ebook Pogrom w przyszły wtorek
3.58 / 5.00 (liczba ocen: 601) Ilość stron (szacowana): 353

Pogrom w przyszły wtorek
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - polecana oferta: 25.36
Audiobook - najniższa cena: 24.82
wciąż za drogo?
ODKRYJZDROWIE#Bezpłatny Newsletter
ODKRYJZDROWIE#Bezpłatny Newsletter
25.36 zł Lub 22.82 zł
29.90 zł
29.90 zł Lub 26.91 zł
25.35 zł
25.42 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Inne proponowane

Piąty kryminał retro z lubelskim gliną! Zygmunt Maciejewski, komisarz przedwojennej policji, już rok spędził w więzieniu i jest rozpracowywany przez okrutnego ubeka. Wprawdzie major Grabarz nie zdołał skłonić Zygi do kolaboracji, lecz wie, że dopnie swego. Maciejewski, policjant oddany swojej pracy i lojalny wobec prześladowanych kolegów po fachu, zgadza się pomóc nawet ubekowi, gdy ten - zupełnie nieoczekiwanie - żąda, by Zyga zapobiegł... mającemu wybuchnąć pogromowi w Lublinie. Jeśli Maciejewski odmówi, życie jego byłego podkomendnego zawiśnie na włosku, o co Grabarz się postara. Komisarz wychodzi na wolność i trafia w środek piekła i chaosu. Lublin już nie jest miastem, w którym Zyga znał każdy zaułek i każdą melinę. Dawny gmach gestapo zajmuje NKWD, nową władzę trudno odróżnić od bandytów, a ludzki strach i zniechęcenie łatwo przeradzają się we wściekłą agresję. Maciejewski, by ocalić przyjaciela, musi szybko poznać nowe reguły - obowiązujące zarówno w półświatku, jak i w gabinetach aparatczyków. Mimo wszelkich trudności Zyga rozpoczyna nietypowe dochodzenie, rozpoznaje grunt i trafia na trop szmalcowników, którzy w czasie wojny wydawali Żydów. Przy okazji rozwikłuje zagadkę seryjnych morderstw, od kilku tygodni spędzającą sen z powiek milicji, i - co najważniejsze - stara się odzyskać utraconą rodzinę. Czy te wszystkie sprawy nie przerosną zagubionego w powojennym świecie sanacyjnego policjanta?

Pogrom w przyszły wtorek od Marcin Wroński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Opowieść o trudnych latach powojennych pisana pięknym językiem. Wspaniałe wytchnienie po chłamie pisarskim autorów wydających czytadła co tydzień. Świetna literatura, uczta dla wymagających czytelników. Ubecy, czerwonoarmiści, szmalcownicy, bimbrownicy, Polacy, Rosjanie, żydzi i Ukrainiec; a wszystko to na tle opisów zrujnowanego Lublina.
    Jeśli lubisz prozę Marka Krajewskiego, polubisz Marcina Wrońskiego.

  • Awatar

    Doskonale zdaję sobie sprawę, że książki należące do cyklu czytelniczego, lepiej jest poznawać zgodnie z chronologią. Nie zawsze istnieje taka możliwość i tak też stało się w tym przypadku. „Powieść kryminalna „Pogrom w przyszły wtorek”, autorstwa Marcina Wrońskiego, należąca do cyklu czytelniczego „Komisarz Maciejewski” jest jego piątym tomem. Ułożyło się tak, że był on moim pierwszym spotkaniem z tym lubelskim, przedwojennym policjantem. Może dobrze, że tak się stało, bo okazało się, że historia ta przypadła mi od razu do gustu i przyczyniła się do faktu, że chętnie sięgnę po wcześniejsze powieści, których Maciejewski jest bohaterem. Dochodzę do wniosku, że losy komisarza należy poznawać po woli, smakując każde zdanie, jednocześnie tłumiąc w sobie chęć poznania rozwiązania kryminalnej intrygi. Doznania potęguje mistrzowski kunszt autora, który w powiązaniu z faktami historycznymi, doskonale oddziałuje na wyobraźnię czytelnika, przenosząc go w realia wyzwolonego spod okupacji, powojennego Lublina. Komisarz Maciejewski musi poradzić sobie z nową sprawą kryminalną, znajdując się w nowych realiach i okolicznościach, które przyniosły ze sobą na tereny Polski wojska Armii Czerwonej. Wszechobecni, wiecznie pijani „wyzwoliciele”, szerzące się wokół złodziejstwo i bandytyzm nie ułatwiają mu wcale rozwiązania zagadki. Jeśli sobie nie poradzi, położy na szali swoje życie, a także poświeci swoją ukochaną rodzinę.
    „Pogrom w przyszły wrotek” jest kolejnym świetnym retro kryminałem, który pasjonuje czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Bardzo polecam!!


  • Awatar

    Super rewelacja!!!!!!!!!!!!
    Marcin Wroński w „Pogromie w przyszły wtorek” osiągnął status mistrza retro-kryminału. Nie znaczy to, że wcześniejsze tytuły były byle jak napisane, w nich także widoczna była dbałość o szczegóły i realia przedstawianej rzeczywistości. Jednakże ostatnia książka wymagała szczególnej dbałości, albowiem to czas niezwykle złożonej struktury społecznej, politycznej, obyczajowej. I autorowi, który przecież w wcale obszernej książce, udało się w zamysł fabularny udanie wpisać realia Lublina 1945 roku. Śmiem nawet powiedzieć, że to w pomniejszonym obrazie powojenna Polska, z oficjalnym obrazem kreowanym przez NKWD i UB oraz partię, jeszcze ukrytym, zbrodniczym mechanizmem wcześniej wymienionych służb oraz podziemnym nurtem życia obyczajowego i handlowego i wreszcie z podziemiem żołnierzy wyklętych. Oczywiście to wszystko ukazane jest w konwenansie literackim, który nie razi sztucznością, serialową płytkością czy ideowym skrzywieniem. Niezwykle to fascynujące jak kryminał, w którym ważniejsze są intryga kryminalna i uwikłane w nią postacie, z dbałością retro-kryminału o prawdziwość tła, staje się literaturą prawdy historycznej.


    Autor „Morderstwa pod cenzurą” na szczęście nie utracił, obecnej we wszystkich tytułach lubelskiego cyklu, umiejętności lekkiego pisania z dozą znakomitego humoru. Co ciekawe, Wroński w jednym z wywiadów, udzielonym w połowie 2012 roku, zapowiadając nową książkę mówił: To będzie jeden z moich najbardziej mrocznych kryminałów, a na pewno najbardziej gangsterski. Nie do końca można zgodzić się z przymiotem „gangsterski”, ale to może efekt pewnego procesu twórczego i różnic pomiędzy zamysłem pisarskim, a realizacją w postaci drukowanej powieści. Zgodzę się jednak, że jest to najmroczniejszy kryminał autora „Kina Venus”. Ta mroczność jest już widoczna, wyczuwalna już od pierwszej sceny, zabójstwa Wasertregera, po scenę w pociągu jadącym na ziemie odzyskane. I tak jest w wielu innych scenach pomiędzy początkiem a końcem książki. Ta mroczność ujawnia się na różnych poziomach, w postaciach, ich losach, pełnych dramatów i zakrętów, w reakcjach tłumu, społecznych nastrojach, pomysłach funkcjonariuszy NKWD i aparatczykach komunistycznych, a najmocniej mrok obejmuje postać „Zygi” Maciejewskiego i wszystkich mu bliskich, ważnych. Mam takie wrażenie, że „Pogrom w przyszły wtorek” czyta się najmniej obojętnie, choć trafniej muszę powiedzieć, że książkę tą czyta się emocjonalnie. Głównie przez postać komisarza Maciejewskiego, ale także z uwagi na świat, w jaki został wrzucony i jaki był fragmentem naszej historii. Rozpocząłem akapit z myślą o humorze, z jakiego słynie Wroński w swoich książkach (choć chce się powiedzieć, że nie tylko w książkach, co potwierdzą bywalcy spotkań autorskich i znajomi pisarza). „Pogrom w przyszły wtorek”, mimo przywoływanej mroczności, nie jest wyłączony z tej właściwości pisarstwa autora „Officium Secretum. Pies Pański”. A humor tym razem, jest niekiedy aluzyjny, ale i ze smakiem: Nigdy bym nie pomyślał, że tak się skurwisz, Zyga – powiedział Fałniewicz (…) Co ty pieprzysz, Witek? – powiedział spokojnie ekskomisarz. – Ja tylko robię praworządność i spokój, jak przed wojną. Praworządność i spokój? W skrócie PiS, tak? – Ktoś oprócz ciebie należy do tej tajnej organizacji? – Fałniewicz zaśmiał się wisielczo.


    W tym krótkim, powyżej przywołanym dialogu, kryje się jeszcze jedna cecha pisarstwa Wrońskiego, mająca swoją uzewnętrznienie w postaci „Zygi” Maciejewskiego. Ten przedwojenny glina, wojenny policjant w niemieckim mundurze i pozorny kolaborant ubecki, pomimo zawirowań historycznych i osobistych, pozostał sobą. Widoczne jest to zarówno już w więziennej rozmowie z Grabarzem, a mocniej rozwija wraz z pierwszym kieliszkiem wódki na wolności, wstawieniem zębów, każdym kolejnym dialogiem z przedstawicielami różnych aktualnych profesji. „Cnotą” Maciejewskiego nadal zostaje brak cnót, choć już bardziej przemyślany, przefiltrowany przede wszystkim uczuciem do Róży i Olka. Tylko, że za tym naprawdę kryje się prawo i sprawiedliwość. Ta ludzka, niekoniecznie kodeksowa, zwyczajowa. I za tą „niepoprawność polityczną” Wrońskiego, wbrew aktualnym prądom i tendencjom, cenię pisarstwo autora z Lublina.


    Jedna rzecz nie daje mi jednak spokoju, hamując mnie przed nazwaniem „Pogromu w przyszły wtorek” najlepszym kryminałem w dotychczasowym dorobku pisarza. To jest kwestia poprowadzonej intrygi kryminalnej. Mam nieodparte wrażenie, że we wcześniejszych tytułach historia kryminalna, śledztwo i rozwiązanie sprawy były bardziej wyważone w stosunku do pozostałych elementów powieściowych. A jednocześnie dominowały i dawały czytelnikowi uczestnictwo w grze, dochodzeniu do faktów i prawdy. Omawiana powieść, moim zdaniem, trochę przesuwa akcent. I niebezpiecznie zbyt szybko w chronologii lektury pozwala odbiorcy poskładać elementy zagadki. Mówiąc jeszcze inaczej, jakby za wyraźnie i za szybko elementy intrygi układały się czytelnikowi w rozwiązywalną całość, prawie jak samograj. Taka sprawa, której nie wykryć nie można. Nie znaczy to, że intrygi kryminalnej nie ma w powieści. Jest z pewnością i na tle opisanych wcześniej, bardzo udanych innych elementów świata przedstawionego, nie tylko, że powoduje gorące zainteresowanie czytelnicze, ale też „Pogrom w przyszły wtorek” pozwala określić jako niezwykle udaną powieść kryminalną.

Warto zerknąć