ebook Legenda ludowa
3.85 / 5.00 (liczba ocen: 3)

Legenda ludowa
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 23.90
Audiobook - najniższa cena: 25.90
wciąż za drogo?
34.32 złpremium: 22.14 zł Lub 22.14 zł
-37% 22.88 zł
-35% 23.90 zł
29.52 zł Lub 26.57 zł
30.00 zł
27.68 zł
27.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Niebanalne i cudownie absurdalne połączenie kryminału, fantastyki i słowiańskich wierzeń ze swojskością polskiej prowincji i wybornym humorem.

Wisłowice to osobliwe miejsce – żarliwa wiara katolicka miesza się tu z pogańskimi praktykami i zabobonami, nocą za oknami słychać stukot czarcich kopyt, a mieszkańcy wsi wciąż korzystają z usług medycznych mieszkającej w leśnej głuszy Zielarki. Jedynym współczesnym elementem lokalnych gospodarstw jest sprowadzony z konieczności do wisłowickich domów telefon. Gdy pewnego dnia zadzwoni w domu państwa Sosnów, ich spokojne życie zmieni się nie do poznania…

Jedna z mieszkanek wsi zostaje znaleziona nieprzytomna, a obrażenia na jej ciele sugerują atak wilkołaka. Niedługo później napastnik uderza ponownie, a sołtys Wiktor Nałęcki, sceptyczny wobec ludowych wierzeń, postanawia zgłosić sprawę do miejskich organów ścigania. Ta decyzja wzbudza mieszane uczucia, miastowi nie cieszą się w Wisłowicach zaufaniem. Do rozwiązania sprawy Wilkołaka z Wisłowic przybywa ekscentryczny komisarz Radzkin. Szybko okazuje się, że obawy mieszkańców były uzasadnione. Rozpoczyna się polowanie na czarownice… dosłownie.

O e-booku Legenda ludowa blogerzy napisali: 

Muszę przyznać, iż mimo prawie 650 stron jest to historia lekka i nieskomplikowana. Większość tekstu to dialogi bohaterów, zatem akcja toczy się wartko. Język, którym posługują się postacie, nie jest współczesny w stu procentach. Autorka wykorzystuje sporo zwrotów, przysłów i dawniejszych słów, dzięki czemu toczone rozmowy również przyczyniają się do tworzenia klimatu dawnych lat. -  Bibliotecznie - Katarzyna Chojnacka-Musiał

Pisarka połączyła w tej książce liczne gatunki literackie, a mimo to udało jej się zachować lekkość powieści. Jest to z pewnością lektura, przy której można się dobrze bawić, a jednocześnie zobaczyć przywary naszego społeczeństwa, w niektórych momentach mocno uwypuklone. Sama akcja, wartka i często zmieniająca kierunek, powoduje, że czyta się ją z przyjemnością i uwagą. -  Książkowe Wyliczanki - Magda Barwińska

Legenda ludowa od Karolina Derkacz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Wierzenia słowiańskie przeżywają od pewnego czasu odrodzenie w literaturze, co skutkuje wysypem sporej ilości lektur. W tej ilości każdy miłośnik słowiańszczyzny znajdzie coś dla siebie. Najnowsza książka Karoliny Derkacz również związana jest w pewien sposób z wierzeniami w ten czy inny sposób, ale żeby zrozumieć wszystkie ich aspekty, trzeba zagłębić się w lekturze. O czym właściwie jest Legenda Ludowa?

Rodzina Sosnów żyje w Wisłowicach od zawsze, tak jak ich przodkowie i życie to całkowicie im odpowiada. Wioska jest mała, z wszystkimi zaletami i wadami takiego miejsca, ale żyje się tu powoli we własnym tempie. Jedynym nowoczesnym sprzętem jest telefon, który mimo niechęci mieszkańców nakazał sołtys po nieszczęśliwych wydarzeniach sprzed kilku lat. Pewnego wieczora telefon rozbrzmiewa w domu państwa Sosnów, a informacje, które zostają przez niego przekazane zmienią spokojne życie mieszkańców chałupy. Nieprzytomna i pokiereszowana dziewczyna jest podobno ofiarą wilkołaka, który wybrał spokojną wieś na swoje miejsce łowów. Czy mieszkańcy będą w stanie znaleźć bestię?

Legenda ludowa to debiut autorki, który udał jej się naprawdę dobrze. Mała, zamknięta wioska, w której pojawia się niezidentyfikowane niebezpieczeństwo. Ciężko umiejscowić czas powieści, bo autorka czerpie z różnych epok i tworzy swoją własną, alternatywną rzeczywistość. Wydawać by się mogło, że to czasy sprzed ewolucji przemysłowej, gdyby nie telefon. Mieszkańcy przemieszczają się na wozach konnych, a żniwa to sierp i podbieranie w snopki. A jednak oddelegowany miejski policjant ubrany jest w dżinsy i skórzaną kurtkę. Takich smaczków jest dużo, autorka wyraźnie oddzieliła w ten sposób wieś i odległe miasto.

Główni bohaterowie to rodzina Sosnów, rodzice i nastoletnia córka. Każde z nich ma swoje zdanie, ich codzienne przekomarzania i dylematy dają równowagę przy nieznanym złoczyńcy, który atakuje młode wioskowe dziewczyny. Zachowanie Jadwigi, matki i żony, momentami jest niezwykle przerysowane, pokazując ludzkie przywary.

Mimo dużej objętości, prawie sześciuset stron, czyta się tą lekturę naprawdę szybko, zastanawiając się jak potoczą się losy bohaterów. Na kartach powieści pojawia się całkiem sporo postaci, które wzburzają sympatię lub antypatię. Niektóre są tajemnicze i odległe, a niektóre bardzo dobrze opisane, ale przez to wcale nie zyskują sympatii. Inspektor z miasta jest chyba zbiorem wszystkich wad, jakie autorce przyszły do głowy. Naprawdę nie da się go polubić, choć momentami naprawdę zaskakuje swoją postawą.

W wiosce wiara katolicka, naprawdę bardzo żarliwa, miesza się z historycznymi wierzeniami i zabobonami. Autorka pokazuje, że są to codzienne i normalne zachowania, żeby pewne pory dnia przeczekać w domu, albo nie zostawać zbyt długo na rozstajach. Jednak jest to otoczka całej historii, która powoli odkrywa się przed czytelnikiem. Czy pojawi się wilkołak? I czy będzie on faktycznym sprawcą napaści? Ten wątek jest zaskakujący, może wywołać uśmiech na twarzy, a jednak sprawia, że świat stworzony przez autorkę nabiera bardziej fantastycznych barw.

Pisarka połączyła w tej książce liczne gatunki literackie, a mimo to udało jej się zachować lekkość powieści. Jest to z pewnością lektura, przy której można się dobrze bawić, a jednocześnie zobaczyć przywary naszego społeczeństwa, w niektórych momentach mocno uwypuklone. Sama akcja, wartka i często zmieniająca kierunek, powoduje, że czyta się ją z przyjemnością i uwagą.

Legenda ludowa to ciekawa lektura, z lekkim językiem, łącząca kilka gatunków literackich. Mała, zamknięta miejscowość, w której ludzie żyją jak ich ojcowie, spędzając czas zgodnie z porą roku i tajemnicy napastnik, przez którego młode kobiety zaczynają bać się wychodzić z domu. Liczne przywary bohaterów, elementy wierzeń i zabobonów, które częściowo żyją wśród mieszkańców, a częściowo w ich głowach. I inspektor z miasta, która utwierdza mieszkańców w swoich racjach. Przyjemna, wciągająca, z kilkoma zaskoczeniami. Z chęcią poznam kolejny tom tej serii.

Ocena: 4+/6 czytaj więcej
©Książkowe Wyliczanki
Wisłowice to wieś jakich wiele można spotkać w Polsce. A nie, chwila, jednak nie do końca. Wsi spokojna, wsi wesoła... no, może tak, ale jednak jest to zupełnie inna osada niż te, które znamy. Jedynym akcentem łączącym to miejsce ze współczesnością są telefony w każdym domostwie, traktowane jak zło konieczne. Poza tym jest to wioska jakby całkowicie wyrwana ze średniowiecza, z wodą w studniach i bez elektryczności. Dostępny jest jeden sklep z towarami, w zapyziałej chatce mieszka lecząca wszystkich Zielarka, a katolickie obrzędy mieszają się ze słowiańskimi tradycjami.

Wśród mieszkańców Wisłowic wyróżnia się rodzina Sosnów: Jadwiga, Zdzisław i ich córka Barbara. Zadziorna Baśka niczego się nie boi, co nie zawsze wychodzi jej na dobre, Jadwiga zaś robi wszystko, by córka zachowywała się właściwie, bo "co ludzie powiedzą", no i Zdzisław, swój chłop, taki że do rany przyłóż. Nie da się również pominąć Genowefy Obszczydupki, której córka zostaje pewnego razu napadnięta. Dziewczynę odnajduje sąsiad Sosnów w Zagajniku Rucały i przenosi ją do chaty Zielarki. Andżelika kilka dni leży nieprzytomna, a wszyscy w napięciu czekają na jej przebudzenie. Przecież musi wyjaśnić, co się stało i kto ją napadł. Niestety, nie dość, że nastolatka po ocknięciu się nic nie pamięta, wioskę obiega wieść o napaści na kolejną młodą dziewczynę. Zaczyna się robić niebezpiecznie, szczególnie, że ślady wskazują na to, iż złoczyńcą może być... wilkołak. Sołtys Nałęcki postanawia sprowadzić policjanta z miasta, co nie podoba się mieszkańcom. Nie mają zaufania do "miastowych", a kiedy do Wisłowic przybywa komisarz Radzkin, nawet sam sołtys zaczyna żałować swojej decyzji...

Spośród wszystkich bohaterów powieści najbardziej irytowała mnie swoim zachowaniem Jadwiga, natomiast mój zdecydowany faworyt to grabarz. Jego sposób wysławiania się i zaloty do Zielarki to mistrzostwo świata.

Lubię książki z motywem słowiańskim i czytam każdą, która wpadnie mi w ręce. Byłam ciekawa, jak udał się autorce ten debiut. Muszę przyznać, iż mimo prawie 650 stron jest to historia lekka i nieskomplikowana. Większość tekstu to dialogi bohaterów, zatem akcja toczy się wartko. Język, którym posługują się postacie, nie jest współczesny w stu procentach. Autorka wykorzystuje sporo zwrotów, przysłów i dawniejszych słów, dzięki czemu toczone rozmowy również przyczyniają się do tworzenia klimatu dawnych lat. Do tego należy dorzucić opisy wsi i jej pozostałych mieszkańców oraz ich emocji, skutki podejmowanych decyzji, zatargów i wszelkich mechanizmów, mających miejsce w zamkniętych grupach społecznych, takich jak Wisłowice.

Ucieszyłam się, że finał autorka postanowiła zrobić zamknięty, bo nie przepadam za otwartymi zakończeniami. Nie zmienia to jednak faktu, że ostatnie zdania wywołują ciekawość dalszymi losami bohaterów, więc z niecierpliwością będę czekać na drugą część tego cyklu. I mam nadzieję na trochę więcej słowiańskości, bo tutaj było jej jak dla mnie trochę za mało.

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©Bibliotecznie
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć