ebook Przewóz
3.64 / 5.00 (liczba ocen: 247)

Przewóz
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 25.14
Audiobook - najniższa cena: 36.03
wciąż za drogo?
37.11 złpremium: 23.94 zł Lub 23.94 zł
-29% 27.93 zł Lub 25.14 zł
30.72 zł Lub 27.65 zł
39.90 zł
25.14 zł
32.07 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Inne proponowane

Gorący czerwiec 1941 roku. Jasne księżycowe noce, niskie bagienne łąki, cienisty sad i zimna żyła rzeki, która podzieliła świat na pół. Na jednym brzegu Niemcy, żelazny wąż czołgów, ciężarówek, maszyn. Na drugim Rosjanie. Pośrodku wiejski przewoźnik, który z jednego brzegu na drugi wozi nocą każdego, kto zapłaci… „«Przewóz» (e-book w formatach epub i kindle mobi) to ten Andrzej Stasiuk, którego wielu ceni najbardziej – mistrz frazy i uważnego opisywania skomplikowanych ludzkich losów, obserwator i myśliciel, ale nie sędzia” – Michał Nogaś

Żydowskie rodzeństwo, które w drodze do wyśnionej Ziemi Obiecanej, chowa się w stodole tuż obok kałuż świńskich wnętrzności. Chłopcy z partyzantki, wierzący jeszcze, że wojna jest przygodą, wykonują wyroki, których nie rozumieją. Ich dowódca czeka na rozkazy. Zanim nadejdą, każe liczyć czołgi i nad kolejnym butelkami bimbru, wśród roju much przekonuje, że już wkrótce będzie po kolana brodził we krwi wrogów. Wszyscy przychodzą do kobiety, przykucniętej, bosej, hardej. Czekają, upał mąci umysły.
A pewien mały chłopiec widzi, słyszy i zapamiętuje to wszystko: grzmot nadlatujących samolotów, drżenie ziemi. Po latach narrator próbuje opowiedzieć historię, której nie opowiedział mu ojciec.

Rekomendacje e-booka Przewóz:

„Wszystko ma w tej powieści zapach, włącznie z okrucieństwem. Jej zmysłowość czasami oszałamia, choć nie zmysłowości podporządkowana jest historia postaci zależnych od zdarzeń niemających dla nich litości, zamkniętych w hipnotycznym korowodzie, z którego nie wyprowadza nawet śmierć. A na drugim planie ostatnie niemieckie przygotowania do najpotężniejszej w ludzkich dziejach wojennej ofensywy, gdyż jest czerwiec 1941 roku na południowym Podlasiu, w sąsiedztwie granicznej, nieco posępnej rzeki. Na pytanie «Sprawa czy kunszt?» odpowiadam, że w «Przewozie» jedno i drugie, ze wskazaniem kunsztu. Fraza, metafory, dialogi, rytm – to pisarska ekstraklasa. Stasiuk potwierdza nie po raz pierwszy, że w tej literackiej konkurencji nie ma sobie równych. Przynajmniej na razie.
Są książki, które rozbłyskują, żarzą się i gasną. «Przewóz» nie zgaśnie, choć nie upieram się, że w jego świetle będzie się chciał ogrzać każdy” – Eustachy Rylski

„«Przewóz» to jest powieść o zwyczajności wojny, banalności mordowania, o smrodzie i strachu. W książce sowiecka strona rzeki jest krainą smrodu, a niemiecka strachu, ale właśnie z tego się każda wojna składa: ze strachu i smrodu, a niekoniecznie z heroizmu, niezłomności i bogobojnego patriotyzmu” – Krzysztof Varga

„Pierwsza od 12 lat, świetna powieść Andrzeja Stasiuka «Przewóz» rozbija wiejskim naturalizmem polską skłonność do mitologizowania” – Jacek Cieślak

O e-booku Przwóz blogerzy napisali:

Książ­ka jest w wie­lu frag­men­tach urze­ka­ją­co zmy­sło­wa, ale jesz­cze czę­ściej odpy­cha­ją­ca, obrzy­dli­wa. Sta­siuk ope­ru­je zapa­cha­mi i bar­wa­mi w taki spo­sób, że domi­nu­je ta zgni­ła pale­ta. To zna­ko­mi­ta i waż­na lek­tu­ra. Ale też wybit­nie nie­przy­jem­na. Czy­ta­cie na wła­sne ryzyko. - Piotr Kopka - Literatura sautée

Przewóz od Andrzej Stasiuk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Wojna nie kończy się nigdy dla kogoś, kto ją widział.
No, kla­sycz­nej jak na Sta­siu­ka. W Prze­wo­zie jak zwy­kle u nie­go wie­le się nie dzie­je, za to napię­cie dra­ma­tycz­ne pomię­dzy per­so­na­mi jest doła­do­wa­ne do mak­si­mum. Choć z pozo­ru wyda­wać by się mogło, że nic ich łączyć nie może. A jed­nak lek­tu­rze Prze­wo­zu towa­rzy­szy ogrom­ne napię­cie — wia­do­mo, że ktoś tu kogoś musi bar­dzo skrzyw­dzić, ale jesz­cze nie wia­do­mo, kto to zro­bi, komu i w jaki spo­sób. Nikt nie ma moty­wu do zbrod­ni i wła­ści­wie każ­dy go ma. Bo jest woj­na, nie wia­do­mo o co cho­dzi i wszy­scy dosta­ją na głowę.

Trzeba Czynu

A boha­te­ro­wie to: pol­scy par­ty­zan­ci, któ­rzy boha­ter­sko wal­czą ze świ­nią, żeby ją ubić i zjeść (nie krad­ną chło­pu, wysta­wia­ją kwit), chło­pi z kre­so­wej wio­ski, mło­dziut­cy i roz­pacz­li­wie chwy­ta­ją­cy się życia Żydzi usi­łu­ją­cy uciec do mitycz­ne­go azy­lu w ZSRR, a do tego tro­chę bez­i­mien­nych żoł­nie­rzy nie­miec­kich i radziec­kich gdzieś wokół. Niem­cy szy­ku­ją się do inwa­zji na Zwią­zek Radziec­ki, wysy­ła­ją samo­lo­ty na zwia­dy i pich­cą coś w kuch­niach polo­wych po nad­gra­nicz­nych lasach. Sowie­ci pró­bu­ją wywą­chać, o co cho­dzi, ale tak, żeby nie wkur­wiać Hitle­ra. A nasi żoł­nie­rze prze­klę­ci głów­nie okra­da­ją chło­pów z mię­sa i samo­go­nu, w pijac­kim amo­ku marząc o Wiel­kiej Pol­sce, Czy­nie i Chwa­le. Że my z Bogiem w ser­cu nauczy­my bar­ba­rzyń­ców ze wscho­du i zacho­du jak nale­ży żyć god­nie. Strach im nie nalać, a jesz­cze gorzej jed­nak nalać.

No i głów­ny boha­ter, spo­lsz­czo­ny Rusin, choć w sumie naro­do­wo­ścio­wo i ide­owo nie­do­okre­ślo­ny, prze­my­ca­ją­cy ludzi na dru­gą stro­nę rze­ki. Do Sowie­tów i z powro­tem. Czy mło­dziut­kiej Żydów­ce i zako­cha­ne­mu w niej chło­pa­ku uda się oca­lić swo­je marze­nia? Czy dziel­ni par­ty­zan­ci wyka­żą się praw­dzi­wym męstwem? Nic nie zdra­dzę, ale to Stasiuk.

Coś tu dupnie

Książ­ka jest w wie­lu frag­men­tach urze­ka­ją­co zmy­sło­wa, ale jesz­cze czę­ściej odpy­cha­ją­ca, obrzy­dli­wa. Sta­siuk ope­ru­je zapa­cha­mi i bar­wa­mi w taki spo­sób, że domi­nu­je ta zgni­ła pale­ta. Ale od cza­su do cza­su prze­my­ca coś z poezji. I ten nastrój — od razu wia­do­mo, że tu coś dup­nie. Niem­cy boją się lasu, Sowie­ci boją się Niem­ców, a chło­pi w cha­łu­pach boją się każ­de­go szme­ru, bo może skoń­czyć się bru­tal­nym gwał­tem, pode­rżnię­tym gar­dłem, a naj­czę­ściej i jed­nym, i dru­gim. Kraj zły. I tak to nara­sta­ło, cały­mi tygo­dnia­mi i mie­sią­ca­mi, aż musia­ło się wypeł­nić. Ale o tym Sta­siuk już nie pisze, bo sku­pia się na pry­wat­nych nie­szczę­ściach, na cier­pie­nie naro­dów już tu miej­sca bra­ku­je. I dobrze, zwy­kle w histo­rii było na odwrót.

Jeże­li bym tę powieść odchu­dził, to o te par­tie współ­cze­sne, w któ­rych Sta­siuk podró­żu­je do miejsc opi­sy­wa­nych w powie­ści wła­ści­wej. Bo już tych Sta­siu­ko­wych podró­ży tro­chę się naczy­ta­li­śmy, a powieść lubi być zwar­ta. Szcze­rze mówiąc, ja sobie kil­ka ostat­nich pozy­cji Sta­siu­ka odpu­ści­łem, śle­dzi­łem go uważ­nie tak mniej wię­cej do książ­ki Tak­sim, a potem wyryw­ko­wo. Powrót do powie­ści mnie sku­sił — i bar­dzo dobrze. Sta­siuk w Prze­wo­zie przy­po­mniał czy­tel­ni­kom, że jest auto­rem i Opo­wie­ści gali­cyj­skich, i Murów Hebro­nu.

To zna­ko­mi­ta i waż­na lek­tu­ra. Ale też wybit­nie nie­przy­jem­na. Czy­ta­cie na wła­sne ryzyko.

Ocena: 5/6

PS. Jak dobra książ­ka, to musi być też porząd­na muzy­ka. Sym­fo­nia Fabry­ki Ursus to rzecz wybit­na, pro­szę koniecz­nie posłu­chać. Przy­naj­mniej kil­ka razy, bo trze­ba się przedrzeć.
©Literatura sautée
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć