ebook Efekt pandy
4.04 / 5.00 (liczba ocen: 40)

Efekt pandy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 28.89
Audiobook - najniższa cena: 31.90
wciąż za drogo?
28.89 zł Lub 26.00 zł
28.90 zł
30.59 zł Lub 27.53 zł
27.90 zł
28.89 zł
Inne proponowane

SPA i smog, romanse i mordobicie, bździągwa w futrze oraz zaginiony trup.

Za namową męża Tereska Trawna raz jeszcze daje się skusić wizją świętego spokoju z widoczkami. Tym sposobem cztery kobiety i psica wyruszają na babski wypad do SPA. Niestety, zaplanowane wellness i błogi relaks w górskich okolicznościach przyrody już pierwszego dnia idą w niepamięć, gdy na horyzoncie pojawia się przyczajony zbrodzień.

Cóż. Niektórzy nigdy nie uczą się na błędach.

O e-booku Efekt pandy blogerzy napisali: 

Na okładce powinno być ostrzeżenie, że temu kto odważy się czytającemu przerwać lekturę grozi śmierć lub ciężkie uszkodzenie ciała. Śledcze, i bojownicze zarazem zacięcie postaci bardzo szybko się udziela każdemu, zwłaszcza gdy akcja zagęszcza się, kryminalne widmo nabiera jeszcze bardziej intrygujących kształtów i dowcip zaostrza się. - Katarzyna Pessel - Taki jest świat

Rany boskie, jak ja się nieludzko śmiałam. Popłakałam wielokrotnie, prychałam i pokwikiwałam. Książkę czytałam w samolocie, w którym cicho nie jest… ale mąż i tak mnie uciszał. A ludzie patrzyli. Efekt Pandy to silna kandydatka do kanonu lektur obowiązkowych. A rozwiązanie zagadki kryminalnej? Miodzio! Kasztanek! Cymesik! - Joanna Onysk - CzytAśka

Efekt pandy od Marta Kisiel możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Tereska Trawna powraca w wielkim stylu, z przytupem i łomotem. Jest to wydarzenie tak wiekopomne, że aż kotka zgodziła się zapozować do zdjęcia. Mimo, że nie darzy miłością zwierzaków pokroju psa Pindzi. Ale może poczuła kobiecy zew i francuski manifik promieniujący od matki Teresy, zwanej nomem omen, Roulon?

Niesamowicie się cieszę, że powstał drugi tom przygód Tereski! Tym razem mamy potencjalnego zbrodzienia, a nie mamy trupa! Bezczelnie sobie zaginął, a cztery dzielne istoty płci żeńskiej (choć miało być ich trzy i oczywiście pies) próbują ustalić w jaki sposób do tego doszło. Oczywiście dziewczyny miały odpoczywać po trudach ostatniego śledztwa w urokliwej górskiej miejscowości. A zamiast tego mamy smog, wszędobylskie reklamy, romanse, mordobicie, chude nogi w futrze i księgującą na żywo Tereskę. Oczywiście znów wszystko wina Andrzejka, bo namówił na wypad, dla relaksu, a jakże!

Absolutnie uwiodła mnie postać Briżit, z rozmachem łącząca w sobie pierwiastek polski, rosyjski oraz francuski, w proporcjach dowolnych. Wrzucona niczym rozżarzony węgielek w grupę tworzoną przez Mirę, Zoję i Tereskę, nadała jej zupełnie nową dynamikę. Podobało mi się również, że postać Zoji zyskała więcej czasu antenowego. Połączenie genów cholerycznej matki i najłagodniejszego na świecie ojca, a wszystko zaprawione feminizmem, to przepis na malowniczą bohaterkę!

Przyznam się Wam, że czytając Efekt pandy uśmiałam się jeszcze bardziej niż przy pierwszym tomie! Czerpiąc garściami z informacji zawartych w Dywanie z wkładką, autorka konstruuje piramidy absurdów, prowadzących oczywiście do kontrolowanego chaosu. Zawirowania powodowane przez bohaterki wciągają czytelnika do tego stopnia, że np. zaczytuje się i musi później wracać dwa przystanki z buta. Ale niczego nie żałuję! Było warto doczytać ten wątek do końca! Ten o wsparciu siostrzanym, gdzie każda z pań, łącznie z Pindzią, ma swój przepis.

Znów zachwycę się niebywałą celnością obserwacji, które czyni autorka zarówno na temat otaczającej rzeczywistości, jak i ludzkich zachowań. Uwielbiam również pryzmat przez który Marta Kisiel pokazuje czytelnikom świat - zabarwiony humorem, absurdem, czasami strachem, lecz pełen prawdy, wsparcia i miejsca dla każdego człowieka. No chyba, że jest niereformowalnym bucem. Bo tym, którzy chcą się zmienić, trzeba wybaczać, że czasem się potkną. Bo jak powiedziała Tereska:

Kiedy ty w końcu zrozumiesz, że ludzie nie są idealni, co? (...) Ludzie są po prostu ludźmi. Dajże im czasem jakieś fory, co?

Jeśli ta część była tak dobra, to na trzecią biorę urlop! Nie wierzę, że te kobiety nie wpakują się znów w jakąś kabałę. Albo same ją sobie wymyślą i zwizualizują. Czytajcie obie części, bo są zacne! Poprawa humoru i zakwasy od śmiechu murowane!

Ocena: 6/6
©Zaczytana Majka
Bardzo rzadko zdarza mi się, że nie wiem co powiedzieć. Prawie równie rzadko nie wiem, co napisać.

Po pierwsze i najważniejsze, nie przypuszczałam, że kiedyś spotkam bohatera literackiego dorównującego szaleństwem językowym panu Muldgaardowi z Wszystko czerwone Joanny Chmielewskiej. Otóż Marta Kisiel taką postać stworzyła. I bynajmniej nie jest to żadne naśladownictwo czy „nędzarna” kopia. To pełnoprawna konkurencja! Nowa, w inny sposób operująca językiem, i to niekoniecznie dążącym do polskiego.

Briżit zarówno językowo, jak i postępowaniem oddalonym od opanowania, budzi mój zachwyt. Oraz jęki, wycie, prychanie i potworny śmiech. Ach, cóż to za fantastyczna kreatura!

Napisałam to już w recenzji Dywanu z wkładką. Kocham panią, pani Kisiel. Za Briżit jeszcze bardziej!

Ale do rzeczy, czyli do Efektu Pandy.

Do Tereski Trawnej przybywa w odwiedziny mamusia. Mamusia swego czasu (na szczęście dla córki) wyemigrowała do Francji. Zwykłe kontakty na odległość Teresce szkodzą, a już wizyty przyprawiają o wstrząs. Tym razem mamusia postanowiła urządzić „babski wyjazd do SPA” i zabrać tam córkę, wnuczkę i psicę oraz teściową córki, bo czemu nie, skoro się akurat napatoczyła.

Mąż, córka i teściowa namawiają początkowo oporną Tereskę na wypoczynek, w celu regeneracji nerwów po ostatnich dywanowych przejściach.

W górskiej, bo zimą się jeździ w góry, miejscowości zdrojowej, w wypasionym SPA jest luksusowo, ale niestety sąsiedztwo trafia się paniom niespecjalnie udane. Niesympatyczny, bardzo roszczeniowo nastawiony pan, jego prawie niewidzialna żona i rozmemłana córka.

Pewnej nocy Tereska i jej nadaktywna teściowa są mimowolnymi świadkami głośnej scysji za ścianą, po której sąsiadka przestaje być widywana. Czy to może oznaczać, że Tereska z Mirą znów wygenerowały zwłoki?

Rany boskie, jak ja się nieludzko śmiałam. Popłakałam wielokrotnie, prychałam i pokwikiwałam. Książkę czytałam w samolocie, w którym cicho nie jest… ale mąż i tak mnie uciszał. A ludzie patrzyli.

Zagadka kryminalna wije się i plącze, straszne baby szukają dowodów zbrodni, złoczyńcy albo zwłok, ewentualnie wrażeń. Tereska napadająca zbrodzienia krajobrazem, biały czołg, czarny SUV oraz francusko – rosyjski dialekt i mocne, feministyczne przesłanie wychowawcze (Zoja jest córką znakomitą! Udała się Teresce lepiej niż niejeden bilans!) czynią z Efektu Pandy silną kandydatkę do kanonu lektur obowiązkowych oraz podstawę do maltretowania Ałtorki o kolejne perypetie teoretycznie spokojnej księgowej i szaleńczo zwariowanych, spokrewnionych z nią bab.

A rozwiązanie zagadki kryminalnej? Miodzio! Kasztanek! Cymesik!

Wiecie tylko za kim tęskniłam? Szpakiem najeźdźcą. Ale rozumiem, nie można na występy na tournee brać całej żywiny oraz elementów dachu, poza tym wyjazd babski, Aaaaanżej z Maciejką i routerem zostali w domu, ptaszek z nimi.

No co ja Wam będę marudzić! Jazda do księgarni! Po Pindzię! Po pandzię! Oj tam! Po nową Kisiel! Ale już!

A Ałtorka? Ach mą bożę! Do pisania dalej! Trawaję! Rabotać! Ale już! Bez wymówek!

Ocena: 6/6
©CzytAśka
Pewne sprawy i tak się wydarzą, jakbyśmy tego nie chcieli, po prostu taka karma i tyle. Niektórzy próbują się opierać, odwracać głowę i po prostu mówić NIE, głośno, wyraźne i odpowiednio dobitnym tonem. Niestety czasem trzeba po prostu przyjąć wszystko z dobrodziejstwem inwentarza, oczywiście nie omieszkając głośno wyrazić swoje zdanie. A potem po prostu człowiek daje się porwać wirowi wydarzeń, nawet jeśli broni się przed tym jak może.

Założenie było tyleż proste, co pokrętne czyli wellness w towarzystwie kobiecym, teoretycznie najbliższym. Teresa Trawna miała pewne podejrzenia, że to mocno naciągana hipoteza, nawet jeśli poparta namowami ukochanego małżonka. Jednak po ostatnich wydarzeniach każdemu by należał się wypoczynek, oczywiście sceptycyzm wcale nie opuścił jej, bo co jak co, ale człowiek powinien uczyć się na błędach, najlepiej cudzych, z braku takowyż na własnych. Niestety jak zwykle miłe złego początki plus intuicja i talent dostrzegania zbrodniczych zamiarów otoczyły Tereskę oraz jej towarzyszki. Może i są w SPA i powinny zajmować się wprowadzaniem do swojego życia świętego spokoju, przynajmniej na te kilka dni, lecz trudno nie przyjrzeć się potencjalnemu, wcale nie aż tak hipotetycznemu, zbrodzieniowi. Oczywiście zbytnio to nie na rękę urlopowiczkom, ale kto powiedział, że nie zajmą się szemraną personą? Zwłaszcza gdy trup zaginął, a więcej niż mocno podejrzany typ wprost aż się prosi by pokazać mu, że pod bokiem Trawnych żadna zbrodnia, nawet ta przypuszczalna, nie ujdzie na sucho. Tereska z pomocniczkami chwyciła już trop i tak łatwo nie podda się, zbrodzień nie wie z kim zadarł! Dochodzenie nabiera rumieńców, kolejne fakty mocno uwiarygodniają to, co mogło przez postronnych, choćby najbliższych, być brane za hipotezę. Finał śledczych kroków zwala z nóg, dosłownie i daleko od przenośni, bo prawda bywa jeszcze bardziej pokrętna niż ścieżki, jakimi chadzają panie Trawne!

Co może wydarzyć się gdy pięć osób płci żeńskiej, cztery dwunożne i jedna czworonożna, wyruszą do miejsca gdzie mają być rozpieszczane, dopieszczane i w szczególe oraz ogóle powinny zaznać cudów spod znaku SPA? Z założenia tylko i jedynie relaks, wypoczynek oraz sielski relaks na tysiąc i jeden sposób, co najmniej. No cóż bohaterki Efektu pandy na każdym kroku, prawie, przeczą tym założeniom. Pisarka zadbała by zbytnio nie uderzyłam im do głów dawka świeżego powietrza i idyllicznych elementów krajobrazowych Co za tym idzie uknuła doskonałą intrygę sensacyjną, okraszając ją humorem, ciętym, z dużą dawką satyry niekiedy o zabarwieniu dość mrocznym, za to zawsze błyskotliwym. Napisanie komedii kryminalnej nie jest prostą sprawą, chociaż wydaje się czymś odwrotnym i nie wszyscy autorzy wychodzą z tego z obronną ręką. Marcie Kisiel nie tyle udało się, bo to żaden przypadek czy też splot sprzyjających okoliczności, lecz przekucie dobrego pomysłu na książkę, w jakiej czytelnik z jednej strony ma bawić, a drugiej wciągnąć suspensem i zaskakiwać od początku do samego końca. Na okładce powinno być ostrzeżenie, że temu kto odważy się czytającemu przerwać lekturę grozi śmierć lub ciężkie uszkodzenie ciała. Śledcze, i bojownicze zarazem, zacięcie postaci bardzo szybko się udziela każdemu, zwłaszcza gdy akcja zagęszcza się, kryminalne widmo nabiera jeszcze bardziej intrygujących kształtów i dowcip zaostrza się. Pozostaje jeszcze zakończenie czyli koniec zwieńczający dzieło, pełne rozmachu, odpowiedniego dla bohaterek dramatyzmu i komedii. A kiedy już zostanie przeczytane ostatnie zdanie odczuwa się potrzebę pochłonięcia kolejnej porcji perypetii pań Trawnych.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Mą bożę... jakie to było dobre, najdobrzejsze od dawna! Kiedy czytałam Dywan z wkładką, myślałam, że bardziej się już nie da. Ale otóż, da się! Marta Kisiel umie w bardziej, możecie mi wierzyć. Strach pomyśleć, ile się uchichram, jeśli kiedyś (mam nadzieję!) pojawi się trzeci tom tereskowych akcji i atrakcji.

Tym razem żeńska część mniej lub bardziej Trawnych w liczbie czterech pań i psicy wyrusza do spa, gdzie atmosfera sielska i anielska ma pomóc im wypocząć i uskutecznić mnóstwo fantastycznych zabiegów upiększających. Nietrudno się domyślić, że każda z nich ma swój cel, do którego zamierza dążyć. Jednakże zestaw pań Trawnych jest iście wybuchowy, co sugeruje pewne perturbacje... Tereskę do tego wyjazdu zachęcił Andrzej, więc właściwie... to wszystko, co się wydarzyło, to jakby jego wina. A co się wydarzyło? Żeby Wam nie psuć zabawy spoilerami, napiszę tylko, że na kartach powieści napotkacie bucowatego zbrodzienia, którego wybrane panie Trawne będą niezmordowanie tropić. Będą też poszukiwać TRUPA, a jakże. Po drodze pojawią się atrakcje w postaci uczulenia na zabieg z laktozą, zniknięcia sąsiadki z domku obok, kopiącego po nocy podejrzane rzeczy faceta, a także pewnej bździągwy z chudymi nogami. No mówię Wam, dzieje się wiele.

Akcja jest dynamiczna i wciąga jak wodny wir. Wątków jest pod dostatkiem, aby wystarczyło na wszelkiego rodzaju wybuchy głupawki i śmiechawki, więc nie wiem, czy należy tę książkę zabierać ze sobą na przykład do komunikacji miejskiej bądź innych miejsc publicznych. Bierzecie na własną odpowiedzialność.

Marta Kisiel to porządna literacko-językowa firma, która nawet w przypadku książki "przed korektą" pisze cudownie po polsku. Tego stylu nie da się podrobić ani skopiować, no ni hu-hu. Efekt pandy nie odbiega od standardów, a poprzeczkę stawia sobie autorka wysoko od samego początku.

Podsumowując, melduję, że pisarka w formie, gwarantuję świetną zabawę i zachęcam do lektury bardzo, a nawet bardziej.

Ocena: 6/6
©Bibliotecznie
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć