33 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Znaleziony w zoo fragment ludzkiego ciała to początek śledztwa o szerokim zasięgu. Lista podejrzanych cały czas się wydłuża, a na jej szczycie znajduje się dyrektor ogrodu...

Gdy pracownik zoo w Kronbergu znajduje ludzką rękę, komisarz Oliver von Bodenstein i jego koleżanka Pia Kirchhoff wdrażają śledztwo, które nie omija bogatych udziałowców holdingów budowlanych, najwyższych urzędników miejskich, młodych genialnych informatyków oraz bezkompromisowych ekologów. Wśród podejrzanych jest nawet dyrektor zoo Christoph Sander, w którego niewinność wierzy jedynie komisarz Kirchhoff...

Przyjaciele po grób od Nele Neuhaus możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Dzisiaj dzieciaki nie potrafią odróżnić dobra od zła, nie szanują uczuć innych, nie mają żadnych wartości i nie uznają żadnych granic!
Nie da się być cały czas szczęśliwym.
Pragnienie rzeczy nie daje człowiekowi szczęścia.
Zwłoki w zoo – czyli kolejna odsłona pracy teamu Bodenstein & Kirchhoff

Kryminalna seria Nele Neuhaus to dla mnie kompletna zagadka. Nie dość, że lekturę serii rozpoczęłam od siódmego tomu, to jeszcze po dokładnym sprawdzeniu okazało się, iż pierwszy tom nigdy nie był wydany w Polsce. Gdy szok i niedowierzanie powoli ustępowały miejsca akceptacji, postanowiłam mimo wszystko spróbować poznać kolejne tomy, nawet jeśli sam początek (który w Przyjaciołach po grób jest bardzo często wspominany) pozostaje dla mnie nieznany, przynajmniej do momentu, aż będę w stanie przeczytać oryginalną, niemiecką wersję.

Bodenstein i Kirchhoff są policjantami kryminalnymi. Pewnego dnia w pobliskim ogrodzie zoologicznym, na wybiegu dla zwierząt, zostaje odnaleziony kawałek ludzkiego ciała. Dokładne oględziny miejsca ujawniają kolejne fragmenty, a wszystko wskazuje na to, że zwłoki zostały dostarczone do zoo razem z paszą dla zwierząt. Gdy policjanci podejmują trop, powoli staje się jasne, że mają do czynienia z morderstwem. . .

Nele Neuhaus urzekła mnie po raz kolejny doskonałą umiejętnością prowadzenia skomplikowanych i zawiłych wątków. W pewnym momencie zastanawiałam się czy fabułę można jeszcze bardziej utrudnić i bam! – następne zaskakujące okoliczności. Nie martwcie się, nie oznacza to bynajmniej, że książka jest niezrozumiała, wręcz przeciwnie – autorka stara się jak najlepiej wytłumaczyć czytelnikowi, co się dzieje. Stara się również pisać realistycznie mimo użycia wielu nieprzewidywalnych wydarzeń.

Drugim plusem książki jest urozmaicenie kryminalnej fabuły bardzo delikatnym wątkiem miłosnym. Jesteśmy świadkami przepięknie rozwijającego się uczucia, pomiędzy dwoma bohaterami powieści. Nie ma w nim pośpiechu, nie ma w nim za wiele odwagi – jednak jest ono tak dobrze wykreowane, że nie sposób nie czytać o nim bez uśmiechu na ustach.

Najlepsze postanowiłam zostawić sobie na koniec. Język. Autorka unika zdań przesadnie złożonych, używa wielu dialogów i równoważników zdań – to sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Mamy okazję zatracić się w tej historii na dobre, zapomnieć o otaczającym nas świecie. To właśnie ten sposób pisania jest sekretną bronią Neuhaus – sprawia, że przekraczamy próg pomiędzy rzeczywistością, a fikcją. Dosłownie „wchodzimy do książki” całym sobą i razem z głównymi bohaterami prowadzimy własne śledztwo. Jeśli lubicie czytać wieczorami, to na pewno przeczytacie tą powieść w ciągu jednej nocy.

Podsumowując, postanowiłam dać Nele Neuhaus kredyt zaufania i dodać ją do elitarnego grona moich ulubionych autorów. Z niecierpliwością czekam na moment, gdy jej kolejne powieści trafią w moje ręce. Jestem przekonana, że Przyjaciele po grób na pewno się Wam spodobają. Polecam!

Ocena: 6/6
©Zaczytana28
Nie pierwszy raz goszczę u siebie prozę niemiecką i mogę jawnie już przyznać, że twory literackie naszych zachodnich sąsiadów zachwycają mnie właściwie od pierwszej próby. Autorski duet Iny Lorentz oczarował mnie barwnymi opisami średniowiecznych intryg, Charlotte Link natomiast – niezwykle trafną analizą współczesnego społeczeństwa. Do grona ulubionych literatów zaliczam także Nele Neuhaus, która swoje kryminały dopieszcza wyjątkowo przekonującym tłem obyczajowym. To właśnie twórczość tej pani wróciła w ostatnim czasie na tapet mojego zainteresowania. Nadszedł bowiem czas, aby zweryfikować, jak bardzo słowna i dosadna może okazać się przyjaźń po przysłowiowy grób…

Jeden z pracowników ogrodu zoologicznego w Kronbergu dokonuje przerażającego odkrycia. W terrarium dla słoni leży bowiem fragment ludzkiego ciała. Do makabrycznej sprawy przydzieleni zostają komisarz Oliver von Bodenstein i jego koleżanka po fachu, Pia Kirchhoff. Doświadczony duet śledczych szybko odnajduje właściciela oderwanej dłoni, ale niestety, jest on równie martwy, co wcześniejsze znalezisko. Okazuje się, że denat za życia był nauczycielem oraz zagorzałym ekologiem, którego publiczne wypowiedzi często przybierały formę charyzmatycznych, burzliwych, a nierzadko także kontrowersyjnych. Zmarły miał wyraźnie wielu przeciwników więc prowadzący dochodzenie stają przed wyjątkowo paskudnym zadaniem. W grę wchodzą tu nie tylko wrogo nastawieni uczniowie, ale też udziałowcy holdingów budowlanych, wysoko postawieni urzędnicy, jak również działający w konspiracji młodzi informatycy. Kim tak naprawdę był okrutny sprawca? Czy to możliwe, aby w sprawę zamieszany był dyrektor zoo, którego cichym uczuciem mimowolnie zaczyna darzyć pani Kirchhoff?

Niemiecka pisarka po raz kolejny potwierdza własny spryt przy tworzeniu intrygi kryminalnej. Aby utrudnić czytelnikowi zadanie, zatrudnia bowiem do swej powieści mix różnorodnych postaci, z których niemal każda zdaje się pretendować do miana sprawcy niecnego czynu. Tak duża obsada może być przyczyną początkowego rozproszenia myśli, ale po chwili okazuje się, że autorka poświęca każdej kreacji na tyle dużo przestrzeni, żeby odbiorca mógł swobodnie odnaleźć się w jej szerokich kręgach. Nele Neuhaus buduje proces śledczy w sposób nader interesujący, ale równie barwnie podchodzi do zarysu tła obyczajowego, które w tej powieści okazuje się niebywale bogate. Aktywna działalność ruchu ekologów, przyjaźń i inne relacje międzyludzkie, a także rosnące z roku na rok możliwości hackerskie – to tylko wybrane z obszarów, jakie autorka tutaj porusza. Warto też wspomnieć, że lektura nie jest obciążona ciężkim słownictwem, stylistycznie również odpowiada przeciętnemu odbiorcy, a zatem jej całościowy odbiór można uznać za naprawdę przyjemny. Niezwykle ujmujące okazują się też niespodziewane wtręty komediowe, które nadają niektórym scenom zaskakująco humorystycznego wydźwięku.

Logiczne zwroty akcji i zauważalnie treściwa fabuła angażują uwagę czytelnika, ten śledzi zatem wydarzenia z rosnącym zainteresowaniem, ale jednocześnie dostrzega, że autorka sumiennie nastawia go przeciwko wybranym przez siebie bohaterom. Podsuwane przez niemiecką pisarkę tropy są fabularnie dobrze uzasadnione, ale wprawny miłośnik gatunku z pewnością nie zapomni o takich wizjach zbrodni, które pozornie mogą wydawać się mniej prawdopodobne. Niezależnie od tego, czy finał przyniesie zaskoczenie, czy też nie – dla mnie okazał się jednym z przewidywanych przeze mnie rozwiązań – nie mam wątpliwości, że autorka postarała się, aby końcówka powieści okazała się w oczach odbiorcy sensacyjna, logiczna i emocjonująca.

Treściwe dochodzenie bez dwóch zdań intryguje, ale mocnym aspektem okazują się także świetnie dopracowane sylwetki poszczególnych postaci. Najbardziej wyróżnia się Pia Kirchhoff, której autorka oddaje największy kawałek sceny fabularnej. Bohaterka ma ewidentnie nosa do prowadzonej sprawy, angażuje się w nią niemal doszczętnie i niejednokrotnie wchodzi z butami tam, gdzie jej obecność jest zwyczajnie niepożądana. Pia nie spodziewa się jednak, że tym razem będzie musiała stoczyć walkę nie tylko z trudnościami samego śledztwa, ale też z demonami własnej przeszłości. Oliver von Bodenstein spada delikatnie na drugi plan, ale nie oznacza to, że jego kreacja jest mniej plastyczna lub mniej wartościowa. Komisarz nadal zdaje się być właściwym człowiekiem na właściwym stanowisku, ale fragmentami daje się ponieść osobistym słabościom, przez co jego decyzje i wszelkie ruchy zawodowe okazują się nieco mniej fachowe, a nawet impulsywne. Niezależnie od tego, jaka rola przysługuje wykreowanym postaciom, nie ma wątpliwości, że Nele Neuhaus potrafi z każdej z nich uczynić człowieka z krwi i kości.

Przyjaciele po grób to powieść kryminalna, która nie tylko trzyma czytelnika w stałym napięciu, ale też wymaga od niego nie lada czujności. Chociaż sama przejrzałam sprawcę niemal na wylot, to i tak jestem pełna podziwu dla wartościowej fabuły oraz dla świetnie rozpisanego duetu śledczego, jakim niezaprzeczalnie jest komisarz Oliver von Bodenstein wraz ze swoją zawodową partnerką, Pią Kirchhoff. Nele Neuhaus udowadnia, że pozornie zwykłe dochodzenie może w oka mgnieniu zamienić się w sieć sprytnie powiązanych zależności, nad których rozwiązaniem trzeba się naprawdę nieźle nagłowić. Dla wszystkich, którzy lubią kryminały z wyraźną społeczną nutą – polecam i jednocześnie zachęcam do uprzedniego sięgnięcia po pierwszy tom serii, Nielubianą.

Ocena: 4+/6
©Mozaika Literacka
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    No jestem po prostu wkręcona????
    Fjallbacka, Lipowo i Hoffheim.

    Znowu niesłychana ilość postaci zaludnia karty książki pani Neuhaus. I znowu sympatie i podejrzenia na przemian mieszają czytelnikowi w głowie. Tym razem środowisko młodzieży, wirtualnej rzeczywistości mocno splecionej z tą prawdziwą, gry, pieniądze, szantaże, nieodwzajemnione miłości, niespodziewane ciąże (niechciane ale i chciane też), i dawne sprawki, i stare koszmary kręcą się wokół Pii i Olivera. Praca miesza się z życiem dwojga policjantów. A zakończenie! Miodzio!
    Smakołyczek!
    Wracam do Hoffheim. Dla wielbicieli Lackberg i Puzyńskiej, Neuhaus obowiązkowa ????!

  • Awatar

    Witam czytelników w niemieckim kryminale rodem z wschodnioniemieckiej produkcji z lat siedemdziesiątych, zatytułowanej „Telefon 110”, czyli „Przyjaciele po grób” autorstwa Nelle Nuehaus, (właściwie Cornelia Neuhaus). Jakoś tak mi się ta powieść skojarzyła z tym serialem, a to pewnie za sprawą absurdów w niej zawartych. Jak wiadomo lata siedemdziesiąte to czas socjalizmu, który z absurdem jak najbardziej powinien być kojarzony i nadal jest kojarzony.

    Zanim zabrałem się za lekturę powieści sygnowanych nazwiskiem niemieckiej autorki, przeczytałem wiele recenzji, opinii, w przeważającej części pochlebnych. W żadnej właściwie nie znalazłem znaków, które przepowiadałby moje rozczarowanie. No, może poza jednym, nazwijmy je właściwie ostrzeżeniem, które zawarł mój znajomy. Było to mianowicie takie zdanie: „…Jeśli ktoś lubi dość lekkie powieści kryminalne z rozbudowanym tłem społeczno-obyczajowym, trochę w klimacie Camilli Lackberg, to jest to pozycja dla niego...”. Mam nadzieję emindflow, że nie obrazisz się za bezprawne wykorzystanie Twoich wypowiedzi?
    Nie potrafię sobie w tej chwili odpowiedzieć na pytanie, nurtujące mnie cały czas, dlaczego do jasnej cholery nie zwróciłem na to zdanie właściwej uwagi? Nie jestem fanem Camilli Lackberg, uważam jej powieści (poznałem chyba dwie) za farsę, i dałem się, po mimo ostrzeżeń, wpuścić w maliny. No cóż, bywa. Zabieram się zatem za masakrowanie powieści.
    Autorka konstruując fabułę książki stawia przed czytelnikiem trudne zadanie, od początku serwując mu mnogość wątków i bohaterów, na nieszczęście noszących niemieckie nazwiska. Trudno się w tym trochę połapać, jednak uważny czytelnik będzie w stanie ogarnąć temat i połapać się kto z kim i w jakim celu? Widziałem w jednej z opinii nawet apel czytelnika, który zwracał się do wydawcy, aby następnym razem zawarł na okładce takiej książki odezwę i zwrócił uwagę, że lektura ta wymaga skupienia. Niesamowite!! Do czytanie potrzebne jest skupienie?

    Jak przystało na powieść kryminalną z elementami obyczajowymi, czytelnik spotka w niej zapewne policjantów, którzy będą musieli nieźle napocić się, aby rozwiązać zagadkę pierwszego, a potem kolejnych, prawidłowych nieboszczyków. Oczywiście tacy funkcjonariusze są, poznamy nawet ich perypetie życiowe związane ze sferą prywatną, które momentami wydają się być władowanymi do powieści na siłę, tak aby zapełnić kolejne kartki. Wrażenie takie sprawiają szczególnie te, które dotyczą Pani Kirchoff, która gubiąc się w swoich poszukiwaniach obiektu miłosnego, gubi się sama i trzeba jej poszukać.
    Tutaj świat policyjny rządzi się swoimi z góry określonymi normami i prawami. Oczywiście normy są po to, by je łamać, ale czy policjanci, którzy pracują na łamach kart powieści, powinni robić to w taki infantylny sposób? Wydaje mi się, że nie. Funkcjonariusze wykreowani przez Nelle Nuehaus nie dość, że strasznie męczą się w swoim towarzystwie, zwracaj się do siebie per Koleżanko, czy Kolego, jak gdyby byli w szeregach dumnej, socjalistycznej organizacji FDJ (Wolnej Młodzieży Niemieckiej). Oprócz obowiązków związanych z prowadzeniem śledztwa, dostali od autorki jeszcze obowiązki w postaci nieustannego dogryzania sobie, wtrącania w kompetencje i sprawy prywatne. Fakt, że w takim zespole nie da się praktycznie pracować, zupełnie nikomu nie przeszkadza i wszyscy brną uparcie do upragnionego zwycięstwa. Jak się okazuje niemiecka policja nie przebiera w środkach i prowadząc dochodzenie, używa zatrzymań i aresztu jako środek zastraszający. Podejrzani, którzy mnożą się niczym grzyby po deszczu jadą do ancla hurtowo, aż miło popatrzeć. Widać Oliver von Bodenstein hołduje zasadzie, że posiedzisz, to skruszejesz, a jak będę miał ochotę i nie uda mi się nic na ciebie znaleźć, to wtedy cię wypuszczę. W tym świecie policjantki po ciężkich i traumatycznych przeżyciach trzymają broń służbową w szufladzie z bielizną. Świadków zabiera się ze sobą na miejsca, gdzie specjalne oddziały będą dokonywać zatrzymań. Nikt też za bardzo nie czeka na działania takich sił i bez przygotowania, spontanicznie rzuca się w wir zdarzeń. Bożesz ty mój, widzisz i nie grzmisz.
    Właściwie to brak mi sił i chęci na dalszym pastwieniem się nad tą powieścią. Mam nadzieję, że to co udało mi się spłodzić do tej pory, będzie odpowiednim ostrzeżeniem, które chciałem zawrzeć dla fanów prawdziwych kryminałów czy thrillerów, oczekujących od książek dreszczyku emocji a nie kpiącego uśmieszku na twarzy.

    Teraz właściwie nie wiem co mam zrobić z Nelle Neuhaus, czy mam jej dać jeszcze jedną szansę? Opinie kolejnych jej powieści wychwalają ją pod niebiosa. Może jeszcze kiedyś się spotkamy…

    Ocena: 3/6 (dla autorki, za dobre chęci)

Warto zerknąć