ebook Zamieć śnieżna i woń migdałów
2.85 / 5.00 (liczba ocen: 4952) Ilość stron (szacowana): 105

Zamieć śnieżna i woń migdałów

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
empik#EMPIK - WTK
empik#EMPIK - WTK
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Na tydzień przed świętami Martin Mohlin z komisariatu ulega namowom swojej narzeczonej, aby wziąć udział w rodzinnym przyjęciu. Zgodnie z wolą patriarchy rodu Rubena, członkowie rodziny Liljecronas zbierają się na niewielkiej wyspie Valön, położonej w sąsiedztwie Fjällbacki. Z powodu zamieci śnieżnej połączenie z lądem zostaje zerwane i gdy Ruben nagle osuwa się na ziemię podczas świątecznej kolacji, Martin musi interweniować. Wkrótce nie ma już wątpliwości, że Ruben został zamordowany. Skoro wyspa była skutecznie odcięta od reszty świata, mordercą musi być ktoś spośród zebranych tam krewnych…

Ale jaki mógłby być motyw tej zbrodni? I kto potrafił zamordować z zimną krwią?

Zamieć śnieżna i woń migdałów od Camilla Läckberg możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Wielki zawód - po poprzednich powieściach autorki spodziewałam się czegoś bardziej trzymającego się kupy. Mam nadzieję że to chwilowe potknięcie.

  • Awatar

    Wyspa Valö z dawnym ośrodkiem kolonijnym, a dziś ośrodkiem wypoczynkowym, nie ma klimatu ani tym bardziej tajemnicy. To miejsce obce uczestnikom feralnej kolacji, co w istotny sposób odziera możliwości przedstawienia choć części postaci na tle ich społeczne roli i miejsca, co czyniła angielska mistrzyni kryminału. Wyspa u autorki „Księżniczki z lodu”, gdy spojrzeć na wszystkie jej powieści, jawi się jako swoisty archetyp. Na marginesie nadaje się to zagadnienie na co najmniej filologiczną pracę licencjacką. W przypadku książeczki „Zamieć śnieżna i woń migdałów”, wyspa w połączeniu z zamiecią śnieżną i skutym lodem na morzu, jawi się wyłącznie jako swoiste topograficzne zamknięcie akcji w obszarze wyłącznie budynku. Pisarka w żaden sposób nie wykonała kroku dalej, by tym zamknięciem miejsca akcji „podkręcić” atmosferę tajemnicy, grozy lub osaczenia. Dla mnie osobiście zabawne jest to, że jedynie kilkukrotnie przywoływane epizody z chłodnią, miejscem przechowywania w tym przypadku zwłok, robiło jakieś mocniejsze wrażenie. A przecież we Fjällbace autorce takie miejsca „wychodziły” niejednokrotnie stanowczo z powodzeniem. Ale największa słabość nieudanego stworzenia klimatu opowiadanej historii ukrywa się w zarysowanych przez Läckberg postaciach. Począwszy od policjanta Martina Mohlina. Słaby to bohater i literacko, i psychologicznie. Jak dla mnie zbyt zmęczony, zbyt często myślący o kawie, dosłownie. Nie ulega wątpliwości, że tak naprawdę to jego pierwsze samodzielne śledztwo, w dodatku w tak trudnych warunkach, bez jakiegokolwiek wsparcia. Powtarzanie jednak z jednej strony jak zrobiłby to Patrik, a z drugiej strony żałowanie, że go nie ma tutaj i teraz, nie wystarczą, by przekonująco zbudować postać literacką. Szkoda, że autorka „Kamieniarza” nie dała temu policjantowi choć odrobinę więcej umiejętności czytania ludzkich zachowań i słów. Zupełnie inaczej i z o wiele większym zaciekawieniem czytałoby się tą książkę, gdyby autorka zmusiła nas do odczytywania nie tego, co widoczne, ale tego co ukrywa się za fasadą gestów, zdań i sądów. A tak, pozostali bohaterowie także są w większości przypadku zbyt mdli, zbyt mało narzucający się jako ewentualni mordercy. Jeśli nawet jednak odrzucilibyśmy myśl, że każdy mógł zabić, to w każdym powinniśmy widzieć co najmniej winnego. Läckberg miała taki zamysł, niewątpliwie, pokazać w obliczu zbrodni prawdziwą twarz rodziny Liljecronas. Takie momenty budzą przecież i demony, i wyzwalają prawdziwe emocje oraz reakcje. Mamy kilka scen, mamy kilka mocniejszych wymian zdań między członkami rodu. Mam jednak wrażenie, że gdy już zaczyna iskrzyć, gdy odarte z pozorów osoby wchodzą w interakcje pozwalające na kolejny krok w dedukcji śledczej, pisarka cofa się. I znów odzywa się wówczas zagubienie młodego policjanta Martina Mohlina.


    Intryga słaba, nie wciągająca, bohaterowie papierowi, może z wyłączeniem Matta i Bernarda, najciekawszych postaci tej książki, klimat kryminalnej zagadki, pomimo ograniczenia czasu i przestrzeni nie odczuwalny. Wydawca, pisząc na okładce „Uwięzieni w domu goście czują na plecach oddech śmierci….”, wyjątkowo wprowadza przyszłych czytelników w błąd. Tego „oddechu” nie ma. Nie ma tej tajemnicy i odkrywania krok po kroku, mając ciągle zmieniające się na wyciągnięcie ręki, rozwiązanie sprawy. Nie ma tego, co analogicznych historiach daje mistrzyni kryminału.

    I nie ma usprawiedliwienia dla Camilli Läckberg. Gdy pisała tą małą rzecz „Zamieć śnieżna i woń migdałów”, była już autorką czterech powieści, każdej kolejnej coraz lepszej. Była pisarką świadomą, nie przypadkiem wybrała taki pomysł na świąteczną historię. Podjęła rękawicę z legendą literacką i…przegrała. Choć z pewnością wygrała finansowo i marketingowo, ale czy o to chodzi nam czytelnikom?

  • Awatar

    Krótkie opowiadanie z cyklu tych gdzie w grupie osób odciętych od świata zdarza się morderstwo, a w grupie "przypadkowo" znajduje się detektyw...
    Szkielet opowieści stary jak świat, ale i tak czyta sie fajnie, pamiętajcie tylko aby nie był to Was jedyny e-book wakacyjny, bo szybko sie skończy :)

  • Awatar

    "Zamieć śnieżna..." ma kilka poważnych wad - po pierwsze wykorzystuje bohatera z całej sagi Lackberg, ale jakby w oderwaniu od niej. Czytając tę książkę jako przerywnik między kolejnymi częściami strasznie mnie to denerwowało, bo bohater co innego przeżywał w cyklu, a co innego w "Zamieci...". Poza tym to bardzo krótka historia, a ja nie lubię kiedy intryga za szybko się rozwiązuje...

Warto zerknąć