ebook Kolory tamtego lata
3.94 / 5.00 (liczba ocen: 5916)

Kolory tamtego lata

Kategoria:  /
Wydawca:  Wydawnictwo Znak
Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
VIRTUALO#VIRTUALO targi
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane

Przyjaciele Eliany mówili, że jej życie to bajka. Dziewczyna z amerykańskiego miasteczka zakochała się w przystojnym Włochu i zamieszkała z nim w kraju, którego język brzmi jak poezja, a jedzenie smakuje niczym dar niebios. Niestety, wymarzony dom okazał się jedynie piękną klatką, z której nie można uciec. Kiedy Eliana traci już nadzieję i wiarę w przyszłość, wtedy los stawia na jej drodze nieznajomego. Oboje wiele przecierpieli i trudno im uwierzyć w szczęśliwe zakończenie.

Kolory tamtego lata od Richard Paul Evans możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Ktoś, kto stara się połączyć rozwagę z miłością, nie wie nic o miłości.
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Ta historia wydarzyła się naprawdę.
    Przyjaciele Eliany mówili, że jej życie to bajka. Dziewczyna z amerykańskiego miasteczka zakochała się w przystojnym Włochu i zamieszkała z nim w kraju, którego język brzmi jak poezja, a jedzenie smakuje niczym dar niebios.
    Niestety, wymarzony dom okazał się jedynie piękną klatką, z której nie można uciec. Kiedy Eliana traci już nadzieję i wiarę w przyszłość, wtedy los stawia na jej drodze nieznajomego. Oboje wiele przecierpieli i trudno im uwierzyć w szczęśliwe zakończenie.
    Ale przecież każdy, kto próbuje ukryć miłość, daje najlepszy dowód na jej istnienie.

    Ten pisarz napisał podobno dziesięć powieści i wszystkie stały się bestsellerami. Jakoś trudno mi uwierzyć. Ja czytałam trzy i każda jest gorsza od poprzedniej. Pewnie sięgnę jeszcze po kolejne, niektóre nawet już czekają na półce, ale tylko po to żeby utwierdzić się w swoim przekonaniu. Ale skupmy się na "Kolorach tamtego lata". Zdenerwowałam się od razu na początku, jak tylko zobaczyłam tytuł oryginału "The last promise" - "Ostatnia obietnica". Tak! Dobrze widzicie "Kolory tamtego lata" to ta sama powieść, którą kilka lat temu wydało wydawnictwo "Sonia Draga" pod tytułem "Ostatnia obietnica". Mało tego w podziękowaniach napisano jak wół "Ostatnia obietnica" nie zostałaby napisana, gdyby nie pomoc moich włoskich przyjaciół.(s. 7) Gratuluję wydawnictwu Znak rzetelnego tłumaczenia. Do tej pory uważałam to wydawnictwo za jedno z bardziej wiarygodnych, ale takie wpadki podważają wiarygodność. I po co było kombinowanie z tytułem??? Nie można było przetłumaczyć dosłownie? To taki wielki trud??? Ja na początku też dałam się nabrać. Na szczęście zwracam uwagę na oryginalny tytuł i czytam podziękowania. Nawiasem mówiąc poprzedni tytuł bardziej pasował do tej książki, a przynajmniej wynikał z treści.

    Zastanawiam się, co Wy drogie czytelniczki widzicie w książkach Evansa???. Bo ja niestety nie widzę nic. Banalna historia, która w dodatku wydarzyła się naprawdę. Dla mnie to taki trochę lepszy Harlequin bez momentów. Fabuła przewidywalna, 2/3 książki nudne, akcja toczy się wolno i dopiero na stu ostatnich stronach trochę przyspiesza. Zakończenie jest tak przekombinowane, że aż głupie. To takie typowe dla płytkich romansów. Najpierw wszystko się wlecze, a potem niespodziewanie, jakby na siłę się kończy, widocznie autorowi nie starczyło już talentu na porządny happy end. Nie zdradzę treści ostatniego rozdziału. przeczytajcie i sami osądźcie.

    Autor zastosował te same chwyty, co w "Stokrotkach w śniegu". Główny bohater również pisze pamiętnik, którego fragmenty otwierają każdy rozdział na zmianę z włoskimi przysłowiami, o dziwo bardzo podobnymi do polskich. To mnie dodatkowo zniechęciło. Nie lubię jak ktoś robi ze mnie mało domyślnego czytelnika, który zachwyci się książką, w której autor "bezczelnie jedzie na tym samym pomyśle", bo zapewnił mu już wcześniej sukces. To się nazywa nabijanie w butelkę. Jak na tak wybitnego i bestsellerowego pisarza pan Evans jest bardzo mało oryginalny.

    Nikogo nie namawiam i nie zniechęcam. Niech każdy oceni sam czy warto sięgnąć po tę książkę i poświęcić jej czas.

Warto zerknąć