ebook Prędkość ucieczki
3.8 / 5.00 (liczba ocen: 449) Ilość stron (szacowana): 250

Prędkość ucieczki
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa oferta: 17.94
Audiobook - najniższa oferta: 27.93
prv#Mozna sie spoznic
29.90 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
29.90 zł
29.90 zł Lub 25.42 zł
-39% 17.94 zł
-33% 19.90 zł
23.02 zł
23.17 zł
23.55 zł
25.42 zł
26.01 zł
26.91 zł
27.00 zł
29.90 zł
29.90 zł
Inne proponowane

Pierwszy tom kultowej sagi historycznej REMIGIUSZA MROZA! Misternie skonstruowana, wielowątkowa fabuła, której wątki łączą się ze sobą w najmniej oczekiwanych momentach. Jest sierpień 1939 roku, nad Polskę nieuchronnie zbliża się widmo wojny. Życie dwóch braci zmienia się z dnia na dzień, kiedy staje się jasne, że świat, jaki dotychczas znali, chyli się ku upadkowi…

Starszy brat – sierżant Bronek Zaniewski będzie musiał zmierzyć się z wrogiem na linii frontu, podczas gdy Staszek, młodszy z braci, zrobi wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo Żydówce, której oświadczył się tuż przed niemiecką inwazją…
Seria „Parabellum” to nie tylko pełna napięcia opowieść o polskiej historii, ale także okazja do spojrzenia na konflikt oczami oficera Wehrmachtu, Christiana Leitnera – jednej z ciekawszych postaci na firmamencie współczesnej polskiej literatury.

Prędkość ucieczki od Remigiusz Mróz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
W końcu! Chyba od początków istnienia mojego bloga wspominam, że ciągle mi nie po drodze z Remigiuszem Mrozem. Mnóstwo o nim słyszałam i czytałam masę informacji — prawdopodobnie mogłabym na ten temat stworzyć tyle samo książek, co zainteresowany, choć raczej nie byłyby zbyt ciekawe. Ale w przyrodzie nic nie ginie, wszystko zawsze wraca na swe miejsce, a w tym przypadku, powieść do rąk własnych. Tak, trudno umknąć przed prozą Mroza! Jego fenomen wydaje mi się bardzo frapujacy. Podobnie z Katarzyną Bondą, której książek fabularnych jeszcze nie miałam okazji przeczytać. Aczkolwiek wyczuwam, iż i na to przyjdzie pora. Jednak skupmy się na Remigiuszu oraz na opublikowanej po raz pierwszy sześć lat temu trylogii. Tym razem chodzi o wznowienie, swoją drogą, ładnie wydane. A jak z treścią? Czas rozwiązać zagadkę.

W życiu sięgnęłam po sporo powieści poświęconych tematyce wojennej. Jakoś dobrze się czuję w tego typu klimatach, choć, nie ukrywajmy, są ciężkie, przytłaczają. Pisarze zawsze mają wówczas dużo pracy, aby odpowiednio pokazać ludzkie losy, bez popadania w banał, bez urażania ofiar tragicznych zdarzeń, mimo ogólnego zarysu fikcji. Pierwsze strony Prędkości ucieczki charakteryzuje spokojny rytm, polegający na przedstawieniu bohaterów, widma nadciągającej historii. Lecz wkrótce wszystko przyspiesza, razem z nawałnicą wojny. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy to nie będzie zbyt gwałtowne? Nie pogubię się? Ot, trochę przesadzone przemyślenia, bo prędko doszłam do wniosku, że fabuła wciąga.

Styl autora jest dość lekki, całość szybko się czyta. Bez potrzeby wracania do poprzedniej strony, choć natrafimy po drodze na sporo zdarzeń i postaci. Te ostatnie są jednak na tyle charakterystyczne, iż łatwo zapamiętamy ich imiona oraz związane z nimi fakty. Rozdziały są długie, podzielone na podrozdziały, gdzie obserwujemy otoczenie z perspektywy trójki bohaterów: Bronka, Staszka i Christiana, aczkolwiek narrację poprowadzono w trzeciej osobie. Spotyka ich wiele ciężkich chwil, a czytelnikowi ciągle towarzyszy pewny niepokój, strach przed przyszłością.

Moją ulubioną bohaterką stała się bezapelacyjnie Maria — Żydówka, narzeczona Staszka. Kobieta mocnego charakteru, zachowująca zimną krew w trakcie kryzysu, choć nieustannie się o nią zamartwiałam. To takie uczucie, gdy trzymamy za kogoś kciuki, lecz jesteśmy świadomi grożącego mu niebezpieczeństwa. Interesująco wypadł Christian Leitner, oficer Wehrmachtu, który rzeczywiście wierzył w to, że Hitler dąży do pokoju, doprowadzi do zjednoczenia Europy. Równocześnie Christian odznacza się przywiązaniem do honoru, istotnych wartości. Naprawdę ciekawie skonstruowana postać. Natomiast dwaj bracia, Bronek i Staszek pełnią dwie różne role, chociaż obie są ważne. Bronek walczy na froncie o kraj, Staszek walczy o miłość. Gdzie ich to zaprowadzi? Pora na kolejne tomy.

