ebook Porwanie Europy
4 / 5.00 (liczba ocen: 3)

Porwanie Europy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - najniższa cena: 23.47
wciąż za drogo?
26.88 złpremium: 17.34 zł Lub 17.34 zł
23.47 zł Lub 21.12 zł
28.90 zł
28.90 zł
28.90 zł Lub 26.01 zł
23.47 zł
23.52 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Czy istnieje jeszcze Europa duchowa?... Czy są tylko kraje, granice, systemy finansowe, ustroje polityczne, a z całości pozostał tylko chorobliwy nacjonalizm?

W Porwaniu Europy Sándor Márai zawarł spostrzeżenia i refleksje z podróży, w którą wyruszył w 1946 roku z ojczystych Węgier do Szwajcarii, Włoch i Francji.

Przemierzając po raz pierwszy po tragedii drugiej wojny światowej ulice, place i zaułki Genewy, Rzymu, Neapolu, Paryża… i obserwując mieszkańców tych metropolii, utwierdził się w gorzkim przekonaniu o dokonanym i ciągle pogłębiającym się podziale Europy na wschodnią i zachodnią – podziale politycznym, ekonomicznym i kulturowym. Co więcej, zdaniem pisarza, Stary Kontynent utracił rolę przewodnika wskazującego światu wartości i kierunki rozwoju.

Wyjechać to dla mnie teraz już zawsze oznacza też tyle, co z biciem serca się z czymś żegnać, być może na zawsze. „Do widzenia” – mówię i w to nie wierzę.

O e-booku Porwanie Europy blogerzy napisali: 

Porwanie Europy można traktować jako suplement do pięciotomowego Dziennika Sándora Máraiego, ale może być też ciekawym dokumentem ukazującym starą Europę kilka chwil po II wojnie światowej. - Literatura sautée - Piotr Kopka

Porwanie Europy od Sándor Márai możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Porwanie Europy można traktować jako suplement do pięciotomowego Dziennika Sándora Máraiego, ale może być też ciekawym dokumentem ukazującym starą Europę kilka chwil po II wojnie światowej.

Tomik jest nie­wiel­kich roz­mia­rów (140 stron plus krót­kie posło­wie Ire­ny Maka­re­wicz). Jed­nak jak zwy­kle u Mára­ie­go tekst jest gęsty od zna­czeń, dla­te­go też sta­no­wi coś wię­cej niż doda­tek do Dzien­ni­ka. Zawie­ra zapis reflek­sji z podró­ży, jaką węgier­ski pisarz odbył na prze­ło­mie 1946 i 1947 roku, na chwi­lę przed emi­gra­cją. Márai spę­dził po kil­ka tygo­dni kolej­no w Szwaj­ca­rii, Wło­szech i Fran­cji — w sta­rym, roman­tycz­nym sty­lu. Szu­kał tam korze­ni, przy­na­leż­no­ści do euro­pej­skie­go ducha i odpo­wie­dzi na pyta­nie o kon­dy­cję Euro­py po II woj­nie świa­to­wej. I były to wysił­ki rozczarowujące.

Jest to lek­tu­ra doj­mu­ją­ca w cza­sach, gdy Putin szan­ta­żu­je Zachód bro­nią ato­mo­wą, a jego sol­da­ty pod­pa­la­ją, rabu­ją i gwał­cą. Márai zada­wał pyta­nia o jed­ność Euro­py — o to, czy sta­ry świat jest w sta­nie wypra­co­wać filo­zo­ficz­ne i moral­ne ramy, któ­re mogły­by uchro­nić nas przed kolej­nym nie­szczę­ściem. Jed­no­cze­śnie pod­kre­ślał, że w cza­sach ato­mu jest to wąt­pli­we — prę­dzej czy póź­niej znaj­dzie się jakiś sza­le­niec, któ­ry naci­śnie czer­wo­ny guzik. Márai uwa­żał, że mia­ło się to stać krót­ko po zakoń­cze­niu II woj­ny świa­to­wej. Ludzie wte­dy wie­rzy­li w rychły wybuch kolej­nej, tym razem jądrowej.

Sta­ło się ina­czej. Jed­nak gorz­ki ton reflek­sji węgier­skie­go pisa­rza, w dodat­ku pisa­rza sta­re­go typu, sta­no­wią­ce­go sumie­nia swo­je­go naro­du (i w ogó­le Euro­pej­czy­ków) jak wcze­śniej u nas Prus i Żerom­ski, nagle zna­czą­co się uak­tu­al­nił. War­to zatem zetrzeć z tych zapi­sków kurz — nie tyl­ko po to, żeby dokom­ple­to­wać biblio­tecz­kę o kolej­ne­go Mára­ie­go. Co zresz­tą rów­nież war­to uczy­nić, bo jest to lite­ra­tu­ra z naj­wyż­szej półki.

Co cie­ka­we, autor Roz­wo­du w Budzie mniej pisze o zwie­dza­nych mia­stach — m.in. Ber­nie, Pary­żu, Rzy­mie, Neapo­lu — niż o książ­kach, któ­re pod­czas podró­ży kart­ko­wał. Jest w tym impli­ko­wa­na swo­ista nie­wia­ra we wła­ści­wy przed­miot, któ­re­mu poświę­co­ne są spo­rzą­dza­ne notat­ki, czy­li w kon­dy­cję Euro­py. Ale patrząc na to z innej per­spek­ty­wy, moż­na dostrzec wia­rę w potę­gę lite­ra­tu­ry. Mimo wszyst­ko. A to zawsze coś.

Ocena: 5/6
©Literatura sautée
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć