ebook Porzucona narzeczona
3.85 / 5.00 (liczba ocen: 251)

Porzucona narzeczona
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 18.81
wciąż za drogo?
30.69 złpremium: 19.80 zł Lub 19.80 zł
26.40 zł Lub 23.76 zł
33.00 zł
33.00 zł
33.00 zł Lub 29.70 zł
18.81 zł
23.45 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Nowa książka autorki znakomicie przyjętych powieści obyczajowych Czekałam na ciebie, Zaufaj mi jeszcze raz, Zdradzona oraz Utracona miłość.
Opowieść romantyczna z dużą dawką goryczy i tragicznych przeżyć po drodze. Czy tym razem będzie happy end?

Zuzanna w śnieżnobiałej sukni, z oczyma lśniącymi szczęściem, gotowa jest powiedzieć: tak i rozpocząć nowe życie u boku swego wybranka. Okazuje się jednak, że on ma nieco inne plany, z gatunku tych raczej niespodziewanych.
Zamiast przysięgi na dobre i na złe, Zuza dostaje SMS-owy komunikat: ślubu nie będzie. Jak za sprawą złej czarownicy radość dziewczyny zamienia się w upokorzenie, gorycz i smutek.
Na szczęście porzucona narzeczona ma u swego boku kochającą mamę i troje niezawodnych przyjaciół. Pocieszają, pokrzepiają, przypominają o powodach do zadowolenia.

Kto wie, może znajdą Zuzie prawdziwą miłość? Taką niezawodną, na dobre i na złe. Taką, która da jej oparcie w trudnych chwilach, bo te jeszcze się dla niej nie skończyły.
Wkrótce dziewczyna będzie gotowa przyznać, że porzucenie przed ołtarzem, było wyłącznie drobną niedogodnością.
Kto pomoże Zuzannie przetrwać prawdziwy sztorm? Nawrócony grzesznik, czy może ktoś inny?

O e-booku Porzucona narzeczona blogerzy napisali:

Podczas lektury tej książki odczuwamy emocjonalny rollercoaster. Choć czujemy potrzebę ochłonięcia od ich nadmiaru, to jednak chęć tego, aby jak najszybciej dowiedzieć się, jaki będzie koniec opowieści, jest tak duża, że nie sposób odłożyć książkę nawet na chwilę, zanim nie dotrzemy do jej ostatniego zdania. A i później, jeszcze długo nie możemy przestać o niej myśleć. - Agnieszka Kaniuk - Kocie czytanie

Porzucona narzeczona na długo zapadnie mi w pamięci. Ta książka przepełniona jest bólem i walką. Walka o każdy dzień i o każdy oddech. autorka nie cukruje. Pokazuje szarą, szpitalną rzeczywistość, walkę o godność i to jak traktuje się pacjentów w szpitalach i niestety nie jest to filmowa Leśna Góra. - Małgorzata Cichocka - Biblioteczka u Rudej

Porzucona narzeczona od Magdalena Krauze możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Od samego początku autorka wprowadza nas w ślubny nastrój. Jesteśmy świadkami jak trwają ostatnie przygotowania do ślubu Zuzanny, niestety panna młoda, już ubrana w piękną suknię, dostaje sms o treści: ślubu nie będzie. Jak możecie się domyśleć jest to bardzo trudny dzień dla Zuzy, jej rodziny i znajomych, którzy nie wiedzą co się stało i dlaczego tak późno przyszły pan młody zrezygnował... Na szczęście ma przy sobie wiernych przyjaciół i mamę, którzy są przy niej w każdej chwili, dobrej i złej.

Zuzanna nie wierzy, że jeszcze kiedyś będzie szczęśliwa. Nie ma pojęcia co dla niej szykuje los, a zmiana będzie diametralna. Więcej Wam nie napiszę, bo warto żebyście sami poznali tę historię.

Książka wyzwoliła we mnie ogrom emocji, ponieważ opisuje COŚ, z czym sama się zmierzyłam... Płakałam razem z Zuzą, przypominało mi się to co ja przeżyłam i schowałam w zamkniętej szufladce pamięci. Właśnie dlatego mogę napisać, że autorka idealnie wczuła się w sytuację bohaterki, nie wiem czy to jej własne doświadczenie czy dobry research, wielkie brawa za to! Aha - i nie chodzi o porzucenie przed ołtarzem.

Przyznam się wam szczerze, że to moja pierwsza książka tej autorki, choć pozostałe mam kupione i czekają na czytniku (pewnie przeczytam latem, wtedy zawsze mam przy sobie kindle). Podobał mi się styl pisania autorki, lekkość pióra oraz delikatność z jaką opisywała nawet trudne tematy. Świetnie wykreowani są bohaterowie, ci główni, a także postaci drugoplanowe. Nie ma w tej książce także zbędnych opisów, wszystko składa się w idealną całość.

Książka spodoba się fanom powieści obyczajowych, którzy lubią się wzruszyć. Idealna książka dla każdej kobiety, młodej i tej starszej, pokazująca, że mamy w sobie ogromną moc i siłę w każdej sytuacji, jakkolwiek nie byłaby trudna.

Osobiście uważam, że tytuł i okładka może trochę mylić i sugerować na romans, co nie jest prawdą. To bardzo emocjonalna słodko-gorzka powieść o życiu, takim jakie ono jest, o prawdziwej przyjaźni, o relacji z rodziną i miłości... A także o tym, że to los rozdaje karty, a my życia nie zaplanujemy od początku do końca...

Ocena: 5+/6
©Matka książkoholiczka
Żoną miałam być, miał być ślub i wesele też… – śpiewała kiedyś Monika Brodka. Tutaj ślubu zdecydowanie nie będzie!

Piękna biała suknia, makijaż, fryzura i ten blask, jaki towarzyszy każdej Pannie Młodej pryska w jednej chwili. Zuza na kilka godzin przed jedną z najważniejszych ceremonii w życiu otrzymuje od narzeczonego smsa, w którym ten informuje ją, że ślubu nie będzie. Możemy sobie jedynie wyobrazić, jaka rozpacz ogarnęła naszą bohaterkę. Tyle straconego czasu, pieniędzy i nerwów, a przede wszystkim uczucie, które w tym momencie przeobraża się z miłości w czystą nienawiść. Poczucie bezsilności i wracające jak bumerang pytanie „dlaczego” nie pomagają Zuzannie w zrozumieniu, co tak naprawdę się stało. Tym bardziej, że do tej pory widziała swój związek w różowych barwach, a narzeczonego stawiała na piedestale wychwalając go pod niebiosa.

Na szczęście z odsieczą nadciągają przyjaciele i mama, którzy nie pozwalają się totalnie załamać dziewczynie. Niestety, nie wszystkie słowa otuchy przynoszą taki skutek, jakiego można było się spodziewać. Na jaw wychodzi prawda, jaką jest fakt, że najbliżsi wcale nie przepadali za niedoszłym Panem Młodym, który robił na nich negatywne wrażenie. Zuzanna zaczyna zauważać jego wady, które do tej pory były przyćmione przez uczucie, jakie do niego żywiła. Niestety, to jednak nie do końca niweluje jej poczucie beznadziejności i wstydu przed zaproszonymi gośćmi.

Basia i Dominika – przyjaciółki porzuconej narzeczonej – stają na rzęsach, by poprawić Zuzie humor i otworzyć jej oczy na nowe, albo nawet i stare sprawy, których zaślepiona do tej pory nie zauważała. Czy jednak będzie potrafiła inaczej spojrzeć na Filipa – swojego najlepszego przyjaciela, który zawsze był tuż obok niej, a teraz daje z siebie wszystko, by pomóc bohaterce odbudować świat na nowo?

Gdy Zuzanna powoli wychodzi na prostą i podnosi się po – jakby nie patrzeć – stracie, los rzuca jej pod nogi kolejne wyzwanie. Okazuje się, że Kamil zostawił po sobie pewną pamiątkę, która już zawsze będzie o nim przypominała dziewczynie. W trudnych czasach, jakie ponownie nastały w jej życiu ukojenie znajduje w ramionach Filipa, który w każdej sytuacji staje za nią murem i najchętniej otoczyłby ją parasolem ochronnym. Niestety, życie nie jest bajką, a przed Zuzanną staje zadanie, które powinno dostarczyć mnóstwo radości, ale w efekcie będzie się wiązało z ogromnym strachem i bólem…

Czy koniec jednego, to początek drugiego? Jak długo trzeba czekać na to, by się odkochać i zapomnieć?

Magdalena Krauze w każdej ze swoich powieści przemyca trudny temat i mądrości życiowe. Nie inaczej jest tym razem. Autorka zabrała nas w świat dziewczyny, którą w zasadzie mogła być każda z nas w następstwie niewłaściwych wyborów. Jest to słodko-gorzka opowieść o życiu i losie, który nie dla każdego bywa łaskawy. Na szczęście z każdej sytuacji jest wyjście, a po każdej burzy wychodzi słońce. Czy jednak w tym przypadku właśnie tak będzie? A może autorka zrzuciła na końcu bombę, która wywoła w czytelniku chęć rzucenia powieścią o ścianę?

Magda stworzyła realnych bohaterów, których przedstawiła w bardzo ciekawy sposób nadając każdemu z nich inne cechy, które pozwalają na utożsamienie się czytelnika z nimi. Okrasiła swoją powieść śmiechem, ale również łzami, które pojawiają się niespodziewanie i udzielają się czytającemu.

Podobno jest tutaj fikcja literacka, ale w ogóle nie da się tego odczuć. Porzucona narzeczona to historia niezwykle realna, która mogła się wydarzyć w mieszkaniu obok. Jest przepełniona emocjami, pokazuje wartość prawdziwej przyjaźni oraz… różne odcienie miłości. Jedno jest pewne – po przeczytaniu jej będziecie chcieli więcej…

Ocena: 6/6
©Czytam w pociągu
Magdalena Krauze to autorka młodego pokolenia i jak mnie pamięć nie myli to miałam przyjemność przeczytać którąś z książek autorki i po lekturze Porzuconej narzeczonej wiem, że muszę nadrobić braki. Moja lista książek do przeczytania zdaje się nie mieć końca, bo co przeczytam jedną to do listy dopisuję pięć następnych. Też tak macie?

Dla najnowszej książki Porzuconej narzeczonej zarwałam noc i powiem, że było warto. To nie szkodzi, że dzisiaj jestem niewyspana i najchętniej podparłabym oczy widelcem, ale było warto, bo to nie jest zwykła obyczajówka, ale przepięknie opowiedziana historia o miłości i to nie tylko tej między dwojgiem ludzi, ale i o najważniejszej miłości tej matki do dziecka. Wzruszyła mnie tak historia i nie ukrywam, że kilka raz zdarzyło mi się otrzeć łzy, które płynęły nie wiadomo skąd. To też książka o sile kobiet, które pozornie kruche są w stanie znieść wiele, a może i jeszcze więcej.

Bohaterkę najnowszej powieści Magdaleny Krauze poznajemy w momencie, gdy szykuje się do najważniejszego dnia w swoim życiu, do ślubu. Goście się zjechali, suknia ubrana, makijaż gotowy i tylko pana młodego brak, bo odważył się na wysłanie sms-a, że nie zjawi się na ceremonii. Jesteście to w stanie sobie wyobrazić? Bo ja nie. Co się stało, że nie doszło do wymarzonego i zaplanowanego ślubu? Zuzanna czuje ból i upokorzenie, a przyszły mąż nawet nie raczy odebrać telefonu. Ot odpowiedzialny facet. Na szczęście Zuzanna ma przy sobie grono oddanych przyjaciół, którzy stają dosłownie na rzęsach, aby ukoić ból i upokorzenie zrozpaczonej dziewczyny.

Po przeczytaniu pierwszych stron Porzuconej narzeczonej myślałam, że trafiłam na romansidło, w którym wszystko jest przewidywalne i nic nie będzie w stanie mnie zaskoczyć. Cóż pomyliłam się i bardzo przepraszam Panią Magdalenę za takie bezpodstawne podejrzenie. jeśli myślicie, że porzucenie przed ołtarzem będzie największym nieszczęściem naszej bohaterki to jesteście w błędzie. Ja sama nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i przyznaję że z każdą kolejna stroną czytałam coraz bardziej zachłannie i chciałam jak najszybciej skończyć książkę, bo byłam niezmiernie ciekawa jak potoczą się losy bohaterów, a te nie będą łaskawe. Nie będzie sielsko i anielsko jak to w książkach obyczajowych bywa, ale na szczęście będzie happy end.
Niech Was nie zwiedzie słodka okładka, no Porzucona narzeczona na długo zapadnie mi w pamięci. Ta książka przepełniona jest bólem i walką. Walka o każdy dzień i o każdy oddech. Nie cukruje autorka. Pokazuje szarą szpitalną rzeczywistość, walkę o godność i to jak traktuje się pacjentów w szpitalach i niestety nie jest to filmowa Leśna Góra.

Zaskoczyła mnie ta książka. Nie spodziewałam się, że dostanę taką dawkę emocji, że będę podczas lektury musiała trzymać koło łóżka pudełko chusteczek.

Ocena: 5/6
©Biblioteczka u Rudej
Moje drogie czytelniczki, jeśli jesteście mężatkami, to mam nadzieję, że za chwilę pomogę Wam przenieść się we wspomnieniach, do mocno w to wierzę, jednego z najpiękniejszych dni w Waszym życiu. Chciałabym bowiem, abyście zamknęły na chwilę oczy i przypomniały sobie dzień waszego ślubu. Poczujcie na nowo wszystkie towarzyszące Wam wówczas silne emocje szczęścia, ekscytacji i wzruszenia. A nawet jeśli ten wyjątkowy dzień jest jeszcze przed Wami, to na pewno już nie raz większość z Was w marzeniach tworzyła swoje piękne wizje tego wyjątkowego momentu.

Każda z nas pragnie tego dnia czuć się piękna i wspaniała przede wszystkim dla tego jedynego mężczyzny, któremu chcemy przysiąc przed Bogiem dozgonną miłość i wspólne życie na dobre i na złe. To właśnie w jego oczach idąc przed ołtarz w pięknej sukni, chcemy dostrzec miłość, podziw, szczęście i być może nawet łzę ocieraną ukradkiem. Jeśli wszystko, co sobie wymarzyłyście, urzeczywistniło się, to możecie uznać się za prawdziwe szczęściary. Pewnie teraz niektóre z Was myślą sobie: ” co też ona pisze, jakie szczęściary, przecież to, że każdy ślub powinien tak wyglądać, jest oczywiste i tu nie powinno się tej kwestii rozpatrywać w takiej kategorii”. Otóż już za chwilę przekonacie się, że wręcz przeciwnie. Gdyż takie postrzeganie bywa w pełni uzasadnione, ponieważ niestety zdarza się i tak, że z perspektyw spełnienia małżeńskiego, które roztaczaliśmy, patrząc w przyszłość z osobą, z którą chcemy związać się na zawsze, zostają tylko zgliszcza, bowiem los zdaje się mieć je za nic.

Nie zdziwiłoby mnie, gdybyście czytając to, o czym do tej pory Wam napisałam, odniosły wrażenie, że zaraz opowiem Wam trudną historię swoich osobistych przeżyć. Nie martwcie się jednak, ponieważ owe refleksje nie są w żaden sposób oparte o moje własne doświadczenia życiowe, a zrodziły się po lekturze najnowszej książki Magdaleny Krauze” Porzucona narzeczona, o której chcę Wam kilka słów opowiedzieć.

Na kartach książki poznajemy losy Zuzanny, tytułowej porzuconej narzeczonej. Dziewczyna przeżywa na jawie, największy koszmar, jaki może przyśnić się przyszłej pannie młodej. W dniu, kiedy ma powiedzieć sakramentalne "TAK", zamiast kościelnych dzwonów i dźwięków Marsza Mendelssohna słyszy sygnał nadejścia wiadomości SMS, której treść niszczy jej świat. Tylko trzy i aż trzy słowa: "Ślubu nie będzie", których nadawcą jest ten, z którym Zuza pragnęła się zestarzeć niszczą jej świat. Kamil, bo to o nim mowa nie wyjaśnia nic więcej i zapada się pod ziemię. Nasza bohaterka natomiast zmuszona jest przełknąć gorycz bólu, rozczarowania i upokorzenia. Jak możecie się domyślić, kobietą targają sprzeczne emocje, a w jej myśli uporczywie dominuje pytanie: „Jak sobie poradzi w obliczu tego, co ją spotkało?” Szczęściem w nieszczęściu okazują się dla niej kochająca mama i trójka oddanych przyjaciół. To oni starają się pokazać przyjaciółce, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Założę się, że teraz zastanawiacie się, co może być dobrego w tak dramatycznym obrocie sytuacji. Ja jednak nic więcej nie zdradzę. Aby się tego dowiedzieć, musicie sami sięgnąć po książkę, do czego już teraz serdecznie Was zachęcam. Powiem Wam tylko tyle, że dopiero spojrzenie na nasze życie z dystansu, oczami innych może pokazać nam, jak bardzo miłość potrafi zaślepić.

Możecie mi wierzyć, że już poznając opisane na kartach książki do tego momentu wydarzenia, pomyślicie sobie, że autorka bardzo mocno doświadcza swoją bohaterkę. Jednak to, co dzieje się w jej życiu później, bardzo szybko uświadomi Wam, że wszystko, co przeżyła dotychczas Zuzanna, jest niczym w porównaniu do tego, co jeszcze ją czeka. Nie wie bowiem jeszcze, że życie po raz kolejny pokaże jej, jak mocno nieprzewidywalne i zaskakujące potrafi być. Co więcej, nie będzie jej szczędzić cierpienia i zada największy cios, jaki może stać się udziałem kobiety. Oczywiście nie mogę zdradzić zbyt wiele, ale uwierzcie mi, każda kobieta modli się, aby nigdy nie przeżywać niczego podobnego. Tym razem poczuje dojmujący strach, nie o siebie, a o to, co kocha najbardziej. Najgorsza jest ta niepewność jutra. Zuza jeszcze raz będzie musiała znaleźć w sobie siłę, aby się nie poddać i nie stracić nadziei. Jak nikt inny zasługuje na to, aby wreszcie być szczęśliwą, ale to szczęście nie będzie jej podane na tacy. Będzie musiała o nie zawalczyć. Czy wyjdzie z tej walki zwycięsko, musicie już sprawdzić sami?

Porzucona narzeczona to wzruszająca i życiowa historia, która trafi wprost do serca każdego, kto zdecyduje się ją przeczytać. Jak miało to miejsce w przypadku wszystkich poprzednich książek Magdaleny Krauze, fabuła tego tytułu również odzwierciedla realia prawdziwego życia, które może dziać się gdzieś obok nas, a nawet, co trzeba powiedzieć sobie wprost, niestety może być częścią życia nas samych, czego naprawdę nikomu nie życzę.

To wszystko sprawia, że podczas lektury książki odczuwamy emocjonalny rollercoaster. Choć czujemy potrzebę ochłonięcia od ich nadmiaru, to jednak chęć tego, aby jak najszybciej dowiedzieć się, jaki będzie koniec opowieści, którą przygotowała dla swoich czytelników autorka, jest tak duża, że nie sposób odłożyć książkę nawet na chwilę, zanim nie dotrzemy do jej ostatniego zdania. A i później, jeszcze długo nie możemy przestać o niej myśleć.

Nie obawiajcie się jednak, że poprzez trudne perypetie Zuzanny poczujecie się w jakikolwiek sposób przytłoczone. Nic podobnego nie będzie miało miejsca, ponieważ Pani Magdalena ma niezwykłą umiejętność równoważenia ciężkich emocji, genialną dawką humoru. Ja sama na zmianę śmiałam się i płakałam.

Jednak to jeszcze nie wszystkie mocne strony tej powieści, bowiem czym byłby nawet najbardziej trafiony pomysł na fabułę książki, gdyby nie została ona wzbogacona o dopracowane kreacje postaci jej bohaterów. A ci są tutaj bardzo wyraziści, ale jednocześnie zupełnie od siebie różni. Dzięki temu z łatwością możemy ich rozróżnić i wyrobić sobie o nich własne zdanie. Jedni wzbudzają naszą sympatię i trzymamy za nich kciuki, innych mamy ochotę udusić. Nie zmienia to jednak faktu, że wszyscy oni są tacy, jak my. Mają swoje marzenia i pragnienia. Podobnie, jak każdy z nas popełniają błędy, przeżywają swoje smutki i radości. A przede wszystkim chcą kochać i być kochani. Pragną po prostu być szczęśliwi.

Gdybym miała w jednym zdaniu spróbować określić, co w tej książce chciała przekazać i uświadomić swoim czytelniczkom Magdalena Krauze bez wahania powiedziałaby, że według mnie, autorka chciała nam przypomnieć, jak wielka siła tkwi w nas kobietach. Jak wiele jesteśmy w stanie znieść, nawet kiedy same myślimy, że już nie damy rady udźwignąć tego, co nas dotyka. To również obraz siły kobiecej przyjaźni. Tylko prawdziwa przyjaciółka kocha nas najbardziej na świecie, ale jednocześnie jest szczera do bólu. Tylko taka przyjaźń wskaże nam drogę do prawdziwego szczęścia, kiedy my nie będziemy umieć go dostrzec.

Cóż mogę napisać więcej. Przeczytajcie tę książkę, jest naprawdę świetna. Ja jestem nią oczarowana. Chciałabym jeszcze tak wiele Wam o niej napisać, ale chcę, abyście sami poznali jej wyjątkowość.

Ocena: 6/6
©Kocie czytanie
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć