ebook Apokalipsa według Pana Jana
3.68 / 5.00 (liczba ocen: 898) Ilość stron (szacowana): 246

Apokalipsa według Pana Jana
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 9.99
Audiobook - najniższa cena: 20.67
23.65 złpremium: 14.19 zł Lub 14.19 zł
19.42 zł Lub 17.48 zł
23.15 zł Lub 20.84 zł
-55% 9.99 zł
19.41 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Ta wojna właśnie się zaczyna!

Niedaleka przyszłość.

W pożodze nuklearnego piekła ginie znana nam cywilizacja. W świecie pełnym śmierci, gruzów, radiacji i chorób nieliczni ocaleni walczą o przeżycie, tworząc nowe społeczności. Jednym z nich jest niepodzielny władca wyludnionego i obróconego w zgliszcza Wolnego Miasta Wrocławia, charyzmatyczny Pan Jan, zwany także Burmistrzem. Jego twarde rządy dają nadzieję na przyszłość, a największą ambicją jest stworzenie nowej, rozciągającej się od morza do morza, Rzeczypospolitej.

Dwa lata po Armagedonie zdesperowani, wyniszczeni chorobą popromienną i głodem mieszkańcy Wrocławia stają przed nie lada wyzwaniem. Z poniemieckich tajnych schronów ukrytych głęboko w masywie Ślęży wyłaniają się zwiadowcy, wysłannicy Bastionu...

Gdy pierwsi żołnierze stają u bram miasta, rozpoczyna się bezwzględna gra o przetrwanie, z której tylko jedna ze stron może wyjść zwycięsko. A za horyzontem czai się już znacznie bardziej przerażające zagrożenie.

Kolejnej apokalipsie może zapobiec wyłącznie diaboliczny plan Pana Jana, lecz na drodze do jego realizacji znajduje się wiele śmiertelnych pułapek.

Robert J. Szmidt – rocznik 1962, fantasta od urodzenia, działał w fandomie na początku lat osiemdziesiątych, wtedy też opublikował pierwszy własny tekst (magazyn „Fikcje”) oraz tłumaczenia (m.in. dla Iskier i „Fantastyki”); przez kolejną dekadę zajmował się wydawaniem czasopism dla branży filmowej, potem przerzucił się na gry komputerowe, by w 2001 roku powrócić do korzeni i stworzyć „Science Fiction”, ukazujący się nieprzerwanie przez dziewięć lat magazyn literacki, na którego łamach zadebiutowała większość znaczących pisarzy ostatniego pokolenia. Twórca portalu www.fantastykapolska.pl, na którym można znaleźć największy wybór legalnych e-booków z utworami polskich autorów.

Napisał cztery powieści i niemal dwadzieścia opowiadań, przetłumaczył prawie pięćdziesiąt książek, odpowiadał za polonizację jedenastu gier komputerowych, w chwili obecnej redaktor powstającej w wydawnictwie REBIS serii fantastycznej.

„Powieść Roberta J. Szmidta, wraz z tchnieniem radiacji, niesie powiew świeżości i przykuwa uwagę czytelnika. Trzymająca w napięciu fabuła, niepewność tego, co czai się na spalonej ziemi poza zasięgiem wzroku, ograniczoność zasobów i brak szansy na przeżycie wszystkich, a także rozpaczliwa walka o odbudowę Polski i polskości - nawet za cenę bratobójczych wojen - sprawia, że dostajemy do rąk naprawdę solidną porcję science fiction (...) Apokalipsa... jest znakomitą powieścią dla fanów prozy militarnej, postapokalipsy i fantastyki ogólnie”.

www.bs.tawerna.rpg.pl

 

„Akcja prze do przodu niczym rozpędzony T-34 , co krok kolejne wydarzenia zaskakują nas i skłaniają do dalszego zgłębiania się w lekturę, co chwila pojawia się coś nowego , a odpowiedź znajduje się na następnych stronach i tak, nim się obejrzycie, jest środek nocy, a wy macie w perspektywie tylko kilka godzin snu. Tego nienawidzę w świetnych książkach, które pochłania się strona za stroną z prędkością cyklonu, a do tych niewątpliwie należy Apokalipsa…”.

Tomasz 'Tomazzy' Podwysocki, www.ksiazki.polter.pl

Apokalipsa według Pana Jana od Robert J. Szmidt możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Dla niewymagających miłośników literatury militarno-postapokaliptycznej. Plus za to, że czyta się wartko.

  • Awatar

    Trochę się rozczarowałem. Po pozycji, która obwoływana jest jedną z lepszych polskich książek postapo, spodziewałem się jednak więcej. Aż strach sięgnąć po innych rodzimych autorów. Wiadomo, że nie ma co porównywać Apokalipsy do Metra Głochowskiego, to mimo wszystko powinienem poczuć tutaj atmosferę apokalipsy. Nie poczułem. Niby jest, niby ją czuć, ale za mało. Za mało się wgryzała w nasze trzewia. Ludność, która ją najbardziej odczuwała została potraktowana przedmiotowo. Byliśmy za to świadkami debat w sztabach, strategicznych dywagacji, wojskowych szachów. Wyszła z tego książka wojskowa z drobnymi elementami postapokaliptycznymi.

    Postacie bardzo spłaszczone, szare, bez pomysłu. A przecież było miejsce i czas aby je bardziej rozwinąć. Nadać życia. Oprócz tytułowego Pana Jana i przemykającego w ważniejszych wątkach Zawady reszta rozmywa się w tle. Jest bezpłciowa, bez pomysłu.

    Oczywiście przeraża rzeczywistość, tak bardzo znana z obecnych czasów i oby reszta się nie sprawdziła. Tylko co z tego skoro pomysły zostały ubrane w tak bardzo niewygodny wdzianko. Szkoda, bo początek był obiecujący.

    Jedyna rzecz jaka mi się spodobała to motyw pierwszych rozdziałów. Niepewność losów bohaterów sprawił, ze nigdy nie było wiadomo kogo dotknie palec boży. Ale to wszystko co można powiedzieć pozytywnego.

    Podsumowując - były momenty, ale to za mało.

Warto zerknąć