Wiem, że trylogia Parabellum budzi mieszane emocje wśród amatorów twórczości Remigiusza Mroza. Zawsze kojarzy się głównie z kryminałami, opowieściami „z dreszczykiem”, a tutaj mamy do czynienia z debiutem, tak różnym od tego, co napisał później. Osobiście trzyma się mnie przeczucie, iż ta właśnie seria najbardziej przypadnie mi do gustu, warto o niej pamiętać, warto po nią sięgnąć.

Ocena: 5+/6
©Majuskuła
No i co ja mam zrobić z Panem Remigiuszem Mrozem? Polubiłam bardzo całą serię z Joanną Chyłką, podobnie jak przygody komisarza Forsta, ale to co zrobiło mi Parabellum, przekracza wszelkie granice, bowiem to najwspanialsza historyczno - sensacjyjna powieść, jaką kiedykolwiek czytałam.
W pierwszej chwili miałam zamiar delektować się każdym tomem tej powieści osobno, zarówno podczas czytania jak i pisania o nim. Niestety skończyło się tylko i wyłącznie na planowaniu. Powieść tak bardzo mnie wciągnęła, że zamykając jeden tom automatycznie i natychmiast sięgałam po następny. Teoretycznie nie powinno mnie to już dziwić w przypadku powieści Pana Remigiusza, ale przyznaję, że cała seria Parabellum po prostu mnie zachwyciła.

Powieść zaczyna się dosłownie w przeddzień wybuchu II wojny światowej.
Jest styczeń 1939 roku i czytelnik poznaje dwóch braci Zaniewskich, nie tylko skrajnie różnych, ale i skrajnie oddalonych od siebie. Dlatego, gdy wybucha wojna, to ich reakcja jest również odmienna.

Prędkość ucieczki to pierwszy tom serii Parabellum, który opisuje potworną tułaczkę obu braci po Europie, zniszczonej i terroryzowanej hitlerowskimi wojskami.

Bronisław Zaniewski służy w jednostce wojskowej, która aktualnie stacjonuje pod rumuńską granicą i skupia się raczej na codziennych problemach, których ma nie mało przy swoim temperamencie. W momencie gdy dochodzi do ataku niemieckich wojsk, wszystko inne przestaje być ważne, a Bronisław wraz z towarzyszami broni, bez chwili wahania podejmują się walki z najeźdźcą.

W tym samym momencie drugi z braci, Stanisław Zaniewski skupiony jest przede wszystkim na własnych zaręczynach z piękną Marią. Jedyny problem jaki go trapi, to fakt, że dziewczyna jest żydówką i nie wie jak to wytłumaczyć ojcu.
Gdy wybucha wojna, dla Stanisława staje się jasne, że życie Marii w okupowanej Polsce jest po prostu niemożliwe. Zatem by ratować ukochaną, postanawia uciekać z kraju, ale w dziwny sposób, bo na zachód wprost w paszczę lwa. Co w konsekwencji okaże się nie lada wyzwaniem i pełnym zwrotów akcji przedsięwzięciem.

Ku mojemu zaskoczeniu pojawia się też trzeci bohater oraz nurt powieści widziany z jego perspektywy. Niemiecki kapitan Christian Leitner, ślepo oddany Hitlerowi, ale z drugiej strony rozsądnie podchodzący do życia. Mimo, że poddaje w wątpliwość ideę wyższości rasy panów aryjskich, to nadal pozostaje chłodnym i wyrafinowanym niemieckim żołnierzem. Dlatego szeroko otworzyłam oczy, gdy ten skryty i zimny mężczyzna nie pozostaje obojętnym na wdzięki pewnej, obcej mu kobiety.

Fenomenalnie czyta się tę powieść widzianą z perspektywy trzech różnych bohaterów. Przygody obu braci raczej nie są niczym zaskakującym, ale przerywanie ich ciężkich wojennych doświadczeń punktem widzenie najeźdźcy, to już nie lada wyzwanie. Natomiast sam podtytuł Prędkość ucieczki idealnie nawiązuje do zależności pomiędzy tymi trzema bohaterami.

Ocena: 6/6
©Epilog - zaczytana Joana
Na wstępie muszę się Wam przyznać do czegoś, co mnie troszeczkę zawstydza. Zawsze byłam straszna noga z historii. Nie wiem jak to możliwe i czy zwalić to mogę jedynie na karb nauczycielek bez ikry, które kazały nam wkuwać daty wstąpienia i zstąpienia z tronu każdego po kolei króla, czy też winna jestem ja sama, ale taka jest prawda. Teraz staram się uzupełniać moją wiedzę, szczególnie jeśli chodzi o historię najnowszą. Jednym ze sposobów jest czytanie powieści historycznych. Wiadomo, trzeba sobie zdawać sprawę, że to opowieści „na kanwie”, a nie dosłowne przeniesienie wydarzeń z przeszłości w skali 1:1, niemniej zdobywanie informacji w ten sposób ma niezaprzeczalnie jedną, główną zaletę: w głowie zostaje o wiele więcej. Między innymi z taką myślą sięgnęłam po pierwszy tom ze świata ParabellumPrędkość ucieczki.

Remigiusz Mróz opowiada o jednym z najboleśniejszych okresów w dziejach Polski – II wojnie światowej. W momencie, gdy rozpoczyna się akcja powieści, jest sierpień 1939 roku i wśród narodu odczuwalne jest uczucie zagrożenia. Hitler w Niemczech głosi swoje chore teorie o Übermensch, czyli Nadczłowieku, okrutnie wypaczonej nietzscheańskiej idei samodoskonalącej się istoty, która jest „sama dla siebie bogiem”. Wkrótce rozpoczną się walki, prześladowania Żydów, osób starszych i chorych. Bezlitosne, niemoralne „czyszczenie” świata za pomocą pistoletów, granatów i komór gazowych. Znacie to z lekcji historii? Ja też. Ale ciągle mam dreszcze na plecach, gdy o tym myślę.
Głównymi bohaterami powieści są bracia Zaniewscy. Sierżant Bronisław Zaniewski jeszcze w sierpniu nie domyśla się, że niebawem będzie miał większe zmartwienie niż kłótnia ze swoim znienawidzonym przełożonym, chorążym Chwieduszko. Na razie mężczyzna stacjonuje przy granicy rumuńskiej i flirtuje z Anielą, kobietą, która jest kelnerką w pobliskim barze. Napad wrogich wojsk niemieckich powoduje, że z dnia na dzień życie jego oraz towarzyszy broni, zmienia się nie do poznania. Zaczyna się prawdziwa bitwa, a Bronek wie, że musi walczyć o swój kraj. Niestety praktycznie od razu ich oddział zostaje rozbity, a kilku mężczyzn jest zdanych na siebie…

Tymczasem jego brat, Stanisław, przebywa w Warszawie, swym rodzinnym mieście. Niedawno zaręczył się z Marią, choć jego ojciec trochę krzywo patrzył na związek z Żydówką. Widmo antysemityzmu powoli podnosi swój obmierzły łeb i choć nikt chyba jeszcze nie przypuszcza jak okrutne prześladowania czekają Żydów, w powietrzu czuć już smród zagrożenia. Ludzie się boją. Mimo to Staszek jest bardzo szczęśliwy i snuje z narzeczoną plany na przyszłość. Te przyjemne rozważania przerywa wojna. Młodzi ludzie decydują się uciekać z kraju. Ich celem jest… Francja, gdzie Maria ma rodzinę. Tylko jak przedrzeć się przez ogarnięty wojną kraj? Pomocy szukają u Holzera, miejscowego opryszka – czynią to niechętnie, bowiem nie ufają temu człowiekowi. W dodatku zna on pewną tajemnicę Marii i kobieta boi się, że ten wyzna ją Staszkowi…

Remigiusz Mróz ma niewątpliwy talent do kreowania wyrazistych bohaterów. I choć można postawić zarzut, że wrzuca ich potem w nieprawdopodobne, nieco „hollywoodzkie” sytuacje, nie przeszkadzało mi to w odbiorze treści. Wręcz przeciwnie – pochłaniałam Parabellum w każdej możliwej chwili, nie mogąc się oderwać od tekstu. Nie tylko główni bohaterowie są dobrze zarysowani, Mróz dba także o wiarygodne wykreowanie drugoplanowych postaci (na przykład Holzera). I tu wspomnieć muszę o pewnej bardzo intrygującej osobie, mężczyźnie, któremu właściwie nie powinno się kibicować, ale jakoś ciężko sobie odmówić – to kapitan Christian Leitner, żołnierz Wehrmachtu, postać niejednoznaczna. Owszem, podziwia Hitlera, owszem, pragnie podbić Polskę, ale przy tym nie jest ślepo zapatrzony w sprawy Rzeszy, nie rozumie po co masowo zabijać Żydów, nie stosuje bezsensownej przemocy (tylko wtedy, gdy jest to uzasadnione) oraz nie kala polskich symboli narodowych. To człowiek, który kieruje się własnym moralnym zamysłem, co oczywiście nie podoba się władzom Niemiec.

Leitner przy takich szujach jak Blankenburg (którego główną rozrywką jest wymyślne torturowanie Żydów) wypada nadzwyczaj pozytywnie (tak, to znaczy: team Leitner!). Niezwykle polubiłam również Marię, odważną, mądrą kobietę, która nie raz ratowała życie sobie i swojemu ciapowatemu narzeczonemu Staszkowi (team Maria). Trochę „pomnikowym” bohaterem jest Bronek – tak dzielny, że wygląda jak żywcem wycięty z serialu Czas honoru, a co dopiero mówić o jego przełożonym, kapitanie Obelcie, który jest wręcz podręcznikowym przykładem osoby, którą charakteryzuje słownikowe hasło „bohater”?

Jednak mimo tego absolutnie polecam Wam cykl Parabellum. Jeśli tylko nie nastawicie się na realistycznie oddane opisy walk (choć nie powiem, Mróz odrobił lekcję i zapoznał się z wieloma książkami i dokumentami na temat II wojny światowej), a na świetnie napisaną sensację dziejącą się w 1939 roku, pełną barwnych postaci, które będziecie kochać i nienawidzić i na to, że będzie to lektura, podczas której nie raz będziecie zaciskać nerwowo pięści i zapominać o oddychaniu – nie będziecie zawiedzeni. Będziecie zaparabellumowani.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Hmmm.... i co tu powiedzieć tyle dobrego słyszałem o tej książce, oczekiwania urosły strasznie, aż tu nagle *PSSssssss ciśnienie zeszło...

    Pozytywy:
    +Temat - okey
    +Pomysł - super
    +Postacie - średnie
    +Akcja - dobra
    +Przedstawienie wojny, poniekąd z trzech punktów widzenia
    Wady:
    -BRAK OPISÓW!!!!!! Wszysto robione na prędce, wszystko zrobione na lekko, nie czuć tego cieżaru wojny nie czuć cieżaru podejmowanych decyzji, nie czuć cieżaru tortur, mało opisów zbyt szybkie i duże przeskakiwanie wydarzeń, brak KLIMATU

    ... bo książka jest po prostu średnia ale tylko średnia nic więcej, nic specjalnego. Może gdyby nie ten "HYPE", który mi się tak udzielił byłbym pod dużo większym wrażeniem.
    Książka jest średnia,czy warta przeczytania - nie wiem. Nie mogę jej polecić z czystym sumieniem. Niestety ale tą książką autor zarobił u mnie MINUSA!

  • Awatar

    Sporo czytam i zazwyczaj nie jest to jakaś literatura z najwyższej półki, ale muszę przyznać, że na takiego gniota już dawno nie natrafiłem. Zupełnie nierealistyczna i banalna fabuła opowiedziana w sztampowy i przewidywalny sposób. Bohaterowie zachowują się jak kompletni idioci pozbawieni zupełnie instynktu samozachowawczego, co oczywiście uchodzi im na sucho. Cała wojna sprowadzona została do pojedynku między podstępnymi ateistycznymi nazistami a bohaterskim i katolickim narodem polskim, bo wg. autora nazista=ateista. Takiego "bogoojczyźnianego" patosu jest zresztą w powieści bardzo dużo.
    Ogólnie - bardzo nie polecam.

  • Awatar

    Kilkakrotnie, podczas lektury "Parabellum" zastanawiałem się co autor Remigiusz Mróz chciał przekazać czytelnikowi, oferując mu swoją najnowszą powieść? Czy może jego zamiarem było poinformowanie grona czytelniczego, że w 1939 roku rozpoczęły działania wojenne najstraszniejszego konfliktu światowego? A może chciał pokazać, że wojna niesie za sobą ogrom cierpienia i bezsensownej śmierci?
    Nie umiem odpowiedzieć sobie na zadane wcześniej pytanie i nie znam motywów, którymi kierował się Remigiusz Mróz pisząc tę książkę. Wiem jedynie, że stworzył banalną i naiwną powieść przygodową, której bohaterowie wzorowani byli chyba na postaciach z serialu "Czterej pancerni i pies" (tutaj jednak bez psa) czy nawet samego Hansa Klossa, skrzyżowanego na dokładkę z Robocopem. Śmiałkowie ci usiłują przeżyć w zawierusze wojennej a przy okazji zepsuć jak najwięcej krwi znienawidzonemu najeźdźcy. Robią to jednak w sposób mało wiarygodny i wpędzający czytelnika w zdumienie. "Parabellum" zatem okazała się w moim przypadku lekturą na tyle przekonującą, na ile przekonująca może być bajka o Czerwonym Kapturku.

Warto zerknąć