ebook My Love Story. Autobiografia
4.05 / 5.00 (liczba ocen: 4644)

My Love Story. Autobiografia
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 37.99
wciąż za drogo?
37.99 zł
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Dwieście milionów sprzedanych płyt.
Dwanaście nagród Grammy.
Tylko jedna Tina Turner!

Bez dwóch zdań. Tina Turner to jedyna prawdziwa królowa rock'n'rolla oraz ikona lat osiemdziesiątych! Przez ponad 60 lat tworzyła piosenki, które rozbrzmiewają w stacjach radiowych na całym globie. Nieśmiertelna sława, pierwsze miejsca na światowych listach przebojów, tłum szalejących fanów… Tak w skrócie wyglądała kariera jednej z najjaśniejszych gwiazd muzyki rozrywkowej. Choć Tina spędziła większość czasu w blasku fleszy, to jej życie nie zawsze było usłane różami.

Zawodowy sukces okupiła cierpieniem w życiu prywatnym. Nieszczęśliwe dzieciństwo w patologicznej rodzinie, nieudane małżeństwo z pierwszym mężem, który w noc poślubną zabrał ją do burdelu, wreszcie – samobójstwo najstarszego syna. Mało która gwiazda przeżyła tyle co ona.

W "My love story" Tina jak nigdy przedtem otwiera się przed wielbicielami i szczerze opowiada zarówno o swoich wzlotach, jak i bolesnych porażkach w życiu osobistym.

O e-booku My Love Story. Autobiografia blogerzy napisali: 

Tina Turner wydaje się boginią. Nieśmiertelną, niepokonaną, totalnie wyjątkową. Dzięki My Love Story… wokalistka nabiera „człowieczeństwa”. My Love Story. Autobiografia to nie jest literacka perła. Jest to przyjemna, choć słodko-gorzka historia dziewczyny, która wiedziała, czego w życiu chce. - Ania - Spadło mi z regała

My Love Story. Autobiografia od Tina Turner możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Niby wszystko można kupić, za wszystko zapłacić, z wszystkiego zrobić biznes. Często słyszy się, że wszystko ma swoją cenę, jednak są rzeczy, na które po prostu trzeba zapracować. Naprawdę mocno w to wierzę. Jasne, że czasem wystarczy znaleźć się w dobrym miejscu i czasie – co do tego nie mam wątpliwości – jednak taka sytuacja zdarza się raz na milion. Rozważałam tę kwestię podczas czytania My Love Story. Autobiografia Tiny Turner i utwierdziłam się w przekonaniu, że są rzeczy, których nie załatwimy jedynie pieniędzmi. Nie można kupić sobie uwielbienia milionów ludzi i zapłacić za tytuł ikony światowej sceny muzycznej. Dlatego, mając sporo obiekcji co do wszelakich autobiografii, z ciekawością sięgnęłam po wspomnianą książkę, przenosząc się w czasie i towarzysząc Annie Mae Bullock podczas wspinaczki na sam szczyt list przebojów. A była to naprawdę trudna droga.

Tina Turner w swojej autobiografii nie skupia uwagi na pokazywaniu blasków i cieni kariery muzycznej. Nawet jeśli to robi, to wydaje się, że mimochodem. Wokalistka otwiera przed nami bramy do trudnego, ale wypełnionego muzyką życia kobiety, której jedynym marzeniem było dawać ludziom przyjemność, tworząc na scenie show, jakiego nie widzieli. Być może z perspektywy tego, co dzisiaj możemy obserwować podczas koncertów gwiazd (nie tylko tych międzynarodowych, ale również polskich), postrzegamy „show” jako coś normalnego. Niejednokrotnie widzimy latające wokalistki, sypiące się z nieba płatki kwiatów czy inne atrakcje, które zapierają dech w piersiach. Jednak gdy na scenę wychodzi Tina Turner… Ta kobieta elektryzuje niepowtarzalnym głosem, charyzmą i ciepłem, które nawet ja czułam, oglądając w telewizji jej koncerty.

Turner wydaje się boginią. Nieśmiertelną, niepokonaną, totalnie wyjątkową. Dzięki My Love Story… wokalistka nabiera „człowieczeństwa”. Poznajemy historię jej pierwszego małżeństwa – upokorzeń, podległości, strachu. Czytamy o jej problemach zdrowotnych, o miłości, dobroci i oddaniu, których teraz doświadcza. Poznajemy jej inspiracje, towarzyszymy jej w domu, podczas wymarzonego ślubu, w szpitalu, gdzie czeka na poważną operację. Wielka Tina Turner zstępuje z Olimpu i nagle staje się kimś, komu chętnie wysłałoby się kartkę na święta – ot tak, by sprawić jej przyjemność.

My Love Story. Autobiografia Tiny Turner to nie jest literacka perła. Jest to przyjemna, choć słodko-gorzka historia dziewczyny, która wiedziała, czego w życiu chce.

– Mamo, kim jest Tina Turner? – zapytał mnie niedawno mój 10-letni syn, gdy w radio poleciała najnowsza wersja hitu „What’s Love Got to Do With It”.

– To ikona muzyki, synu – odpowiedziałam.

– A ty ją znasz? – zapytał.

– Nie, to raczej niemożliwe – odpowiedziałam.

Dziś, po lekturze My Love Story… chyba odpowiedziałabym inaczej.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć