ebook Dwie lewe ręce
3.61 / 5.00 (liczba ocen: 216)

Dwie lewe ręce
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 24.64
Audiobook - najniższa cena: 26.53
wciąż za drogo?
29.76 złpremium: 19.20 zł Lub 19.20 zł
22.40 zł
24.64 zł Lub 22.18 zł
29.77 zł Lub 26.79 zł
32.00 zł
24.89 zł
26.66 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Piąta powieść Olgi Rudnickiej w serii „Matylda Dominiczak”. Ebook dla wielbicieli literatury kryminalnej, w której dreszcz emocji łączy się z błyskotliwym humorem. Matylda ma dość pracy u Salomei Gwint. Odchodzi z agencji i rozpoczyna działalność na własny rachunek. Pierwsze zlecenie wydaje się proste. Ma odnaleźć eksmęża klientki, którą jest… Salomea Gwint. Matylda nie ma złudzeń – ta sprawa ma na pewno drugie dno…

Matylda rozpoczyna działalność na własny rachunek. Jej pierwsze zlecenie to odnalezienie eksmęża klientki.
Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że jej klientką została Salomea Gwint. Matylda jest pewna, że sprawa ma drugie dno, nie przypuszcza jednak, że była szefowa wepchnie ją pod rozpędzony pociąg. Ale, jak od dawna wiadomo, pieniądze nie śmierdzą…

Ebook „Dwie lewe ręce” to kolejna opowieść o losach eksbibliotekarki, obecnie przyciągającej wszelkie komplikacje prywatnej detektyw Matyldy Dominiczak.

O e-booku Dwie lewe ręce blogerzy napisali: 

Olga Rudnicka serwuje nam wciągającą historię, w której będziemy mogli wykazać się zmysłem detektywa. Ale i nie tylko, gdyż lektura tej książki jest zastrzykiem dobrego humoru, który nie opuści nas ani na krok. Zdecydowanie polecam. - Tomasz Kosik - Czyt-NIK

Ale się dobrze bawiłam! Tyle uśmiechu i nieprzewidywalnych scen już dawno nie widziałam na łamach jednej historii! Jak to dobrze, że Olga Rudnicka niezawodnie łączy komedię sceniczną z gatunkowym kryminałem – ta szalona fuzja to przecież idealny pomysł dla kogoś, kto z jednej strony uwielbia intrygi kryminalne, a z drugiej nie do końca dobrze czuje się w poważnym tonie rasowego kryminału. - Miłka Kołakowska - Mozaika Literacka

Dwie lewe ręce od Olga Rudnicka możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Serię o Matyldzie Dominiczak bardzo lubię - chyba nie muszę rozpisywać się na ten temat szerzej po raz kolejny. Kiedy ujrzałam w zapowiedziach wydawnictwa nadchodzącą kolejną powieść o tej dość zwariowanej bohaterce – nie powiem, sama zaczęłam wariować, ale tylko z niecierpliwości. Bardzo pragnęłam tego momentu, gdy będę trzymać tę książkę już w swoich rękach. Czy tom piąty równie mocno przypadł mi do gustu, co te pozostałe - czy też niekoniecznie?

Wyobraźcie sobie, że nasza kochana Matylda postanowiła otworzyć własne biuro detektywistyczne. Kobieta ma zdecydowanie dość pracy u Salomei Gwint i postanawia pracować teraz na własny rachunek. Jej pierwszym zadaniem będzie odnalezienie eksmęża klientki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż tą klientką jest... Salomea właśnie. Matylda jest niemalże w stu procentach przekonana, że ta sprawa ma jeszcze jakieś dno, lecz nie spodziewa się tego, iż była szefowa może przysporzyć jej kłopotów. Jednak żaden pieniądz nie śmierdzi, więc pani detektyw musi stawić czoła temu zadaniu. Czy wyjdzie z tego w jednym kawałku?

Matylda Dominiczak zdecydowanie nie zawodzi swoją postacią i chyba już zawsze będę pod wrażeniem jej geniuszu, ukrytego pod maską takiej trzpiotowatej i średnio ogarniającej życie kobiety. Podziwiam autorkę za tak dobrą kreację tej bohaterki i po cichu liczę na to, że jeszcze długo Matylda będzie nam towarzyszyć, a kolejne książki będą wychodzić. Cóż mogę więcej powiedzieć? Na pewnym poziomie wyczuwam między nami nić zrozumienia, dlatego też Matylda tak bardzo trafia w mój gust.

Olga Rudnicka postanowiła w tej powieści skupić się głównie na sprawie byłego męża Salomei Gwint. Co więcej, pozwoliła tej właśnie bohaterce wyjść trochę zza zasłony, dzięki czemu mogłam poznać tę postać ciut lepiej - oczywiście nie można tego porównywać do kreacji głównej bohaterki serii, ale rozumiecie, już samo to jest dla mnie wystarczające. Czy Salcia stanie się moją ulubienicą? No cóż... Bliżej jest mi raczej do antypatii w stosunku do tej bohaterki, ale kto wie, co będzie w przyszłości?

Dwie lewe ręce to już piąty (!) tom cyklu o Matyldzie Dominiczak i jednocześnie czwarty, jaki przeczytałam z tej serii. Zasiadając do lektury tego tytułu, nastawiałam się na przyjemną, wciągającą lekturę, która zdecydowanie umili mi upływający czas. No i owszem, początek taki właśnie był - nie zabrakło też komizmu językowego, który tak kocham w książkach pani Rudnickiej. Z każdym kolejnym rozdziałem zauważyłam jednak, że coś zaczęło się psuć. Nie do końca jestem pewna, czy to może moja wina – być może nie powinnam brać na warsztat tej książki, będąc pod wpływem powieści znacznie innych niż ta? Nie wiem sama, faktem jest jednak to, że ten tom nie należy do moich ulubionych i zdecydowanie jestem fanką poprzednich części.

Nie zmienia to też faktu, że z ogromną radością czekam na kolejny tom – z pewnością będę go czytać i mam szczerą nadzieję na to, że mnie on porwie. Jeżeli szukacie lekkiego kryminału, przy którym będziecie mogli oderwać swoje myśli od licznych trosk, to koniecznie poznajcie Matyldę Dominiczak i jej perypetie.

Ocena: 4+/6
©Inthefuturelondon
Ten kto poznał już smak komedii kryminalnej, ten z pewnością dostrzegł, że w tym szalonym połączeniu nie chodzi o fabularną rzetelność czy też wielkie emocje, a bardziej o samą intrygę oraz specyficzny humor, który swym czarnym charakterem nadaje książce osobliwości. Olga Rudnicka zdaje się być już mistrzynią w łączeniu kryminału z iście komediowym scenariuszem i przewrotny tytuł Dwie lewe ręce jest tego zjawiska najlepszym przykładem. Jakie to było przyjemne spotkanie!

Zaangażowana do głównej roli Matylda Dominiczak zdaje się przyciągać wszystkie możliwe nieszczęścia. Nawet najbardziej dopracowany plan bohaterki staje się prawdziwą klapą w obliczu późniejszych zdarzeń z jej udziałem. Można wręcz powiedzieć, że tam, gdzie pojawia się była bibliotekarka, a obecnie prywatna detektyw, tam niemal stuprocentowo wydarzy się coś niespodziewanego i wyjątkowo zabawnego. I właśnie to jest największym atutem Matyldy! Ta kobieta często wpada w sidła własnych pomysłów, ale jednocześnie wychodzi z nich w iście komediowym stylu – w takich chwilach nawet zwichnięta w snopie siana kostka nie przeszkodzi jej w uratowaniu misji. A jeszcze większą pociechą okazuje się mąż głównej bohaterki, który nawet przy zrywaniu zwykłej tapety, potrafi doprowadzić do zburzenia całej ściany.

Brawo dla kreacji bohaterów, ale też dla samej fabuły! Autorka tak sprytnie poprowadziła bieg wydarzeń, że czytelnik długo zastanawia się, co tak naprawdę jest źródłem intrygi kryminalnej. Od początku wiadomo, że sprawa ma drugie dno i to właśnie jego odkrywanie przynosi najwięcej satysfakcji. Warto też wspomnieć, że mimo iż jest to już piąty tom serii z udziałem Matyldy Dominiczak, to nic nie staje na przeszkodzie, aby właśnie od niego zacząć swoją przygodę z tym cyklem. Ja bawiłam się przednio, chociaż było to moje pierwsze spotkanie z tą nietypową bohaterką.

Ale się dobrze bawiłam! Tyle uśmiechu i nieprzewidywalnych scen już dawno nie widziałam na łamach jednej historii! Jak to dobrze, że Olga Rudnicka niezawodnie łączy komedię sceniczną z gatunkowym kryminałem – ta szalona fuzja to przecież idealny pomysł dla kogoś, kto z jednej strony uwielbia intrygi kryminalne, a z drugiej nie do końca dobrze czuje się w poważnym tonie rasowego kryminału. Tu komfort czytania jest zapewniony, a zabawa w detektywa okazuje się naprawdę wyborna! Polecam Dwie lewe ręce, nawet jeżeli nie znacie poprzednich części cyklu!

Ocena: 4+/6
©Mozaika Literacka
Olga Rudnicka doskonale dowodzi, że kryminał i komedia są bardzo dobrym połączeniem w literaturze. Autorka zna przepis na zespolenie tych dwóch gatunków, i nie zawaha się go użyć. Dzięki temu możemy zasmakować w kryminalnej zagadce z domieszką dobrego humoru, który towarzyszy nam podczas czytania książki Dwie lewe ręce.

To już piąte spotkanie z eksbibliotekarką Matyldą Dominiczak. Bohaterka ma już po dziurki w nosie pracy u Salomei Gwint. Postanawia zapracować na swój rachunek. Dlatego też zakończyła swą pracę w agencji. Szybko otrzymuje nowe zlecenie. Jednak jak się okazuje jej pierwszą klientką jest jej była pracodawczyni. Matylda trafiła zatem z deszczu pod rynnę.

Zlecenie, którego się podejmuje związane jest z zaginięciem byłego męża Salomei. Powodem nie jest bynajmniej miłość do byłego. Salomea chce go odnaleźć, aby otrzymać rozwód, by móc ponownie wyjść za mąż. Sęk w tym, że ostatnio widziała go jakieś piętnaście lat temu. Dlaczego była pracodawczyni Matyldy zgłosiła się właśnie do niej? Czy chce wprowadzić ją na pole minowe? A może Salomea wie, że tylko Matylda jest w stanie odnaleźć jej eksmęża?

Dominiczak nie widzi jednak powodu, by pomóc swej byłej szefowej. Obawia się, że sprawa ta ma drugie dno. A chęć zamążpójścia jest tylko zasłoną dymną, aby zebrać haki na byłego męża. Dlaczego Dominiczak otrzymuje te zlecenie? Pewne jest to, że czeka nas zabawna przygoda.

Aby odnaleźć mężczyznę Matylda będzie musiała wyjechać do małej miejscowości Cicha Wólka. Jak przypuszcza Salomea, to właśnie tam może „ukrywać” się jej były mąż. Czy tygodniowy wyjazd wystarczy, aby zlokalizować Ernesta Korcza?

Dwie lewe ręce to książka, której nie wypuścicie ze swych rąk, dopóki nie rozwikłacie tej zagadki. Olga Rudnicka serwuje nam wciągającą historię, w której będziemy mogli wykazać się zmysłem detektywa. Ale i nie tylko, gdyż lektura tej książki jest zastrzykiem dobrego humoru, który nie opuści nas ani na krok. Zdecydowanie polecam.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć