ebook Miłość i inne klątwy
4.07 / 5.00 (liczba ocen: 91)

Miłość i inne klątwy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 32.00
Audiobook - najniższa cena: 19.90
wciąż za drogo?
32.00 zł
Inne proponowane
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie? Mord będzie! I to niejeden.
 
Właścicielki siedliska ramię w ramię z samozwańczą brygadą antykryminalną podejmują się zadania zdemaskowania mordercy, który bezczelnie zakłócił obchody dziadów. I choć sytuacja nie wygląda dobrze, a klęska urodzaju sprawia kłopot policjantom, których w dodatku dosięga strzała Amora, z babiborzanami nie ma żartów, zwłaszcza gdy pomaga im pewien emerytowany agent.
 
Czy istnieje klątwa, której nie da się złamać? I upiory, przed którymi nie da się uciec?
Jedno jest pewne: Słowacki wielkim poetą był, a Mickiewicz nieźle narozrabiał.
 
O e-booku Miłość i inne klątwy blogerzy napisali: 
 
Tą powieścią Małgorzata Starosta jeszcze bardziej umocniła swoją pozycję na moim prywatnym podium dla polskich autorek i wygląda na to, że niedługo zacznie spychać z niego inne koleżanki. Serdecznie polecam Miłość i inne klątwy oraz Szczęśliwy los - zwłaszcza, jeśli macie ochotę na książki w mroczniejszym klimacie, które mimo wszystko zapewnią wam mnóstwo rozrywki. - Alina Z. - Tea Books Lover
 
Mickiewicz i Słowacki jeszcze nie wytrzeźwieli na tamtym świecie, gdy po przeczytaniu tego co też tutaj Autorka nawymyślała, napili się nieco naleweczek. Chłopaki z pewnością odłożyli na bok swoje romantyczne smuty i balowali z babiborzanami! Uśmiałam się, ośliniłam i jak zwykle znakomicie bawiłam! - Joanna Onysk - CzytAśka
Miłość i inne klątwy od Małgorzata Starosta możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Bardzo czekałam na powrót do Siedliska (recenzja Szczęśliwy los), na ten niezwykły klimat, urok i czar małej wioski nad jeziorem, ukrytej w podlaskich lasach. Z nutką mroku i pysznym żarciem.

A i zwłokami, bo to kryminał!

Cztery świeżo osiadłe babiborzanki (a przedtem łodzianki) Alicja, Basia, Julka i Lilka, jeszcze nie ochłonęły po emocjach związanych z nabywaniem obiektu swoich marzeń, czyli siedliska z przeznaczeniem na pensjonat, gdy wydarzenia znowu zaczynają szaleć wokół.

Niespodziewanie w wiosce pojawia się nielubiana kuzynka Alicji, wścibska i bezczelna Ola. Jako dziennikarka postanowiła napisać artykuł o ludowym folklorze i mało znanych powszechnie metodach świętowania.

A że na Podlasiu mieszkańcy hucznie świętują Dziady po starosłowiańsku, gdy pop z księdzem w zaciszu plebanii zajadają razem kolację, to trafiła przednio.

Ludowe tradycje nie kłócą się tu z wiarą, a przedstawiciele dwóch religii zgodnie unikają wszelkich zadrażnień.

Kluczowego wieczora, na rozstajnych drogach, pod świętą rosochatą wierzbą wspólna wieczerza mieszkańców Babiboru przemienia się w lokalną awanturkę, a towarzystwo nagle rozgania huraganowy wiatr, tylko babcia sołtysa widzi upiora… i słyszy co on mówi…

A ksiądz i pop razem pędzący z odsieczą swoim owieczkom, natykają się na łące na zwłoki…

A czyje? Kto zabił? Kto się przyznał?

I dlaczego śledztwo odbywa się w Siedlisku, a nie w prokuraturze czy na komisariacie? Czy nieformalny szwadron śledczy odniesie sukces?

Komendant lokalnej policji straszny (tfu, starszy!) aspirant Stanisław Szelest musi się wykazać aby nie stracić posady, jego podwładni za to muszą powstrzymać się od unikania wykonywania jego rozmaitych rozkazów. Prokurator jest niegłupi, a jeszcze emerytowany tajny agent chwilowo przybyły, wspiera go wiedzą, kontaktami i ogarnięciem.

Sołtysowa Maślankiewiczowa rozsiewa blask osobowości i rządzi niepodzielnie sterując swym Mieciem, tym razem wspierana (niby negatywnie i w kontrze) przez babcię Miecia, obdarzoną niezwykłymi, acz pożądanymi w tych okolicznościach, zdolnościami.

A w tle klątwa działająca nieprzerwanie od siedmiu pokoleń, walka na Dziady i Balladynę, zakochanie od pierwszego wejrzenia i babskie knucie… och no i miłość tam się wszędzie tli i płonie żarem, we wszystkich czasach i pokoleniach.

Ach! I dynie! Dynie! Wielkie, dorodne i pomarańczowe!

Oraz kartacze, najlepsze na świecie, z przepisu Szymczakowej i hektolitry herbaty… i mnóstwo gwarowych słówek i zwrotów! Jest i klimat późnojesienny, ciemno wszędzie, głucho wszędzie… i animozje zakorzenione w małych społecznościach, i wielka władza plotek i historii obrastających w kolejne wersje wraz przekazaniem następnym osobom.

Mickiewicz i Słowacki jeszcze nie wytrzeźwieli na tamtym świecie, gdy po przeczytaniu tego co też tutaj Autorka nawymyślała, napili się nieco naleweczek. Chłopaki z pewnością odłożyli na bok swoje romantyczne smuty i balowali z babiborzanami! Uśmiałam się, ośliniłam i jak zwykle znakomicie bawiłam!

Chcę do Babiboru! Czy te dziewczyny już wyremontowały ten dom i otworzyły pensjonat? Bo ja mam już spakowaną walizeczkę!

Polecam! Polecam! Polecam!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Witajcie w Babiborze, urokliwej wsi na Podlasiu, gdzie życie zdaje się toczyć innym trybem, niż w pełnych hałasu i zabieganych ludzi miastach. Rozsiądźcie się wygodnie w przestronnej kuchni siedliska, ogrzejcie dłonie kubkiem gorącej herbaty z miodem i posłuchajcie najnowszych lokalnych ploteczek. Że niby nudne wiejskie pogaduchy o tym, kto z kim poszedł za stodołę, a kto na zabawie w remizie schlał się jak świnia? O nie nie, w Babiborze plotkuje się o morderstwach, klątwach i upiorach, a kiedy na horyzoncie pojawia się zło, mieszkańcy solidarnie stają ramię w ramię, aby się z nim rozprawić. Jedno jest pewne - te Dziady cała wieś zapamięta na długo…

Miłość i inne klątwy to drugi tom wspaniale zapowiadającej się serii W siedlisku Małgorzaty Starosty - miłościwie, choć krwawo nam panującej królowej komedii kryminalnej. Pierwsza część urzekła mnie humorem, klimatem podlaskiej wsi i genialnie wykreowaną społecznością tejże. Kontynuacja podobała mi się jeszcze bardziej, bo ma wszystkie zalety swojej poprzedniczki, a do tego niepotrzebne już było żadne wprowadzenie - bohaterowie od pierwszych stron mogli po prostu być sobą. A jest to tak niepowtarzalne grono, że chętnie przeczytałabym o nich i dziesięć książek, zamiast zapowiedzianych pięciu. O ile ktoś zostanie przy życiu, bo, jak na kryminały przystało, trupów na ich stronach nie brakuje i nigdy nie wiadomo, kto może być następny.

Tym razem wieś nawiedza tajemnicza postać w czerni, a do tego następuje nieoczekiwany urodzaj słowiańskich piękności - wszystko to, w połączeniu z nadchodzącymi obchodami dziadów, wprawia babiborzan w niepokojący nastrój i zwiastuje kłopoty. Z jednej strony powieść ma lekko upiorny klimat, potęgowany jeszcze przez czas akcji, a z drugiej - tyle w niej lekkości i humoru, że te 400 stron to za mało, chciałoby się czytać i czytać. Nie oznacza to jednak, że autorka potraktowała część kryminalną po macoszemu, bo intryga jest naprawdę dobrze przemyślana i zaplanowana, z ukłonem w stronę naszych wieszczów narodowych (choć pomińmy milczeniem, po której stronie kłaniających się babiborzan znalazłby się Słowacki…).

W tej części udało mi się bardziej polubić cztery główne bohaterki, choć dla mnie ciągle pozostają na dalszym planie w stosunku do mojego ukochanego bohatera zbiorowego, czyli reszty mieszkańców Babiboru. Ileż radości sprawiły mi interakcje między nimi, wzajemne dogryzanie sobie obu pań Maślankiewicz, a najbardziej chyba to, jaki z “komendanta” Szelesta zrobił się wesoły człowiek - gdzie nie poszedł, tam go wyśmiali. Scenę w sklepie, tę z opisywaniem podejrzanego, niefortunnie czytałam w pociągu i mało nie zaczęłam głośno kwiczeć - Antkowiak i Sierżant przez całą książkę byli cudowni w swoim okazywaniu przełożonemu szacunku, adekwatnego do jego kompetencji. A jak już o bohaterach mowa, to muszę wspomnieć o gościnnych występach kilku postaci z Pruskich bab - połączenie tych dwóch serii było dla mnie bardzo miłą niespodzianką.

Pomimo tego, że duża część fabuły oparta jest na wątkach, których zazwyczaj nie trawię, (pogańskie wierzenia i rytuały, plus pochwała łączenia ich z chrześcijaństwem), tym razem nie wpłynęło to moją ocenę książki, bo czytało mi się ją po prostu fantastycznie, a ilość zabawnych sytuacji i dialogów skutecznie pomogła mi zdystansować się od tych mniej pasujących mi treści. Tą powieścią Małgorzata Starosta jeszcze bardziej umocniła swoją pozycję na moim prywatnym podium dla polskich autorek i wygląda na to, że niedługo zacznie spychać z niego starsze koleżanki. Na koniec pozostaje mi tylko serdecznie polecić wam Miłość i inne klątwy oraz poprzedni tom: Szczęśliwy los - zwłaszcza, jeśli macie teraz ochotę na książki w mroczniejszym klimacie, które mimo wszystko zapewnią wam mnóstwo rozrywki.

Ocena: 5/6
©Tea Books Lover
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć