ebook Chwała meksykańskim zakonnicom
4.3 / 5.00 (liczba ocen: 42)

Chwała meksykańskim zakonnicom
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 23.68
wciąż za drogo?
29.76 złpremium: 19.20 zł Lub 19.20 zł
24.64 zł Lub 22.18 zł
32.00 zł Lub 28.80 zł
23.68 zł 20% rabatu
24.62 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)

Powieść o zmianach i wyborach, odwadze bycia sobą i nienazwanym „czymś więcej”. Urocza i dowcipna. Uciekająca panna młoda chroni się pod skrzydłami swojej przyjaciółki. By odciąć się od życiowego kataklizmu, udaje się na kilka dni do domu rodzinnego. Podczas sprzątania strychu znajduje walizki babci Zofii – słynnej krakowskiej krawcowej. W jednej z nich odkrywa pomysł na swoje nowe życie...

Kochająca planowanie i rutynę Emilia Starska wsiada do życiowego rollercoastera. Po przeczytaniu listu od zmarłej mamy dochodzi do wniosku, że nie może wyjść za Dawida. Jej narzeczony to jednocześnie syn właścicieli wielkiej firmy odzieżowej, w której na stanowisku kierowniczym pracuje także Emilia. Dziewczyna zmyka z własnego ślubu, traci pracę i wyjeżdża, by dowiedzieć się, kogo i co kocha najbardziej…

O e-booku Chwała meksykańskim zakonnicom blogerzy napisali:

Chwała meksykańskim zakonnicom to opowieść lekka, urocza, dowcipna, pełna nadziei powieść o poszukiwaniu własnej drogi życiowej. Autorka posiada świetne poczucie humoru, jej riposty są idealne, takie aby czytelnik się zrelaksował. Bardzo podobały mi się Dobre Rady Cioci, idealne do zastosowania na co dzień. - Katarzyna Czarnecka-Kuc - Matka książkoholiczka

Jestem osobiście pozytywnie zaskoczona jakością tej historii oraz tym, jak mocno się z nią zżyłam. Wydaje mi się również, że Chwała meksykańskim zakonnicom! to jedna z tych powieści, do których będę wracać w przyszłości. Jeżeli kochacie literaturę obyczajową, to ta pozycja powinna znaleźć się na Waszej najbliższej liście zakupowej koniecznie. - Natalia Świętonowska - Inthefuturelondon

To książka bardzo lekka w odbiorze, ale przy tym absolutnie nie jest płytka ani banalna. Pełno w niej humoru w najlepszym, pozbawionym wulgarności wydaniu, ale nie brakuje też refleksji i zachęty do zajrzenia w głąb siebie. Idealna na poprawę humoru, na spokojny wieczór, do czytania na plaży czy w zaśnieżonym górskim schronisku, do pochłonięcia naraz lub powolnego delektowania się lekturą. - Alina Z. - Tea Books Lover

Chwała meksykańskim zakonnicom od Barbara Kwinta możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Co jakiś czas pojawiają się na rynku wydawniczym książki, reklamowane jako balsam dla duszy i lek na całe zło tego świata. Podchodzę do takich tytułów z pewną dozą dystansu, bo wolę nie nastawiać się na rewelację, żeby uniknąć ewentualnych rozczarowań. W przypadku debiutanckiej powieści Barbary Kwinty, o intrygującym tytule: "Chwała meksykańskim zakonnicom", bynajmniej nie poczułam się rozczarowana, a wręcz przeciwnie - całkowicie oczarowana. Dawno już nie czytałam książki, która wywołałaby we mnie tyle pozytywnych emocji i pozostawiła na twarzy pełen rozczulenia uśmiech. Poniżej przedstawiam 5 powodów, dla których warto po nią sięgnąć.

1. Uniwersalna na swój sposób fabuła

Każdy z nas prędzej czy później staje na życiowym zakręcie, kiedy musi zdecydować, jak widzi swoją dalszą drogę i w którą stronę powinien iść. W takiej właśnie sytuacji jest główna bohaterka - Emilia Karska, która po przeczytaniu listu od swojej zmarłej matki ucieka z własnego ślubu, równocześnie paląc za sobą most prowadzący do dalszej świetlanej kariery w odzieżowej korporacji, należącej do rodziców jej narzeczonego. Dziewczyna musi odnaleźć dla siebie nową drogę i nieoczekiwanie znajduje ją na strychu rodzinnego domu - zawartość znalezionych tam walizek po jej babci, słynnej krawcowej, inspiruje Emilię do założenia firmy szyjącej żakiety. Sam dobry pomysł jednak nie wystarczy, żeby osiągnąć sukces - potrzeba też mnóstwa pracy, odrobiny szczęścia i całej masy wsparcia od najbliższych. A skoro już o nich mowa…

2. Bohaterowie są cudowni!

Do Emilii jeszcze wrócę, ale najpierw chcę pozachwycać się bohaterami drugoplanowymi, przede wszystkim Lien - pochodzącą z Wietnamu przyjaciółką Emilii, która, chociaż jest od niej młodsza, czasem trochę zastępuje jej matkę. Każdy powinien mieć koło siebie taką Lien, służącą dobrą radą, wietnamskim bulionem czy imbirowym naparem, ale i potrafiącą w razie czego ostro powiedzieć co myśli i trzasnąć drzwiami. Ujęła mnie też relacja Emilii z ojcem - kochającym swój zabytkowy samochód introwertykiem, okazującym córce uczucia w formie twarogu z rzodkiewką. Samą Emilię pokochałam od pierwszych stron, za jej poczucie humoru, pasję, wewnętrzne ciepło i siłę, z jaką stawia czoło przeciwnościom, choć czasem trochę za szybko się poddaje. We wszystkim co robi jest jednak wierna sobie, swoim przekonaniom i uczuciom, chociaż czasem oznacza to pozostawienie za sobą twardego gruntu i metaforyczny skok na główkę do basenu, w którym niekoniecznie jest woda.

3. Przeuroczy wątek romantyczny

W poprzednim punkcie pominęłam jedną ważną postać, a mianowicie: Artura, właściciela wynajmowanego przez Emilię mieszkania, który wkrótce zostaje jej przyjacielem, a powietrze między jego warsztatem stolarskim a sąsiadującą z nim pracownią Emilii staje się aż gęste od feromonów. Nie ma tu jednak żadnej nachalnej erotyki, szybkiego romansu ani insta-love, tylko słodkie jak gorąca czekolada, powoli rozwijające się między bohaterami uczucie, choć niepozbawione przeszkód. W zalewie powieści, gdzie bohaterowie po pierwszej randce lądują w łóżku, historia Emilii i Artura lśni jak diament i wywołuje w sercu ciepłe, pluszowe uczucia - przez większość czasu, bo zdarzało się też, że byłam aż zła na bohaterkę i miałam ochotę jej powiedzieć, że jeśli ona nie chce Artura, to ja chętnie wezmę. Mam nadzieję, że nie czyta tego mój mąż :

4. Pasja autorki przelana na papier

Z informacji o autorce zamieszczonych z tyłu okładki, dowiadujemy się, że od dziecka ma do czynienia z krawiectwem i jest jej ono bardzo bliskie - wyraźnie widać to również w tekście jej debiutanckiej powieści. Kwinta przepięknie opisała ten zawód, nie jako coś wymierającego, skazanego na zagładę w świecie ubrań z sieciówek, ale wręcz formę sztuki, wymagającą talentu, umiejętności i miłości do tego, co się robi. Sama szyć nie lubię i nie umiem (niech za komentarz posłuży tutaj fakt, że kiedy lata temu uszyłam dla koleżanki misia, nazwała go Frankie - od Frankenstein…), ale zachwyciło mnie, jak wspaniale można o szyciu pisać. A propos...

5. To po prostu świetnie napisana powieść

Chociaż tą powieścią Barbara Kwinta dopiero przeciera szlaki na polu beletrystyki, od lat zajmuje się pisaniem i niezaprzeczalnie zna się na swojej pracy. Chwała meksykańskim zakonnicom to książka bardzo lekka w odbiorze, ale przy tym absolutnie nie jest płytka ani banalna. Pełno w niej humoru w najlepszym, pozbawionym wulgarności wydaniu, ale nie brakuje też refleksji i zachęty do zajrzenia w głąb siebie. Opisy są tak plastyczne, że czytając można niemalże poczuć smak racuchów prosto z patelni, świeży zapach struganego drewna, miękką fakturę tkaniny pod palcami, czy usłyszeć turkot maszyny do szycia. To idealna powieść na poprawę humoru, na spokojny wieczór w domu, do czytania na plaży czy w zaśnieżonym górskim schronisku, do pochłonięcia naraz lub powolnego delektowania się lekturą - po prostu dobra na wszystko! Mam nadzieję, że zachęciłam was choć trochę i sami przekonacie się, jak cudowną historię kryje ta słoneczna, minimalistyczna, a jednak wiele mówiąca o treści okładka.

Ocena: 5+/6
©Tea Books Lover
Kiedy dostałam do ręki powieść Barbary Kwinty, pierwszą rzeczą, jaką się zachwyciłam, był tytuł. Niecodzienny, oryginalny i zdecydowanie przyciągający uwagę. Zaczęłam się wówczas zastanawiać, co za historia będzie kryć się na stronach tej książki - w końcu było mi dane to sprawdzić. Dlatego też dzisiaj opowiem Wam kilka słów na temat tej pozycji i moich odczuć względem niej.

Na kartach swojej powieści Barbara Kwinta przedstawia historię Emilii Starskiej, kobiety uzależnionej od planowania i nade wszystko kochającej rutynę. W dzień swojego ślubu czyta ona list od swojej zmarłej matki – no i staje się on punktem zapalnym. Emilia postanawia zerwać zaręczyny (tak, w dzień swojego ślubu - a co, nie można?), a w następstwie traci pracę, przychylność swoich byłych pracodawców i postanawia wyjechać, by odnaleźć rzecz, którą pokocha najbardziej. Chroni się więc pod skrzydłami swojej przyjaciółki Lien. Kiedy udaje się do domu rodzinnego, tam odnajduje walizki swojej zmarłej babci. Stają się one jej znakiem, którego tak szukała. Pora na życiowe zmiany.

Pozwólcie, że wyjątkowo dziś zacznę od wydania tej książki. Uważam, że jest ono prześliczne, dopracowane w każdym mniejszym szczególe, a ten kolor zdecydowanie przyciąga uwagę potencjalnego czytelnika. O tym, że jest to też jeden z moich ulubionych kolorów, też wspomnę, chociaż tutaj może to brzmieć już całkiem nieobiektywnie. No ale cóż poradzić? Okładka kojarzy się również z ciepłymi dniami (choć akcja w dużej mierze rozgrywa się w trakcie jesieni).

Główna bohaterka, Emilia, całkowicie przypadła mi do gustu. Jest to postać z charakterem, mająca swoje dziwactwa i różne wymyślne przyzwyczajenia, ale przy tym ma tyle uroku w sobie... Myślę, że może mieć ona wiele wspólnego z większością czytelniczek – w końcu życiowe zagubienie dopada nas na różnych obranych drogach i nic w tym dziwnego. Ja poczułam się przez tę postać również zmotywowana lub też bardziej: zainspirowana. Skoro Emilii udało się odnaleźć coś, co sprawia jej ogromną radość i co chciałaby robić w życiu, to przecież mnie w końcu również to spotka, prawda?

Lien – to jedno imię powinno wystarczyć. Autorka wykonała świetną robotę, jeśli chodzi o tę bohaterkę i wprowadzenie jej do fabuły. Jest to najlepsza przyjaciółka Emilii, a przy tym kobieta, którą chciałoby się mieć w prawdziwym życiu. Urocza, ciepła, niezwykle troskliwa i dbająca o nasze zdrowie – nie tylko to psychiczne. Takiej przyjaciółki, jaką jest właśnie Lien, życzę każdej kobiecie.

Głównym wątkiem poruszonym w tej powieści jest owo poszukiwanie samego siebie i odkrywanie swoich prawdziwych marzeń. Z pozoru może wydawać się to kolejną powieścią obyczajową tak naprawdę o niczym, ot kolejna zagubiona kobieta poszukuje swojego “ja”. No tak... można tak założyć. Warto jednak podkreślić, że autorka opisała to wszystko w sposób niezwykle wciągający, ciekawy i po prostu bardzo dobry. Jestem osobiście pozytywnie zaskoczona jakością tej historii oraz tym, jak mocno się z nią zżyłam. Wydaje mi się również, że Chwała meksykańskim zakonnicom! to jedna z tych powieści, do których będę wracać w przyszłości.

Jeżeli kochacie literaturę obyczajową, to ta pozycja powinna znaleźć się na Waszej najbliższej liście zakupowej koniecznie. Być może, tak samo, jak ja, zakochacie się w historii Emilii i piórze Barbary Kwinty.

Ocena: 6/6
©Inthefuturelondon
Bardzo lubię odkrywać nowych polskich autorów. Barbara Kwinta to nazwisko, które muszę zapamiętać. Zapraszam na nowy wpis.

Emilia Starska, za sprawą listu zmarłej mamy, dochodzi do wniosku, że nie chce wyjść za Dawida. Dosłownie w ostatniej chwili rezygnuje i od tego momentu zmienia się jej całe życie. Musi szukać nowej pracy, mieszkania, ale przede wszystkim nie ma pomysłu na dalsze życie. Uciekająca panna młoda udaje się do rodzinnego domu, gdzie na strychu znajduje walizki babci Zofii - słynnej krakowskiej krawcowej. W tym momencie Emilia wpada na pewien pomysł, który realizuje. Czeka ją wiele radości, ale też porażek, jak to w życiu. Jak potoczą się losy Emilki?

Jaki to świetny debiut: ciekawa, życiowa, nieprzerysowana i ciepła historia, taka... wciągająca. Autorka sprytnie wplotła temat krawiectwa, co dla mniej jest totalnie czarną magią. Od pierwszych zdań polubiłam główną bohaterkę, jej autentyczność, charakter, czuję, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić. Świetnie wykreowana postać, która zdobywa serce czytelnika.

Podsumowując: lekka, urocza, dowcipna, pełna nadziei powieść o poszukiwaniu własnej drogi życiowej. Autorka posiada świetne poczucie humoru, jej riposty są idealne, żeby czytelnik się zrelaksował. Bardzo podobały mi się Dobre Rady Cioci, idealne do zastosowania na co dzień.

Co ważne - zupełnie nie czuć, że jest to debiut. Wszystko zgadza się z sobą w najdrobniejszych szczegółach, a historia opisana jest aż na ponad 400 stronach! Jest to książka, która niesie w sobie wiele pozytywnej energii, której tak nam potrzeba w obecnych czasach.

A skąd taki tytuł? Nie zdradzę, po prostu... przeczytaj!

Ocena: 5/6
©Matka książkoholiczka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć