ebook Nikt nie musi wiedzieć
3.18 / 5.00 (liczba ocen: 537)

Nikt nie musi wiedzieć
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 20.74
Audiobook - najniższa cena: 27.93
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK WTK
EMPIK#EMPIK WTK
29.67 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
-18% 20.74 zł Lub 18.67 zł
23.93 zł Lub 21.54 zł
31.90 zł
20.42 zł
20.74 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Na tę książkę czekają wszyscy fani Katarzyny Bondy! Najpopularniejsza polska autorka powieści kryminalnych, po niemal 10 latach przerwy, prezentuje kolejną część uwielbianej przez czytelników (i wyczekiwanej!) serii z psychologiem śledczym – Hubertem Meyerem.

Nie spełniły jego fantazji. Zapłaciły krwią.

To będzie najtrudniejsze śledztwo w całej karierze Meyera.

Tylko on, telewizor i bateria tequili. Tak Hubert Meyer postanawia spędzić swój trzynastodniowy urlop. Ten plan się jednak nie powiedzie. Nieznajoma kobieta zaczyna nękać go dziwnymi esemesami, a wkrótce potem niezapowiedzianą wizytę składają mu zaprzyjaźnieni policjanci razem z prokurator Weroniką Rudy. Pół roku wcześniej jeden z funkcjonariuszy zastrzelił Japę, niebezpiecznego gangstera. Żeby ocalić policjanta przed grożącą mu karą, Meyer ma sporządzić ekspertyzę która, skieruje śledztwo na lewe tory. Śmierć Japy zostałaby wtedy uznana za gangsterskie porachunki. Potrzebna jest jednak „przykrywka”, zastępcza sprawa, nad którą śledczy będą oficjalnie pracować.

Wybór pada na morderstwo w Mosznej, gdzie na drodze prowadzącej do zamku porzucono zmasakrowane ciało młodego chłopaka. Kiedy Meyer i Rudy próbują odkryć tożsamość sprawcy, ten dokonuje kolejnych zbrodni. Śledczy przesłuchują kolejnych świadków. Trop wciąż się urywa. Za murami starego zamku aż buzuje od konfliktów. To będzie najtrudniejsze i najbardziej ryzykowne śledztwo w całej karierze Meyera.

O e-booku Nikt nie musi wiedzieć blogerzy napisali:

Bonda ciekawie prowadzi wątki, z których każdy intryguje, potęgując naszą chęć towarzyszenia Hubertowi w jego najtrudniejszej jak dotąd sprawie w jego karierze. Autorka zgrabnie operuje każdym wątkiem, sprawiając, że nasz czytelniczy umysł pracuje na wysokich obrotach. - Tomasz Kosik - Czyt-NIK

Zawarta w książce wielowątkowość początkowo może czytelnika zdezorientować, jednakże, gdy pozna się całość, wszystko wskakuje na swoje miejsce. Poczytuje to jaki duży plus, nic tu nie jest oczywiste. Jeżeli lubicie zagłębiać się w umysł sprawcy i macie ochotę na niebanalną opowieść z licznymi tajemnicami, które ujrzą światło dzienne, to absolutnie lektura dla Was. - Magdalena Fraszczak vel Jószczak - Książka w autobusie 

Nikt nie musi wiedzieć od Katarzyna Bonda możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Nie spełniły jego fantazji. Zapłaciły krwią.

To będzie najtrudniejsze śledztwo w całej karierze Meyera.
Tylko on, telewizor i bateria tequili. Tak Hubert Meyer postanawia spędzić swój trzynastodniowy urlop. Ten plan się jednak nie powiedzie. Nieznajoma kobieta zaczyna nękać go dziwnymi esemesami, a wkrótce potem niezapowiedzianą wizytę składają mu zaprzyjaźnieni policjanci razem z prokurator Weroniką Rudy. Pół roku wcześniej jeden z funkcjonariuszy zastrzelił Japę, niebezpiecznego gangstera. Żeby ocalić policjanta przed grożącą mu karą, Meyer ma sporządzić ekspertyzę która, skieruje śledztwo na lewe tory. Śmierć Japy zostałaby wtedy uznana za gangsterskie porachunki. Potrzebna jest jednak „przykrywka”, zastępcza sprawa, nad którą śledczy będą oficjalnie pracować.
Wybór pada na morderstwo w Mosznej, gdzie na drodze prowadzącej do zamku porzucono zmasakrowane ciało młodego chłopaka. Kiedy Meyer i Rudy próbują odkryć tożsamość sprawcy, ten dokonuje kolejnych zbrodni. Śledczy przesłuchują kolejnych świadków. Trop wciąż się urywa. Za murami starego zamku aż buzuje od konfliktów. To będzie najtrudniejsze i najbardziej ryzykowne śledztwo w całej karierze Meyera.

Moje pierwsze spotkanie z autorką. Byłam ogromnie ciekawa tego, co tak wszyscy wychwalają. Nie miałam pojęcia na czym ten fenomen polega. Naprawdę się cieszyłam, gdy miałam okazję sięgnąć po tę lekturę. I gdy zaczęłam, nie wiedziałam, czy to kwestia tego, że mam dużo pracy i mało czasu czy po prostu lektura jest nijaka, a może to mi nie chce się czytać? Niemniej jednak, gdy dotrwałam do samego końca, do ostatniej kropki, doszłam do wniosku, że... nie było szału, nie zrobiła na mnie wrażenia i nie zaciekawiła mnie, więc dlatego szło mi opornie... Rozmawiałam z jedną z dziewczyn, która czytała poprzednie książki autorki i też przyznała, że ta część była nudna. Najwidoczniej miałam pecha. I niestety, zraziłam się i nie czuję pociągu do pozostałych lektur pisarki... Zresztą jest ich sporo, są one grubaskami, a ja mam tak wiele innych lektur, które chciałabym przeczytać, że sobie daruję.

Bohaterowie wydali mi się tacy bezosobowi, wszyscy na jedno kopyto, identyczni. Bez charakteru, bez wyrazu. Płascy i nijacy. W ogóle nie przywiązałam się do nich ani nie czułam się zainteresowana ich losami. Wszystko zresztą tak było przeciągane, te opisy, przyznam szczerze, nudziły mnie i irytowały. Nie miałam w tej książce powodu, by być zaintrygowaną i żeby doczytać ją do samego końca. Ale obiecałam sobie, że doczytam i ocenię. Więc się wymęczyłam.

Tak, męczyłam i tylko tęsknym spojrzeniem zerkałam w stronę stosu, który przez tą książkę, niebezpiecznie się powiększył. Dość długo zajęło mi przeczytanie jej, a za każdym razem potrafiłam znaleźć wymówkę i coś innego zrobić, niż ją czytać, niestety. Żadnej akcji, niespodziewanych zwrotów akcji - nic totalnie.

Nie wiem, co jeszcze mogłabym Wam napisać o tej książce. Nie podobała mi się, męczyłam się z nią okropnie i teraz już wiem, że jakoś nie będę zerkać w stronę książek autorki, ze względu na tę nudę, której będę się bać. Poza tym, jest całe szczęście całe grono innych autorów, których książki są świetne. Czy zdecydujecie się na lekturę, to już Wasza decyzja. Ja niestety nie polecam.

Ocena: 2+/6
©Tylko magia słowa
O książkach Pani Katarzyny słyszałam wiele i to same pozytywne opinie. Aż wstyd mi się trochę przyznać, że do tej pory nie miałam przyjemności żadnej poznać. Teraz już wiem, że koniecznie muszę je nadrobić w wolnej chwili. Dawno moje szare komórki tak się nie przegrzały, wciągając się w tę misterną intrygę.

Co prawda Nikt nie musi wiedzieć jest już czwartym tomem o perypetiach genialnego psychologa śledczego – Huberta Meyera, to jednak w niczym mi to nie przeszkadzało i odnalazłam się bezbłędnie. Spotykamy naszego psychologa, gdy rozpoczyna swój zaplanowany urlop. Niestety upragniony odpoczynek nie jest mu dany. Dawni przyjaciele zwracają się do niego z nietypową prośbą, która może stanowić dla Meyera nie lada wyzwanie. Ma bowiem „pomóc” w ocaleniu swojego kolegi. Czy Hubert podejmie się tego zadania? Co z tym wszystkim ma wspólnego tajemnicze morderstwo na zamku w Mosznej? Kim jest Bożena i dlaczego po tylu latach pragnie się z nim spotkać?

Uwielbiam kryminały, chociaż ostatnio rzadziej po nie sięgam. Dlatego też z prawdziwą przyjemnością zatraciłam się w tej lekturze. Jakie to było odświeżające, ach te misterne intrygi. Postać Huberta bardzo polubiłam, to dojrzały i twardo stąpający po ziemi mężczyzna, który nie jedno już widział. Opracowuje on fenomenalnie opis sprawcy, na podstawie jego zachowania przed, w trakcie i zaraz po dokonaniu przestępstwa. Daje wskazówkę dla służb mundurowych kogo szukać. Pozornie łatwe i proste zdarzenie na zamku, okazało się prawdziwą misterną intrygą. Z każdą kolejną przeczytaną stroną przybywa licznych informacji, które jedynie coraz bardziej zaciemniały obraz. Co ciekawe samo grono potencjalnych sprawców w tym przypadku jest bardzo wąskie, a mimo tego każdy z nich coś ukrywa i każdy z nich kłamie. Muszę przyznać, że Pani Katarzyna w każdą postać włożyła ogrom pracy. Każda z nich była bardzo przemyślana i rewelacyjnie wykreowana, a do tego niesamowicie istotna. Zawarta w książce wielowątkowość początkowo może czytelnika zdezorientować, jednakże, gdy pozna się całość, wszystko wskakuje na swoje miejsce. Poczytuje to jaki duży plus, nic tu nie jest oczywiste. Zdecydowanie jest to lektura, która wymaga skupienia, nie jest miła, lekka i przyjemna. Jeżeli lubicie zagłębiać się w umysł sprawcy i macie ochotę na niebanalną opowieść z licznymi tajemnicami, które ujrzą światło dzienne, to absolutnie lektura dla Was. Ja z czystym sumieniem polecam.

Ocena: 4+/6
©Książka w autobusie
Hubert Meyer powrócił. I to w wielki stylu. A Katarzyna Bonda powracając do korzeni swej twórczości pozwoliła mi wraz z moim bohaterem numer jeden wziąć udział rozwiązywaniu kryminalnej zagadki.

Autorka najnowszą książką ponownie potwierdza, że zasługuje na miano królowej polskiego kryminału. Nikt nie musi wiedzieć to czwarta część z psychologiem śledczym, który tym razem podejmie się sprawy wyjaśnienia okoliczności zabójstwa młodego chłopaka. Jego zmasakrowane ciało porzucone zostało na drodze prowadzącej do zamku w Mosznej.

Jednak warto zadać sobie pytanie, dlaczego akurat tą sprawą zajął się Meyer? Początkowo profiler próbuje spędzić urlop. Jednak wszystko bierze w łeb, gdy prokurator Weronika Rudy wraz z policjantami składają mu wizytę. Hubert ma sporządzić ekspertyzę, która sfałszuje śledztwo dotyczące jednego z funkcjonariuszy, który pół roku wcześniej zastrzelił Japę – niebezpiecznego gangstera. I tu właśnie wspomniana sprawa zabójstwa w Mosznej jest tak zwaną przykrywką dla działań Huberta Meyera. Morderstwo te jak się okazuje jest bardziej zagmatwane niż wydawało się to śledczym. Kolejne zabójstwo rzuca dodatkowe podejrzenia, a wszelkie tropy prowadzą na manowce.

Katarzyna Bonda poprowadziła zawiłą i wciągającą intrygę. A to wszystko w atmosferze konfliktów za murami starego zamku. Nikt nie musi wiedzieć to bardzo dobry kryminał. Czytając go powróciłem wspomnieniami do wcześniejszych z udziałem Huberta Meyera. I choć minęło już wiele lat od ostatniego spotkania, bohater tego cyklu nie stracił nic ze swej wyrazistości. Czwarta część z jego udziałem, tak jak wcześniejsze to umiejętne dawkowanie napięcia w wykonaniu Pani Katarzyny. Autorka ciekawie prowadzi wątki, z których każdy intryguje, potęgując naszą chęć towarzyszenia Hubertowi w jego najtrudniejszej jak dotąd sprawie w jego karierze. Autorka zgrabnie operuje każdym wątkiem, sprawiając, że nasz czytelniczy umysł pracuje na wysokich obrotach.

A gdy już sprawa została rozwiązana czułem smutek, że znów pożegnam się z psychologiem śledczym. Jednak, gdy w ostatnich słowach książki Katarzyna Bonda zapewniła, że zobaczymy się w kolejnej odsłonie przygód Meyera mojej radości nie było końca.

To, co fascynuje mnie w twórczości Pani Katarzyny, to lekkość tworzenia historii o mocnym kalibrze, o silnym i jakże odczuwalnym ładunku, który sprawia, że nasze emocje buzują rozgrzane do czerwoności. A ja z wypiekami na twarzy czekam na kolejny kryminał z udziałem Huberta Meyera.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Królowa polskiego kryminału zdetronizowana.

    I to wcale nie jest tak, że ktoś jej w tym pomógł. Ona, znaczy Bonda, dokonała tego sama. Nie pamiętam już czy tą królową obwołała się sama, czy miano takie nadali jej czytelnicy, teraz to już nieważne. Jeśli jeszcze jakiś czas temu (przed Lampionami) byłem zwolennikiem tego określenia, tak teraz uważam, że autorka spokojnie może je przekazać innej pisarce, która zajmuje się tworzeniem kryminałów.

    Bonda przez kilka lat, od napisania Lampionów, które zostały przez czytelników nisko ocenione, stworzyła jeszcze bodajże dwie książki. One także nie zostały przychylnie przyjęte przez zwolenników tego literackiego gatunku. Ja, po lekturze Lampionów, które całkowicie zniechęciły mnie do jednej z ulubionych autorek, nie zamierzałem czytać jej kolejnych powieści. Jednak nowego Meyera nie mogłem sobie odpuścić. Pomyślałem sobie, że może jednak pisarka wróci do swojego dawnego stylu. I właściwie na samym początku Nikt nie musi wiedzieć myślałem, że tak się stało. Ależ płonne były moje nadzieje. Po przeczytaniu mniej więcej 70 stron, już miałem dość. Jednak zaparłem się i stwierdziłem, że choćbym płakał, to przeczytam. Bo jak mogę ocenić, jeśli się poddam?

    W kolejnych „przygodach” Huberta Meyera Bonda stworzyła całą plejadę bohaterów, których losy połączyła w wielu wątkach. Ona zawsze tak ma. Tworzy tych wątków całą masę, nie wiedzieć czemu, czy po to, aby czytelnik całkiem się pogubił? Nie wiem? W usta tych bohaterów wepchnęła wiele pozbawionych sensu dialogów, które stały się jedynie zapełniaczem stron, nie wnosiły do lektury niczego. Irytowały jedynie i sprawiały, że zawiła intryga całkiem przestawał interesować. Niestety, nie umiałem się związać z bohaterami, byli oni w moim przekonaniu całkowicie niewiarygodni – policjanci jak harcerze, reszta postaci mdła, jak w produkowanych na masową skalę serialach z serii „Wybacz mi”, czy „Gliniarze”. Taka papka dla młodzieży. Bo Bonda chyby sili się aby jej twórczość zaakceptowali młodsi czytelnicy? O tych starszych wydaje się nie pamiętać.

    Jak już wspomniałem, dotrwałem do końca tej jak na Bondę krótkiej lektury. Nie żebym był zaineresowany zakończeniem, prawie zupełnie. Kiedy już zamknąłem ostatnią stronę, stwierdziłem, że pisarka nie wyciągnęła żadnych wniosków z recenzji, które stworzyli jej przez ostatni czas czytelnicy. W większości nie były one przychylne, a to znak, że wypadałoby w swej twórczości coś zmienić. Bonda tego nie uczyniła, uparcie brnie w to, co nie przysparza jej zwolenników. Mnie odstręcza całkowicie i śmiem twierdzić, że Nikt nie musi wiedzieć była moim ostatnim spotkaniem z autorką, która kolejny raz dała mi prztyczka w nos i ponownie sobie ze mnie zakpiła. Zdjęła z głowy tę koronę i wepchnęła ją do klozetu, bo nie myślę żeby chciała się z nią rozstać tak z własnej woli, na rzecz innej autorki. Żegnaj zatem Katarzyno Bondo, jest wielu autorów, którzy umieją wyciągać wnioski i z lektury na lekturę stają się coraz lepsi. A Bonda niestety tkwi w marazmie, z którego nie potrafi się wydostać. A to sprawia, że nie ma nic wartościowego do zaoferowania swoim czytelnikom. Ja już więcej nie dam się nabrać.

    Ocena: 3-/6 Nikt nie musi wiedzieć jest tylko trochę lepsza od Lampionów.

Warto zerknąć