ebook Wściekła skóra
3.34 / 5.00 (liczba ocen: 109) Ilość stron (szacowana): 542

Wściekła skóra
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 14.34
Audiobook - najniższa cena: 19.85
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK WTK
EMPIK#EMPIK WTK
22.23 złpremium: 14.34 zł Lub 14.34 zł
14.34 zł Lub 12.91 zł
19.92 zł Lub 17.93 zł
23.90 zł
24.90 zł
-29% 16.90 zł
19.17 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Holenderskie miasteczko – raj dla szukających zarobku emigrantów. Jego mieszkańcy ukrywają jednak za drzwiami grzechy, o których przybysze ze Wschodu woleliby nigdy nie usłyszeć...

Trzydziestoletnia Roswita Rein postanawia wyjechać do Holandii i tak trafia do ośrodka Noord Riesen, w którym zakwaterowano gastarbajterów z Polski. W ponurych dekoracjach ośrodka rozegra się walka o życie, a Roswita, zmuszona wyruszyć na poszukiwanie zaginionej bez śladu przyjaciółki, Tani Konecki, przekona się, że dysponuje siłą większą, niż to sobie do tej pory wyobrażała. Przy okazji odkryje również, że niemal każdy z okolicznych mieszkańców skrywa jakiś wstydliwy sekret. Purytańskie miasteczko E okaże się centrum lokalnej prostytucji, a szef fabryki, w której pracują obie kobiety, to zwykły rozpustnik. Jeden z najbardziej doświadczonych przez los bohaterów tej historii – straszny Hankie o twarzy pokrytej potwornymi guzami, udowadnia jednak, że nasze życie jest czymś więcej niż tylko grą pozorów...

„Trudno mi o «Wściekłej skórze» myśleć po prostu jako debiucie. Agnieszka Miklis to w pełni ukształtowana już pisarka, a jej wejście do literatury jest prawdziwym wejściem smoka. Nie dość, że autorka znakomicie radzi sobie z konwencją, łącząc elementy powieści kryminalnej i thrillera psychologicznego, to dzięki językowi podnosi popularne gatunki do rangi sztuki. Tej z wyższej półki. Książka mocna, bezkompromisowa i poruszająca”. - Marta Mizuro, krytyk literacki

Wściekła skóra od Agnieszka Miklis możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Rok 2019 niestety pomału dobiega końca. Muszę jednak przyznać, że był to dla mnie bardzo interesujący rok pod względem wybieranych lektur. W większości były to książki autorów, których po raz pierwszy miałam przyjemność poznać. W przypadku Wściekłej skóry było dokładnie tak samo.

Pragnę zauważyć, że autorka stworzyła bardzo intrygująca osnowę opowieści. Jeszcze nie spotkałam się z takim pomysłem w literaturze, mimo iż sam temat według mnie jest jak najbardziej na czasie i raczej nie szybko się to zmieni. Pisarka zestawiła ze sobą pozornie podobne światy, było nie było, Europejczyków. Problem polega na tym, że jest to tylko ułuda. Szarzy, nijacy Polacy pracują w mrocznym i zapomnianym przez Boga ośrodku Noord Riesen. Przyjeżdżają tam całymi autokarami w poszukiwaniu lepszych pieniędzy i cudownego życia. Nowo przybyli szybko tracą nadzieję i zapał. Cały entuzjazm i radość gaśnie z każdym dniem. Miejsce to wysysa z nich całe pozytywne nastawienie. Dla Holendrów są zwykłą, tanią siłą roboczą, która ma wykonywać najgorsze zadania w przetwórni. Miejscowość, do której przyjeżdżają, nie cieszy się dobrą sławą, mają tam miejsca liczne przestępstwa i rozboje, a rozpusta i rozwiązłość jest na porządku dziennym.

Pewnego dnia, wraz z kolejnym autokarem do Noord Riesen przybywa młoda kobieta. Roswita Rein to trzydziestoletnia Ślązaczka, która pod wpływem nieprzyjemnego zdarzenia w domu rodzinnym oraz marnej sytuacji finansowej, decyduje się na wyjazd. Nawet nie przypuszcza, jak bardzo jej życie się zmieni.

Nasza bohaterka zostaje przydzielona do domku wraz ze starszym małżeństwem (początkowo jest z tego faktu bardzo zadowolona) oraz z młodą Polką, Tanią Konecki. Z upływem dni Tania próbuje zbliżyć się do zamkniętej w sobie Roswity. Mimo ewidentnych różnic obie Polki zaprzyjaźniają się ze sobą. Tania jest jak barwny ptak, rozświetlający szarą rzeczywistość. Gdy w końcu ich codzienność staje się znośna, Tania znika bez śladu….. Roswita mimo zgłoszenia policji zaginięcia przyjaciółki, postanawia na własną rękę ją odnaleźć, ściągając na siebie wielkie niebezpieczeństwo.

Do sięgnięcia po tę książkę skusiła mnie chęć przeczytania czegoś innego niż jakiegoś tam romansidła (żeby nie było, romanse nadal lubię). Dla mnie pozycja ta jest utrzymana w mrocznym i ciężkim klimacie. Czytając, miałam odczucie, że napisana jest raczej przez mężczyznę, a nie kobietę. Brak w niej jakiejś swoistej delikatności i subtelności, ale może być to dla czytelnika dodatkowym atutem. Książka jest dość obszerna i wielowątkowa. Autorka nie szczędziła ilości pobocznych bohaterów, ale wszyscy byli do końca przemyślani i tworzyli nierozerwalną całość. Przyznaję się z ręką na sercu, że na początku się pogubiłam i nie wiedziałam, o kim czytam. Z drugiej strony, oznacza to, że trzeba się nad nią skupić i z pewnością zostanie w pamięci na dłużej. Również ilość i mnogość opisów od pierwszych stron były dla mnie co tu wiele mówić, męczące. Pani Agnieszka nie koloryzuje i nie upiększa, przebija w niej brutalny realizm. Wykreowana postać Roswity przechodzi prawdziwą przemianę. Mamy możliwość obserwacji jak dla koleżanki potrafi wyjść ze swojej strefy komfortu i nawet stoczyć walkę ze samą sobą. Wściekła skóra to opowieść o brzydocie świata, ułomnościach nas samych i demonach, które mieszkają w niektórych osobach. Historia ta łączy w sobie elementy thrillera, kryminału i powieści obyczajowej. Jednym słowem dla każdego coś dobrego, oczywiście w mrocznym klimacie. Jeżeli ktoś odnajduje się, w takich klimatach to jak najbardziej polecam.

Ocena: 3+/6
©Książka w autobusie
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    „Wściekła skóra” jako tytuł, kto wie czy nie jest najlepszym elementem książki. Nie zdradzając szczegółów ta wyjątkowo odrażająca swoim obrazem skóra to nie tylko przymiot ludzkiej choroby, ale to także zewnętrzny atrybut ludzkiej psychiki i tygla emocji. Wreszcie to widoczna gołym okiem powierzchnia holenderskiej tkanki społecznej i obyczajowej, wewnątrz buzującej jeszcze bardziej odrażającym niż na zewnątrz zdziczeniem i odarciem z wszelkich humanistycznych wartości. Tak widziana przez Miklis Holandia wrzuconych weń Polaków także szybko i sprawnie odziera z pozorów wcześniejszej polskiej codzienności. Taka wizja świata zewnętrznego, ale przede wszystkim świata ludzkiego przytłacza na większości kart powieści. Klimat stęchlizny, zakłamania, wyuzdania i śmierci jeśli nie fizycznej, to choć tej emocjonalnej, przedziera w większości opisów zarówno miejsc topograficznych, jak i zapisów stanów psychicznych bohaterów. Powieść Agnieszki Miklis ma strukturę niezwykle przemyślaną, logiczną i wyraźnie ułożoną według dramatycznego klucza. Pomimo jednak założonego porządku fabuły, autorka umiejętnie także na poziomie prowadzonej opowieści oddaje klimat przedstawianego świata zewnętrznego i wewnętrznego. Czyni to za pomocą zmian podmiotów narracji. Tutaj opowiadanie nie toczy się regularnie z perspektywy przywołanej już bohaterki Roswity. Poznajemy świat i ludzi w ich historiach oraz odczuciach w kilku perspektywach, co ważne dla całości opowiadanej historii, postaci pochodzących z Polski, ze śląskim balastem doświadczeń lokalnych i rodzinnych, oraz postaci holenderskich, także przetrawionych doświadczeniami historii spod znaku swastyki oraz krwi niemieckiej i żydowskiej. Powoduje to, że lektura książki jest chwilami bardzo ciężka, im bardziej autorka chce rozedrgać opowieść, tym bardziej zmienia perspektywę podmiotu narracyjnego. To w lekturze przeszkadza, choć w całościowym odbiorze książki zdaje się być to chwytem pisarskim dość udanym. Choć mam wrażenie, że dbałość o język narracji, tak doceniona już w pierwszych uwagach krytycznych przez Martę Miziuro, właśnie w perspektywie zmian podmiotów narracji, nie jest do końca udana. Mam na myśli nie dostosowanie języka właśnie do podmiotów narracji. To słabsza strona bardzo udanie przemyślanej struktury powieści. Mam wrażenie, że chęć oddania „wściekłości” rzeczywistości na poziomie języka tak bardzo przesłoniła Agnieszce Miklis, pozostałe elementy zamysłu pisarskiego, że niejako sama poddała się tej wszechobecnej dominacji języka obrazowego. To co mam za złe, to to, że niezależnie czy narracja wychodzi od Roswity Rein, czy Tani Koneckiej, czy też Petera Drosda, by przywołać tylko najważniejsze persony dramatu, ona jest taka sama na poziomie wyboru języka. A szkoda, bo narracja mogła wówczas różnić się nie tylko perspektywą widzenia, rozpoznania rzeczywistości i odczytania jej poprzez własną psychikę (na marginesie każdą w jakiś elementach rozchwianą), ale także doborem języka mówionego, ale przede wszystkim opisowego. Popatrzmy na przykłady, pierwszy z perspektywy narracyjnej Roswity: Tydzień oczekiwania na wyjazd był koszmarem. Powietrze zalegające w ich dwupokojowym mieszkaniu w Osadzie Jana zdawało się mieć konsystencję błota – oddychanie nim było równie przyjemne, jak tańczenie walca wiedeńskiego w bagnie. I drugi także z analogicznej perspektywy narracyjnej: Gdy zanurkowała w biurowe korytarze, poczuła się niezręcznie, jak w tych snach, gdy nagle uświadamiamy sobie, że nie mamy na sobie majtek. Pierwszy z cytowanych fragmentów mógłby być zarówno głosem narratora spoza opowiadanej historii, jak i głosem każdego innego bohatera, którego do życia powołała Miklis. Drugi zaś cytat znakomicie oddaje postać Roswity, z pewnym niedopowiedzeniem i mam wrażenie takim także kobiecym widzeniem świata.

    Takich perełek językowych jest więcej, choć mam wrażenie, powtórzę, że autorka „Wściekłej skóry” nie do końca nad nimi zapanowała. Podobnie jak nie zapanowała nad licznymi odniesieniami kulturowymi, społecznymi czy literackimi. Mam na myśli, nie brak znajomości, bo tej Miklis nie można zarzucić. W wielu miejscach trafnie odnosi się zarówno do osób, ich historii, do cytatów czy obrazów minionych zdarzeń. Mam jednak olbrzymie wątpliwości, co do wiarygodności takich zabiegów z punktu widzenia zarysowanych postaci literackich. Moje wrażenie jest takie, że Agnieszka Miklis w „Wściekłej skórze” przekombinowała z tym zabiegiem. Najbardziej wyraźne jest to w dwóch scenach, pierwszej chwili zbliżenia erotycznego dwóch głównych bohaterek, Roswity i Tani, przykrytej poezją Federico Garcia Lorki, a drugiej dotyczącej dyskusji pomiędzy Roswitą i Eriką tuż przed dramatycznymi chwilami zbrodni zwielokrotnionej, ukraszonej cytowaniem Maxa Reinhardta, by było mało, jako wpisem noszonym w portfelu Romy Schneider. To dramatycznie ciekawe chwile, ale nieautentyczne zarówno życiowo, jak przede wszystkim literacko z punktu widzenia przedstawionych postaci.


    Powieść „Wściekła skóra” jako całość opowiadanej historii stanowi jednak bardzo zwartą i w pełni przepracowaną książkę. Jest wyjątkowym, jak na warunki polskie, przykładem na udany w pierwszej kolejności thiller psychologiczny. Z ciekawym ujęciem kobiecego spojrzenia na bardzo realne historie wykorzystania i upodlenia ludzkiego. Główne miejsce akcji Noord Riesen, jak uświadamiają sobie bohaterki powieści, pożera swoich mieszkańców. I to niewątpliwie udanie pokazała autorka, dodam niezwykle sugestywnie, operując słowem literackim, co odczuje każdy czytelnik książki. Gwarantuje to jakość tego debiutu wydawniczego. Surowe to spojrzenie, niekiedy wymuszające niezgodę, ale jednocześnie przekonujące widzenie natury ludzkiej, co udowadnia literacki los Roswity i przerażającego Hankiego, naznaczonego chorobą. „Wściekła skóra” to także kryminał, z intrygą, dość mocno skomplikowaną, która wymaga prawie do ostatnich stron książki uwagi i poszukiwania głównie śladów emocjonalnych zbrodni i ich sprawców. Wątek śledczy, pojawiający się dopiero od dalszej części powieści jest udanie poprowadzony, dwutorowo z niezwykle dramatycznym i zapierającym dech finalnym dramatem, który Miklis rozciągnęła umiejętnie na kilkanaście finalnych stron książki. To debiut warty lektury i zapamiętania nazwiska autorki. Wydawnictwo Videograf wzmacnia swoją pozycję wydawniczą kolejną ciekawą pisarką, po Katarzynie Bondzie. Mam wrażenie, że Agnieszka Miklis „zamiesza” kolejną książką na półkach księgarskich.

Warto zerknąć