Trupia Farma
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.15 / 5.00
liczba ocen: 6008
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
-35% 11.99 zł
Opis:

"Najbardziej niesamowita farma świata. Miejsce, które zrewolucjonizowało współczesną kryminalistykę. Zapraszamy w leśne ostępy Tennessee. Na niewielkim obszarze leżą tu ludzkie zwłoki: zakopane w ziemi lub zanurzone w wodzie, zatopione w bagnach oraz ukryte w bagażnikach samochodów. To słynna Trupia Farma, wyjątkowy projekt naukowy Billa Bassa, który bada, co dzieje się z ludzkimi ciałami po śmierci, gdy natura bierze sprawy w swoje ręce. Jak blisko trzeba być rozkładającego się ciała, żeby je poczuć? Gdzie ciało rozkłada się dłużej: w ciężarówce czy na tylnym siedzeniu samochodu? W jaki sposób ślady małych owadów przyczyniły się do wysłania na krzesło elektryczne pewnego „morderczego” staruszka? Bill Bass zabiera nas w przyprawiającą o ciarki na plecach podróż po zakątkach Trupiej Farmy. Nie tylko odkrywa przed nami fascynujące tajemnice ludzkich zwłok, ale też opowiada o swych najbardziej pasjonujących śledztwach. Książka dla miłośników seriali CSI: Kryminalne zagadki oraz Kości. Bill Bass – światowej sławy antropolog sądowy, legendarny założyciel Ośrodka Antropologii Sądowej Uniwerystetu Tennessee, zwanego Trupią Farmą. Działalność Billa Bassa stała się inspiracją dla powieści Patricii Cornwell pt. Trupia farma. "

Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Książka znakomita - zabiera nas w świat antropologii i zawiłych sposobów rozwiązywania tajemnic śmierci ludzi. Nowatorski ośrodek badawczy zwany "trupią farmą" to miejsce, w którym analizuje się proces rozkładu ludzkiego ciała w różnych warunkach.
    Wyniki tych badań pozwalają odzyskać spokój tym, którzy zostali, odkryć ostatnie losy swoich bliskich.
    Książka uczy.

  • Awatar

    „Trupia farma” Billa Bassa i Jon Jefferson to pozycja, której nie mogłam nie przeczytać, sam tytuł sprawił, że z zaciekawieniem usiadłam do lektury.

    Już na pierwszej stronie zachwyciły mnie słowa: „… nie mogą się doczekać pokazu slajdów – fotografii ludzi rozszarpanych przez rekiny, niedźwiedzie lub aligatory, ofiar wypadków lotniczych, nieszczęśników rozczłonkowanych na przeróżne i niezwykłe sposoby z równie niezwykłych powodów, albo też samobójców, którzy uciekli się do tak pomysłowych i drastycznych środków jak młot pneumatyczny lub kusza (w jednym z przypadków, gdy strzała nie uśmierciła od razu zdesperowanego samobójcy, biedak wyjął ją sobie z piersi i strzelił ponownie).” (str. 7-8)

    No cóż, połknęłam haczyk i zagłębiałam się w książkę w poszukiwaniu kolejnych drastycznych opisów, rozkładających się ciał i pomysłowości morderców. Spodziewałam się makabrycznych scen i krwawych łaźni. Ku mojemu rozgoryczeniu na dalszych kartach książki nie było tego czego oczekiwałam. Ta pozycja jednak nie jest kryminałem czy thrillerem, tylko dokumentem przedstawiającym powstanie Ośrodka Badań Antropologicznych znanym przez ludzi jako Trupia Farma.

    Książka okazała się być nie taka jak się tego spodziewałam, ale równie mocno mnie zainteresowała. Doktor Bass z zaangażowaniem i precyzją opisuje sprawy, w których brał udział. Opowiada o szczegółach śledztw i zadaniach, które musiał wykonać by znaleźć złoczyńców. Zachęca nas, tak jak swoich studentów, do zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi. Tłumaczy proces rozkładu ciała, szczegółowo opisuje ludzkie kości i możliwości identyfikacji szczątków.

    Dowiadujemy się np. jak zachowuje się ciało ludzkie podczas kontaktu z ogniem: „W temperaturze kilkuset stopni skóra szybko czernieje, tłuszcz pod nią zaczyna skwierczeć, a po kilku zaledwie minutach skóra pęka i zaczynają palić się mięśnie. Wtedy też dzieje się coś niezwykłego i przedziwnego. Kończyny zaczynają się poruszać – dłonie zaciskają się w pięści, palce u nóg zginają w dół, ręce podnosza sie do ramion, a nogi rozsuwają lekko i uginają w kolanach. To wynik siły mięśni i właściwości biomechanicznych ludzkiego ciała: zginacze czyli mięśnie, które zginają ręce i nogi, są silniejsze od prostownikow, czyli mięśni prostujących kończyny. Gdy ogień wysusza mięśnie i ścięgna, te kurczą się niczym stek na grillu, a zginacze pokonuja prostowniki. W rezultacie ułożenie ciała przypomina pozycje, jaką przyjmuje bokser na ringu, dlatego też nazywamy je „postawa bokserska”.(str. 98) Po takim opisie wiemy już, że jeśli człowiek znaleziony w zgliszczach jest wyprostowany, to z całą pewnością zginął przed pożarem.

    Poza wiedzą na temat kości, wiele można się nauczyć o stworzeniach, przez które następuje rozkład ciała. Dla przykładu czerwie to larwy muchy przypominające gąsienice. „Choć myślimy o owadach jako o istotach „zmiennocieplnych”, gdy czerwie trawią ludzką tkankę, chemiczny rozkład ciała wytwarza zdumiewające ilości ciepła; w zimne poranki na Trupiej Farmie widać nieraz parę, która unosi się nad skłębioną masą czerwi cisnących się do siebie w poszukiwaniu ciała. Jak zauważył mój kolega po fachu, Murray Marks, mieszkańcy Trupiej Farmy wcale nie są tacy zziębnięci i samotni, jak mogłoby się wydawać.” (str. 185)

    Początek książki czytało mi się ciężko, ponieważ doktor Bass mówił o swoim życiu prywatnym, co nie do końca było dla mnie interesujące, jednak wiem, że bez tego pozycja ta nie byłaby pełna, bo przecież to jak powstała myśl o stworzeniu Trupiej Farmy jest dosyć istotne. Jednak gdy zaczynałam czytać wydawało mi się, że autor pokusi się o dokładniejsze opisywanie ciał, które stały się częścią jego projektu, a nie tylko tych, które były powiązane ze sprawami, w których pomagał jako znawca kości. Nie zmienia to faktu, że w sposób jasny i czytelny przekazuje nam swoją wiedzę i stara się nie tylko opowiedzieć o swojej pracy, ale przede wszystkim uświadomić, że nie ma zbrodni doskonałej.

    Pisze: „Ciało się rozkłada: kości pozostają. Ciało zapomina i wybacza dawne urazy; kość może się zagoić, ale zawsze pamięta: upadek z dzieciństwa, bijatykę w barze, uderzenie rękojeścią pistoletu w skroń, ostrze wbite między żebra. Kości zatrzymują takie chwile, utrwalają je i pokazują każdemu, kto ma dość wiedzy i doświadczenia, by dojrzeć to bogactwo danych, by usłyszeć cichy szept zmarłych.” (str. 50)

    „Trupia farma” to pozycja dosyć niezwykła, ponieważ nie na co dzień mamy do czynienia z nieboszczykami i to w dodatku takimi, których wnętrzności zostały wyjedzone przez robaki, a włosy odpadły od głowy. Mało kogo z nas pociąga myśl o babraniu się w ludzkich pozostałościach, przyglądaniu się zgniliźnie i rozkładowi. Doktor Bass całe swoje życie poświęcił na spotkaniach ze śmiercią. Dzięki jego pasji antropologia stała się dziedziną pomocną przy poszukiwaniu sprawców morderstw. Jego determinacja i głód wiedzy dały początek Trupiej Farmie. I o tym właśnie jest ta książka. O dążeniu do celu i poszukiwaniu odpowiedzi na wszelkie pytania.

Warto zerknąć