ebook Klatka dla niewinnych
3.4 / 5.00 (liczba ocen: 648)

Klatka dla niewinnych
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 20.74
Audiobook - najniższa cena: 27.90
wciąż za drogo?
29.67 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
20.74 zł Lub 18.67 zł
22.90 zł
23.93 zł Lub 21.54 zł
23.90 złempikGO: 19.99 zł z Empik Go 19.99 zł
24.45 zł
24.88 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Czterdzieści trzy ciosy nożem. Tak pożegnała się z życiem Róża Englot. Obok otwartych ran na jej ciele sprawca pozostawił coś jeszcze – klucz. Gdy mąż kobiety, skazany za to brutalne zabójstwo, kończy odsiadywać wyrok, w warszawskiej kamienicy rozgrywa się kolejna tragedia. Z balkonu na siódmym piętrze w niewyjaśnionych okolicznościach wypada teściowa Englota. Kobieta ginie na miejscu. Szybko okazuje się, że do zdarzenia doszło podczas przepustki skazanego. Brakuje jednak niezbitych dowodów, które pozwoliłyby na postawienie mu zarzutów.

Hubert Meyer na prośbę prokurator Weroniki Rudy przyjeżdża do Warszawy, by jej pomóc w tej trudnej sprawie. Rudy uważa, że to zabójstwo na tle finansowym. Wiele jednak wskazuje na to, że rzecz jest bardziej skomplikowana, ma swój początek siedemnaście lat wcześniej i wiąże się z zaginionymi wtedy kobietami. Hubert jak zwykle działa po swojemu – szybko, niekonwencjonalnie, profesjonalnie. Ale tym razem sam ledwie ujdzie z życiem, a co więcej, stanie się jednym z głównych podejrzanych.

Co oznacza klucz pozostawiony na ciele Róży Englot jest wskazówką czy przestrogą? Czy Meyer dotarł za blisko prawdy? Czy zagroził komuś ważnemu? Kto jest sprzymierzeńcem, a kto wrogiem?

O e-booku Klatka dla niewinnych blogerzy napisali:

Klatka dla niewinnych to bez wątpienia inteligentny kryminał. Każdy jego wątek to przemyślana koncepcja fabularna. Doskonałe jej poprowadzenie to niezwykły talent tworzenia. Pani Katarzyno, dziękuję za kolejne emocje płynące z lektury. - Tomasz kosik - Czyt-NIK

Klatka dla niewinnych od Katarzyna Bonda możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Hubert Meyer nie zwalnia tempa. A Katarzyna Bonda ponownie serwuje nam kryminalne emocje najwyższych lotów. Autorka zapewniła sobie popularność oraz miłość wielu czytelników doskonałą serią z psychologiem śledczym w roli głównej.

Miłośników kryminałów nie trzeba specjalnie zachęcać i namawiać do sięgnięcia po piątą część z udziałem tego bohatera. Katarzyna Bonda stworzyła bohatera nie tyle co idealnego, lecz bezkompromisowego, który w swej pracy nie spocznie dopóki nie znajdzie odpowiedzi na kluczowe pytania.

Tym razem profiler na prośbę prokurator Weroniki Rudy zawita do Warszawy. Jego przyjazd do stolicy związany będzie z rozwikłaniem trudnej sprawy. Jednak znając Meyera możemy być pewni, że zrobi on wszystko, by sprawiedliwości stało się zadość.

Co takiego stało się, że Hunbert Meyer zawitał do Warszawy? Zacznijmy od początku. W 2013 roku dochodzi do morderstwa Róży Englot. Jedynym świadkiem zbrodni jest sześcioletni syn kobiety. Sprawcą jest jej mąż. I tutaj możemy pomyśleć, że skoro mamy sprawcę, to zagadkę mamy już rozwiązaną. Jednak na całe szczęście nic z tego.

Katarzyna Bonda nie pozwoliła, abyśmy tak szybko zakończyli tę czytelniczą ucztę bowiem dochodzi do kolejnej zbrodni. Tym razem z balkonu na siódmym piętrze wypada teściowa Englota. Do tragedii doszło podczas przepustki skazanego za zabójstwo sprzed ośmiu lat. Jednak nie ma niezbitych dowodów na to, że morderstwa dokonał ten sam mężczyzna.

Czy Hubert Meyer zdoła zdobyć dowody na winę podejrzanego? Pewne jest to, że jego upór i niekonwencjonalne metody pracy doprowadzą go do szczegółów sprawy sprzed siedemnastu lat, kiedy to miały miejsce zaginięcia kobiet.

Czytając Klatkę dla niewinnych w pełni zwiążemy się z tą historią. Autorka doskonale zawiązała kryminalną zagadkę, której intryga szyta jest grubymi nićmi. A jeśli o wiązania chodzi, to dzięki tej książce możemy zgłębić wiedzę na temat Shibari – sztuki erotycznego wiązania rodem z Japonii. Każdy sznurek kryminalnej intrygi sprawia, że nie oderwiemy się od lektury najnowszej książki Katarzyny Bondy, autorki, która nieustannie zasługuje na tytuł królowej polskiego kryminału.

Klatka dla niewinnych to bez wątpienia inteligentny kryminał. Każdy jego wątek to przemyślana koncepcja fabularna. Doskonałe jej poprowadzenie to niezwykły talent tworzenia. Pani Katarzyno dziękuję za kolejne emocje płynące z lektury Klatki dla niewinnych. Z nieskrywanym entuzjazmem czekam na następną porcję doznań podczas poznawania kolejnych spraw, których podejmie się Hubert Meyer – mój ulubiony bohater.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    A MATKA CZEKA W SAMOCHODZIE
    No nie da się tego czytać. Bardzo mi przykro.

    Przeczytałam kilka książek Katarzyny Bondy, zanim została królową kryminału, i nawet mi się podobały. Po „Pochłaniaczu” dałam sobie spokój. Zmęczyła mnie zupełnie niepotrzebna dla przebiegu akcji wielowątkowość tej historii i rozczarowało zakończenie wyjęte z kategorii science-fiction. Odpuściłam kolejne powieści z tej serii, odpuściłam z premedytacją eksperymenty pani Bondy z kryminalnymi romansami (nie tylko z powodu nawiązań do rzekomych romansów osobistych), ale przecież Hubert Meyer powrócił! Okazało się w ogóle, że powrócił w innej książce już pół roku temu, ale w zalewie nowości, jakoś to przegapiłam. Może więc dawna Katarzyna Bonda również powróciła? Płonne nadzieje.

    „Klatka dla niewinnych” rozpoczyna się prologiem. Fatalnie. Wieloletnie doświadczenie podpowiada od razu, że jeśli w prologu pada trup, to znaczy, że autor za wszelką cenę stara się przyciągnąć uwagę czytelnika, bo dalej przez długi czas nic się nie będzie działo. Doświadczenie dobrze podpowiada. W pierwszym rozdziale „dzieje się” bowiem coś takiego:

    Profiler Hubert Meyer przebiega pustą jezdnię w niedozwolonym miejscu. Z bramy wyjeżdża samochód, który zamiast spokojnie ominąć Meyera, bo jezdnia nadal jest puściutka, trąbi i zatrzymuje się na środku drogi. Kierowca wyskakuje z samochodu z okrzykiem: „Jak łazisz dziadu”. Szybko jednak traci impet, bo „dziad” okazuje się jego wykładowcą z uczelni. Kacper Dragan, obecnie funkcjonariusz więzienny, gorąco przeprasza profesora (wciąż na środku drogi) i zaczyna rozmowę. Przytomny Mayer sugeruje jednak, że środek jezdni to nie jest dobre miejsce na parkowanie samochodu, więc były student przestawia auto na chodnik. W samochodzie czeka jego matka.

    I teraz zaczyna się „akcja”, czyli ciągnący się przez kilkadziesiąt stron dialog. Student i profesor wiodą długą, półgodzinną dyskusję, w której przypominają sobie zajścia z przeszłości. Przywołują w tej opowieści tak wiele wydarzeń, które nic czytelnikowi nie mówią, i tak wiele nazwisk, których nie sposób zapamiętać, że właściwie nie wiadomo, o czym rozmawiają. Tak jakby autorka założyła, że czytelnik ma w pamięci książkę telefoniczną z nazwiskami postaci i streszczenie wszystkich wątków, które pojawiały się w tej serii. Oni gadają, a ja się denerwuję, bo matka czeka w samochodzie.

    Po dłuższym czasie do rozmowy na chodniku dołącza trzecia osoba – prokurator Weronika Rudy, która dorzuca do historii kolejne, liczne, współczesne wątki i nazwiska. Rozmowa znów trwa jakieś pół godziny. A matka czeka w samochodzie. A ja się martwię, że marznie, bo przecież zima, śnieg. Albo o zanieczyszczanie środowiska się martwię, jeśli silnik włączony.

    Pani prokurator odchodzi, a Meyer z Draganem wciąż gadają na ulicy, o różnych śledztwach, ale też o pierdołach. Poczujcie tego bluesa. Kilkadziesiąt stron tekstu, który jest jednym, wielkim, chaotycznym dialogiem, nieudolnie streszczającym to, co działo się wcześniej. Przez cały czas próbujecie się skupić, domyślić, o co będzie chodziło w tej historii i dochodzicie do wniosku, że nic a nic was to nie obchodzi. I jeszcze ta matka w samochodzie.

    Czytałam dalej tylko dlatego, żeby dowiedzieć się, czy matka nie zamarzła w tym aucie. Nie! Co za ulga. Mogę przerwać lekturę. Otóż syn łaskawie pozwolił jej w końcu wyjść, i przedstawił swojemu rozmówcy, co ten skwitował: „I od tego trzeba było zacząć, Klusku”.

    I od tego trzeba było zacząć, pani Katarzyno. Ale, co się stało, to się nie odstanie.

    Katarzyna Bonda napisała kiedyś podręcznik „Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania”. Latka lecą i skleroza ma prawo dopaść każdego, dlatego myślę, że to dobry pomysł, aby autorka zajrzała po latach do tego poradnika. Na pewno znajdzie się tam rozdział, jak budować napięcie, co to jest dramaturgia, albo do czego służą w powieści dialogi. To znaczy, tak mi się wydaje, bo przecież książki nie czytałam. I raczej nie przeczytam, bo gdybym nawet chciała kiedyś napisać kryminał, to jednak twórczość pani Bondy nie byłaby dla mnie wzorem do naśladowania.

Warto zerknąć