ebook Dotknąć nieba
4.1 / 5.00 (liczba ocen: 18422)

Dotknąć nieba

Kategoria:  /
Wydawca:  Wydawnictwo Znak
Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane

"Pierwsza część Dzienników pisanych w drodze Co byś zrobił, gdybyś stracił wszystko: pracę, dom i miłość swojego życia? „Niektórzy uznają to za opowieść o miłości. Dla nieznających miłości będzie to dziennik podróży. Dla mnie jest to wędrówka człowieka w poszukiwaniu nadziei”. Alan nie był nikim ważnym ani sławnym. Nie miało to jednak dla niego żadnego znaczenia, bo kochał i był kochany. Niestety, życie dość szybko nauczyło go, że aby latać, najpierw trzeba pogodzić się z możliwością upadku. Alan poznał więc także smak cierpienia. Pewnego dnia podczas konnej przejażdżki jego ukochana żona miała wypadek. Potem Alan stracił wszystko. "

Dotknąć nieba od Richard Paul Evans możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Możemy uciec od rzeczywistości, ale nie możemy uciec przed konsekwencjami naszej ucieczki od rzeczywistości.
Życie bowiem nauczyło mnie, że aby latać, najpierw trzeba pogodzić się z możliwością upadku.
W życiu często jest tak, że najzwyklejsze decyzje mają najstraszniejsze konsekwencje.
Alan wiedzie szczęśliwe życie – ma ukochaną żonę, dla której gotów byłby przychylić nieba i całkiem dochodową agencję reklamową. Jednak wypadek i śmierć kobiety zmienia wszystko. Teraz, gdy stracił to, co liczyło się dla niego najbardziej, postanawia odejść. Dokąd? Daleko przed siebie.

Dotknąć nieba to już moja czwarta po Obiecaj mi, Bliżej słońca i Papierowe marzenia książka autora. Autora, którego znam już całkiem dobrze i po którym dobrze wiem, czego mogę się spodziewać. Tym razem miałam wrażenie, że niemal sam początek zapiera dech w piersiach – czuć bowiem mnóstwo emocji i uczuć ukrytych w prostych i delikatnych zdaniach. Styl pisarski Evansa to dla mnie jeden ze znaków rozpoznawalnych pisarza – Amerykanin pisze prosto, bez zbędnych ozdobników, a jednak sprawia, że słowa przekazują tak wiele - ból, rozpacz, gorycz, zwątpienie. Książka jest niezbyt długa, a przy tym bardzo treściwa – ani jedno słowo nie zbywa, ani jednego nie brakuje. Czyta się ją lekko i zwiewnie, delektując się każdym zdaniem pisarza.

Aby nigdy nie cierpieć z powodu śmierci bliskiej osoby, nie należałoby nigdy nikogo kochać.

W tej książce pomimo trudnej sytuacji, z jaką się przyszło zmierzyć głównemu bohaterowi, znajdziemy też garść spokoju, szczyptę nadziei i wiary w to, że będzie lepiej. Evans po raz kolejny sięga po niełatwe tematy – śmierć najbliższych to ten często unikany, niezręczny, ale nie zapomniany i nieważny. Pisarz pyta również o sens wędrówki, sens zmierzania do przodu – czy w ogóle istnieje? Świetnym uzupełnieniem zwykłych rozdziałów były również wpisy z pamiętnika Alana, które idealnie obrazują jego przemyślenia.

Dotknąć nieba to pierwsza część Dzienników pisanych w drodze Evansa. Dla mnie to kolejny dowód na to, że warto poznać kolejne książki pisarza choćby po to, by odnaleźć w nich spokój, równowagę i harmonię.

Ocena: 5/6
©Caroline Livre
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Niedawno moja koleżanka powiedziała, "czytałam jedną książkę Evansa, a mam wrażenie jakbym przeczytała wszystkie." ja przeczytałam cztery jego książki i mam dokładnie takie samo wrażenie. Obiecałam sobie, że piąta szansa jaką ten autor ode mnie dostanie, będzie jego szansą ostatnią. Jeśli nadal będzie próbował mnie nabrać na tanie chwyty o wielkiej miłości i bezgranicznym poświęceniu, to oddam wszystkie ksiązki, nawet te nieczytane, tego autora, które stoją na mojej półce, osobom, które jego prozę uwielbiają i tym samym pożegnamy się bez żalu, ale w atmosferze ogólnego zrozumienia.
    Najpierw może odniosę się do tego, co w tej książce jest wspólne z innymi powieściami Evansa. Jest miłość, znów idealna, bezgraniczna i wymagająca poświęceń. Według mnie trochę na wyrost wyidealizowana. Moim zdaniem partnerka głównego bohatera to przede wszystkim rozpieszczona księżniczka, której jedynym zajęciem jest przepuszczanie zarobionych przez męża pieniędzy. No, ale cóż, miłość nie wybiera... Główny bohater prowadzi dziennik, kolejny dobrze znany zabieg Evansa, którego fragmenty przytaczane są na początku rozdziałów. Tym razem jednak nie w formie przysłów i aforyzmów, ale jako metaforyczne opisy sytuacji opisywanych w danym rozdziale. Takie swoiste mini-streszczenia. Znów głównym bohaterem jest facet, który wyrzeka się wszystkiego i stawiając wszystko na jedną kartę, postanawia zmienić swoje życie. To jak dla mnie najbardziej niewiarygodny i najbardziej infantylny chwyt autora. Ale pisarz podpiera to psychologią ludzkich zachowań, tłumacząc, że w głębi duszy każdy z nas jest typem wędrowca i każdy pragnie wyruszyć w drogę, ale krępują nas ograniczenia narzucone w obecnym życiu. Osobiście nigdy takiego pragnienia nie czułam...Ostatnim punktem wspólnym, jaki zauważyłam, jest kontakt głównego bohatera ze światem nadprzyrodzonym i polega między innymi na tym, że Alan rozmawia ze swoją zmarłą żoną, we śnie.
    Na pierwszy rzut oka znów mało realna bajka.
    Kiedy okazało się, że treść książki stanowić będzie wędrówka głównego bohatera, myślałam, że będzie to najdłuższa i najnudniejsza część całej książki. Bo cóż można opisywać, wędrując? Kamienie na drodze, drzewa na poboczu, mijane pastwiska czy śnieg w górach?. Okazuje się, że niekoniecznie. Alan opisuje spotkania z napotkanymi ludźmi, którzy poprzez rozmowy z nim pomagają mu uporać się z bólem i spojrzeć z innej strony na własne życie. Docenić to, czego wcześniej nie dostrzegał i zapomnieć o tym, do czego przywiązywał zbyt wielką wagę.
    Nie wiem co takiego jest w tej książce, ale mam ochotę przeczytać kolejny tom i poznać dalsze "przygody" książkowego wędrowca. Pierwszy raz mi się to zdarza przy książkach Evansa i to niewątpliwie należy zapisać autorowi na plus. Być może wynika to z tego, że książka nie jest tak doszczętnie przesłodzona i nierealna jak poprzednie, które czytałam? Piechura w drodze spotykają różne sytuacje nie tylko komfortowe i przyjemne, ale również niebezpieczne. I to dodaje bohaterowi realności a powieści realizmu.
    Podsumowując trochę mnie wydumana bajka niż poprzednie tego autora. Polecam pod rozwagę. Ocena 3/5. Jeden punkt odjęty za to, że autor bezlitośnie "jedzie" ponownie na tym samym schemacie, a drugi, tym razem dla wydawnictwa Znak Litera nova, za kolejny już wydumany tytuł. "The walk"- po polsku "Wędrówka" pasuje do tej książki jak ulał. Po co więc został zmieniony? Zwłaszcza, że bohater prezentuje na kartach powieści raczej negatywny stosunek do Boga, wynikający z jego osobistych doświadczeń. Sądzę więc, że wybierając się na wędrówkę żadnego nieba nie pragnął dotykać.
    Ulubione cytaty:
    "(..) niektórzy ludzie przestali poszukiwać piękna, a potem dziwią się, że ich życie jest takie brzydkie. Nie stań się jedną z takich osób. Zdolność do podziwiania piękna pochodzi od Boga. Zwłaszcza piękna w drugim człowieku. Poszukaj piękna w każdym kogo spotkasz, a na pewno je znajdziesz. Każdy nosi w sobie odprysk boskości. I każdy kogo spotkamy ma nam coś do przekazania."

    "Pierwszy raz od wielu dni gwiazdy były widoczne. Była to jedna z tych chwil, gdy wznosząc oczy ku nocnemu niebu, czujemy się mali i nic nieznaczący. To napełniło mnie nadzieją. Pomyślałem sobie, że może Bóg ma więcej rzeczy na głowie niż niszczenie mojego życia,"

    "Możemy użalać się nad sobą i opłakiwać to, co straciliśmy, albo możemy wykorzystać porażki i stratę jako bodziec do rozwoju. Ostatecznie wybór zawsze należy do nas".

Warto zerknąć