ebook Mózg Kennedy'ego
3.2 / 5.00 (liczba ocen: 2872) Ilość stron (szacowana): 444

Mózg Kennedy'ego

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane

Powieść autora, który stworzył kultowego komisarza Wallandera! Ile jest wart lek na HIV? Lata wytężonej pracy tajnych laboratoriów, miliony dolarów i... życie każdego, kto poznał szokującą prawdę.

Diagnoza „HIV” brzmi jak wyrok. Mnóstwo ludzi głowi się, jak ten wyrok anulować, a przy okazji... dobrze zarobić. Nieważne, ile przy tym stracą inni - pieniądze, zdrowie, życie. Mnożą się zespoły i laboratoria opracowujące formułę leku na HIV. Wszystkie te działania owiane są tajemnicą, a w grę wchodzą zawrotne sumy. Nic dziwnego, że pojawiają się teorie spiskowe i nielegalne praktyki. Na trop jednej z takich afer wpadł Henryk Cantor. Louise Cantor, archeolog, przylatuje do Sztokholmu z wykopalisk w Grecji, aby wygłosić wykład na sesji naukowej. Przy okazji odwiedza swojego syna, Henryka. Nie będzie im jednak dane uściskać się i porozmawiać. Louise znajduje zwłoki chłopaka w jego mieszkaniu. Okoliczności świadczą o samobójstwie, ale matka nie jest przekonana do wyników policyjnego śledztwa. Zaczyna swoje dochodzenie, które zaprowadzi ją aż do Afryki i w głąb podwójnego życia jej syna...
Henning Mankell gra niedopowiedzeniami, mnoży przypuszczenia i gubi tropy. Jego powieść pokazuje, że wszystko i wszyscy to tryby w maszynie rządzącej naszym światem.

Rekomendacje: 

Mankell bez uprzedzenia sprzedaje nas światu bez nadziei, zasad moralnych i choćby odrobiny poczucia panowania nad realiami życia. W tej mrocznej historii o samotności i małości człowieka w obliczu wszechobecnego zła, skazani jesteśmy na własne, uparte pozostawanie po jaśniejszej stronie mocy. Dobro nie zwycięża. Nadzieja nie dodaje sił. Mamy tylko pewność doświadczania czegoś nowego o nas samych. - Ewelina Struzik - Wiedziennik

Mózg Kennedy'ego od Henning Mankell możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Mężczyźni zawsze uciekają, kiedy czują, że coś ich przerasta.
Każda kobieta niesie jakiś ciężar, nie tylko na głowie, ale i w niej samej.
Mankell w Mózgu Kennedy’ego nie jest tym, którego znamy z serii kryminalnej z Kurtem Wallanderem. Tutaj szwedzki pisarz bez uprzedzenia sprzedaje nas światu bez nadziei, zasad moralnych i choćby odrobiny poczucia panowania nad realiami życia. W tej mrocznej historii o samotności i małości człowieka w obliczu wszechobecnego zła, skazani jesteśmy na własne, uparte pozostawanie po jaśniejszej stronie mocy. Dobro nie zwycięża. Nadzieja nie dodaje sił. Mamy tylko pewność doświadczania czegoś nowego o nas samych.

Osią opowieści jest pojedyncza śmierć, która zmusi matkę do szukania prawdy o synu. Sprowokuje ojca do odegrania niechcianej nigdy roli. Zbudzi demony tajemnych spisków i ludzi, którzy żerują na cierpieniu i niedoli bezimiennych. Szalejący wirus AIDS, pozostawiona samej sobie Afryka, niedostatek i brak perspektyw przy cichej zgodzie pozostałej części globu. Uparcie nie dająca się rozwiązać zagadka i życie wywrócone nagle do góry nogami.

Co najmniej kilka razy przerwiemy lekturę, by zastanowić się nad analogią do własnych przeżyć. Będziemy się uganiać za dojściem do prawdy, marząc jednocześnie o tym, by pozostała jednak w jakiś sposób ukryta. Złudnie przeświadczeni o tym, że okrucieństwo i obojętność już znamy, zmarzniemy od chłodu, którym zionie wykreowana w tej historii rzeczywistość. Warto jednak narazić się na nieprzyjemne skutki tego przeziębienia i odchorować podłość świata, która ma się dobrze również dzięki nam. By jeszcze raz się na nią nie zgodzić. By jeszcze raz zasmakować rozkoszy sprzeciwu. By naiwnie uwierzyć, że być może jednak … ludzi dobrej woli, jest więcej?…

Jak napisał w posłowiu Mankell, do napisania tej książki, napędzał go gniew. Zagadką pozostaje do czego Was napędzi jej lektura.

Ocena: 5+/6
©Wiedziennik
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Znakomite!!!
    „Mózg Kennedy’ego” Henninga Mankella nie jest typowym kryminałem. Każdy kto jednak jest miłośnikiem książek tego szwedzkiego autora i choć odrobinę interesuje się samym autorem, nie będzie zdziwiony opowieścią jaką serwuje nam pisarz. Książka w oryginale została wydana w 2005 roku, a więc dziesięć lat po słynnej powieści nie kryminalnej „Comédia Infantil”, która prezentuje w pierwszej kolejności wielką miłość Mankella, Afrykę. Ale tak naprawdę to była pierwsza wielka powieść autora o złu tego świata. Pisarz zaangażowany, będący jednocześnie poczytnym autorem świetnych kryminałów, w których widoczna troska jest troska o społeczeństwo, musiał napisać taką książkę. Nie znając wszystkich utworów w oryginale, wielokrotnie wyobrażałem sobie historię, w której szwedzki pisarz połączy troskę i aktywność społeczną z intrygą kryminalną i zagadką zbrodni. I oto okazuje się, że taka powieść istnieje, a polscy czytelnicy mogą ją teraz bez przeszkód poznać.


    Książka zaczyna się niepozornie, bez wielkiego dramatu czy mocnego obrazu zbrodni. Od pierwszych zdań widać przede wszystkim olbrzymią dbałość o słowo i jego przekaz. Nie, żeby nie było to widoczne w innych tytułach autora „Piątej kobiety”. „Mózg Kennedy’ego” ujawnia jednak wyjątkową dbałość o język i obraz literacki, w tym przypadku jeśli nie symboliczny, to choć wieloznaczeniowy. I jednocześnie z pierwszą stroną powieści pojawia się, obecna do ostatnich kart, tajemnica i niepokój, które będę w trakcie lektury powiększać się i rozlewać się coraz szerzej, stając się udziałem tak bohaterki literackiej, jak i każdego czytelnika. W tym spostrzeżeniu tkwi dla mnie wyjątkowość tej książki Mankella. Fabuła została w niej skonstruowana niezwykle sugestywnie i mistrzowsko. I wcale nie chodzi tu o fabułę pozornie banalną, opartą na przemieszczaniu się głównej bohaterki z kontynentu na kontynent, z miasta do miasta, w którym to każdym nowym miejscu odkrywa kawałek prawdziwego życia swojego syna, jednocześnie stając w obliczu kolejnych pytań i tajemnic. Atrakcja fabuły nie jest też związana z intrygą kryminalną, choć zagadka kryminalna (choć można mieć wątpliwości czy to aby kryminalna zagadka, skoro brak przekonujących, materialnych śladów wskazujących na zbrodnię, czy jednak bardziej projekcja matki, nie mogącej pogodzić się ze śmiercią syna) pojawia się i jest ciągle w oczekiwaniu na rozwiązanie do samego końca. Mam na myśli zamysł takiego prowadzenia fabuły, by aura tajemnicy połączonej z niepokojem, klimat nieodgadnionego z lękiem o życie, nie tylko nie opuszczały czytelnika, ale coraz to bardziej go osaczały. I wielkim atutem narracji jest takie jej umiejętne pokierowanie, by te opisane odczucia i emocje czytelnik miał w sobie niczym alter ego bohaterki, Louise Cantor. W niczym nie przypomina ona Kurta Wallandera. Zawód archeologa, jaki wybrał dla niej autor, nie jest chwytem nowatorskim. Wszak już przed Mankellem wielu znajdowało wspólną nić łączącą pracę śledczego i archeologa. I jedni, i drudzy szukają i odczytują ślady przeszłości, lecz różni ich cel tych poszukiwań i najczęściej wiek śladów. Ale w tej historii przecież tak naprawdę nie chodzi o złożenie układanki i odpowiedzenie na pytanie – kto zabił.


    A może „Mózg Kennedy’ego” Henninga Mankella tak naprawdę nie jest w ogóle kryminałem? Mam wrażenie, że pisarz pracując nad tą książką zdecydowanie na plan dalszy odsunął swój zmysł i umiejętność tworzenia klasycznej opowieści kryminalnej. Moim zdaniem, pisząc „Mózg Kennedy’ego”, szwedzki pisarz był w tym samym stanie zaangażowania, co kilkanaście lat później podczas swojej głośnej obecności na jednym ze statków Flotylli Pokojowej na rzecz Strefy Gazy przejętej siłą przez izraelskich komandosów. Jeśli ktoś myśli jednak, że „Mózg Kennedy’ego” to połączenie „Comédia Infantil” z „Białą lwicą” to jest w błędzie. Owszem miasto Maputo pojawia się tutaj jako ważne miejsce, podobnie jak w tamtej znakomitej powieści, jednakże, nie zagarnia swoim obrazem całej historii. Skoro więc nie o intrygę kryminalną tutaj chodzi, to czym jest ta książką, która wyszła przecież w „Mrocznej serii”. To najlepiej w posłowiu wyjaśnia sam autor, który mówi, że chciał oświetlić, czyli literacko opisać i podać do życia czytelniczego „najciemniejsze zakamarki ludzkiego wnętrza, społeczeństwa, współczesnego świata”. Gdyby patrzeć i oceniać tą powieść właśnie przez pryzmat tych trzech stref poznania i opisania, jakie wymienił autor „Mordercy bez twarzy”, to dla mnie jest to przynajmniej w jednym zakresie powieść bardzo udana.


    Mam na myśli najciemniejsze zakamarki ludzkiego wnętrza. W pierwszej kolejności widoczne jest to w swoistej odbudowie biografii własnego syna, którą ze strony na stronę, z miasta do miasta prowadzi główna bohaterka Louise Cantor. Pani archeolog, do czego wielokrotnie nawraca autor, skorupa po skorupie próbuje ułożyć w całość rzeczywiste życie swojego syna Henryka. Nazwałem to odbudową biografii, bo rzeczywiście bohaterka dość szybko dowiaduje się, że jej syn był kimś zupełnie innym niż tym kogo znała, kochała, urodziła. Tu chodzi z jednej strony o dosłowną biografię miejsc, w których mieszkał, żył, osób, które kochał i z którymi się przyjaźnił, rzeczy i zajęć, które robił i w które wierzył. Z drugiej jednak strony jeszcze bardziej chodzi właśnie o biografię emocjonalną i ideową, I powtórzę jeszcze raz, że mimo pewnej pozornej monotonii narracyjnej i prowadzenia opowieści wraz ze zmianami (nazwijmy je) podróżniczymi głównej bohaterki, znakomicie Mankell oddaje poprzez aurę tajemnicy połączonej z niepokojem, klimat nieodgadnionego z lękiem o życie. Jeszcze inaczej, nazwę to rozedrganiem egzystencjalnym, emocjonalnym i ideowym Henryka Cantora. I ten wątek wciąga najbardziej przekonująco i udanie.


    Zakamarki społeczeństwa i współczesnego świata, niestety dla jakości powieści, zostały przez autora „Niespokojnego człowieka” poprowadzone chwilami płasko i wręcz banalnie. Niekiedy Mankell głosi truizmy i zdania-hasła z transparentów pierwszej z brzegu manifestacji myślących poprawnie politycznie lewicowców. W tym zakresie trudno mu utrzymać emocje i przekonania na wodzy. Jak sam kończy posłowie, to gniew był jego, osobisty, to jego czuł im on go napędzał. I to czuć. Lewicujące poglądy w tej powieści zostały wykrzyczane, wyrzucone z wielkim i mocnym oskarżeniem zachodniej cywilizacji, zachodnich koncernów medycznych i bezdusznego europejskiego społeczeństwa. Krzyk Mankella o tyle w „Mózgu Kennedy’ego” jest dobitniejszy niż w innych jego tytułach, albowiem niesie ze sobą porażkę bohaterki, jak i idei humanistycznych. Koszmarna podróż głównej bohaterki pomiędzy kilkunastoma miastami świata nie zakończyła dramatu. Koszmar współczesnego świata trwać będzie dalej w osobie okrutnego człowieka Christana Holowaya, który – podobnie jak zło cywilizacji zachodniej – okazał się niezwyciężony. Jeszcze silniej trwający nadal, nienaruszony w swoich ludzkich korzeniach, koszmar współczesnego świata symbolizuje papierowy profil Hollowaya, z pozoru filantropa, a tak naprawdę okrutnego akuszera żądzy zysku i napędzanego nim rozwoju. A za tym wszystkim będą jeszcze majaczyły jakieś inne, rozmyte, podobne do cieni twarze. Kogo? Pisarz nie pozostawia złudzeń, polityków, właścicieli koncernów, ideologów itd. Gorzka to i pesymistyczna wymowa.


    Jednak „Mózg Kennedy’ego” dla mnie już staje się ulubioną powieścią Henninga Mankella. Nie za polityczny krzyk, nie za ideologiczne wołanie, nie za troskę o Afrykę. To książka z wąskim i delikatnym płomykiem nadziei. Pomimo osobistego dramatu w postaci śmierci bliskich (syna i męża) i dalszych osób, główna bohaterka będzie nadal archeologiem – archeologiem życia i prawdy. „Będzie kopać dalej i dopasowywać do siebie kolejne elementy układanki jak skorupy starożytnego naczynia”. I tutaj należy wrócić do początku książki, do tytułu rozdziału, który przywołuje ulicę, przy której syn Louise Cantor mieszkał w Barcelonie. Ten tytuł ma znaczenie nie tylko dosłowne, ale przede wszystkim symboliczne – „Zaułek Chrystusa”. A obok niego motto, nie dla części książki, ale dla jej całości: porażkę należy ukazać w jasnym świetle, nie starać się jej pogrzebać, bo dzięki porażkom stajemy się ludźmi. I w tym zakresie Mankell oświetlił zakamarki ludzkiego wnętrza.

  • Awatar

    Podczas lektury tej powieści, zdałem sobie sprawę, że z chęcią przeczytałbym nawet listę zakupów sporządzoną przez Henninga Mankella, jeśli on zdecydowałby się taką opublikować.
    Tak bardzo odpowiada mi style tego autora, że jestem chyba w stanie przeczytać wszystko, co wyjdzie z pod jego pióra. Nie podzielam głosów mówiących o nudzie, której doświadczyli czytelnicy podczas czytania Mózgu Kennedy'ego. Uważam, że Henninga Mankella po prostu trzeba rozumieć a na pewno poznać jego wszystkie powieści, aby odnaleźć się w tej książce. Mnie klimat tej powieści pasuje jak najbardziej. Jak zwykle, przy czytaniu książek Henninga Mankella, odczuwam głęboki spokój i delektuję się tą powolnością, do której przyzwyczaił mnie mój ulubiony autor. Za to pokochałem jego książki.

Warto zerknąć