ebook Wielkie nadzieje
3.76 / 5.00 (liczba ocen: 561727) Ilość stron (szacowana): 508

Wielkie nadzieje
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 5.87
6.90 złpremium: 4.14 zł Lub 4.14 zł
9.99 złpremium: 5.99 zł Lub 5.99 zł
6.90 zł
6.90 zł Lub 6.21 zł
6.90 zł Lub 6.21 zł
5.87 zł
6.86 zł
6.90 zł
6.90 zł
7.49 zł
8.49 zł Lub 7.64 zł
8.49 zł
9.94 zł
9.99 zł
9.99 zł
10.40 zł
34.90 złpremium: 20.94 zł Lub 20.94 zł
25.02 zł
25.32 zł
25.48 zł
26.18 zł
26.23 zł
26.52 zł
29.79 zł Lub 26.81 zł
29.79 zł
29.79 zł Lub 26.81 zł
31.50 zł
34.90 zł
34.90 zł
Inne proponowane

Bohaterem powieści jest Pip, chłopiec wychowywany przez swoją siostrę i jej męża, kowala. Pewnego dnia malec spotyka ukrywającego się przestępcę, który uciekł z więzienia. Pip po kryjomu przynosi mężczyźnie jedzenie, wódkę i pilnik (wszystko ukradzione z domu swych opiekunów). Niedługo potem zbieg zostaje schwytany przez strażników. Nie będzie to jednak ostatnie ich spotkanie.

Mija kilka lat, Pip pracuje jako czeladnik u swojego szwagra, jest nieszczęśliwie zakochany w Estelli, pięknej dziewczynce, wychowywanej przez bogatą, zdziwaczałą starą pannę. Niespodziewanie otrzymuje od anonimowego darczyńcy ogromną sumę pieniędzy, które pozwalają mu na rozpoczęcie edukacji w Londynie. Pip zaczyna wstydzić się swojego pochodzenia i oddala się od rodziny. Szybko jednak traci majątek (którego postanowił się wcześniej zrzec) i zmuszony jest samodzielnie zarabiać na utrzymanie…

Wielkie nadzieje od Charles Dickens możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Kiedy mi mówisz, że mnie kochasz, to rozumiem ten wyraz, ale nic więcej, Wyraz ten nie budzi nic w mym sercu, nic we mnie nań nie odpowiada.
Nie nudź pytaniami, to nie dowiesz się kłamstw.
Kłamstwo zawsze jest kłamstwem. Jakkolwiek się rodzi, tak czy inaczej, nie powinno się rodzić w ogóle.
Życie składa się z takiego łańcucha złączonych ze sobą rozstań.
Bóg wie, że nie należy nigdy wstydzić się własnych łez. Są one jak deszcz obmywający pył, który zalega nasze stwardniałe serca.
Zobaczyć osobę, którą się kocha, choćby na krótko, jest już szczęściem.
Nie ma większego oszusta niż ten, kto oszukuje sam siebie.
Najlepsza książka Dickensa?

Wielkie nadzieje uważa się za najlepszą powieść Dickensa. Oczywiście nie dla każdego, bo to, czy książkę można określić mianem fascynującej czy nie, to kwestia bardzo indywidualna. Przecież i Oliwer Twist, i David Copperfield, i w jakiś sposób również Klub Pickwicka są powieściami wielkimi i genialnymi.
Jeśli by porównać Wielkie nadzieje do jednej z dickensowskich powieści, to na pierwszym miejscu wskazalibyśmy Davida Copperfielda. Obie książki skonstruowane są w ten sam sposób – opowieść snuta jest z perspektywy małego chłopca, następnie dojrzewającego chłopaka, aż w końcu dorosłego mężczyzny. Czy w tym właśnie leży siła Dickensa – w ukazywaniu niedoli ludzkiego losu, aż od początku jego istnienia? Oczywiście pojawiają się zawsze te tytułowe „nadzieje”, ale czy to wystarczy?
Pip mieszka z siostrą i jej mężem, kowalem Joe. Ich mieszkanie jest skromne, ale rządzone silną ręką siostry Pipa. Ta, wychowując chłopca od małego, nie zna imion miłości i czułości. Jest surowa, porywcza i nerwowa nie tylko w stosunku do Pipa. Ofiarą jej złości często zostaje też Joe, które żona nie raz mocną dłonią zdzieliła. Jednak mąż to zupełnie przeciwieństwo żony – jest czuły, delikatny, cichy i spokojny, przez co staje się wiernym towarzyszem Pipa. Wspólnie ostrzegają się w dniach, gdy pani domu ma wyjątkowo zgorzkniały humor, spędzają czas w kuźni oraz na wędrówkach. Joe nigdy nie miał wspanialszego przyjaciela nad Pipa, a Pip nad Joego.

Pewnego razu podczas samotnego spaceru na cmentarz Pip spotyka zbiegłego więźnia. Ten prosi go o pilnik, jedzenie i wódkę, a chłopiec ze strachu spełnia swą obietnicę. Od tego momentu aż do czasu ponownego złapania więźnia Pip żyje w nieustannych strachu przed więzieniem.

Życie chłopca zmienia się, gdy ten udaje się do bogatego domu pani Havisham – starszej kobiety, która od dnia swego niedoszłego ślubu nigdy już nie wyszła z domu na zewnątrz – do świata. Jej ślubny kołacz pozostawiony w mrocznym salonie zaszedł pleśnią i stał się pożywieniem dla larw i robaków. Pani Havisham zatapiała się w swym smutku w ciemnym pokoju, za pociechę mając jedynie Estellę – sierotę, którą wychowała jako owoc swojej zemsty. Dziewczynka stała się krnąbrną i zarozumiałą pięknością – wszak została stworzona do tego, żeby łamać serca. Pierwszą jej ofiarą ma zostać Pip.

Niewiele później do chłopca w końcu uśmiecha się szczęście – dowiaduje się, że ktoś bogaty i wysoko postawiony zamierza się nim zaopiekować i zaoferować mu dobrą przyszłość. Pip wyjeżdża do Londynu, odcina się od swojej rodziny, wstydząc się niskiego pochodzenia, szybko traci majątek, popada w długi. Próbuje też odkryć kto był jego darczyńcą…

Wielkie nadzieje to powieść, w której dużo się dzieje i nie sposób się nią znudzić. Wyraziści bohaterowie dodają akcji dynamiki i barw. Moją ulubioną postacią okazał się kowal Joe – dumny ze swojego zawodu, cichy, skromny, ale kochający, opiekuńczy i wyrozumiały.
To fantastyczna opowieść o tym, że od siebie samego uciec nie można – i jest to doskonale przedstawione nie tylko na przykładzie głównego bohatera Pipa.

Ocena: 5/6
©Jej Wysokość Literatura
Kilka lat temu postanowiłam sukcesywnie kupować i czytać wszystkie wznawiane po polsku powieści Charlesa Dickensa. Z perspektywy czasu ciężko mi wyjaśnić, czemu zdecydowałam się akurat na tego autora. Może chodziło o odpowiedni stosunek „klasyczności” jego dzieł do ich „sympatyczności”? Obecnie moje uczucie do nich jest chłodniejsze, a odbiór dodatkowo zaburza antypatia wobec autora i jego decyzji życiowych. Jednak wciąż czytam jego powieści, choćby tylko z racji ich olbrzymiego znaczenia dla światowej kultury, i oto moje szóste z nim spotkanie. Dotąd zdecydowanie najlepsze.

Wielkie nadzieje to jedna z kilku „opowieści o dojrzewaniu” w dorobku Dickensa. Tym razem śledzimy losy sieroty Pipa, wychowywanego przez swoją surową siostrą i dobrodusznego szwagra, kowala Joe. Poznajemy go w dniu, gdy pomaga zbiegłemu z galer skazańcowi. Człowiek ten zostaje wkrótce ponownie złapany, ale my pozostajemy przy młodym bohaterze. Kilka lat później zostaje on wybrany przez zamożną i ekscentryczną pannę Havisham na towarzysza zabaw jej pięknej, lecz okrutnej wychowanki, Estelli. Zauroczony nią chłopiec stawia sobie za cel zostanie dżentelmenem. Szansa urzeczywistnienia się jego wielkich nadziei pojawia się, gdy Pip dziedziczy w tajemniczych okolicznościach spory majątek.

W tym miejscu powinnam zaznaczyć, że zanim sięgnęłam po książkę, zdążyłam obejrzeć jej ekranizację z 2012. Znałam więc fabułę i zasadnicze zwroty akcji. Tym, co mnie zaskoczyło, była atmosfera książki. Jej zasadniczy urok opiera się na zderzeniu w idealnych proporcjach dwóch charakterystycznych cech twórczości autora: angielskiego, często absurdalnego humoru i olbrzymiego dramatyzmu. W różnych jego utworach pojawiają się one w różnym natężeniu i tak na przykład Klub Pickwicka to ostra humorystyczna satyra na brytyjskie społeczeństwo, a Opowieść o dwóch miastach - ciężkostrawny dla mnie melodramat, gdzie czarne charaktery bez mrugnięcia okiem tratują dzieci na ulicach. (Temu, jak dobrze Dickensowi udało się w tej powieści skondensować wszystkie cechy, które mają prawo współczesnego czytelnika irytować, poświęciłam osobny wpis).

Ale do brzegu: Dickens używa tych dwóch elementów, by w Wielkich nadziejach niespodziewanie ostro skrytykować różnice społeczne w XIX-wiecznej Anglii, a przede wszystkim wynikające z niej kompleksy, snobizm i zakłamanie. Już na początku powieści wyśmiewa „szanowanych obywateli” małego miasteczka: o panu Wopsle’u ciężko powiedzieć, czy jest klaunem, czy szaleńcem, natomiast pan Pumblechook od początku do końca pozostaje snobem i kłamcą. Krawiec kompletnie zmienia swój stosunek do Pipa, gdy dowiaduje się, że ten został zamożnym człowiekiem. Zresztą nawet kochany Joe uznaje za stosowne tytułować Pipa „panem”, aby okazać szacunek wobec jego… No właśnie: czego? Pipowi do tytułu dżentelmena wystarczy majątek i odrobina londyńskiego obycia. Jednak wraz z tym w jego życie wkrada się snobizm i poczucie wstydu z powodu własnego pochodzenia. Porzuca bliskich i uczciwy zawód, by żyć bez celu ze spadku, i z tej racji staje się godny poważania.

Towarzystwo „dżentelmenów” okazuje się bandą godnych pożałowania istot. Szanowany adwokat Jaggers to przekupujący świadków cyniczny oportunista, a jego podwładny zmuszony jest udawać, że jego życie kończy się na pracy, co przejawia się posiadaniem przez niego swoistych dwóch osobowości, które zmienia w drodze z i do domu. Natomiast panna Havisham – kobieta o tragicznych losach, niczym przeniesiona z powieści gotyckiej – okazuje się komiczna w swych dziwactwach, a wychowując Estellę w określony sposób, niszczy jej życie. Na przygarnięcie sieroty pozwolić sobie może zresztą tylko z dzięki posiadanym pieniądzom.

Ostateczny upadek ideałów Pipa następuje jednak w chwili odkrycia tożsamości dobroczyńcy – człowieka powszechnie skazanego na pogardę, a pochłoniętego obsesją podobną do ambicji protagonisty: stworzenia dżentelmena, którym sam nie mógł zostać.

Dickens pokazuje również nierozerwalny związek nędzy i przestępczości; brak szans na podniesienie się z kolan i bezwzględność wymiaru sprawiedliwości, który nie kłopotał się resocjalizacją. Otrzymujemy dwójkę oskarżonych o ciężkie zbrodnie ludzi, których żałujemy mimo świadomości ich win, bo widzimy, że ich czyny, a także cierpienia, związane są z dobrostanem innych.

Wszystko to ubrane jest w szaty smutnej i pięknej historii o rozczarowaniu młodzieńczymi ideałami. Tym razem nie otrzymamy spektakularnego i silnie kojarzącego się z Dickensem happy endu, wielkiego pojednania itd., tylko gorzką refleksję na temat znaczenia łutu szczęścia w życiu. A wszystko to napisane z wielkim rozmachem i "przy udziale" tłumu niezapomnianych bohaterów. Polecam.

Ocena: 6/6
©Między sklejonymi kartkami
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Bardzo ciekawa opowieść o splatających się ludzkich losach, o miłości i przyjaźni, o uczuciach, których wstydzimy się w naszych czasach.
    Co do wydania przez Virtualo. 46 rozdział jest całkowicie schrzaniony gramatycznie. Wydawca oszczędzał spację, dzięki czemu powstała niecodzienna kompozycja wielosłowów...

Warto zerknąć