Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle
3.52 / 5.00 (liczba ocen: 196)

Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 26.99
wciąż za drogo?
40.49 złpremium: 26.99 zł Lub 26.99 zł
33.60 zł Lub 30.24 zł
35.09 zł
35.90 zł
44.99 zł Lub 40.49 zł
-33% 26.99 zł
33.58 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Nadzwyczajna książka o zwyczajnym życiu niezwyczajnej kobiety.

O wiecznym, wdrukowanym w DNA poczuciu niedopasowania. O presji i oczekiwaniach. O wewnętrznym krytyku, lęku przed zmianami i potrzebie samowystarczalności. O życiowej poprzeczce, którą stawiamy sobie tak wysoko, żeby tylko jej nie przeskoczyć. O sto pięćdziesiątym czwartym scenariuszu na nowe życie spakowane w kilku walizkach. Na szczęście ten życiowy bagaż wyładowany jest też ogromną nadzieją, wdzięcznością, docenianiem i akceptacją. Dlatego Dorota Szelągowska, specjalistka od urządzania wnętrz, ale nie zawsze od urządzania życia:

– doda otuchy tym, którzy myślą, że tylko oni mają pecha,

– rozbawi tych, dla których szklanka jest zawsze do połowy pustą,

– da do myślenia tym, którzy idą przez życie niefrasobliwie,

– zachęci do działania tych, którzy utknęli na życiowych mieliznach.

„Często staję przed lustrem i się sobie przedstawiam. Bo większość tego, co wiedziałam, po prostu się przeterminowała. Okazuje się, że po 40 latach system załadował mi się na nowo. Fenomenalne uczucie. Bez lęku, z cierpliwością i zaufaniem. I jedyne, co mam do powiedzenia, to że w każdym przypadku warto się przyjrzeć terminowi ważności. A jeśli nie jesteśmy pewni, to po prostu spróbować. Nie odkładać na później. Żyć”.

O e-booku Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle blogerzy napisali:

Przeczytana za jednym razem, lecz nie jednorazowa, miejscami mówiąca o osobistych sprawach, a w innych dotykająca tego, czego jesteśmy również świadkami lub uczestnikami. Świetna do czytania od razu całości, ale we fragmentach równie dobra. Zapisana drobnymi sprawami i tymi większymi, wbrew pozorom tak samo ważnymi, chociaż nie zawsze podobnie ocenianymi i docenianymi. - Taki jest świat - Katarzyna Pessel

Lekka, zabawna, a miejscami poruszająca rzecz. Polecam bardzo. - Okiem Wariatki - Justyna Sawczuk

Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle od Dorota Szelągowska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Niszczymy dobre wspomnienia, bo nie chcemy tęsknić
Życie jest kwestią wyborów, ważne tylko, żeby być w nich uczciwym w stosunku do samego siebie. Wtedy mamy szansę coś zmienić albo pozostać z tym, co mamy.
Jeśli ktoś nie wie kim jest Dorota Szelągowska, to podpowiem: projektantka wnętrz, felietonistka, prowadząca telewizyjne programy poświęcone metamorfozom wnętrz. Jakby się kto uparł szukać wśród przodków źródeł Dorotowego talentu pisarskiego – a takowy niewątpliwie posiada – to daleko szukać nie trzeba, jej mamą jest pisarka Katarzyna Grochola. Ja niestety zweryfikować kwestii dziedziczenia talentu nie jestem w stanie, gdyż nie przypominam sobie bym kiedykolwiek czytała jakąkolwiek książkę Grocholi, a jeśli chodzi o teksty Doroty Szelągowskiej, to książka Miało być zabawnie… jest moim pierwszym spotkaniem z nimi.

Zacznijmy od formy – Miało być zabawnie… to w przeważającej mierze zbiór felietonów. Niektóre z nich, jak informuje sama autorka, były już wcześniej publikowane w „Wysokich Obcasach Extra” i „Olivii”, choć najczęściej w skróconych wersjach. Oprócz tego znajdziecie tu nieco odautorskich komentarzy oraz kilka opowiadań. Całość estetycznie wydana, z kolażami autorstwa Martyny Ochojskiej.

Lekkie pióro, genialne poczucie humoru i dystans – do świata i do siebie oraz celne uwagi o życiu, relacjach ze sobą i innymi ludźmi sprawiają, że czyta się to znakomicie.

Teksty Szelągowskiej często są słodko-gorzkie i bardzo… życiowe. Sporo tu o miłości i związkach, z naciskiem na to jak nasze postrzeganie siebie wpływa na relacje romantyczne. Trochę o wzorcach i schematach, wtłaczanych nam przez rodziców, społeczeństwo czy środowisko w którym pracujemy i o tym jak bardzo owe wzorce bywają ograniczające i krzywdzące dla nas – często powielających je nieświadomie. Jest też o zakłamywaniu rzeczywistości, o byciu dla siebie znacznie surowszym aniżeli dla innych, o nieumiejętności przyjmowania pomocy, o tym czym jest lub może być przyjaźń i miłość. Są teksty o starzeniu się i upływającym czasie, o odwadze by być sobą, o sile samoświadomości, o potrzebie samoakceptacji będącej fundamentem, na którym możemy budować relacje i o tym jaką wolność daje możliwość decydowania o sobie.

Szelągowska dotyka też aktualnych spraw i tematów, pisze m.in. o tym jak naturalność stała się sensacją w idealnym, instagramowym świecie, o braku życzliwości kobiet wobec siebie nawzajem, o pandemii i początku wojny w Ukrainie oraz pomocy uchodźcom.

Mnie szczególnie poruszający wydał się tekst Rzeczy po zmarłych mówiący o śmierci oraz „Kobiety w mojej rodzinie” o wychowywaniu kobiet w patriarchalnym świecie.

Poza wymiarem uniwersalnym, jest to książka bardzo osobista, zawierająca dużo prywatnych wątków: związki, terapia, macierzyństwo, relacje z matką, odejście z Kościoła katolickiego. Można by rzec – ekshibicjonizm, lecz o to akurat Doroty Szelągowskiej nie podejrzewam. Myślę, że doskonale wyważyła słowa i świadomie dała nam poczucie intymności przekazu, nie przekraczając granicy dobrego smaku i chroniąc to, co dla niej ważne.

Gdybym miała wskazać zakładanego odbiorcę tych tekstów, to byłaby to kobieta. Jak śpiewała Natalia Kukulska: „bardziej to czuję niż wiem”. Jest w tych felietonach szczególny rodzaj wrażliwości, jakaś miękkość, jest też kobieca perspektywa, choć należy podkreślić, że daleko Szelągowskiej do obrazu pokornej, słabej, uzależnionej od woli mężczyzny przedstawicielki tzw. „słabej płci”. Nie znaczy to, że autorka nie zmaga się z własnymi słabościami. Wręcz przeciwnie, Miało być zabawnie… to swego rodzaju zapis doświadczeń, także tych trudnych, ale co ważniejsze to też zapis wyciągniętych z nich wniosków, a w rezultacie danie sobie prawa do bycia nieidealną i wystarczającą zarazem.

Myślę, że każdy czytelnik filtruje treści przez pryzmat własnych doświadczeń i że znacznie silniej mówią do nas książki, w których odnajdujemy siebie. Trochę mnie było w felietonach Doroty Szelągowskiej, być może dlatego tak bardzo przypadła mi do gustu ta książka. Wzięłam z niej dla siebie następujący przekaz: nie warto czekać na idealny czas, by zacząć prawdziwie żyć. Tak długo jak nie będziemy umieli przestać rozpamiętywać tego, co minione i zamknąć za sobą przeszłości, i tak długo jak będziemy tkwić głową w przyszłości, uzależniając swoje poczucie szczęścia od przyszłych dokonań czy osiągnięć, nie będziemy w stanie żyć tu i teraz. A to właśnie tu i teraz toczy się życie…

Lekka, zabawna, a miejscami poruszająca rzecz. Polecam bardzo.


Ocena: 5+/6
czytaj więcej
©Okiem Wariatki
Zapisywać swoje słowa wcale nie jest tak łatwo lub raczej nie każdemu to się udaje. Przelewanie myśli na przysłowiowy papier pozwala utrwalić jakiś moment, wydarzenie, utrwalić to, co być może nie zostałoby w pamięci lub zapamiętalibyśmy w innej wersji. Czytając po jakimś czasie może to być już niekatulane, nasze zdanie też mogło ulec zmianie albo wprost przeciwnie jest aktualne tak samo jak jakiś czas temu. Jednak najważniejszym jest to, iż mamy możliwość powrotu do danego punktu, a niekiedy podzielić się z swoimi przemyśleniami z innymi.

Pani z telewizji albo inaczej mówiąc osobowość telewizyjna. Znana, rozpoznawalna, zwyczajnie niezwyczajna, trochę swojska, ale jeśli zajrzymy na różnorodne portale lub pojawiające się nagłówki prasowe, wnosząca powiew sławy. Dorota Szelągowska, projektantka, córka, matka i autorka książki Miało być zabawnie (A wyszło jak zawsze). Z pewnością pierwsza część tytułu zgadza się, a co do drugiej? No właśnie, komu nie włącza się wewnętrzny krytykant? „Wyszło” ciekawie, z humorem, wieloma celnymi obserwacjami, o codzienności, jakiej w pędzie jakoś rzadko przyglądamy się, o tym co boli, uwiera, ale i wspiera oraz daje impuls do działania. Do przeczytania od razu, lecz także we fragmentach i powrotu do konkretnych felietonów, gdyż one są kolejnymi rozdziałami. Czytamy o wszystkim, ale nie o niczym, wprost przeciwnie każdy tekst ma w sobie w to „coś”, przy jednych uśmiechamy się, przy drugich śmiejemy się głośno, ale przy innych nachodzą nas refleksje, kolejne porównujemy do własnych doświadczeń.

Przeczytana za jednym razem, lecz nie jednorazowa, miejscami mówiąca o osobistych sprawach, a w innych dotykająca tego, czego jesteśmy również świadkami lub uczestnikami. Świetna do czytania od razu całości, ale we fragmentach równie dobra. Zapisana drobnymi sprawami i tymi większymi, wbrew pozorom tak samo ważnymi, chociaż nie zawsze podobnie ocenianymi i docenianymi. Miało być zabawnie (A wyszło jak zawsze) to monolog, czasem dialog, zawsze szczery, dotykający często i gęsto tego, co niewygodne, lecz przemilczane albo spychane gdzieś do odległej szuflady, która i tak otwiera się w końcu i najczęściej w momencie gdy nie jesteśmy na to gotowi. Nie za długie teksty, stanowiące równocześnie odrębne całości oraz tworzące jeden zbiór, połączony oczywiście osobą autorki oraz jej perspektywą, mogąca się wydawać subiektywną, lecz czy taką faktycznie jest? To już zależy od fragmentu oraz naszego, czytelniczego i osobistego, punktu widzenia. Na tym nie koniec, bo jest jeszcze czego niespodziewany się w finale, rozłożonym na raty, podsumowującym oraz dostarczającym czytelnikom nowych tematów do przemyśleń.

Ocena: 6/6 czytaj więcej
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć