ebook Grunge. Bękarty z Seattle
3.53 / 5.00 (liczba ocen: 65)

Grunge. Bękarty z Seattle
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 39.96
Audiobook - najniższa cena: 49.26
wciąż za drogo?
46.71 złpremium: 31.14 zł Lub 31.14 zł
-23% 39.96 zł Lub 35.96 zł
51.90 zł
51.90 zł
51.90 zł Lub 46.71 zł
39.96 zł
39.96 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Grunge. Brudny, chropawy rock and roll, wyrosły z miłości do punka i heavy metalu. Długie włosy, wojskowe buty i flanelowe koszule miały być symbolami buntu pokolenia, które w gazetach, telewizjach i stacjach radiowych uparcie nazywano straconym „pokoleniem X”. Szczycił się swoją odmiennością i sarkastycznym, mrocznym poczuciem humoru. Kapele nie stroiły się w szaty rockmanów i były dumne z tego, jak bardzo nie pasują do sławnych zespołów z MTV. Jednak z muzyki zwykłych dwudziestolatków i młodych buntowników grunge przerodził się w końcu w towar globalnego rynku, a nagły sukces okazał się dla niektórych śmiertelną pułapką.

Piotr Jagielski jest przewodnikiem po zawiłych losach grunge’u. Pisze nie tylko o największych gwiazdach sceny, jak Nirvana, Pearl Jam czy Soundgarden, ale z wnikliwością śledzi również losy jej prekursorów. Jego książka jest przede wszystkim opowieścią o grupie przyjaciół z miasta na końcu świata, którym udało się podbić rynek muzyczny. Jest też przestrogą, by uważać, czego się pragnie – spełnienie marzeń może okazać się przekleństwem.

„Zawsze porusza mnie i napełnia wdzięcznością, gdy dostaję szansę cofnięcia się w czasie i podzielenia się wspomnieniami mojej młodości. Czas mija, a moje spostrzeżenia dotyczące przeszłości się zmieniły, jestem jednak wdzięczny losowi, za to wszystko, co mogłem przeżyć. Piotr Jagielski zadzwonił do mnie, zbierając materiały o scenie Seattle. Jego błyskotliwe pytania sprawiły, że rozmowa ta była czystą przyjemnością.” Dave Abbruzzese, perkusista Pearl Jam w latach 1991–1994

O e-booku Grunge. Bękarty z Seattle blogerzy napisali:

Piotr Jagielski opowiada grandżu bardzo ładnie i wciągająco. Autor ma talent nar­ra­cyj­ny. Jest zaan­ga­żo­wa­ny, czuć emo­cjo­nal­ne nasta­wie­nie do tema­tu, a jed­no­cze­śnie spraw­dza i cytu­je źró­dła. Porząd­na robo­ta z zakre­su dzien­ni­kar­stwa muzycznego. -  Literatura sautée - Piotr Kopka

Piotr Jagielski z dziennikarską dociekliwością ukazuje nam grunge – jej kulturę, jej twórców, prekursorów, dbając przy tym o każdy szczegół. Tak ku pamięci. Serdecznie dzięki. - Czyt-NIK - Tomasz Kosik

Grunge. Bękarty z Seattle od Piotr Jagielski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Grunge – dawno temu, gdy nie byłem jeszcze Czyt-NIKiem, wychowałem się właśnie na tej muzyce. I dziś na myśl o tym stylu, o tej kulturze, o tej muzyce porywam się wspomnieniami do dźwięków Nirvany, Pearl Jam, Soundgarden, Bush czy Alice in Chains. I mógłbym tak jeszcze wymieniać…, lecz mam dla Was nieco inną propozycję – lekturę książki Piotra Jagielskiego, dziennikarza, który w swej najnowszej publikacji przybliża nam, jak i również przypomina ducha tej kultury, tamtych lat. Dlatego też z biciem serca oraz grunge’ową nutą w uszach zabrałem się do lektury książki v która ukazała się w SERII AMERYKAŃSKIEJ nakładem Wydawnictwa Czarne.

Bez wątpienia grunge był (jest) jakże innym stylem muzyki oraz życia, który odbiega(ł) od wytyczonych wcześniej ścieżek komercyjnych zakamarków muzyki. Charakteryzował się swoją buńczucznością, odmiennością, buntowniczością, przyciągając uwagę młodego pokolenia określanego mianem „Pokolenia X”.

Choć początkowo grunge był daleki od komercyjnych zapędów, to niestety, ta właśnie komercja z mniejszym lub większym „sukcesem” porywała go w swoje szpony. Dziś nazwiska wielu przedstawicieli tego nurtu wymieniane są przez wszystkie przypadki. A bez wątpienia poziom ich sukcesu, nie jest przypadkowy, gdyż porwał za sobą tłumy młodych ludzi, którzy do dziś „wyznają” tę kulturę, przekazując ją kolejnym pokoleniom.

I właśnie książka Piotra Jagielskiego jest nie tylko pomnikiem postawionym grunge’owi, lecz również hołdem wobec jego twórców. Któż z nas nie zna utworów Nirvany, Soundgarden, czy Pearl Jam niech pierwszy rzuci kamień. Jeśli znacie i uwielbiacie te właśnie kapele, to obok ich płyt nie może zabraknąć książki Grunge. Bękarty z Seattle, która będzie doskonałym uzupełnieniem Waszej dyskografii.

Piotr Jagielski nie tylko przybliża nam ten nurt, lecz również opowiada o grupie przyjaciół w Seattle, którzy to miasto uczynili stolicą grunge. Mówiąc Nirvana myślę Seattle. Mówiąc Pearl Jam myślę Seattle. Mówiąc Soundgarden myślę Seattle. Mówiąc Seattle myślę – Piotr Jagielski, autor książki Grunge. Bękarty z Seattle która jest doskonałym kalejdoskopem ukazującym wszystkie obrazy oraz cienie grunge – muzyki i stylu, na którym się wychowałem muzycznie i charakterologicznie.

Nie ukrywam, że czytając tę książkę łezka zakręciła się w mym oku. Za wspomnieniami tamtych lat. Za tamtą muzyką, którą wielokrotnie odsłuchuję na starych płytach. A dziś może być przykładem dla współczesnych muzyków, aby mogli dowiedzieć się i uświadomić sobie, jak naprawdę robi się muzykę. Muzykę, która (powtarzając za tekstem Brudne Dzieci Sida) nie powinna być tworzona na zasadzie „Trzy akordy darcie mordy”.

Bez wątpienia Grunge. Bękarty z Seattle, jest książką, która ucieszy wszystkich fanów tej muzyki, tego stylu życia, bo grunge, to przecież nie tylko muzyka, to jakość, styl, osobowość, charyzma i ten duch, którego poczuć może tylko ten, kto setki razy nucił piosenkę o „człowieku, który sprzedał świat” („The man who sold the world”). A ja przyznam, że Piotr Jagielski tą książką kupił moją dozgonną wdzięczność za wspomnienia, które odżyły we mnie podczas lektury książki.

Słowa wdzięczności pragnę skierować do Pana Piotra, który z dziennikarską dociekliwością ukazuje nam grunge – jej kulturę, jej twórców, prekursorów, dbając przy tym o każdy szczegół. Tak ku pamięci. Serdecznie dzięki.

Ocena: 6/6 czytaj więcej
©Czyt-NIK
Najbardziej przereklamowany styl w historii rocka i parę fajnych, szczerych płyt. Dużo dobrej nutki, ale też wokalne maniery Cornella i Veddera, zarżnięte całkiem przez radio i MTV. Piotr Jagielski opowiada o tym grandżu bardzo ładnie i wciągająco.

Podob­nie, jak nie­gdyś ład­nie opo­wia­dał o jaz­zie — w Świę­tej tra­dy­cji, wła­snym gło­sie. Kie­dyś mia­łem o tej książ­ce skrob­nąć, ale jakoś mi się zapo­mnia­ło. No więc z Jagiel­skim jest tak, że mógł­by pisać nawet o este­ty­ce, któ­ra mnie kom­plet­nie nie inte­re­su­je, jakimś tech­no albo rapie, a i tak bym czy­tał i bujał nut­kę. Ma talent nar­ra­cyj­ny. Jest zaan­ga­żo­wa­ny, czuć emo­cjo­nal­ne nasta­wie­nie do tema­tu, a jed­no­cze­śnie spraw­dza i cytu­je źró­dła. Porząd­na robo­ta z zakre­su dzien­ni­kar­stwa muzycznego.

A jed­no­cze­śnie ktoś, kto się dosko­na­le w tema­ty­ce orien­tu­je, nicze­go spe­cjal­nie nowe­go się nie dowie. Mnie jakoś olśni­ło, że ta wer­sja In Ute­ro, któ­rą zna­my, zosta­ła schrza­nio­na przez wydaw­cę, bo pier­wot­ny miks Albi­nie­go był brud­ny, suro­wy i zde­cy­do­wa­nie bar­dziej bez­kom­pro­mi­so­wy, a świa­tło dzien­ne ujrza­ła pły­ta skro­jo­na tak, żeby wszy­scy kupi­li. Czy jest to wie­dza tajem­na? Nie, raczej nie. Jakoś tego nie pamię­ta­łem i zamy­śli­łem się, że szko­da, może by było brud­ne arcy­dzie­ło. Pokrze­pi­ło mnie też, że wie­lo­krot­nie była mowa o Pearl Jam jako o zespo­le, któ­ry kon­se­kwent­nie był wier­ny swo­im ide­ałom, żeby samo­dziel­nie sta­wiać warun­ki, a nie popły­nąć i posy­pać się jak Soundgarden.

Czy to jakoś zmie­ni­ło moje życie? Nie. Z przy­jem­no­ścią wró­ci­łem do wcze­snej Nirva­ny i do Mudho­ney, ale tam regu­lar­nie wra­cam, zwłasz­cza do tych dru­gich. Leciał grandż przez dwa tygo­dnie pra­wie non stop, Mudho­ney zosta­ło i dalej się buja. Przy­jem­nie spę­dzi­łem czas. Dla­te­go pole­cam, będzie miło.

Ocena: 3+/6 czytaj więcej
©Literatura sautée
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć