ebook Rumunia. Albastru, ciorba i wino
3.75 / 5.00 (liczba ocen: 15)

Rumunia. Albastru, ciorba i wino
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 22.90
wciąż za drogo?
33.39 złpremium: 21.54 zł Lub 21.54 zł
22.90 zł
25.85 zł
26.92 zł Lub 24.23 zł
28.72 zł Lub 25.85 zł
20.82 zł
23.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

Jakie jest wasze pierwsze skojarzenie z Rumunią? Założylibyśmy się o butelkę czerwonego wina, że Drakula. 

Czy wiecie jednak, jakie bogactwo smaków, zapachów, dźwięków i obrazów skrywa ten malowniczy kraj pogranicza kultur?

W Rumunii jest bezkresne błękitne niebo, ale w kolorze albastru może być również nitka w tradycyjnym hafcie czy… nagrobek na Wesołym Cmentarzu. W swojskiej i smacznej kuchni królują różne rodzaje pożywnej zupy, a sama Rumunia jest jak ciorba, w której ciągle odkrywasz coś nowego – a to kleks śmietany, a to ostra papryczka. Tu nie ma jednego, podstawowego, uniwersalnego przepisu, ale każdy kolejny kęs zaskakuje niespodzianką. 

•Czy w Rumunii nadal kradnie się panny młode?

•Który światowej sławy projektant mody przywłaszczył sobie narodowy skarb, czyli rumuńską bluzkę?

•Gdzie przebiega najbardziej niesamowita droga, jaką widział Jeremy Clarkson?

Autorka snuje opowieść o rumuńskich tradycjach i współczesności, mierzy się ze stereotypami i zabawia anegdotami, których zawodowo ma pełne kieszenie. Mamy nadzieję, że jesteście gotowi, by spakować plecak i wyruszyć w podróż, która pozwoli rozsmakować się w tym kraju!

O e-booku Rumunia. Albastru, ciorba i wino blogerzy napisali:

W żadnym momencie lektury nie czuć przesytu ani chaos – wszystko do siebie pasuje idealnie, a opowieść snuta przez autorkę jest bardzo spójna. W zasadzie czytelnik nie dostrzega gdzie kończy się jeden temat, a zaczyna następny, płynie się przez tekst, dowiadując się nowych rzeczy, przeżywając przygody z autorką i czytając każdą kolejną stronę z narastającą potrzebą pojechania do Rumunii. - Diana Chmiel - Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi

Rumunia. Albastru, ciorba i wino od Agnieszka Krawczyk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Bardzo lubię serię podróżniczą Wydawnictwa Poznańskiego. Dzięki niej odwiedziłam już Szwecję (I cóż, że o Szwecji Natalii Kołaczek), Norwegię (Szczęśliwy jak łosoś. O Norwegii i Norwegach Anny Kurek), Wyspy Owcze (Farerskie kadry. Wyspy, gdzie owce mówią dobranoc Macieja Brencza), Bułgarię (Bułgaria. Złoto i rakija Magdaleny Genow), Finlandię (Finlandia. Sisu, sauna i salmiakki Aleksandry Michta-Juntunen), Hiszpanię (Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii Mikołaja Buczaka) i Szwajcarię (Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony Agnieszki Kamińskiej). I już nie mogę się doczekać przyszłych wyjazdów! Najnowsza książka w rodzinie zabrała mnie do Rumunii i to była jedna z lepszych książek w tej serii. Zakochałam się w tym kraju i bardzo żałuję, że w Rumunii byłam przed jej przeczytaniem!

Miałam wielką przyjemność i zaszczyt napisać kilka słów zachęcających do lektury – w książce znajdziecie taki fragment:

Uwielbiam książki, które odczarowują pewne tematy, łamią stereotypy, uczą i pokazują prawdę o jakimś kraju, choć oczywiście jest to tylko wycinek rzeczywistości. Autorka zabiera nas w niesamowitą podróż, odczarowuje nam ten przepiękny kraj. Od teraz Rumunia nie będzie nam się kojarzyła jedynie z Drakulą.

Agnieszka Krawczyk kocha Rumunię, ale nie jest to ślepa miłość. To, co najbardziej podoba mi się w tej książce to to, że nie jest to laurka wystawiona Rumunii i Rumunom, że nie jest to sam zachwyt i same superlatywy. Autorka pisze sporo o wadach, niedociągnięciach, minusach. Znajdziemy w niej taką prawdziwą miłość – w której kocha się nie za coś, a pomimo czegoś. Lubię trzeźwe spojrzenie w takich książkach, zawsze wtedy bardziej ufam autorowi i bardziej wierzę w to, co pisze.

Polacy o Rumunii myślą najczęściej stereotypowo. Oczywiście nie wszyscy i nie zawsze, ale często. No bo co odpowiecie na pytacie, co Wam się z Rumunią kojarzy? Drakula, prawda? Rumunia nawet w naszym języku jest niekoniecznie dobrze reprezentowana – używacie słowa rumunić w znaczeniu wyciągać coś od kogoś? Stereotypowo myślimy, że Rumun to Cygan, a przecież Rumuni i Romowie to dwie różne grupy etniczne. Agnieszka Krawczyk w swojej książce wyjaśnia dokładnie, jaka była historia rumuńskiego narodu, dlaczego mamy takie stereotypy i dlaczego jak najszybciej powinniśmy się ich pozbyć. Bardzo wiele możemy się z tej książki nauczyć – o Rumunii i Rumunach, ale też ogólnie o ludziach.

Bardzo podoba mi się też sposób jej napisania. Od razu wskakujemy do rumuńskiego świata, a autorka karmi nas pysznym jedzeniem, prowadzi po ulicach rumuńskich miast i zapoznaje z historią. Lubię książki, przy których podczas lektury czuję, że przenoszę się w jakieś miejsce. I Rumunia jest tak właśnie napisana. Może to jest spowodowane tym, że autorka jest przewodniczką i umie dobrze opowiadać – podczas lektury czułam się, jakbym tam była, chodziła po ulicach, jadła potrawy, obserwowała ludzi. Historia jest idealnie połączona ze współczesnymi przygodami autorki, a proporcje między różnymi zagadnieniami są bardzo wyważone – historia, kuchnia, ludzie, tradycje, kultura…

Czego więc możemy dowiedzieć się z książki? Na przykład tego, jak ugotować idealną ciorbę, jak wygląda rumuńska wieś, że Rumuni są zafascynowani kolorem błękitnym, a przed każdym domem stoi ławeczka. Ja się dowiedziałam, że źle wymawiałam (jak większość Polaków) nazwisko Ceaușescu (Czałczesku, a nie właściwie Czałszesku). Dowiemy się tego, że w Rumunii zaczęło się wszystko później – jej państwowość ustaliła się dopiero w XIV wieku, przeczytamy o tradycyjnym stroju ludowym, dowiemy się jakie znaczenie mają kolory w folklorze rumuńskim i w jaki sposób najwięksi projektanci mody ukradli wzory rumuńskie do swoich projektów. Są rozdziały oczywiście o Drakuli (dowiemy się też, co sami Rumuni o nim myślą), o mitologii ludowej o języku i przepyszne fragmenty o kuchni rumuńskiej. Jest też o tym, co ciekawego można znaleźć w rumuńskim mcdonaldzie, o komunistycznej przeszłości, o zakazie aborcji, o Wesołym Cmentarzu i sanktuarium niedźwiedzi.

Więc jak widzicie, jest tego sporo i Rumunia została przedstawiona z każdej możliwej strony. Ale w żadnym momencie lektury nie czuć przesytu ani chaos – wszystko do siebie pasuje idealnie, a opowieść snuta przez autorkę jest bardzo spójna. W zasadzie czytelnik nie dostrzega gdzie kończy się jeden temat, a zaczyna następny, płynie się przez tekst, dowiadując się nowych rzeczy, przeżywając przygody z autorką i czytając każdą kolejną stronę z narastającą potrzebą pojechania do Rumunii. Jednym słowem, misja wykonana – jest przekonana, że po lekturze tej książki nikt już nie pomyśli o Rumunii i Rumunach w sposób stereotypowy! Jestem też przekonana, że autorce udało się zarazić miłością i ciekawością niejedną czytelniczkę i niejednego czytelnika.

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć