ebook Jutro pokochamy Rzym
3.75 / 5.00 (liczba ocen: 13)

Jutro pokochamy Rzym
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 26.45
wciąż za drogo?
30.60 złpremium: 19.74 zł Lub 19.74 zł
26.45 zł Lub 23.81 zł
31.25 zł Lub 28.13 zł
32.90 zł
32.90 zł
26.65 zł
27.97 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (2)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Irmina – od kilku lat w szczęśliwym, wydawałoby się, związku ze swoją szkolną miłością. Jednak określenie „szczęśliwy” z każdym kolejnym dniem zaczyna budzić jej wątpliwości. Zwłaszcza że ukochany coraz bardziej ulega wpływom swojej despotycznej i zaborczej matki. Sytuacji nie ratują jego powtarzające się co roku nadaremne oświadczyny. I choć wygląda na to, że Irmina już nie zmieni podejścia do instytucji małżeństwa, nigdy nie wiadomo, co przyniesie życie.

O e-booku Jutro pokochamy Rzym blogerzy napisali: 

Przy tej lekturze i serce się ścisnęło, i łza w oku zakręciła, i uśmiech błąkał się po twarzy. Jak w życiu. A zakończenie?!?!? zaparło mi dech! Jestem pewna, że Was też zaskoczy! - Joanna Onysk - CzytAśka

Całość napisana świetnym językiem. Możecie liczyć na radość, smutek, a nawet kilka łez. Wspólnie z bohaterkami będziecie przeżywać ich losy. A po przeczytaniu tej książki, wyciągniecie swoje własne refleksje. Zakończenie was zaskoczy, gwarantuję! - Grażyna Wróbel - Czytaninka

Jutro pokochamy Rzym od Magdalena Kołosowska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Czasem czytając książki, pojawiają się w nich takie postacie, z którymi mocno się zżywamy i kiedy przychodzi moment pożegnania, nie bardzo nas to cieszy. Tak właśnie stało się z Danką, Zosią i Irminą. Pokochałam te babeczki całym sercem i towarzyszenie im w ich życiu było dla mnie czystą przyjemnością. Dlatego jest mi teraz trochę smutno, że to już koniec ich przygód, choć w realnym życiu nic się nigdy nie kończy, ale z drugiej strony wiem, że autorka już szykuje dla nas kolejne wspaniałe historie.

Zawsze obawiałam się dnia, w którym coś się zmieni. Coś, co zachwieje stabilnością naszej rodziny. Nie chciałam przyjąć do wiadomości, że czas każdego z nas jest ograniczony i pewnego dnia mogą odejść rodzice czy któreś z rodzeństwa. Odganiałam od siebie tę myśl, zaklinałam rzeczywistość i przyjmowałam, że zawsze będzie tak, jak dotąd. Że będę mogła wrócić do domu, porozmawiać z mamą czy tatą, spędzić z nimi święta. Chciałam czuć się dzieckiem. Chciałam mieć port, bezpieczne miejsce, gdzie mogłam przeczekać burzę.

Irmina wydawać by się mogło, że od kilku lat jest w szczęśliwym związku, jednak to szczęście zaczyna się chwiać. Zaborcza matka jej lubego nie ułatwia jej życia, a do tego sam Irek co roku jej się oświadcza, jak widać nadaremnie. Irmina sama się trochę gubi w swoim życiu, a konsekwencje podjętych decyzji będzie musiała wziąć na swoją klatę. Dopiero rozstanie uświadomi jej jak bardzo kocha tego mężczyznę. Czy uda jej się naprawić błędy przeszłości, które ujrzą światło dzienne?

mi kogoś, kto by mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Kogoś, przy kim nie musiałabym udawać silnej i przebojowej kobiety, a czasem po prostu być kruchą i delikatną. Nie chciałam przez to sama przechodzić.

Uwielbiam twórczość Magdaleny Kołosowskiej, gdyż opisywane przez nią historie to samo życie. Historie, które na co dzień spotykają nas i naszych bliskich, znajomych. Wykreowane bohaterki są niezwykle życiowe. Nie są idealne, popełniają błędy jak każdy z nas, czasem gubią się w swoim życiu, ale zawsze obok siebie mają niezastąpione przyjaciółki, które wzajemnie się o siebie troszczą. Przyjaźń opisana na łamach tych kart jest niesamowita. Nawet, kiedy jedna z nich w jakiś sposób się troszkę odsuwa, pozostałe dwie nie dają się zbyć i są w stanie wsiąść w swoje samochody i zjawić się na miejscu, gdy dzieje się coś złego, albo gdy jedną z nich trzeba po prostu wstrząsnąć i zaprowadzić na właściwe tory. Każda z nich jest inna, ma inny charakter, a jednak nie da się ich nie polubić.

W swojej powieści autorka zawarła również czasy pandemii, to jak ciężko nagle było odnaleźć się ludziom w rzeczywistości, która z dnia na dzień stała się dla nich niezrozumiała. Pozamykanie w domach, nauka i praca zdalna, brak towarów na sklepach w pułkach. Wszystko to, czego sami byliśmy świadkami. Czasy pandemii niewątpliwie były ciężkie dla nas wszystkich, a zwłaszcza dla tych, którzy bliscy znaleźli się w szpitalu, a oni sami nie mogli ich odwiedzić. Wiele ludzi umierało w samotności, coś okropnego.

W ostatnim tomie tej trylogii skupiamy się głównie na Irminie i jej rozterkach. Irminie, która w pewnym momencie swojego życia trochę się gubi i już sama nie wie czego chce od życia. Nowe doznania, niekoniecznie będą nijakie, jednak na dłuższą metę nie będą satysfakcjonować. Nasza bohaterka będzie musiała zmierzyć się ze stratą, niepewnością jutra oraz strachem. Ale oczywiście na pomoc pośpieszą jej niezastąpione przyjaciółki. O ich losach również dużo się znowu dowiemy.

Miałam zapytać, jak sobie daje radę, ale otrzymałam odpowiedź, zanim cokolwiek powiedziałam. I jeśli na początku byłam zaskoczona, że zadzwonił, teraz już rozumiałam, dlaczego. Ciągnęło nas do siebie, wiedzieliśmy, że możemy na siebie liczyć, dlatego gdy działo się coś złego, szukaliśmy u siebie nawzajem pocieszenia.

Całość oczywiście napisana świetnym językiem. Możecie liczyć na radość, smutek, a nawet kilka łez. Wspólnie z bohaterkami będziecie przeżywać ich losy. A po przeczytaniu tej książki, wyciągniecie swoje własne refleksje. Zakończenie was zaskoczy, gwarantuję!

Jutro pokochamy Rzym to historia pisana niczym innym jak samym życiem. Historia z bohaterami z krwi i kości, którzy popełniają błędy, ale później starają się wynieść z nich odpowiednie wnioski. Historia, jakich wokół nas mnóstwo. Zachęcam do przeczytania.

Ocena: 6/6
©Czytaninka
Czasem coś, co wydaje się stałe i niezmienne, w jednej chwili okazuje się być mylnym wrażeniem i ułudą. Zmienia się wszystko, ludzie wokół nas, sytuacja, życie…

Irmina po latach związku z Irkiem, nagle postawiona przed koniecznością jednoznacznej decyzji, podejmuje taką, która zaskakuje wszystkich wokół.

Konsekwencje musi zaś ponieść sama.

Sama też w efekcie spędzi sylwestrową noc, co pociągnie za sobą kolejne nowe doznania. Oszołomiona i niepewna tego czego potrzebuje, gubi się we własnym życiu, które nie oszczędza ciosów z żadnej strony.

Irmina musi zmierzyć się ze stratą, strachem, niepewnością. Nieprzyjemności lęgną się nawet w pracy, która dotychczas stanowiła jej opokę i źródło satysfakcji. Z wsparciem i trzeźwiącym „kubłem zimnej wody” pospieszą jej przyjaciółki, Danka i Zosia.

Ale w tle indywidualnych problemów dzieją się globalne zmiany, które dotknęły nas wszystkich. Pandemia i jej skutki, początkowe niedowierzanie, potem lekceważenie i nagły szok. Home office, sklepy z opustoszałymi półkami czy zakazy odwiedzin w szpitalach. Lęk o bliskich, samotność w swoich czterech ścianach. Wielkanoc przez tablety.

Tradycyjnie już Autorka mistrzowsko opisuje nasz świat i nasze życie, dokładnie tak jak ono wygląda. Wszystko co dotyka jej bohaterek, to nasze losy. Moje, Twoje, tej kumpeli zza rogu, albo tej z którą kiedyś pracowałaś!

Postaci kobiece i ich charaktery, niezwykle różnorodne i w tej różnorodności prawdziwe, to kolejny element charakterystyczny dla twórczości Magdy. Czy to starsza pani coraz gorzej radząca sobie z życiem, czy matka piątki dzieci ledwo wiążąca dzień z nocą, wiecznie w niedoczasie czy niedospaniu. Albo młoda studentka poszukująca swego miejsca do życia w świecie, który dla niej nie ma granic. I te wszystkie -dziestki, czasem nieco ustabilizowane, czasem właśnie tracące grunt pod nogami. Czujecie to? To my!

Kobieta jest zmianą, zmiana jest kobietą, a świat nigdy nie zatrzymuje się w miejscu. I właśnie to seria „Pod wspólnym niebem” nam uzmysławia. Po przeczytaniu wzięłam głębszy oddech, i uświadomiłam sobie że tak jest.

Zośka (Kiedyś dogonimy Paryż), Danka (Zanim zobaczymy Neapol) i Irmina bardzo się zmieniły, ale jak bardzo zmieniło się też wszystko wokół nich. Czy to w Paryżu, Neapolu czy Rzymie – nie ma nic pewnego!

Dokładnie tak jak w Zurychu, Nieborowie czy Warszawie albo ___________ (tu wstawcie nazwę Waszej miejscowości).

A jak się to wszystko skończy? No cóż! Przy tej lekturze i serce się ścisnęło, i łza w oku zakręciła, i uśmiech błąkał się po twarzy. Jak w życiu.

A zakończenie?!?!? zaparło mi dech! Jestem pewna, że Was też zaskoczy!

Musicie przeczytać!

Polecam gorąco!

I zaczynam męczyć Magdę o kolejną historię! Bo nikt tak cudownie nie opowiada zwykłymi słowami, o zwykłym życiu jak ona!

Ocena: 6/6
©CzytAśka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć