Florystka
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.62 / 5.00
liczba ocen: 1722
Ilość stron (szacowana): 501
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
23.93 zł
27.12 zł
31.89 zł
31.90 zł
Pozostałe księgarnie
-14% 22.97 zł
23.60 zł
26.66 zł
26.68 zł
27.11 zł
28.71 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.89 zł
31.90 zł
31.90 zł
Opis:

Zabójstwo 11-letniego Amadeusza, zaginięcie 9-letniej Zosi. Co łączy te dwie wstrząsające historie? Czy w ich wyjaśnieniu pomoże renomowana florystka, a może to ona popełniła te zbrodnie?
 

Hubert Meyer popełnił błąd w profilu i porzucił pracę w policji. Stary przyjaciel prosi go o pomoc w przesłuchaniu młodej kobiety, w związku z zaginięciem jej 9-letniej córki. Policjanci próbują łączyć tę sprawę z bestialskim zabójstwem 11-letniego Amadeusza, którego matka jest szanowaną w mieście florystką. Okazuje się, że była ona ostatnią osobą, która widziała Zosię żywą.
Florystka początkowo pomaga w poszukiwaniach, ale gdy ciało dziecka odnajduje się na tym samym cmentarzu, gdzie pochowano Amadeusza, staje się główną podejrzaną...

CYTATY:
Z niektórymi rzeczami trzeba się pogodzić. To boli, ja wiem, ale innego wyjścia nie ma. Leki tu nie pomogą.
Nie wystarczy przebrać się za kogoś innego, obciąć włosy, by zmienić tożsamość. Dotychczasowe problemy pozostają, nie da się od nich uciec.
Twój dom jest w sercu. Jest tam, gdzie ty jesteś.
Miłość to lekarstwo na wszystko. Na raka, depresję, otyłość.
Nikt nie lubi, by zaglądać mu do serca, zwłaszcza jeśli tam są zgliszcza.
Wszystko jest emocją, bo wszystko to energia. To dlatego nasze myślenie warunkuje rzeczy, które do nas przychodzą. Jeżeli ma pani złe myśli, przyciąga pani złe zdarzenia. Złych ludzi, zło. A czym jest zło? Brakiem dobra. Brakiem dobrych emocji.
Recenzje blogerów
Florystka, to trzecia część trylogii z profilerem Hubertem Meyerem. Katarzyna Bonda po raz kolejny utkała kwiecistą fabułę wciągającej historii kryminalnej. Bukiet mrocznego klimatu powieści przyciąga wszystkie zmysły najbardziej wybrednego i wytrawnego czytelnika. Autorka tą książką podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej, wznosząc się na wyżyny zbrodniczego mistrzostwa. Meyera spotykamy tu nie w jego rodzinnych Katowicach, lecz w odziedziczonym po rodzicach domku na mazurskiej wsi, w której zaszył się po popełnieniu błędu podczas profilowania przy wcześniejszej sprawie. Jednak jak na prawdziwego policjanta przystało, psycholog włącza się do śledztwa dotyczącego porwania dziewięcioletniej uczennicy szkoły muzycznej, pomagając tym samym swojemu przyjacielowi. Mroczny i do cna wciągający klimat powieści, powoduje, że mimo tytułu nie jest kwieciście, zbrodnia nie jest ogrodem, lecz dżunglą pełną pytań, w której przechodząc przez chaszcze zagadek, czytelnik szuka odpowiedzi na kluczowe pytanie – kto jest siewcą zbrodni. I tu po raz kolejny kłania się warsztat twórczy autorki, który z każdą stroną książki rozsiewa w nas nutkę niepewności czy aby nasz profil zabójcy jest właściwy. Na słowa uznania zasługuje również niebywała umiejętność budowania nastroju oraz tworzenia portretów psychologicznych bohaterów. Katarzyna Bonda nie tylko serwuje nam kryminalną historię, lecz rozkłada na czynniki pierwsze trudne emocje z jakimi borykają się rodzice utraconych dzieci. Tytułowa florystka, jest matką jedenastoletniego Amadeusza, który przed laty został bestialsko zamordowany. Początkowo wspiera działania policji, jednak splot wydarzeń jaki utkała autorka sprawia, że szanowana w mieście bukieciarka staje się główną podejrzaną.

Książka przyciąga, tajemniczością, klimatem, jest nie tylko dawką niezapomnianych wrażeń, ale wywołuje wiele emocji, zawiera „to coś”, co sprawia, że autorka twórczo kwitnie z każdą powieścią wychodzącą spod jej pióra. Florystka, to dla mnie kryminalny, literacki majstersztyk, to dzieło w pełni idealne, które przykuwa uwagę motywami nadprzyrodzonymi stawiając ją na równi z najlepszymi dziełami literatury grozy. Trzecia część tej trylogii, to również według mnie najlepsza powieść z Hubertem Meyerem w roli głównej. Nie oznacza to jednak, że wcześniejsze książki Sprawa Niny Frank (Dziewiąta Runa) oraz Tylko martwi nie kłamią, są kiepskie. Świadczy to jedynie o tym, że Katarzyna Bonda z każdą nową powieścią serwuje nam niezapomniane wrażenia, świetną kryminalną zagadkę, ale również udowadnia, że nie odcina kuponów popularności, stawiając tylko swoje nazwisko, lecz serwuje nam coraz większe emocje. Domeną twórczości autorki jest misternie spleciona fabuła, każdy element powieści jest precyzyjnie wkomponowany, przez co sztuka układania powieści sprawia, że tej umiejętności pozazdrościć może pani Katarzynie sam mistrz ikebany.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Już dawno czytanie powieści kryminalnej nie sprawiło mi takiej radości. Niestety, należy wziąć pod uwagę, że jest to opinia całkowicie nieobiektywna i podszyta emocjami, gdyż akcja trzeciej części przygód znanego psychologa śledczego Huberta Meyera, w znacznej mierze rozgrywa się w moim rodzinnym Białymstoku.

Meyer „liże rany” po nieudanym śledztwie. Po tym, jak zdecydował się odejść z policji, zaszywa się w chatce, odziedziczonej po rodzicach, w okolicy wsi Jakunówko. Fundusze Huberta szybko się kurczą, a on sam nie wie co zrobić ze swoim życiem. Wkrótce pojawia się propozycja współpracy przy sprawie zaginięcia dziewczynki w Białymstoku. Nie zastanawiając się zbyt długo, profiler przyjmuje ofertę starego przyjaciela i wyrusza do stolicy Podlasia.

Podejrzaną w sprawie zaginięcia dziewięcioletniej Zosi Sochackiej jest jej matka i to właśnie z nią ma porozmawiać Meyer. Im więcej danych udaje mu się zebrać, tym częściej trafia na tropy, prowadzące do głośnej sprawy sprzed lat – morderstwa jedenastoletniego Amadeusza, syna znanej w Białymstoku florystyki Aleksandry Jekel. Kiedy ciało Zosi zostaje znalezione na cmentarzu, na którym pochowany jest Amadeusz, śledczy zaczynają podejrzewać matkę chłopca.

Dobrze skrojona, doskonale napisana, wielowątkowa i nieco zagmatwana powieść. Autorka całkiem sprawnie porusza się po Białymstoku, przywołując m. in. osiedle Dziesięciny czy Las Wisielców. Pojawiają się też, znane w stolicy Podlasia nazwiska, jak: Lech Pilecki (przedsiębiorca) czy Maciej Biernacki (radny), choć w książce Bondy personalia te przypisane są bohaterom, zajmującym się zupełnie czym innym (zbieg okoliczności?).

Niezwykle interesujący wydał mi się wątek matki, która nie potrafi pogodzić się ze stratą dziecka. Ucieka we wspomnienia, wierzy w zjawiska nadprzyrodzone i kontakt z duchem syna, zatracając jednocześnie kontakt z rzeczywistością. Pogrążona w żalu i smutku florystyka, wypiera fakt, że Amadeusz nie żyje. Wegetuje, balansuje na granicy obłędu, rozpaczliwie pragnąc śmierci, jednak raz uratowana po próbie samobójczej, nie potrafi ponownie „przekroczyć granicy”.

Oprócz tego, że sporo dzieje się w śledztwie, atrakcji dostarcza też prywatne życie Huberta Meyera – bliskie (czasami zbyt bliskie) kontakty z – jak się niebawem okazuje – koleżanką z pracy, wścibska pani profesor ze stacji badawczej jako sąsiadka w Jakunówku, w końcu podpalenie domu rodziców profilera. Krótko mówiąc – nie ma czasu się nudzić.
A ponieważ długie jesienno - zimowe wieczory bywają nudne, Florystkę gorąco polecam.

Ocena: 5+/6

©Okiem Wariatki
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Hubert po popełnieniu błędu, wycofał się z pracy w policji. Zamieszkał na wsi, w domu po rodzicach. Przystojny profiler się zestarzał i zaniedbał.
    Pewnego dnia, kolega prosi go o pomoc w rozwikłaniu sprawy zaginięcia małej dziewczynki.
    Sprawę pomaga prowadzić psycholog Lena Pawłowska. Była kochanka Huberta(kolejna!). Czy ich współpraca się ułoży?
    Po jakimś czasie, odnalezione zostają zwłoki dziecka. Kto mógł ją zabić? Matka, mająca kochanka? Niedojrzały psychicznie ojciec?
    Trop prowadzi do właścicielki kwiaciarni. Kobieta przyjaźniła się ze zmarłą Zosią. Ponad to syn floryski zginął w ten sam sposób. Policjanci odkrywają też sprawę rzekomo przypadkowej śmierci- zmarła narzeczona, ukochanego Oli. Czy ta drobna, delikatna kobieta jest winna wszystkich zbrodni? Gdy kwiaciarka trafia na obserwację psychiatryczną, sprawa się komplikuje.
    Czy Hubert i Lena odkryją prawdę?
    Czy dla Meyera była to naprawdę ostatnia sprawa w karierze?
    Książka najsłabsza z całego cyklu….

  • Awatar

    Katarzyna Bonda mistrzynią polskiego kryminału. Chociaż to nie jest tylko kryminał. Jest to książka o największym dramacie, jaki może przeżyć kobieta - matka. Jak łatwo nie mając oparcia w najbliższych można popaść w obłęd. Jak cienka nić dzieli od tragedii. Autorka fantastycznie opisuje stany duchowe swoich postaci. Świetnie przedstawia też bohaterów drugiego planu. Każdy z nich żyje z własnym dramatem, każdy z nich mógłby być sprawcą. Już rozglądam się za następną książką tej autorki.

  • Awatar

    Pierwsza przeczytana przeze mnie książka Pani Bondy... ale na pewno nie ostatnia. Książka rewelacyjna, nie mogłem sie oderwać i czytałem z zapartym tchem. Świetny główny bohater, znakomicie wykreowana intryga. Do końca nie miałem zdecydowanego typu co do mordercy. Pozostaje lekki niedosyt co do wyjaśnienia całej historii ale to pozostawiam do oceny bardziej wnikliwym czytelnikom.

  • Awatar

    Kolejna książka z cyklu przygód Huberta Meyera i moim zdaniem najlepsza ze wszystkich. Głównie za sprawą tego, że autorce udało się ograniczyć wątek romansowy a skupić nieco bardziej na zagadce kryminalnej. Jak zwykle doskonale zbudowany świat powieści oraz nie do końca przewidywalna intryga sprawiają, że czyta się niezwykle przyjemnie.

  • Awatar

    Świetna książka, podobnie jak inne tej autorki. Polecam.

  • Awatar

    Może nie byłaby taka zła, gdyby autorka nie kaleczyła tak strasznie języka polskiego (r)ożkami.

  • Awatar

    Autorka swojego głównego bohatera, ale i inne postacie swojej książki, kreuje podobnie jak wymienieni znakomici pisarze szwedzcy. Ale to nie jest absolutnie rodzaj naśladownictwa. To nic innego jak podobne spostrzeganie pojedynczego człowieka, poszczególnych ludzi i ich całego świata, opierającego się na interakcjach i emocjach, całym ich wachlarzu. Na ponad sześciuset stronach powieści Hubert Meyer otrzymuje, chyba po raz pierwszy w pełni ta skończenie literacko, osobowość. Nie jest to zwykła i prosta osobowość. Mamy tutaj wiele rysów i pęknięć. Uwikłanie w nadszarpnięte więzi rodzinne z matką i ojcem, już nie do naprawienia, może jedynie do odkupienia. Zawodowe niedopatrzenie, błąd, aż wreszcie zamilknięcie, powolne zapomnienie profilera. Zupełny blamaż emocjonalny w świecie męsko-damskich stosunków, z echem seksu stanowiącego wyłącznie formę odreagowania czy środka do innego, nieosiągniętego celu. Wymieniłem tylko wyjściowe składowe dla postaci Huberta Meyera, a przecież na dalszych kartach powieści dochodzą kolejne, choćby wymienić liczne zderzenia i niedogadania z innymi bohaterami, z którymi niejako prowadzi wyścig o poznanie prawdy i ujęcie sprawcy zbrodni. Hubert Meyer to nie jest zwykła i prosta osobowość, podobnie jak Sebastian Bergman z powieści „Ciemne sekrety” i „Uczeń” Hjortha i Rosenfeldta. I jeśli jeszcze dołożyć bohatera Mariusza Czubaja, Rudolfa Heinza, to wiemy już dobitnie, że profiler, śledczy psycholog, zwłaszcza ten najlepszy, swoje sukcesy zawodowe niejako okupuje rozszczepieniem osobowości. Taki bohater literacki jest ciekawy, a czytając książkę Katarzyny Bondy powiem nawet arcyciekawy i nader atrakcyjny odbiorczo. Ale u autorki „Florystki” postać profilera to tylko uwertura, a może bardziej dominujący motyw (tło), dla przedstawiania innych ludzi. W omawianej powieści tak naprawdę żaden bohater nie jest płaski, jednoznaczny. Żadna postać literacka stworzona, choćby na krótko, epizodycznie, ale dla fabuły zawsze o istotnym znaczeniu, nie jest taka jaka jest z pozoru, z wierzchu. To udana cecha kreowania osób na kartach powieści, jaką zdobyła Bonda, choć powtórzę jeszcze raz, to także chyba sztuka widzenia ludzi przez autorkę. Zgodnie z nim każdy człowiek pod nurtem codzienności, zwykłości, kryć musi ciemne sekrety, nurt przeszłych lub aktualnych tajemnic, za którymi kryją się czyny, emocje czy źródła wielu decyzji życiowych, tak małych, jak i dużych. W tak konstruowanych postaciach, jak mniemam, będzie kryl się kolejny sukces czytelniczy nowej powieści. Cała galeria bohaterów, z którymi spotykamy się podczas lektury „Florystki”, jeśli nawet w pierwszym zetknięciu nie wydaje się być interesująca, wciągająca czy ważna dla całej historii, to w perspektywie każdej kolejnej strony zmienia swoją wymowę. To, co było tak oczywiste na temat danej osoby, zdaje się odwrotnie znaczyć, a to co ukryte zaczyna przenikać, wpływać na opowiadaną historię w sposób dla nas odmienny niżbyśmy przypuszczali kilkanaście stron wcześniej. Dotyczy to zarówno tytułowej bohaterki, ale te i Meyera, zawodowej, trochę niechcianej partnerki Meyera, Leny, Jana Sochackiego, Fantomasa, Maestry itp. Autorka „Zbrodni niedoskonałej”, kreując swoje postacie literackie, w dużej mierze kieruje się mottem z C. C. Junga, zacytowanym na początku powieści: To co nieprzepracowane, wraca do nas w postaci Przeznaczenia…

    Siły nadprzyrodzone łączone z motywami grozy zdają się na szczęście nie dominować w całej książce. Stanowią ważny aspekt dziejącego się na naszych oczach dramatis personæ, zarówno w obrębie swoistego „obłąkania” tytułowej bohaterki, jak w tworzeniu „klimatu” przedstawianej historii. Na marginesie w ostatnio wydanych kryminałach i thrillerach, których akcja dzieje się w głównej, albo dużej mierze na ziemiach wschodnich, białostockich („Sejf” T. Sekielskiego, „Piwonia, niemowa, głosy”K. Gedroycia i właśnie „Florystka” K. Bondy), elementy nadprzyrodzone, niewytłumaczalne, z kręgu działań szeptuch, pojawiają się jako ciekawe, zagadkowe i tajemnicze tło, ale też próbują odgrywać rolę swoistego katalizatora dla dziejących się na naszych oczach wydarzeń. A w samej powieści „Florystka” dzieje się, ku uciesze czytelników, bardzo wiele. Fabuła „rozkręca się” powoli, ale zdecydowanie, poruszając wiele wątków, które będą wracać i nawracać, wpływać na siebie i poszerzać powieść. Wiele też jest zwrotów akcji, zaskoczeń wbrew oczywistościom, nawiązań do dalszej lub bliższej przeszłości. Świetnie współgra to z zarówno z postaciami, jak i miejscami akcji. Z każdego takiego duetu można wyabstrahować perełki pisarskie, jak między innymi: scena z Cyganem i Leną w kwiaciarni, rozmowa Elizy z Meyerem, spotkanie Leny z dziennikarzami, wizyta i rozmowa Meyera z byłym mężem florystki. Takich scen udanych, dopracowanych jest wiele, z pożytkiem dla całej książki. Ciekawe w fabule jest też narastające napięcie, z jednej strony z rozwikłaniem zagadki dotyczącej najpierw zaginięcia, a potem śmierci dziecka. Bo co ciekawe, nie od razu mamy do czynienia ze zbrodnią. Błąkamy się raczej ze śledczymi, poruszając się po omacku, niczym w prawdziwej tegorocznej historii ze Śląska. Udane w całej intrydze jest to, że prawie do końca nie wiemy kto i dlaczego. A nawet jeśli wcześniej otrzymujemy sygnały dlaczego doszło do zbrodni, to dość długo mylimy się, co do rzeczywistych sprawców.

    Recenzując „Florystkę” Katarzyny Bondy przywołałem zupełnie świadomie dwa znane w Polsce tytuły szwedzkiego duetu pisarskiego duetu pisarskiego Hjorth i Rosenfeldt. Wcześniej pisałem o tym, że łączy te książki ciekawy, niebanalny, niepoprawny i nieprzewidywalny bohater literacki – śledczy psycholog-profiler oraz podobne dychotomiczne widzenie ludzi. Ale jest jeszcze jedna udana zbieżność, a może bardziej cecha, którą opanowali i wymienieni pisarze, i Bonda. Określiłbym to „pisaniem scenariuszowym”. A w tym ukrywa się niezmierna dbałość o fabułę, jej linearność, niezależnie od przywoływanych różnoczasowych scen, a także dbałość o zawartość i obrazowość kreowanych postaci. Tacy bohaterowie są „zapełnieni” we wszystkich tych zakresach swoich osobowości, w jakich potrzebują istnieć na kartach powieści. Tak skonstruowane książki, jeśli jeszcze maja klimat i ciekawą, niebanalną intrygę czyta się jednym tchem. Nawet wtedy, gdy liczą ponad sześćset stron. I jeszcze jedno. Takie powieści świetnie nadają się do ekranizacji. Sebastian Bergman spod pióra Hjortha i Rosenfeldta już się takiej doczekał. Ja czekam zatem na filmową opowieść Huberta Meyera, ta z „Florystki” nie wątpię musi być udana i warta obejrzenia.

  • Awatar

    Zawiodłem się na straszliwie. Nudno, wręcz nie do przełknięcia.

  • Awatar

    Miałem możliwość i przyjemność zapoznać się już ze wszystkimi powieściami Katarzyny Bondy i z całą stanowczością mogę stwierdzić, że autorka ewoluuje w odpowiednim kierunku. Każda jej książka jest coraz lepsza i nie boje się użyć stwierdzenia, że Florystka jest rewelacyjna. Ta książka czyta się sama i niech nikogo broń Boże nie przerażą jej gabaryty. Nie ma w niej niczego za dużo. Jest tak wyważona aby czytelnik smakował wszystko po trochu i nigdy mu się to nie przejadło.
    Osobiście bałem się wplecionego w fabułę wątku paranormalnego ale bałem się także, że w swej obszerności książka może być przegadana. Moje obawy były niepotrzebne i teraz już wiem, że Katarzyna Bonda umieściła tą powieścią poprzeczkę tak wysoko, że nieźle będzie musiała się "nagimnastykować" pisząc swą kolejną książką i chcąc ponownie zadowolić czytelników spragnionych literatury z najwyższej półki.

Inne proponowane
Warto zerknąć