ebook Małe Licho i babskie sprawki
3.96 / 5.00 (liczba ocen: 287)

Małe Licho i babskie sprawki
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 19.90
Audiobook - najniższa cena: 17.45
wciąż za drogo?
19.90 zł
23.79 zł Lub 21.41 zł
27.99 zł Lub 25.19 zł
20.90 zł
25.50 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (1)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Ulubiona seria dla dzieci i ich rodziców! Czwarty tom bestsellerowej serii dla dzieci, dorosłych i potworów, bez względu na wiek, kształt bądź liczbę macek!

Czwarta klasa to nie przelewki, o czym Bożydar Antoni Jekiełłek przekonuje się na własnej skórze. Również w domu nie ma co liczyć na spokój, kiedy z każdego kąta wyłażą krasnoludki i sikają do kakałka, Tsadkiel organizuje korki z matmy, Licho prowadzi przyspieszone kursy z higieny mniej lub bardziej osobistej, a wujek usiłuje pracować. Ale prawdziwe zamieszanie zaczyna się, gdy do klasy czwartej be nieoczekiwanie wkracza Jedna Wielka Zmyłka, wywołując wilka z lasu. Czy też, jak w tym przypadku, widmowego Szczęsnego z zaświatów. Krasnoludki, babskie sprawki i tatuś w przypływie romantyzmu.

Nic dziwnego, że pochłonięty Sprawami Bożek nie zauważa, co czai się w szkolnym budynku. A jest to coś straszniejszego niż pierwsza miłość, klasówka z matmy, a nawet chińskie gumki do mazania…

O e-booku Małe Licho i babskie sprawki blogerzy napisali:

Jak zwykle niezawodni bohaterowie wprawiają w dobry humor, przypominają też o sprawach, o których my, dorośli, zapominamy. Świetna zabawa, cudnie spędzony czas. Już nie mogę się doczekać kiedy moje dzieci będą na tyle duże, że będę mogła je zapoznać z Lichem, Bożkiem i innymi. - Ania - Czytanie na śniadanie

Tym razem Marta Kisiel poruszyła trudny temat lęków i obaw, które dopadają człowieka zupełnie niespodziewanie i zatruwają mu życie. Na pewno nie będziecie się nudzić podczas lektury. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać Bożka i jego przyjaciół, koniecznie to naprawcie i przeczytajcie wszystkie tomy tej ciepłej i pełnej magii serii. Ja już nie mogę się doczekać piątego tomu. - Katarzyna Chojnacka-Musiał - Bibliotecznie

Małe Licho i babskie sprawki od Marta Kisiel możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Ale pierwsza miłość to jest... no, to jest naprawdę coś. coś, co się już zawsze pamięta. To jakby taki kamień milowy, jeden z kilku.
To fakt, że uwielbiam twórczość Marty Kisiel. Do serii Małe Licho i... mam szczególny sentyment, gdyż to od niej rozpoczęła się przygoda z bohaterami zamieszkującymi ten specyficzny i pełen miłości dom. Ale żeby nie było za normalnie, zaczęłam od drugiego tomu, a dziś zapraszam na recenzję czwartego.

Pamiętacie ten szok, gdy po zakończonym nauczaniu początkowym, okrutny los rzucił Was w objęcia czwartej klasy? Gdy nagle namnożyło się zarówno przedmiotów, jak i nauczycieli? Dokładnie w tym miejscu jest Bożydar Antoni Jekiełłek. A żeby było weselej w domu też wszystko staje na głowie. Wszyscy czegoś chcą. Krasnoludki sikać do mleka, Tsadkiel uczyć matematyki, Licho zostać kierownikiem, Konrad pracować, a Szczęsny oczywiście romantycznych zrywów. A na dodatek w rzeczywistość Bożka wkracza Zmyłka. I nikt, zupełnie nikt, nie zauważa czającego się w szkole strasznego cosia wysysającego z uczniów i pracowników ostatnie promyki wakacyjnej radości... I wbrew podejrzeniom, nie jest to matematyka, ani nawet niemiecki!

Choć tytuł sugeruje, że będzie tu mnóstwo małego anioła, uczulonego na pierze, tym razem Bożydar szuka samodzielnej ścieżki. Co autorka z ciepłem i empatią wyjaśnia — można być osobno a nadal się lubić!

Po raz kolejny się wzruszyłam i rozczuliłam, gdy w tej cienkiej książeczce znalazłam proste i pełne miłości spojrzenie na samotność, ból, trudności, opuszczenie czy konflikt interesów. Po raz kolejny wyjaśnienie, że nie musimy żyć tak, jak wyobrażają sobie nas inni czy odruchy serca u dużego anioła poruszyły mnie do głębi. A definicja strefy komfortu jako przeźroczystego bąbelka i porównania go do muszli omułki, po prostu mistrzostwo. Z całego serca polecam, jako lekturę dla całej rodziny.

Jak ciepły jesienny plasterek na słotę przyprawiony dozą śmiechu. Oczywiście, że radości i uśmiechu nie mogło zabraknąć! Czytając tę książkę roześmiałam się w głos, słuchając wyrwanej z głębi duszy ody do matematyki.

Czy kogoś zdziwi, że czekam na kolejne przygody ekipy skupionej wokół Bożka? Ciekawa jestem, gdzie tym razem zaprowadzi nas wrażliwość autorki. Bo nigdy nie jest za późno, by coś zauważyć, prawda Szczęsny?

Ocena: 6/6
©Zaczytana Majka
Kiedy zacznie się czytać książki Marty Kisiel, trudno się od nich oderwać, bo nie dość, że są zabawne i skutecznie poprawiają humor, to jeszcze pobudzają wyobraźnię i opowiadają o rzeczach naprawdę istotnych. I nieważne, czy mamy do czynienia z utworem dla dorosłych, czy dla dzieci, każdy znajdzie w nim coś dla siebie, bo są jak czipsy (albo koty, w zależności od indywidualnych preferencji) – nigdy nie kończy się na jednym. Nie inaczej jest w przypadku serii Małe Licho i jej czwartego tomu, czyli Małego Licha i babskich sprawek.

Patrząc na tytuł, można szybko się domyślić, że w tej powieści pojawia się nowa bohaterka – a jest nią koleżanka z klasy Bożka, Zuzanna Myłka, nazywana Zmyłką. Niejeden raz zaskakuje przy tym innych swą wiedzą, intuicją i życiową mądrością, stanowiąc ciekawe uzupełnienie obecnej tu menażerii. A z czym tym razem przyjdzie się zmierzyć barwnej ekipie? Po pierwsze, z programem nauczania czwartej klasy, po drugie, z nowym, surowym wychowawcą, będącym zarazem nauczycielem matematyki. Szybko dostaje on od swoich podopiecznych ksywkę „Cebulon”, a z jakich względów, przekonacie się oczywiście czytając omawianą tu książkę. Po trzecie, odnowiona Lichotka zyskuje nowych lokatorów – m.in. krasnoludki w starej szafce na karty biblioteczne, co nieraz zaowocuje rzecz jasna w fabule. Tymczasem w szkole zaczyna się zbierać jakaś dziwna energia, a Szczęsny pragnie być obecny w życiu syna, ale jak to glut, zabiera się za to zupełnie nie z tej strony, co trzeba...

Czy anomalia to coś jak wanilia? – szepnęło Licho.

Wujek Konrad popatrzył na swój pusty kubek, jakby gdyby właśnie tam, na porcelanowym dnie, spoczywało wyjaśnienie tego, co tu się właśnie wydarzyło. Ale nie, nic z tych rzeczy, Jedynie zaschnięty kawowy kleks, równie bezradny jak on.

W tym tomie szczególną rolę odgrywają emocje i umiejętność poradzenia sobie z nimi, a na pierwszy plan wysuwa się tu empatia. Ponadto istotnym wątkiem jest wyjście poza „bąbelek”, czyli ze swojej strefy komfortu. Opowieść poświęcona jest także trudnej sztuce komunikacji z innymi, szczególnie skomplikowanej na linii Bożek-Szczęsny ze względu na ich kompletnie odmienne sposoby myślenia. Możemy się tu też przekonać, że nawet dorośli czasem się mylą, ale w takim przypadku liczy się najbardziej chęć naprawienia swoich błędów. Nie zabrakło tu rzecz jasna zdrowej dawki humoru sytuacyjnego i słownego, którą przybliżam wam w formie cytatów. Napięcie i konflikty narastają, by skumulować się w emocjonującym finale, który jest zdecydowanie najbardziej wzruszający ze wszystkich w całej dotychczasowej serii.

Podsumowując, Małe Licho i babskie sprawki to poruszająca opowieść o strachu, stracie oraz samotności i sposobach na ich ukojenie, a przede wszystkim o niezrównanej mocy empatii. Tę skierowaną do dzieci powieść fantasy mogę polecić odbiorcom z każdej grupy wiekowej, którzy mają ochotę na zgrabne połączenie humoru, odrobiny fantastycznej grozy z mocnym, pozytywnym przesłaniem. Ponadto w moim przypadku mogę już chyba mówić o uzależnieniu od prozy Marty Kisiel i całe szczęście, że oprócz bólu brzucha ze śmiechu i odczuwalnego polepszenia nastroju nie ma ono żadnych innych skutków ubocznych.

Mniej defetyzmu, więcej radosnego łohohoho.

Ocena: 5/6
©Głodna Wyobraźnia
Jakiś już czas temu miałam przyjemność przeczytać trzy tomy cyklu o Małym Lichu. Jak mogłam sama się tego spodziewać, pokochałam tę serię całym sercem i kiedy tylko dostałam propozycję zrecenzowania i czwartego tomu – nawet się nie zawahałam. Pióro Marty Kisiel ciągnie mnie do siebie, więc nie mogłam odmówić. Czy Małe Licho i babskie sprawki zachwyciło mnie równie mocno? O tym opowiem poniżej.

Bożek rozpoczyna właśnie naukę w czwartej klasie podstawówki. To już nie lada wyzwanie – w końcu chłopiec wkracza w świat skomplikowanych pojęć, a i nauczyciele się zmieniają. Jednym z nich jest matematyk, który chyba bardzo chciałby skomplikować życie Bożkowi. No, a przynajmniej tak to właśnie wygląda... Jakby tego było jeszcze za mało, do klasy dołącza nowa koleżanka i to właśnie Bożek ma z nią siedzieć w ławce. Z DZIEWCZYNĄ W JEDNEJ ŁAWCE. Czy to koniec dramatów w życiu naszego bohatera? No cóż, obawiam się, że nie...

Po tę powieść sięgałam z uśmiechem na ustach. Wiedziałam, że kolejne spotkanie z Małym Lichem, Bożkiem i resztą tej zwariowanej rodziny znów dostarczy mi niesamowitej przyjemności i takiego odpoczynku dla mojej głowy. Czy się pomyliłam? Absolutnie nie.

Początek książki, przyznaję bez bicia, nie do końca mi podszedł. Jakoś nie potrafiłam się wciągnąć i te pierwsze kilkanaście stron czytałam na siłę. Dopiero po upływie właśnie tego małego wstępu poczułam rosnące zainteresowanie, a co więcej poczucie niesprawiedliwości związane z sytuacją naszego głównego bohatera i jego nauczyciela matematyki. Swoją drogą, ogromnie cieszę się, że autorka postanowiła tutaj poruszyć ten problem. Dzieciaki, zwłaszcza w podstawówce nie do końca jeszcze mogą rozumieć pewne przedmioty i tematy, a rolą nauczyciela jest pomoc w ich zrozumieniu. Jak widać jednak na przykładzie tej historii, nie zawsze tak jest i nie raz zdarza się, że nauczyciel jeszcze bardziej dociska swojego ucznia, przez co ten nabiera niechęci do danego przedmiotu.

Marta Kisiel poruszyła również wątek ataków paniki czy takiego otępiającego wręcz lęku u młodych ludzi. Wszyscy wiemy, że większość ludzi raczej w takiej sytuacji powiedziałoby jeszcze, że jakie niby dzieciaki mogą mieć problemy i stresy, ale na kartach tej powieści autorka to wyjaśnia. Ogromnie cieszę się, że ta powieść powstała i mogą przeczytać ją właśnie uczniowie, bo wydaje mi się, że może ona pokazać, że wszyscy z podobnymi objawami nie są w tym wszystkim sami.

Oczywiście, nie da się nie zauważyć tego, że każdy kolejny tom tej serii przemyca ważne wątki i porusza istotne dla młodszych odbiorców tematy. Po raz kolejny: szalenie mi się to podoba i zdecydowanie będę podsuwać te książki wszystkim młodym czytelnikom. O tym, że czekam na kolejne części, chyba nie muszę pisać? A nie, i tak to napisałam. No cóż - to najszczersza prawda.

Jeżeli lubicie literaturę dziecięcą lub szukacie czegoś dobrego dla swoich pociech/rodzeństwa czy kogokolwiek innego, to zdecydowanie polecam Wam właśnie ten tytuł oraz poprzednie z tej serii.

Ocena: 5/6
©Inthefuturelondon
Pewne sprawy mogą pozostać niezauważone, zwłaszcza gdy tyle dzieje się wokół. Spokój jest tym, co może i jest oczekiwane, ale jakoś czasem omija pragnących go, zostawiając miejsce dla chaosu, nowości oraz nieoczekiwanych odwiedzin. Co więc zrobić kiedy w końcu dostrzeże się coś niepokojącego? Najlepiej zająć się tym i to niezwłocznie!

Wszystko co dobre ma swój koniec, wakacje również, ale jak się okazuje na Bożydarowi Jekiełłce nuda nie grozi. Zadbają już o to przyjaciele i to, co dopiero przed nimi. W domu zresztą też wesoło, bo jak ma nie być jeśli ma nowych lokatorów, małych wzrostem, lecz dość szybko dających o sobie znać. Wiadomo, że spokój pewnie i byłby jakimś rozwiązaniem, ale trudno o niego gdy własny, w całej swej poetyckiej glutowatości, daje o sobie znać, a na dodatek poznaje się Zmyłkę, która bardzo szybko dołącza do paczki. Chaos murowany w takich okolicznościach, a tu jeszcze trzeba przyjrzeć się komuś, kto staje się coraz bardziej podejrzany. Jak więc być zrelaksowanym i przyswajać wiedzę, zwłaszcza taką, do jakiej nie ma się żadnego talentu? No i coś niepokojącego zaczyna się dziać, można by skorzystać z pomocy, ale Bożek świetnie da sobie radę, ma przecież do pomocy oddanych kolegów, no i nową koleżankę. Czy to wystarczy na to, co czai się w miejscu, jakiego nikt nie bierze pod uwagę jako siedliska czegoś strasznego?

Sięgając po Małe Licho i babskie sprawki miałam za sobą już spotkanie z jego autorką, ale w zupełnie innym gatunku – komedii kryminalnej. Pióro Marty Kisiel okazuje się równie dobre w wydaniu dla młodszych czytelników, chociaż jak dla mnie książka ta przypadnie do gustu wszystkim, niezależnie od wieku jeśli tylko lubią śmiech, nietuzinkowe postacie oraz historie, gdzie wszystko, dosłownie, zdarzyć się może. Od samego początku jedno jest pewne, że słowo nuda na pewno nie zagości podczas lektury, ale za to dobra zabawa na pewno, bo kto ją najlepiej zapewni jak nie paczka przyjaciół, tak różnych jak nawet nie da się tego wyobrazić? W niej tkwi siła oraz samym motywie, w jakim nie brak spraw nie z tej ziemi, ale przedstawionych tak, że nie dziwią, ale prawie natychmiast, jak nie od razu, bierzemy je za coś najbardziej oczywistego. Spojrzenie na świat oczami bohaterów, obojętnie czy młodszych czy starszych, w tej opowieści pokazuje, że otwartość na innych nie jest wadą, a zaletą, natomiast inność nie jest czymś niezwykłym i nie trzeba od razu jej negatywnie oceniać. Jeśli obawiacie się moralizatorstwa to w Małym Lichu i babskich sprawkach nie ma go w ogóle, za to są postacie, które pokazują sobą czym są przyjaźń, rodzina, w żaden sposób idealne, lecz takie zwyczajnie-niezwyczajne. Jednak na pierwszym planie są perypetie, w których nie brakuje humoru, niecodziennych nawiązań literacko-muzycznych, barwnych, nie jedynie z powodu kolorów, osobowości. Marta Kisiel odważnie połączyła kilka gatunków w całość, zapraszającą nas by odwiedzić dom, gdzie dla każdego znajdzie się miejsce, czasem poezja spływa ze ścian, zawsze coś dobrego do jedzenia pojawi się w odpowiednim momencie, a prywatność bywa dość umowna.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Czwarty tom przygód Bożka i nadprzyrodzonej ferajny gwarantuje sporo emocji i trochę nowych wątków. Nasz bohater wkracza powoli w wiek, w którym oprócz kumpli zaczyna się dostrzegać również dziewczyny i nawet można się z nimi zaprzyjaźnić.

Świat Bożka zaczyna się zmieniać. Do tej pory jego centrum stanowił dom z wyjątkowo niecodziennymi mieszkańcami, a teraz niepostrzeżenie miejsce małego anioła w bamboszach zajęli koledzy z klasy.

Patrząc na Licho pochłonięte Własnymi Sprawami, z którymi on nie miał nic a nic wspólnego, Bożek dopiero teraz uświadomił sobie, jak bardzo... no, jak bardzo wyszedł z domu. Tak dosłownie - i tak w przenośni. Jak bardzo wciągnęła go czwarta klasa i to, co się z nią wiązało.

Bożek wyrusza na spotkanie nowych wyzwań. To naturalna kolej rzeczy, więc Licho chyba również przyjęło to spokojnie, a poza tym miało jak zwykle pełne ręce roboty, bowiem w pensjonacie wujka Konrada zamieszkały... krasnoludki. W tej sytuacji Bożek spokojnie mógł zgłębiać tajniki relacji rówieśniczych i przyzwyczajać się do szkolnych nowości. Nowa klasa, nowy wychowawca, w dodatku matematyk!, całkiem sporo zmian. W dodatku ten nauczyciel jest jakiś... dziwny. Trochę straszny i tajemniczy. Groźny i śmiertelnie poważny. No wszystko w nim wypada na niekorzyść. Niekorzyść Bożka i jego kolegów. Pan Więch wprowadza nowe porządki i dręczy uczniów zadaniami matematycznymi. A że Bożkowi nie idzie w liczeniu, to sami rozumiecie...

Fabuła w tym tomie kręci się wokół zmian i nowego nauczyciela, który trochę przeraża i wywołuje w uczniach dziwne odczucia. Akcja jest wartka i bogata w wydarzenia, jak życie dziesięciolatków. Bożek znów znajdzie się w niebezpieczeństwie, a wraz z nim - rzecz jasna - jego przyjaciele. Do ekipy dołącza Zmyłka, nowa uczennica w klasie czwartej be. Na pewno nie będziecie się nudzić podczas lektury.

Tym razem Marta Kisiel poruszyła trudny temat lęków i obaw, które dopadają człowieka zupełnie niespodziewanie i zatruwają mu życie. Przy okazji niecnie wykorzystała glutowatego panicza Szczęsnego do mistrzowskiego opisania zasady prywatności, która dla dorastającego chłopca stała się niezwykle istotna. Pytanie brzmi, czy widmowy ojciec zrozumie, że nie może podsłuchiwać i śledzić syna?

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać Bożka i jego przyjaciół, koniecznie to naprawcie i przeczytajcie wszystkie tomy tej ciepłej i pełnej magii serii. Ja już nie mogę się doczekać piątego tomu. Aha, byłabym zapomniała. Dialogi krasnoludków to normalnie sztos!

Ocena: 6/6
©Bibliotecznie
Piękna pani Meluzyna pokochała pustoraka, tak opowieść się zaczyna… Bożek po wspaniałych wakacjach u cioci, wraca do domu, w którym czeka na niego wiele zmian. Po pierwsze dom jest po remoncie, a po drugie ma nowych mieszkańców – KRASNOLUDKI. Ale to nie jedyne zmiany jakie czekają Bożka i jego przyjaciół. Zaczynają bowiem czwartą klasę, a to już grubo. Bożek poznaje nowych przyjaciół, a właściwie przyjaciółkę. Musi również uporać się ze swoim koszmarem – matematyką i rozgryźć nowego wychowawcę, który też jest nieco koszmarny. Sen z powiek spędza mu glutatuś, który nie rozumie, że syn ma już swoje sprawy i zatruwa mu życie przenikając przez ściany.

Jak zwykle niezawodni bohaterowie wprawiają w dobry humor, przypominają też o sprawach, o których my, dorośli, zapominamy. Świetna zabawa, cudnie spędzony czas. Już nie mogę się doczekać kiedy moje dzieci będą na tyle duże, że będę mogła je zapoznać z Lichem, Bożkiem i innymi.

Ocena: 6/6
©Czytanie na śniadanie
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć