Bastion
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.33 / 5.00
liczba ocen: 485551
Ilość stron (szacowana): 1565
Papwerwhite 4#amazon
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
44.00 złpremium: 26.40 zł
28.90 zł
35.20 zł
36.81 zł
37.40 zł
Pozostałe księgarnie
34.50 zł
35.79 zł
36.00 zł
37.39 zł
39.16 zł
39.60 zł
44.00 zł
44.00 zł
Opis:

Przez wielu uważana za najlepszą powieść Stephena Kinga, przerażająca wizja Ziemi, na której szaleje pandemia. Nieliczni ocaleni muszą zmierzyć się ze złem znacznie gorszym niż śmiercionośny wirus.

Najdłuższa i według powszechnych ocen najlepsza powieść w dorobku Stephena Kina.
Supernowoczesna broń biologiczna przynosi całkowitą zagładę. Bez wybuchów, bez terrorystycznych ataków, bez zapowiedzi – ludzkość umiera. Zaczyna się niewinnie, od pozornie zwykłego przeziębienia. Ktoś kichnął, ktoś umarł i nagle Ziemia stała się masowym grobem.
Nieliczni, którzy przetrwali, zagubieni w nowym postapokaliptycznym świecie zaczynają śnić. Wizje wskazują im drogę, zwiastują pojawienie się wysłanników dobra i zła. Każdy musi dokonać wyboru, a kiedy to nastąpi, podążyć obraną ścieżką. Podzielona ludzkość formuje dwa obozy i wyrusza, by zbudować lub zniszczyć nową rzeczywistość.
Epidemia obudziła w ludziach wszystko co najgorsze, do głosu doszły najniższe, najbardziej prymitywne instynkty. Jednak wciąż są tacy, którzy wierzą w miłość, dobroć i braterstwo.

CYTATY:
Życie to podróż ku śmierci.
W końcu nagrodą za przeżyty koszmar jest przebudzenie się ze świadomością, iż był to tylko sen.
Dom jest takim miejscem, do którego zawsze zostaniesz wpuszczony, kiedy zapukasz do drzwi.
Po dłoniach kobiety możesz poznać jej nawyki.
Bóg pomaga tylko tym, którzy radzą sobie sami.
Cierpliwość jest cechą geniuszy.
Ból powoduje zmiany, ale żaden ból nie zdoła zmienić faktów.
Nadzieja to ptak, który zawsze odfruwa, światło, które zawsze umiera, kamień, który rozpada się w pył, gdy nie sposób już dźwignąć go dalej.
Nic nie może się równać z wściekłością wzgardzonej kobiety.
Muzyka ma w sobie magię, która uspokaja dzikie bestie.
Recenzje blogerów
Wirus grypy – nukleoproteina, czyli ustrojstwo składające się z komponentów białkowych i nukleinowych, które NIE WYKAZUJE metabolizmu, budowy komórkowej i samodzielnego rozmnażania się. Naukowcy mają ogromny problem czy wirusy można zaklasyfikować do istot żywych.

Rok 1990, w amerykańskim centrum badawczym dochodzi do awarii. Niebezpieczny, zmutowany wirus grypy wydostaje się poza obszar laboratorium. I tym oto sposobem "małe nic", które nawet nie można określić mianem organizmu, niszczy ludzkość...

Około pięć i pół miliarda osób umiera.

Tak zaczyna się Bastion. Od śmierci, od smutku, rozpaczy i zagubienia. Wirus supergrypy zwany także Kapitanem Tripsem przynosi niemal całkowitą zagładę ludzkości. Nielicznych ocalałych z pomoru zaczynają nawiedzać bardzo wyraziste, realistyczne sny, dzięki którym ruszają w drogę – nie tylko dosłowną wędrówkę do konkretnego celu, ale w głąb własnego siebie, w poszukiwaniu prawdziwego "ja" i opowiedzeniu sie po jednej ze stron. Bo na kartach Bastionu odnajdujemy bowiem odwieczną batalię miedzy dobrem i złem.

Chciałabym napisać, że prawie 1200 stron przeczytałam z wypiekami na twarzy i na jednym wdechu. Ale nie mogę. Bo Bastion, określany jako najwybitniejsze dzieło w dorobku literackim Stephena Kinga, jest powieścią bardzo nierówną, momentami wstrząsającą, wzruszającą i porywającą w wir akcji, ale momentami monotonną, wyzutą z napięcia. Dramatyczny początek lektury, setki zmarłych i wielu walczących o życie, powolne zaznajamianie się z głównymi bohaterami i odnalezienie w świecie po apokalipsie stopniowo ustępują miejsca wędrówce... Postapokaliptyczna wizja zagłady ludzkości zamienia się w powieść drogi. Wędrujemy z głównymi bohaterami i tak jak oni wyzbywamy się balastu doświadczenia, słodkiego ciężaru wspomnień, tym samym wykorzeniając przyzwyczajenia, nawyki i tworząc grunt pod nowe, czyste, nieznane. Ta podroż "do wnętrza" ma za zadanie "naładować nas od nowa".

Zgładzenie niemal całej ludzkiej populacji przez wirusa jest doskonałym punktem wyjściowym do skrupulatnej i rzetelnej analizy psychologicznej człowieka. Zostajesz sam. Wszyscy Twoi najbliżsi zginęli, w Twoim mieście nie ma żadnej żywej istoty. Co robisz? Po początkowej rozpaczy ruszasz w drogę. Przez kilka dni, setki kilometrów nie napotykasz na swej drodze żadnego człowieka. Żyjącego człowieka. Bo trupów, w przeróżnym stadium rozkładu napotykasz zbyt wiele. To dojmujące poczucie osamotnienia może doprowadzić do obłędu. Boisz się samotności, boisz się cierpienia w samotności, życia w samotności i śmierci w samotności...

Nie, najgorsza jest samotność. Samotność.

Uciekasz przed głodem, pragnieniem, przed wizja bezradności w obliczu tak prozaicznej sytuacji jak ból zęba, brzucha, złamanej nogi, które mogą spowodować długą i bolesną śmierć.

King i jego idealny zmysł obserwacyjny oraz zapędy do gawędziarstwa w pełnej krasie. Autor brutalnie rozprawia się z prawdziwą naturą człowieka, perfekcyjnie kreuje postaci, które pokochamy za pokorę, będziemy podziwiać za niezłomność i znienawidzimy za dwulicowość. O tak, bohaterowie Bastionu na długo wyryją się w mej pamięci. Jednak proces ponownego tworzenia się struktur społeczności, implikacje wynikające z przywracania norm gospodarczych, prawa i zasad prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie, zapisy przebiegu zgromadzeń, przywracanie konstytucji, i szereg innych norm regulujących sprawne działanie większej liczby osób, były po prostu nudne. Prawdą jest, że nowo powstała enklawa ocalałych zrzesza przeróżne osoby, także te z zapędami dyktatorskimi, które z rozkoszą powielą największe błędy ludzkości i że chaos niszczy, a porządek buduje. Ale było tego za dużo, za długo, za nudno, a konfrontacja Dobra ze Złem, nasączona strachem, niepewnością oraz gęstniejącą atmosferą, była w ostatecznym rozrachunku po prostu rozczarowująca...

Bastion to kawał dobrej literatury, prześwietlający i obnażający prawdę o ludzkiej naturze. Rewelacyjnie (jak zawsze) oddany klimat, perfekcyjnie odmalowana groza, która przyjmuje konkretną formę i kształt. Na prawie 1200 kartach powieści odnajdziemy opowieść o pięknej miłości, wyniszczającej zazdrości, odwadze, erotycznej żądzy, zemście. Poznamy Larrego – gościa, który zafundował sobie emocjonalne samobiczowanie i za wszelka cenę chce odkupić swoje grzechy, ponadstuletnią Murzynkę, która zaufała Bogu i w Nim pokłada nadzieję na ocalenie ludzkości. Będziemy wraz z Frannie drżeć na myśl o snach, w których główną rolę odgrywa poskręcany, metalowy wieszak, będziemy podziwiać Harolda, zakompleksionego nastolatka z genialnym, analitycznym umysłem. I za nic w świecie nie będziemy chcieli spojrzeć w oczy Randalla Flagga, Mrocznego Mężczyzny w kowbojskich butach z pościeranymi obcasami, który wwierca się swoim świdrującym spojrzeniem w nasz umysł i wywleka na światło dzienne to co najbrudniejsze, najbardziej wstydliwe, zło, które tkwi w każdym z nas...

Mimo kilku zastrzeżeń uważam, że warto wyruszyć wraz z bohaterami Bastionu w podroż i odszukać to, co świat ma nam najcenniejszego do zaoferowania i cóż takiego skrywamy w czeluściach naszych serc i umysłów...?

Na gruncie do cna przesyconym strachem nasienie miłości nie ma szans wykiełkować.

Ocena: 4/6
©Tylko skończę rozdział
Stephen King. Kto o nim nie słyszał? Chyba każdy. To światowy mistrz grozy, którego książki sprzedały się na świecie w ilości 350 milionów sztuk! Zekranizowani ponad 30 jego książek i to niejeden raz. Powstały także seriale na podstawie jego dzieł. Stephen King to osoba, której twórczość warto poznać, ponieważ pisze świetnie!

Z wielu różnych przyczyn dopiero teraz zabrałem się za jego książki. Choć słyszałem o nim od dawna, wręcz bardzo dawna, widziałem wiele ekranizacji jego książek, to jednak zawsze nie bardzo po drodze mi było do jego książek. Zawsze były inne. Mimo, że posiadam na półce kilka z jego powieści i nie trzeba iść nigdzie ich pożyczyć. Dlaczego więc dopiero teraz przeczytałem jego książkę? Nie bardzo umiem powiedzieć.
Na swoje pierwsze spotkanie z Kingiem wybrałem jego opus magnum a mianowicie Bastion. Jest to zarazem jego najgrubsza książka i powiem Wam, że na żywo robi wrażenie! Grubość prawie 8cm, malutka czcionka i do tego sztywna oprawa. Po prostu CUDO! W najnowszym wydaniu książka od Wydawnictwa Albatros liczy aż 1168 stron! Jest więc co czytać, mi osobiście zajęło to nieco ponad tydzień.

Bastion porusza bardzo popularne zagadnienie a mianowicie temat apokalipsy. Materia ta fascynowała ludzkość od bardzo dawna, właściwie już od czasów biblijnych. Od tamtej pory powstało tak wiele różnych wyobrażeń w jaki sposób nastąpi koniec świata, że nie sposób ich wszystkich tutaj wymienić.

Najbardziej znanym końcem świata jest ten spowodowany wojną atomową na skalę globalną. Każdy z nas wie czym była Zimna Wojna, jeśli nie osobiście, to z lekcji historii. Ciągłe przepychanki i groźby zrzucenia śmiercionośnych bomb do dziś pozostają w naszej pamięci. Stąd też nie dziwi fakt, że temat wojny nuklearnej stał się bardzo popularny w ostatnich latach. Przysłużył się do wykreowania wielu wyobrażeń rozmaitych końców świata i wydarzeń po nim. Najbardziej popularna jest niewątpliwie seria Metro 2033 czy też polskie uniwersum Kompleks 7215.

Stephen King postanowił podejść do tematu apokalipsy zupełnie z innej strony. Zamiast oklepanego tematu wojny atomowej (dla przypomnienia Bastion został napisany w 1978 - w czasach Zimnej Wojny) - tak popularnego wtedy jak i dziś, postanowił sprowadzić apokalipsę przy pomocy grypy. Grypy? Wydawałoby się banalna choroba... Prawie każdy z nas nieraz na nią zachorował i zachoruje w przyszłości. Co się jednak stanie, jeśli została opracowana bardzo groźna odmiana grypy w tajnych wojskowych laboratoriach ze śmiertelnością 99,4%, pomimo podpisania paktów o nierozwijaniu broni biologicznej? Jeśli tam pozostanie, to nic nam nie grozi. Jeśli się wydostanie, to już nie będzie zbyt kolorowo... Wirus, koniec końców wydostaje się, pomimo zabezpieczeń z tajnej bazy i rozprzestrzenia się niezwykle szybko po całym świecie. Drobne błędy w zabezpieczeniach powodują, że umierają miliardy ludzi na całym świecie...

W bardzo krótkim czasie, zaledwie kilku tygodni świat nieomal opustoszał. Ziemia przypomina jeden, wielki masowy grób. Nieliczni, którzy przeżyli, co krok napotykają trupy, których nikt nie ma siły pochować. Ci ludzie muszą się odnaleźć w tym nowym postapokaliptycznym świecie. Śnią każdej nocy dziwne sny. Każdy z nich bowiem musi wybrać i opowiedzieć się po jednej ze stron - Dobra lub Zła. Formują się dwa skrajnie i przeciwstawne obozy, jak można się domyśleć. Ci, którzy zachowali miłość, współczucie oraz chęć niesienia pomocy osiadają w Boulder w stanie Kolorado i tworzą tzw. Wolną Strefę. Natomiast, ci u których epidemia obudziła wszystko co najgorsze osiadają w Las Vegas i tworzą brutalną dyktaturę. Konfrontacja pomiędzy siłami Dobra i Zła staje się nieunikniona...

Historia na pierwszy rzut oka może wydawać się banalna. Epidemia... nieliczni, którzy ocaleli muszą wybrać Dobro lub Zło. Ale tak jednak nie jest. Czytając Bastion w żadnym wypadku nie mamy wrażenia, że to kiepska i prosta historia. King zaskakuje nas co chwila ciekawymi zwrotami akcji, przemyśleniami oraz bohaterami. Warto o nich wspomnieć, ponieważ są stworzeni wręcz doskonale! Każdy z nich ma inną historię, inną osobowość i bardzo konsekwentnie autor dalej kreuje je na takie osoby a nie inne. Owszem zmieniają się na naszych oczach, jednak wciąż bardzo łatwo przypomnieć sobie ich losy, sprzed epidemii jak i z wędrówki do Boulder czy Las Vegas. Nawet ktoś kto nie ma pamięci do imion (jak ja) z łatwością nie pogubi się w mnogości bohaterów i ich losach.

Bardzo spodobał mi się sposób w jaki King niejako "tworzy" bohaterów w początkowych rozdziałach opisując ich historie, ciekawe wydarzenie czy po prostu jakiś charakterystyczny szczegół. Mam wrażenie, że czytając teraz kolejne książki będzie mi brakowało tego bardzo realistycznego wykreowania bohaterów!

Główne atuty Bastionu? Przede wszystkim ciekawi, nieszablonowi bohaterowie, walka dobra ze złem oraz interesujące analizy psychologiczne nowego społeczeństwa, która wyrosło na gruzach starego. A także temat snów - niewątpliwie duży plus za wykorzystanie ich, ponieważ bardzo wzbogacają fabułę i czynią ją znacznie bardziej mistyczną. Czego chcieć więcej? Dlatego uważam, że Bastion spodoba się zarówno wszystkim fanom Stephena Kinga jak i fanom klimatów postapokaliptycznych! W mojej ocenie jest to doskonałe dzieło, którym wciąż można się zachwycać, pomimo tego, że powstało ponad trzydzieści lat temu!

Czytając Bastion dostrzegłem pewne podobieństwa do Łabędziego śpiewu Roberta McCammona, który jednak powstał nieco później bo w 1987 roku. Jednak dopiero niedawno polscy czytelnicy (w tym także ja) mieli okazję zapoznać się z tym pięknym dziełem i sądzę że się nie zawiodą! Jest to równie ciekawa i niezwykła książka jak Bastion!

W odpowiedzi na bezprecedensowo wrogi atak rząd decyduje się użyć broni atomowej. Ameryka, jaką znaliśmy, przestaje istnieć. Teraz wszyscy, od prezydenta USA po nowojorskich bezdomnych, będą walczyć o pozostanie przy życiu.

Na pustyni rządzonej przez strach i agresję, zaludnionej przez potwory i samozwańcze armie, każdy z tych, którzy przeżyli Apokalipsę, zostanie uczestnikiem ostatniej bitwy między dobrem a złem - bitwy która zadecyduje o losach ludzkości.

Ocena: 5+/6
©Świat fantasy
Wizje końca świata, postapokaliptyczne szaleństwo, zagłada ludzkości – te tematy są obecnie bardzo popularne na rynku książkowym i filmowym. Kolejni twórcy prześcigają się w coraz straszliwszych obrazach końca świata, gdybając, co nas zniszczy: wojna atomowa, przeludnienie, atak żywych trupów, ocieplenie klimatu, groźny wirus? Na tę ostatnią możliwość postawił Stephen King, pisząc monumentalną powieść „Bastion”.

Trzeba w tym miejscu wspomnieć, że Król nie był bynajmniej prekursorem nurtu, którego korzeni szukać można na przełomie XIX i XX wieku. Za swoiste postapo jest uznawana „Wojna światów” H.G. Wellsa, a lista kolejnych książek poruszających tę tematykę jest długa. Obecnie triumfy święcą takie tytuły jak „Droga” McCarthy’ego czy cykl Metro 2033 autorstwa Glukhovsky’ego, a cóż pod koniec lat ’70. XX wieku zaproponował mistrz horroru Stephen King?

Wszystko wymyka się spod kontroli, gdy z tajnych wojskowych baz wycieka śmiercionośny wirus. Mimo, zdawałoby się, niezawodnych zabezpieczeń, pewnemu zarażonemu mężczyźnie udaje się uciec. W panice zabiera ze sobą żonę i dziecko i jedzie – gdziekolwiek, byle jak najdalej od zarazy, by może przeżyć, przechytrzyć śmierć, żyć, żyć, żyć!…
Zanim umrze, zaraża kilkoro następnych ludzi, nieświadomych, że ta grypa to nie jest taka zwyczajna grypa, o nie! Choroba postępuje bardzo szybko i nie ma na nią lekarstwa. Wkrótce ludzie zaczynają padać jak muchy. Jakże szybko może runąć to, co budowaliśmy przez tysiące lat!

"Świat to dramat rozgrywający się na jawie."

Przetrwali tylko nieliczni: i właściwie nie wiadomo, dlaczego niektórzy są uodpornieni na wirus. Pojedyncze osoby, rozsiane to tu, to tam po Stanach Zjednoczonych nie wiedzą o swoim istnieniu. Czytelnik najpierw śledzi ich indywidualne historie, ale stopniowo Stephen King zaczyna do siebie przybliżać rozsiane po mapie punkciki. Ocaleli ludzie mają sny, bardzo realistyczne. Niektórym śni się stara Murzynka, siedząca na werandzie domu i patrząca na pole kukurydzy, innym… mroczny, tajemniczy mężczyzna. Pierwsze sny zsyłają spokój, drugie strach. A obie postaci przyzywają ludzi do siebie

"Jeden człowiek to święty. Jeśli spotka się dwoje ludzi odmiennej płci, zrodzi się między nimi miłość. Jeżeli spotkają się trzy osoby, natychmiast utworzą coś, co nazywamy społeczeństwem. Cztery osoby zbudują piramidę. Pięć wygna jedną osobę ze swojej grupy. Sześć wynajdzie nienawiść. Siedem po paru latach zacznie toczyć ze sobą wojny. Być może człowiek stworzony został przez Boga, ale społeczeństwo powstało na wzór Szatana, który wciąż próbuje odzyskać wszystko, co utracił."

„Bastion” zawiera w sobie spore pokłady socjologicznej analizy zachowań człowieka w sytuacji ekstremum. Ludzie, którzy ocaleli, dzielą się na dwie grupy w zależności od tego, czy poddadzą się najniższym instynktom czy jednak będą starali się zachować swoje człowieczeństwo i, co za tym idzie, pewien ład. Jednak czy jest sens walczyć o ład w wymarłym świecie? A może z chwilą apokalipsy wszelkie zasady przestają obowiązywać? No bo skoro można wziąć sobie ze sklepu co dusza zapragnie, bo pieniądze nie mają już żadnej wartości to może nie ma jej też życie ludzkie? Skoro zawiodła nauka, a człowiek nie ma wsparcia w wierze to może sam powinien zabawić się w boga, osądzić, kto ma prawo żyć, a kto nie? Posługiwać się innymi jak marionetką, bawić się władzą? Tak postępuje tajemnicza postać nazywana na kartach powieści wieloma imionami (często: Mrocznym Mężczyzną). Jej antagonistką jest dobra, głęboko wierząca stara kobieta nosząca miano Matki Abigail, która otrzymała trudne zadanie uratowania ludzkości. Jest więc „Bastion” w pewnym sensie kolejną wariacją na stary jak świat temat – walki dobra ze złem.

Jak to u Kinga bywa, postaci są wyraziste i mocno podbudowane psychologicznie. Pisarz daje czytelnikowi wgląd w ich myśli, zarysowuje też grubą kreską jak wyglądało ich życie przed atakiem supergrypy (dotyczy to głównych bohaterów, ale jest to całkiem spora grupka). Jest to niewątpliwie plus, ale równocześnie ogromnie zwalnia to tempo fabuły: ta ogromna, licząca ponad 1000 stron książkowa kolubryna rozpędza się bardzo długo. Kto liczył na horror niemal od pierwszych stron, ten się zawiedzie, bowiem długo nie będzie mu dane poczuć dreszczu na plecach.

W ogóle banie się to oczywiście kwestia mocno indywidualna. Niektóre książki Kinga (by wymienić choćby „Miasteczko Salem” czy „Cmętarz zwieżąt”) były w moim odczuciu mocno sugestywne i powodowały problemy ze snem czy nawet z pójściem po ciemku do toalety. W „Bastionie” nawet, gdy się już działo to działo się tak, że nie owładnęło mną przerażenie, raczej byłam zaniepokojona wizją świata przedstawioną na kartach powieści. Są tam oczywiście momenty bardzo mroczne, jednak – jak dla mnie – nie straszne. Praktyki Mrocznego Mężczyzny mogą wzbudzać lęk, jednak gdzieś tam wciąż przebija się nadzieja na zwycięstwo „tych dobrych”: może dlatego ani razu za bardzo się nie wystraszyłam.

"Gdybyśmy nie mieli siebie nawzajem, samotność doprowadziłaby nas do obłędu. Ale kiedy spotykamy innych ludzi, zaczynamy budować rzędy letnich domków, ciągnące się na przestrzeni wielu mil, a w sobotnie wieczory wywołujemy burdy w knajpach i próbujemy się nawzajem pozabijać."

Czy to najlepsza powieść Stephena Kinga? W moim odczuciu jednak nie. Pierwsze miejsce w moim osobistym rankingu wciąż należy do obyczajowego „Dallas ’63”, natomiast w kategorii Najlepszy Horror Króla postawiłabym jednak na wspomniany „Cmętarz zwieżąt” czy „Lśnienie”. Jednak „Bastion” to bardzo dobra powieść o zagładzie świata, pokazująca jak różni ludzie reagują w sytuacji maksymalnego stresu i jedna z wielu prób odpowiedzi na nierozstrzygalne pytanie: co zwycięży, dobro czy zło?

Ocena: 4/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Rewelacja.

  • Awatar

    Jak dla mnie rewelacja.

  • Awatar

    Cegła totalna. Moim zdaniem książka nierówna, miejscami wciąga jak bagno, by za moment ciągnąć się niemiłosiernie, co nie zmienia, że pozostawia po sobie dość pozytywne wrażenie. Ostatnio zaczynam łykać powieści Kinga jak pelikan, a czasu spędzonego przy Bastionie, nie uważam za czas stracony. Mocne, aczkolwiek nie wybitne postapo.

  • Awatar

    Wciągająca książka od samego początku :)

  • Awatar

    Doskonała powieść postapokaliptyczna, wersja ebook ma przewagę nad wydaniem papierowym ponieważ nie trzeba dźwigać tomiszcza liczącego grubo ponad 1000 stron. Wędrujemy po wymarłych USA z głównymi bohaterami, którzy muszą na zachodzie skonfrontować się z czystym złem.

  • Awatar

    Ze Stephenem Kingiem jest tak, że raz się go uwielbia a potem znowu nienawidzi. W tak ogromnym dorobku autora trafiają się wpadki. I choć spora ilość czytelników uważa Bastion za wspaniałą książkę, dla mnie była jedynie pozycją przeciętną, przy lekturze, której sporo się wynudziłem i wielokrotnie zerkałem na ilość stron, jaka pozostała mi jeszcze do przeczytania.
    Pomijam fakt, że książka jest gigantyczna, w wersji papierowej posiada ponad tysiąc sto stron. Należę do czytelników, którym duża ilość stron nie wadzi i czym jest ich więcej, tym lepiej. W przypadku tej powieści, taka objętość nie przeszkadzała mi tylko na początku lektury, im bardziej zagłębiałem się w lekturę, tym więcej tęskniłem do jej końca. Na początku bowiem było całkiem dobrze i cieszyłem się, że zacząłem czytać tę cegłę. Sporo wysiłku mnie kosztowało jej zdobycie, tym bardziej wiele radości sprawiało mi rozpoczęcie przygody z „Bastionem”. Początek jednak minął i ja zaczynałem odczuwać coraz większe znużenie. Jestem przyzwyczajony do bajdurzenia Stephena Kinga, ale w tym przypadku, lanie wody przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Kolejnym rozczarowaniem było nijakie zakończenie tej postapokaliptycznej „superpowieści”. Teraz, kiedy jestem po lekturze, patrząc z perspektywy ogromu pracy jakie autor włożył w to przedsięwzięcie, oraz przez wzgląd na mój szacunek do Stephena Kinga, nie uznam „Bastionu” za totalną porażkę. Przyznam, że zrobiła na mnie przeciętne wrażenie i zdecydowanie polecałbym czytelnikom rozpoczynającym przygodę z mistrzem horroru, lekturę innych, o niebo lepszych jego książek.

  • Awatar

    Książka zaiste długa, ale nie czuć tej długości tak strasznie, bo akcja toczy się dość wartko. Co mi nie pasowało? Mam wrażenie, że ludzie którzy przeżyli opisaną epidemię przyjęli wszystko dziwnie zbyt spokojnie. Ale poza tym drobiazgiem powieść jest naprawdę bardzo dobra. Warto też traktować ją nie jako coś osobnego, ale element wszechświata stworzonego przez Kinga - można znaleźć kilka smaczków i nawiązań do innych jego książek.

Inne proponowane
Warto zerknąć