ebook Duchy z miasteczka Demmin
0 / 5.00 (liczba ocen: 0)

Duchy z miasteczka Demmin
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 14.50
wciąż za drogo?
-41% 14.50 zł
26.97 złpremium: 17.40 zł Lub 17.40 zł
27.90 złpremium: 18.00 zł Lub 18.00 zł
30.00 złempikGO: 19.99 zł z Empik Go 19.99 zł
30.00 zł
23.66 zł
24.66 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (2)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Wiosną 1945 roku, w obawie przed zbliżającą się Armią Czerwoną, blisko tysiąc mieszkańców niemieckiego miasteczka Demmin popełniło zbiorowe samobójstwo. „Chciałabym napisać tę książkę. Niestety, napisał ją ktoś inny, ja tylko czytałam ją jak szalona i co chwilę mówiłam do mojej dziewczyny: «To jest naprawdę dobre! Doskonała książka!». Czuję wstręt na myśl o zbyt dużych przymiotnikach. A jednak wyobrażam sobie, że jeśli przytoczę to jako cytat z prywatnej rozmowy, może zabrzmi to choć trochę wiarygodnie lub miarodajnie. Przecież nie mówiłabym tak, gdybym tak nie czuła! […]” – Dorota Kotas

Debiut Vereny Keßler to powieść o dorastaniu w szczególnym miejscu.

Larry to nastolatka, która marzy, by w przyszłości zostać reporterką wojenną i całe swoje życie podporządkowuje realizacji tego marzenia. Przeszłość jednak powraca – we wspomnieniach starszych mieszkańców, ich historiach, a przede wszystkim w tym, co niewypowiedziane.

Tymczasem życie Larry obserwuje pani Dohlberg, starsza sąsiadka, która była uczestniczką tragicznych wydarzeń wiosny 1945 roku. Dziewięćdziesięciolatka wciąż wraca myślą do tego, co stało się w miasteczku u schyłku wojny. I choć Larry i pani Dohlberg mieszkają obok siebie, nigdy ze sobą nie rozmawiają. Ani o teraźniejszości, ani o przeszłości…

Rekomendacje e-booka Duchy z miasteczka Demmin:

„Chciałabym napisać tę książkę. Niestety, napisał ją ktoś inny, ja tylko czytałam ją jak szalona i co chwilę mówiłam do mojej dziewczyny: «To jest naprawdę dobre! Doskonała książka!». Czuję wstręt na myśl o zbyt dużych przymiotnikach. A jednak wyobrażam sobie, że jeśli przytoczę to jako cytat z prywatnej rozmowy, może zabrzmi to choć trochę wiarygodnie lub miarodajnie. Przecież nie mówiłabym tak, gdybym tak nie czuła! Trzeba czytać tę książkę. Nie wiem, czy w tych czasach żyją jeszcze osoby, które traktują blurby poważnie. Mam jednak nadzieję, że mnie posłuchacie – i to nie tylko dlatego, że lubię rozkazywać. Wszechobecni zmarli, przesuwanie granic ciała, ucieczki z domu i sąsiadki podglądające życie z okien mieszkania to tematy wyjątkowo bliskie mojemu sercu. Polecam” – Dorota Kotas

O e-booku Duchy z miasteczka Demmin blogerzy napisali: 

Kessler napisała historię, od której ciężko się oderwać. Ja ją przeczytałam od razu w całości, narracja jest bardzo wciągająca, a krótkie rozdziały sprzyjają czytaniu w trybie “jeszcze jeden rozdział”. To powieść bliska czytelnikowi, choć może tak się nie wydawać na pierwszy rzut oka. Warto przeczytać, bo to książka o ciekawej fabule i na podstawie jeszcze ciekawszych faktów! -  Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi - Diana Chmiel

Ta prosta, stosunkowo krótka książka, przykuwa czytelnika do siebie. To wielka sztuka umieć uchwycić cudzą zwyczajność tak, by chciało by się o niej czytać i poznawać ją. Duchów z miasteczka Demmin nie sposób odłożyć bez doczytania ich do samego końca. -  donos kulturalny - Krzysztof Komorek

Duchy z miasteczka Demmin od Verena Kessler możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Wiosną roku 1945, w obawie przed zbliżającą się sowiecką Armią Czerwoną, blisko tysiąc mieszkańców niemieckiego miasteczka Demmin popełniło zbiorowe samobójstwo. Książka Vereny Kessler opowiada wprawdzie o czym innym, ale owe tytułowe duchy są w niej obecne, będąc pretekstem do stworzenia całej historii oraz jej spoiwem.

Duchy z miasteczka Demmin opowiedziane są z dwóch perspektyw: wchodzenia w życie (dorosłe, „prawdziwe”) i odchodzenia z niego. Przeszłość ciąży nad historiami obu głównych bohaterek książki. Przeszłość naznaczona odejściami i radzeniem sobie z nimi. Przeszłość, która niezauważalnie, acz mocno wpływa na codzienne sprawy.

Ciekawie poprowadzone są wątki postaci, które nazwać możemy drugoplanowymi. A każdy najmniejszy nawet element tej powieści ma swój sens i znaczenie. Największą zaletą książki, jest jednak to, że wszystkie te kwestie pojawiają się jakby mimowolnie, w sposób oczywisty. Duchy z miasteczka Demmin są historią o zwykłych ludziach i ich zwykłym życiu. Oczywiście nie wolnym od problemów, a nawet traum – ale z nimi mierzyć musimy się przecież niemal wszyscy.

To wszystko zdaje się niemal banalne. Jednak ta prosta, stosunkowo krótka książka, przykuwa czytelnika do siebie. To wielka sztuka umieć uchwycić cudzą zwyczajność tak, by chciało by się o niej czytać i poznawać ją. A Duchów z miasteczka Demmin nie sposób odłożyć bez doczytania ich do samego końca.

Znakomita książka. Zaskoczy Was na pewno. PS – autorką bardzo dobrego przekładu jest Małgorzata Gralińska.

Ocena: 5/6
©donos kulturalny
Wiosną 1945 roku, w obawie przed zbliżającą się Armią Czerwoną, blisko tysiąc mieszkańców niemieckiego Demmin popełniło zbiorowe samobójstwo.

Wcześniej zostali odcięci od świata, gdyż wycofujące się wojska niemieckie wysadziły mosty. Mieszkańców otaczały wody Piany, Tollensesee i Trebel. Niemcy – głównie kobiety – obawiały się czerwonoarmistów i zbrodni, które mogli popełnić.

Kilka słów o fabule

W Demmin mieszka Lara, nastolatka, której marzeniem jest zostać reporterką wojenną. Aby być przygotowaną, poddaje swoje ciało różnym ekstremalnym bodźcom, żeby mieć szansę na przeżycie w momencie bezpośredniego zagrożenia. Oprócz dosyć ekscentrycznych zainteresowań i nieustających prób przekraczania granic jest normalną dziewczyną ze wszystkimi problemami nastoletniego życia.

Demmin ze swoją mroczną przeszłością wyciąga swoje macki. Nie wszyscy, którzy byli świadkami tragicznego zdarzenia już odeszli. A zapomnieć jest ekstremalnie trudno. Te obrazy żyją, krążą w organizmie, wyłażą na wierzch. Doskwierają, ranią, sprawiają ból.

Kilka słów o wrażeniach

Bardzo spodobało mi się zetknięcie dwóch światów, dwóch spojrzeń na życie. Młodości z marzeniami i planami (jakkolwiek byłyby nierzeczywiste) i starości mającej cały czas przed oczami tragiczne obrazy i traumatyczne wydarzenia schowane pod skórą.

Bohaterki powieści – młoda Larrissa (Lary) i pani Dohlberg – są niebanalnymi postaciami. Przez to, że się znają tylko z widzenia i żyją obok siebie, ich historie ciekawie się przeplatają.

Jeśli myślicie, że książka Vereny Kessler to historia miasteczka i zbiorowego samobójstwa, to się mylicie. Wydarzenie jest tylko jądrem, wokół którego oplata się opowieść, a duchy co jakiś czas pojawiają się w narracji, niepokojąc obecnych mieszkańców.

Prozatorski debiut do mnie trafił. Nie miałam żadnych oczekiwań, pomimo bardzo zachęcającego i entuzjastycznego blurba Doroty Kotas. Z przyjemnością poznawałam zamysł i sposób przedstawienia fabuły. Może mogła autorka pogłębić niektóre wątki i szerzej o nich napisać? Nie czuję niedosytu i jestem usatysfakcjonowana. Bardzo ciekawa lektura.

Ocena: 4+/6
©Na czytniku
Bardzo rzadko piszę o debiutach. Wynika to z tego, że rzadko je czytam. I to nie dlatego, że mam jakieś dziwne zasady dotyczące debiutów – po prostu jakoś tak wychodzi, że rzadko pojawiają się książki, które mnie zainteresują i przyciągną. A Verena Kessler zrobiła to od razu!

Przede wszystkim uwielbiam książki oparte o prawdziwe historie. Przeczytajcie pierwsze zdanie opisu: Wiosną 1945 roku, w obawie przed zbliżającą się Armią Czerwoną, blisko tysiąc mieszkańców niemieckiego miasteczka Demmin popełniło zbiorowe samobójstwo. Zanim jeszcze zaczęłam czytać, najpierw sprawdziłam, czy to prawdziwe zdarzenie. I tak, rzeczywiście istnieje miasteczko Demmin, i rzeczywiście w 1945 roku mieszkańcy popełnili zbiorowe samobójstwo. To jest największe masowe samobójstwo w historii Niemiec. Ludzie byli przerażeni zbliżaniem się Armii Czerwonej, karmiono ich przez lata tym, do czego Rosjanie są zdolni. Samo miasto leży pomiędzy trzema rzekami, więc po wysadzeniu mostów nie było drogi ucieczki. Czy spędziłam godzinę na czytaniu o samobójstwach w Niemczech w 1945 roku i o samym miasteczku Demmin? Być może. Czy sprawdziłam nazwiska Lee Miller, Margaret Bourke-White i Anji Niedringhaus, kobiet o których szukała informacji również główna bohaterka? Tak.

Co ciekawe, książka zachwyca, mimo że o samobójstwach w mieście nie ma praktycznie nic. Dosłownie kilka zdań, które mają czytelnikowi zarysować atmosferę miejsca, w którym wychowuje się główna bohaterka. Ktoś, kto nastawił się na czytanie o tamtych wydarzeniach, może się rozczarować. Mnie jednak te niedomówienia, ta przestrzeń między historią a światem współczesnym bardzo się spodobały i skończyłam lekturę wręcz zadowolona, że autorka wydarzenia z 1945 roku wykorzystała jako tło, a nie jako główny temat książki.

Tym bardziej, że główna bohaterka jest fantastyczna. To jedna z ciekawszych postaci młodzieżowych jakie poznałam. Myślę, że polubiłam ją przede wszystkim ze względu na jej plany życiowe i determinację w ich realizacji. Larry chce zostać reporterką wojenną. Możemy sobie wyobrazić, jak taka informacja zostaje przyjęta przez najbliższych i znajomych. Larry jednak nie przejmuje się niczym, tylko ćwiczy i przygotowuje się – a to sprawdza, ile jest w stanie wisieć głową do dołu, a to chce sprawdzić, jak się człowiek czuje, kiedy się topi, a to mierzy własną odporność na zimno. Do tego wszystkiego Larry musi sobie poradzić z własnym dojrzewaniem i dosyć trudną sytuacją domową. Obserwujemy jej relacje z matką, pierwsze fascynacje płcią przeciwną, kłótnie z przyjaciółką. Lubimy tę dziewczynę momentalnie, kibicujemy jej bardzo i tak jak zwykle nie rozmyślam o dalszych losach bohaterów, tak tutaj jestem ciekawa, jakby się potoczyły dalsze losy Larry, gdyby powstała kolejna część tej opowieści.

Ale historia Larry to tylko jedna strona tej opowieści. Po sąsiedzku mamy bowiem panią Dohlberg, dziewięćdziesięciolatkę, która była światem wydarzeń z 1945 roku. Jest też świadkiem życia Larry, które obserwuje z okna. Nic o sobie nie wiedzą, nie zamieniają ze sobą żadnego słowa, są jedynie świadome swojego istnienia. Dzięki tej postaci całość historii zamienia się w niedosyt i zmarnowaną okazję. Jeśli miałabym napisać, o czym ta książka jest, to właśnie o tym – o mijaniu się, nie rozmawianiu i traceniu okazji. I to takich, które już nigdy w życiu się nie powtórzą.

Czy Larry chce zostać reporterką wojenną dlatego, że mieszka akurat w Demmin? Czy miasto mogło wpłynąć na jej decyzję, mimo że sama Larry do pewnego momentu nie wiedziała nic o wydarzeniach z 1945 roku? Czy miejsce zamieszkania determinuje nasze życie? Czy taka tragiczna historia miejsca znika, kiedy się o niej nie mówi czy jednak trwa i czeka, aż ktoś zacznie pytać? Czy w ogóle można zapomnieć? Jak żyć pamiętając? Książka stawia naprawdę bardzo wiele pytań. Verena Kessler napisała historię, od której ciężko się oderwać. Ja ją przeczytałam od razu w całości, narracja jest bardzo wciągająca, a krótkie rozdziały sprzyjają czytaniu w trybie “jeszcze jeden rozdział”.

Myślę, że Duchy z miasteczka Demmin są mi bliskie głównie z powodu wykreowanej bohaterki i jej planów na życie. Ja nigdy nie chciałam zostać reporterką wojenną, ale fascynują mnie ludzie, którzy wykonują ten zawód. Larry jest na początku swojej drogi, nie wiadomo, czy rzeczywiście zostanie reporterką (choć sądząc po determinacji, to bardzo możliwe), ale sam proces kształtowania się takiej postaci jest bardzo ciekawy. To powieść bliska czytelnikowi, choć może tak się nie wydawać na pierwszy rzut oka. Warto przeczytać, bo to książka o ciekawej fabule i na podstawie jeszcze ciekawszych faktów!

Ocena: 4+/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć