ebook To
4.21 / 5.00 (liczba ocen: 297950) Ilość stron (szacowana): 1581

To
ebook: epub (ipad), mobi (kindle)

Kategoria:  / /
najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa cena: 21.90
Audiobook - najniższa cena: 25.90
wciąż za drogo?
-43% 21.90 zł
36.27 złpremium: 23.40 zł Lub 23.40 zł
29.25 zł Lub 26.33 zł
31.20 zł Lub 28.08 zł
35.00 zł
22.90 zł
25.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (8)
Inne proponowane

Przeczytaj, zanim obejrzysz film. Najbardziej przerażające lęki z dzieciństwa są niczym porównaniu z NIM. Najbardziej psychopatyczny morderca nie jest nawet w połowie tak niebezpieczny. TO powróciło do miasta... Powieść doceniona przez miliony czytelników na całym świecie. Ciebie też porwie.

Dla dzieci miasteczko Derry jest całym światem. Dla dorosłych, którzy zawsze wiedzą wszystko najlepiej, to po prostu rodzinne miasto – swojskie, porządne, idealne do życia. Ale to dzieci widzą – i czują – co tak strrrasznie różni Derry od innych miejsc. W kanałach miasteczka zalęgło się TO. Bliżej nieokreślone, przybiera najróżniejsze postacie – klauna, ogromnego ptaszyska, głosu w rurach. Poluje na dzieci. Tylko dzieci potrafią dostrzec TO. I to one stają do walki z potworem.
Mijają lata, dzieci opuszczają rodzinne miasto. Zgroza i potworności trwają głęboko pogrzebane i przykryte całunem zapomnienia… Dopóki już jako dorośli nie zostaną wezwani, by raz jeszcze stanąć do walki z TO, które miota się w zakamarkach ich pamięci, zamieniając dawne koszmary w przerażającą rzeczywistość.
W 1990 roku na podstawie „TO” nakręcono serial telewizyjny. Na adaptację kinową przyszło czekać prawie 30 lat. Reżyser Andres Muschietti zdecydował się na podzielenie akcji na dwa filmy. Pierwszy, który wszedł na ekrany w 2017 roku, przedstawia historie dzieci. W drugim, z gwiazdorską obsadą – m.in. Jessica Chastain, James McAvoy i Bill Skarsgärd – pojawiają się one już jako dorośli.

Premiera „To: Rozdział 2” już 6 września 2019 roku!

To od Stephen King możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Nie ma dobrych przyjaciół. Nie ma złych przyjaciół. Są jedynie ludzie, których pragniesz i z którymi chciałbyś być.
A może by tak przeczytać horror? E, przecież nie lubię tego gatunku. No ale ten jest napisany przez Mistrza Grozy Stephena Kinga! Ok, to ja przesłucham. Papierowe wydanie Tego ma 1104 strony – „cegła” jakich mało.

Fanom Stephena Kinga reklamować Tego nie trzeba. Dla jednych to ulubiona powieść autora, dla innych plasuje się w czołówce tych naj. Dla mnie to było wyzwanie i po lekturze stwierdzam, że mam wielki szacunek dla mistrza, jednak pozostanę fanką innych jego książek, czyli Dallas ’63 i ,i>Dolores Claiborne,/i>. Może forma tradycyjna w przypadku Tego byłaby jednak lepsza?

Małe miasteczko Derry w stanie Maine, a w nim dzieciaki. Jedne pewne siebie, charyzmatyczne, inne zahukane, „łamagi życiowe”, po prostu frajerzy. A pod powierzchnią, w kanałach miasteczka, zalęgło się TO. Coś co przybiera różne postaci, rodem z najstraszniejszych sennych koszmarów i zabija dzieci. Czym TO jest? Tylko one potrafią TO dostrzec i tylko one mogą próbować TO pokonać. Siódemka dzieciaków – sześciu chłopców i jedna dziewczynka jednoczą siły.

Po latach potwór ponownie uderza. Bohaterowie, już dorośli, ponownie wracają do Derry, aby dotrzymać złożonej przed laty przysięgi i ostatecznie pokonać TO.

O tym, że Stephen King potrafi pisać wspaniałe, wciągające historie wiedziałam wcześniej. Lektura Tego ugruntowała we mnie przeświadczenie, że autor w mistrzowski sposób odmalowuje każdą z postaci, czy to ważnego bohatera, czy też drugoplanowego. Każdy z nich jest jakiś, wyrazisty i możliwy do scharakteryzowania. Dodatkowo, tak jak to uczynił w Dallas ’63, stworzył historię, która poraża rozmachem i fantazją. Ale tym co najcenniejsze jest fakt, że ten gigantyczny twór ma ręce i nogi. Wszystkie nitki, niteczki, wątki i wzmianki mają znaczenie i pięknie łączą się i komponują w jedną całość. Tak potrafią pisać tylko najlepsi!

Poza tym podziwiam Kinga za tworzenie postaci, symboli czy miejsc, które mocno zapadają w pamięć i jednoznacznie się z autorem kojarzą. Klauna, czy na przykład czerwony balon zawsze będę stawiała na równi z „Tym” i z Kingiem. Nazwa Derry również będzie wywoływało we mnie ciarki. Tak, Stephen King jest wyjątkowym pisarzem.

To jest horrorem. Nie bałam się, ale i nie oczekiwałam takich emocji. Kiedy miało byś strasznie – było, kiedy mrocznie – mrok spowijał otoczenie. Ponad 1000 stron czytania, to jest wyzwanie. Ale jeśli czytelnik książki nie odkłada, ale zatraca się w historii, to znaczy, że książka ma TO COŚ. Szacun Panie King.

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Nie mogę znaleźć dobrego porównania. Kiedy jesz chipsy to wiesz, że one nie są ani specjalnie smaczne, ani zdrowe, ale nie możesz się powstrzymać. Kiedy oglądasz średni mecz, korci Cię, aby przełączyć, ale nie możesz się na to zdobyć bo a nuż za chwilę padnie bramka… Czytanie To Kinga było właśnie takim dla mnie doznaniem. Osławiona, kultowa powieść wymęczyła mnie tak potwornie, tak boleśnie, że parę razy zastanawiałem się czy nie jej odłożyć. Dokładnie z tą myślą King serwował coś na podtrzymanie nadziei. Nie mogłem się zdobyć na porzucenie tej historii. To coś wciąga, uzależnia i wiesz, że To nie jest dobre ale mimo wszystko zatracasz się w Tym i nie możesz uwolnić.

Całość właściwie jest troche jak Cudowne Lata na amfetaminie. Część zabawna, część dynamiczna, inna z kolei przegadana i dłużąca się niemiłosiernie. Z perspektywy całości dochodzę jednak do wniosku, że tak miało być i nie widzę w tym ‘tomiszczu’ ani jednego zbędnego słowa.

Mimo, że książka nie wywołała u mnie napięcia, gęsiej skórki, podziwu czy specjalnej refleksji to jednak jest w niej To coś. Coś co nie pozwalało mi przerwać. Coś co boleśnie siadło mi na barkach, oddech miało cuchnący trupem, a zgniłe paluchy wczepiły w moje włosy i za nic nie chciało puścić.

Cieszę się, że dobrnąłem do końca. Nie chcę jednak do tej książki wracać. Zupełnie inaczej niż do Mrocznej Wieży, którą mam ochotę spożyć raz jeszcze…

Ocena: 4/6
©PanCzyta.pl
Nie od parady Stephen King nazywany jest królem horroru. Jego czarne charaktery to coś więcej niż straszydła, które z głupawym „booo!” wylatują z piwnicy. Jego strachy są głęboko zanurzone w naszym świecie, czepiają się pazurami naszej duszy i drążą głęboko w naszej psychice. I zarówno my, jak i postaci z jego książek czujemy się pożerani żywcem: tylko podczas gdy bohaterowie marzą tylko, by się uwolnić, my trwamy urzeczeni w tym mrocznym świecie wykreowanym przez autora. Tak właśnie rzecz się miała z monumentalnym dziełem klasycznego horroru, czyli przyjemnie opasłym i niezwykle działającym na wyobraźnię To.

Derry w stanie Maine, rok 1958. Wszystko zaczyna się, gdy pewnego dnia, kiedy w końcu przestaje padać zalewający miasto od dłuższego czasu deszcz, mały chłopiec, George, wychodzi w swoim żółtym przeciwdeszczowym płaszczyku na ulicę, by wypróbować papierową łódkę, którą pomógł mu zrobić starszy brat, Bill. Kilka godzin później ciało George’a zostaje znalezione blisko kratki ściekowej, bestialsko poszarpane i okrutnie zakrwawione. Nikt nie wie, kto był sprawcą, nikt też nie widział dziwnego klowna, który trzymał w ręku pęk czerwonych balonów. Zaczyna się lato pełne koszmarów, podczas którego w niewielkim Derry zalęga się zło i giną kolejne dzieci. Bill od tej pory czuje się winny śmierci braciszka, szczególnie, że rodzice również zdają się bezgłośnie go oskarżać. I pewnie Bill Jąkała byłby najsamotniejszym i najsmutniejszym chłopcem w mieście, gdyby nie oni. Ben, Eddie, Richie, Stan, Bev, Mike – czyli Klub Frajerów.

Może, pomyślał, nie ma czegoś takiego jak dobrzy i źli przyjaciele. Może są po prostu tylko przyjaciele, ludzie, którzy będą przy tobie, kiedy ci coś dolega, i pomogą ci, byś nie czuł się zbyt samotny. Może to ludzie, dla których warto przeżywać strach, mieć nadzieję… i żyć. Być może są to ludzie, za których warto umrzeć, kiedy trzeba. Nie ma dobrych przyjaciół. Nie ma złych przyjaciół. Są jedynie ludzie, których pragniesz i z którymi chciałbyś być – ludzie, którzy mają swoje miejsca w twoim sercu.

Gdy dzieciaki odkrywają, że zło, które zabija dzieci, a które przybiera zwykle postać demonicznego klowna Pennywise’a, widzą tylko oni, choć są śmiertelnie przerażeni, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. To, jak szybko zaczynają nazywać potwora, który za swe leże już przed wielu laty obrał Derry w stanie Maine, łaknie krwi. Wabi kolejne dzieci, zachęcając je, by wzięły sobie po czerwonym balonie, lecz tak naprawdę żeruje na dziecięcych lękach. Często przybiera postać tego, czego ktoś najbardziej się boi: wielkiego ptaka, trędowatego mężczyzny czy ogromnego oka. To jest bezwzględne, To jest okrutne, To jest przebiegłe i latem 1958 roku obudziło się po kolejnym, dwudziestosiedmioletnim uśpieniu. To, przedwieczne zło, kontra siedmioro jedenastolatków.

Niezwykle cenię w prozie Stephena Kinga fakt, że nie idzie on na łatwiznę. Nie straszy nas pierwszym lepszym potworem wyskakującym z pudełka, lecz buduje zło w oparciu o najpierwotniejsze ludzkie lęki. Tytułowe To przeraża tak bardzo właśnie dlatego, że żeruje na naszym strachu, potrafiąc zmienić się we wszystko, czego się boimy, a także kumulować zło, które drzemie w ludziach. Nastolatek Henry Bowers i jego świta to początkowo zwyczajne łobuzy, jakich spotkać można w każdej szkole w każdym kraju. Jednak To otacza takiego słabego psychicznie chłopca i wysysa z niego resztki dobroci, zastępując je trującym jadem. I tak Bowers, który kiedyś ograniczał się do nacierania fajtłapom twarzy błotem czy nabicia kilku guzów, wpada pewnego dnia we wściekłość i gotów jest zabić. Kieruje nim ślepa furia i gorąca nienawiść: uczucia wyolbrzymione przez To.

Wszechogarniające zło przeciwstawione jest sile przyjaźni i dziecięcej wierze w dobro. Klub Frajerów walczy właśnie taką bronią – więzami specyficznej miłości, jaką mogą się darzyć tylko nastoletni przyjaciele. Ich atutem jest dziecięca wiara w to, że bronią przeciwko złemu może być ukochany atlas ptaków czy wypowiedziane płynnie przez Billa Jąkałę zdanie, które zawsze sprawiało mu tyle trudności. Gdy są dziećmi, przed To mogą uciec na rowerze, niezrównanym Silverze Billa i schronić się w skrytce gdzieś na łące w Barrens. Jednak gdy mija kolejne dwadzieścia siedem lat, gdy wszyscy, poza Mike’iem wyjechali już z Derry, To powraca. Pewne, że tym razem Klub Frajerów mu nie przeszkodzi, bowiem ich dziecięca wiara wyparowała, zniknęła z ostatnimi powiewami młodości. Mike, strażnik dziecięcej przysięgi, postanawia wezwać ich ponownie do Derry, by ostatecznie zmierzyli się z Tym.

Zawsze zadziwia mnie, że Stephen King może opisać zupełnie kuriozalne stwory, które kiedy indziej wywołałyby u mnie wzruszenie ramion lub nawet wybuch śmiechu, a u niego są naprawdę straszne. Czy to klown, czy wielki pająk, potwór sprzed wieków czy morderczy samochód – choć wymienione tak po prostu brzmią nieskończenie głupio, w jego książkach budzą przerażenie. Myślę, że to za sprawą niezwykłej znajomości ludzkiej psychiki, bo u Kinga zwykle jest tak, że choć stwory są nadprzyrodzone to prawdziwe zło czai się w ludziach, w ich słabościach i niewiedzy, które prowadzą do okrucieństw. Król niezwykle dokładnie odmalowuje też portrety i życiorysy swoich bohaterów i choć przyznaję, że w To były pewne związane z tym dłużyzny, to jednak później okazało się, że wszystkie te informacje były przydatne i cudownie uzupełniły obraz grupy przyjaciół. Nic tak na mnie nie działa jak klasyczna kingowska mieszanka: spora porcja powieści obyczajowej wymieszana w proporcji 1:1 z przepysznym horrorem. Co prawda po lekturze jakoś zasypiałam, ale bywało, że miewałam dziwne sny. Sny o podmiejskich kanałach, w których czai się To…

Ocena: 5+/6


©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Jest to pierwsza pozycja Kinga, którą przeczytałem. I muszę przyznać, że przekonał mnie do siebie, gdyż bardzo przyjemnie się to czyta. Męczył mnie jednak schemat opowiadania, bardzo rozlegle rozpisane historie każdego z bohaterów, przez to przez pierwsze 50% ksiażki dość szybko przysypiałem i męczyłem się. Jednak, gdy losy bohaterów zaczęły ze sobą się krzyżować, a niebezpieczeństwo było coraz bliżej historia stawała się co każdą zmianę strony ciekawsza.
    Nie jest to też horror w takim rozumieniu, jak ja rozumiałem :) początki tej ksiażki rzeczywiście rozbudziły moją wyobraźnię i czułem grozę, jednak im dalej w las tym bardziej się chyba przyzwyczajałem i w moim odczuciu historia stała się paranormalnym kryminałem, który oczywiście mi się spodobał :)

  • Awatar

    Świetna książka, historia w niej opowiedziana jest niesamowita. Wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Nie jest to według mnie książka, która ma straszyć raczej opowiada o magii dzieciństwa, przyjaźni i lękach. Gdyby końcowe 15% trzymało poziom całości byłaby to jedna jedna z fajniejszych przeczytanych opowieści.

  • Awatar

    To jest TO ;-D

  • Awatar

    Po tej książce można zrozumieć czemu niektórzy amerykanie (nawet dorośli) boją się klownów. Jest to dobry horror choć długi, ale u Kinga to raczej plus.

  • Awatar

    Jeśli do tej pory nie baliście się clownów, być może najwyższa pora zacząć.
    W tej historii najbardziej przeraża wniosek, że nie zawsze lęki z dzieciństwa odchodzą wraz z dorosłością.

  • Awatar

    Chyba nigdy nie umęczyłem się tak strasznie przy książce.
    Porażka !!
    Nie potrafię zrozumieć czego w tej książce można się przestraszyć. Klown mordujący bohaterów w żaden sposób do mnie nie przemawia.

Warto zerknąć