ebook Zrost
3.71 / 5.00 (liczba ocen: 840)

Zrost
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 23.94
Audiobook - najniższa cena: 27.90
wciąż za drogo?
34.20 złpremium: 22.80 zł Lub 22.80 zł
23.94 zł
-29% 26.90 zł
28.50 zł Lub 25.65 zł
29.64 zł Lub 26.68 zł
29.62 zł
30.40 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Kontynuacja obsypanej nagrodami kryminalnej serii Roberta Małeckiego. Komisarz Bernard Gross powraca, by zmierzyć się z jednym z największych wyzwań w swojej policyjnej karierze. Niezabliźnione rany z przeszłości jątrzą się coraz bardziej, a zmowa milczenia utrudnia rozwikłanie tajemnicy śmierci starszego mężczyzny, który – jak się okaże – miał wiele do ukrycia.

Czy śmierć przerwie zmowę milczenia?

W jeziorze niedaleko Chełmży komisarz Gross znajduje ciało starszego człowieka. Nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo, a może jednak morderstwo? By wyjaśnić sprawę, policjant zagłębia się w przeszłość ofiary. Szybko przekonuje się, że historia zmarłego mężczyzny skrywa w sobie mrok.

Granice człowieczeństwa przesuwają się, gdy na szali leży życie najbliższych. Czy ten, kto ignoruje krzywdę ofiar, by zapewnić bezpieczeństwo rodzinie, staje po stronie katów?

Niezabliźnione rany z odległej przeszłości jątrzą się, a pakt milczenia utrudnia rozwikłanie tajemnicy. Bernard Gross staje przed jednym z największych wyzwań w swojej policyjnej karierze, jednocześnie zmagając się z poszukiwaniem odpowiedzi, kto stoi za krzywdą jego własnej rodziny.

Zrost to literacki majstersztyk, trzymający w napięciu do samego końca.

O e-booku Zrost blogerzy napisali:

Rober Małecki po raz kolejny napisał kryminał, od którego bije klimat spokoju, ale też surowości szaro-białej zimy. Zrost nie skrzy się fajerwerkami, ale w zamian czytelnik dostaje obraz do odkrycia, który składa się z dwóch ram czasowych. Satysfakcja z podążania tropami śledztwa jest ogromna. W stylu autora panuje znana nam już harmonia i przyjazny stosunek do czytelnika. - Na czytniku - Katarzyna Denisiuk

Zrost to świetna kontynuacja serii chełmżyńskiej. Trzeba było poczekać na to ponad 3 lata, ale komisarz Bernard Gross powrócił. Tak samo dociekliwy, bezkompromisowy i uparty jak zawsze. Je może mniej chleba z pasztetem, ale wciąż skleja modele. Gross, tęskniłam! - tanayah czyta - Karolina Sosnowska

Zrost od Robert Małecki możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Ze­msta sma­kuje tylko wtedy, gdy druga stro­na, ta, która ma cier­pieć, zna po­wód tego cier­pie­nia.
Ponad 3 lata kazał nam czekać Robert Małecki na kolejny tom z komisarzem Berdnardem Grossem, ale jako wierna czytelniczka (nie do końca) cierpliwie czekałam. Czasem nagabywałam podczas kolejnych spotkań autorskich, czytałam wszystkie pojedyncze tytuły, które zostały wydane po drodze, zaprzyjaźniałam się z Marią Herman, bohaterką Wiatrołomów i Urwiska i… wypatrywałam tęsknie kolejnych przygód chełmżyńskiego gliniarza. I oto jestem świeżo po lekturze Zrostu i z radością konstatuję, że to raczej wciąż nie koniec cyklu.

W jeziorze niedaleko Chełmży komisarz Gross znajduje ciało starszego człowieka. Nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo, a może jednak morderstwo? By wyjaśnić sprawę, policjant zagłębia się w przeszłość ofiary. Szybko przekonuje się, że historia zmarłego mężczyzny skrywa w sobie mrok. Kolejne wątki uparcie prowadzą go w czasy drugiej wojny światowej, które najwyraźniej były bardzo ważne dla ofiary, mimo że Stanisław Sądecki miał wtedy ledwie kilka lat. A jednak tragiczne zdarzenia na zawsze wyryły się w jego pamięci, ponieważ w pobliżu jego wioski znajdował się podobóz KL Stutthof i mały Staszek mógł na co dzień obserwować katorżniczą pracę Żydówek, a także, później, po likwidacji obozu, był świadkiem Marszu Śmierci. Nic dziwnego, że naznaczyło go to na całe życie…

Przychodził tu często, coś go gnało w to miejsce, jakby miał być świadkiem dramatu, niemym obserwatorem, ze związanymi strachem rękoma i gardłem, z którego nie padnie żaden okrzyk.

Bernard Gross staje przed jednym z największych wyzwań w swojej policyjnej karierze. Niesnaski i zadry sięgają bardzo dawnych czasów, a jednak świadkowie tych wydarzeń nie chcą mówić o tym, co ich poróżniło. Stare, niezabliźnione rany wciąż się jątrzą, a zrost znajduje się nie tylko dosłownie ‒ na ciele ofiary ‒ ale jest też symboliczny. Jakby mało było wątków w śledztwie, w tym samym czasie, kiedy zginął w jeziorze stary Sądecki, nieopodal miał miejsce śmiertelny wypadek samochodowy. Auto uderzyło w drzewo, a kobieta nim kierująca zginęła na miejscu. W pewnym momencie śledczy zaczynają jednak podejrzewać, że w samochodzie był jeszcze ktoś, kto potem dość starannie zatarł po sobie ślady. Mężczyzna, który wezwał służby ratunkowe do wypadku, sam wydaje się podejrzany, a tropy jak na złość plączą się i prowadzą donikąd. I gdy „góra” chce już zamknąć śledztwo z powodu braku wyników i odłożyć je do archiwum, Bernard Gross wraz ze swoją podwładną Skałką podejmują ostatni wysiłek i luźne nitki w końcu zaczynają się układać w całość.

Za­zwy­czaj każde ze śledztw roz­po­czy­nało się po­dob­nie. Nie­wia­do­mych za­wsze było wię­cej niż pra­wi­dło­wych od­po­wie­dzi. A jed­nak cza­sami wy­star­czało pójść jedną z dróg, by tę mgłę nieco roz­rze­dzić.

Jak pisałam już po lekturze pierwszego tomu, „(…) komisarz jest gliną nieustępliwym, upartym, a może nawet – jak mogliby stwierdzić jego przełożeni – upierdliwym. Jeśli jakiś element śledztwa nie daje mu spokoju, to będzie drążyć tak długo aż dojdzie do sedna. Widać, że Małecki lubi tak konstruować swoich bohaterów: to twardzi mężczyźni silni swoją rozpaczą. To ona pcha ich do brawurowych, a czasem wręcz niebezpiecznych czynów, co pozwala im być tak dobrymi śledczymi”. Nic się w tym względzie nie zmieniło, a Gross woli się nawet pokłócić z szefową niż ustąpić. Niewyjaśnione sprawy po prostu nie dają mu spokoju. Dlatego też tak męczy go sprawa Agnieszki, jego żony, która po napadzie znalazła się w stanie wegetatywnym. Nadal nie wiadomo, jaki był powód napaści, ale przynajmniej relacje z synem powolutku zaczynają się ocieplać… Tylko czy pracoholik Gross nie zniszczy tego, co właśnie udało się z trudem odbudować?

Zrost to świetna kontynuacja serii chełmżyńskiej. Robert Małecki ponownie skonstruował sprawę, której korzenie sięgają mrocznej przeszłości, a choć uraza powstała dawno temu, wciąż pali żywym ogniem. W duszy każdej z zamieszanych w to osób płomień jest podsycany, zamiast przez lata przygasać. Ponoć zemsta najlepiej smakuje na zimno, a ten, kto jest odpowiedzialny za śmierć Stanisława Sądeckiego chyba mógłby się pod tym stwierdzeniem podpisać.

Pozostaje mi tylko wyrazić nadzieję, że Robert Małecki nie będzie znów czekał 3 lat, by wydać piąty już tom. Niezwykle polubiłam duet policjantów Gross & Skałka i liczę na to, że jeszcze wiele trudnych śledztw przed nimi, bo dla nas, czytelników, to sama przyjemność.

Trzeba było poczekać na to ponad 3 lata, ale komisarz Bernard Gross powrócił. Tak samo dociekliwy, bezkompromisowy i uparty jak zawsze. Je może mniej chleba z pasztetem, ale wciąż skleja modele. Gross, tęskniłam!

Ocena: 5+/6 czytaj więcej
©tanayah czyta
Na tę powieść czekało wielu. Robert Małecki z pewnością nie zliczy, ile razy był pytany, „kiedy kolejny Gross”? Mnie również ta niepewność dręczyła. Była: Skaza, Wada, Zadra, więc kiedy kolejny tom, ja się pytam? Uspokajał, że seria będzie kontynuowana. Uff! Sentyment do głównego bohatera został, chociaż niczym szczególnym się nie wyróżnia (ani super przystojny, ani dusza towarzystwa). Jednego, czego mu nie można ująć, to umiejętności metodycznego rozpracowywania kryminalnych zagadek. Co prawda w Zroście brakowało niewiele, żeby nie doprowadzić sprawy do końca, jednak upór i wewnętrzne przekonanie o słuszności obranej drogi Bernarda Grossa zaprowadziły czytelnika do satysfakcjonującego zakończenia.

Kilka słów o fabule

Jest sroga zima 2018 roku. W jeziorze w Bielczynach zostają odnalezione zwłoki samotnie mieszkającego starszego mężczyzny. Pierwsze rozpoznanie nie wskazuje, co było przyczyną śmierci. Czy staruszek się utopił, czy ktoś mu pomógł pożegnać się z życiem, czy może to było samobójstwo? Komisarz Gross wraz z „prawą ręką” aspirantką sztabową Moniką Skalską rozpoczynają śledztwo, które szybko gubi ramy i rozpełza się na wiele tropów. Rozmowy z sąsiadami, znajomymi zmarłego mężczyzny, rodziną rzucają głęboki cień na przeszłość. Komisarz będzie musiał dotrzeć do pamięci świadków wydarzeń, które ukształtowały życie Stanisława Sądeckiego.

Jak wiemy z poprzednich części serii, życie osobiste komisarza funduje mu wiele trosk. W Zroście zostają postawione kolejne kropki do połączenia, jednak droga do osiągnięcia wewnętrznego spokoju jest długa i niełatwa. Ten obszar wymaga jeszcze rozwinięcia, co miejmy nadzieję, nastąpi w kolejnych odsłonach serii.

Słowem podsumowania

Rober Małecki po raz kolejny napisał kryminał, od którego bije klimat spokoju, ale też surowości szaro-białej zimy. Zrost nie skrzy się fajerwerkami, ale w zamian czytelnik dostaje obraz do odkrycia, który składa się z dwóch ram czasowych. Satysfakcja z podążania tropami śledztwa jest ogromna. W stylu autora panuje znana nam już harmonia i przyjazny stosunek do czytelnika. Mnogość dialogów powoduje, że przez powieść się bystro płynie.

W Zroście podoba mi się zarówno wątek z przeszłości, jak i teraźniejszość. Autor na tyle sugestywnie opisał wydarzenia z życia Stanisława Sądeckiego, że do końca nie wiedziałam, w jakim stopniu to wytwór wyobraźni Roberta Małeckiego, a w jakim fakty z kart historii.

Oprócz metodyki pracy policji, pławiłam się w rozważaniach na temat empatii, człowieczeństwa oraz postawy człowieka w momencie zagrożenia.

Na kolejnego Grossa oczywiście czekam. Nie wiem, na jak długo wystarczy mi cierpliwości, ale na pewno na jakiś czas autor zaspokoił mój apetyt.

Czytajcie Małeckiego, bo to jeden z moich ulubionych kryminalistów i „dobra, rzetelna firma”

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©Na czytniku
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Na książkę "Zrost" trafiłem po przeczytaniu "Wiatrołomny" robiąc sobie wielki nadzieję...
    Od początku specjalnie czytanie mi jej nie szło, przeciągało się, zdarzały się fragmenty które ciekawiły i motywowały by przeczytać do końca. Udało się dotrzeć do końca lecz podsumowując książka nie jest dla każdego.

  • Awatar

    W trakcie lektury Zrostu czułem się tak, jakbym czytał powieść Henninga Mankella. Dla Roberta Małeckiego, z mojej strony to największy komplet, jakim mógłbym go obdarzyć. Wydaje mi się, że miłośnikom Mankella nic więcej nie muszę pisać i tłumaczyć. A tym, którzy Henninga Mankela nie znają, należy wspomnieć, że akcja w Zroście jest bardzo powolna, nie zawiera żadnych fajerwerków, to nieustannie śledztwo i wiele myśli bohaterów, które dotyczą ich pracy i życia prywatnego.

    Myslę, że to najlepsza książka Roberta Małeckiego.

    Muszę też wspomnieć o lektorze, bo Zrost wysłuchałem jako audiobook. Piotr Grabowski doskonale wkomponowuje się w klimat stworzony przez autora. Słuchanie jego interpretacji jest przyjemnością.

    Ocena: 5+/6

Warto zerknąć