ebook Zmora
3.73 / 5.00 (liczba ocen: 800)

Zmora
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 19.90
Audiobook - najniższa cena: 22.90
wciąż za drogo?
29.67 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
19.90 zł
20.74 zł Lub 18.67 zł
31.90 zł
18.18 zł
22.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

„Zmora”Roberta Małeckiego to porażający thriller kryminalny, w którym rodzinne sekrety zyskują niszczycielską moc. Kama Kosowska, niespełniona dziennikarka, wraca do Torunia i otrzymuje propozycję udziału w programie o tajemniczym zaginięciu z 1986 r. Wtedy przepadł bez śladu jej kolega z dzieciństwa, 7-letni Piotrek Janocha. Kama jest jedną z osób, które ponad 30 lat temu jako ostatnie widziały chłopca żywego. Gdy po trzech dekadach akta sprawy trafią w ręce komisarza Lesława Korcza, odkryje on szereg rażących nieprawidłowości, a cień podejrzenia padnie na owdowiałego ojca Kamy, emerytowanego policjanta, Waldemara Kosowskiego…

W świecie, w którym wszyscy kłamią, nikt nie słyszy prawdy…

Kiedy prawda sprzed lat zacznie wychodzić na jaw, Kama Kosowska będzie musiała również stanąć oko w oko z niewyobrażalną prawdą na temat śmierci swojej matki.
Czy uda jej się wyjaśnić, co wydarzyło się podczas tamtych tragicznych wakacji?

O e-booku Zmora blogerzy napisali:

Robert Małecki pokazuje, że kryminał to nie tylko trup, że thriller, to nie tylko napięcie. Udowadnia, że gatunek ten niesie ze sobą mocny ładunek. A Zmora jest ładunkiem o ogromnej sile rażenia. To, co przyciąga mnie do twórczości autora, to niezwykła aura, którą tworzy, to niczym wejście do lasu, z którego nie chcemy wychodzić mając świadomość, że brniemy w nieznane. - Tomasz Kosik - Czyt-NIK

Zmora obfituje w elektryzujące zwroty akcji, które dodają fabule pazura i podgrzewają temperaturę powieści. Muszę przyznać, i robię to z przyjemnością, że pomysłowość Roberta Małeckiego współgra z moimi oczekiwaniami. To co pisze w zupełności zaspokaja moją czytelniczą potrzebę na świetny, polski thriller. - Katarzyna Denisiuk - Na czytniku

Zmora od Robert Małecki możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Zawsze z przyjemnością wracam do prozy Roberta Małeckiego. To dobrze skrojone historie z pogranicza kryminału i thrillera: pełne brudnych tajemnic z przeszłości, rodzinnych niesnasek i głęboko ukrytych zależności. Polubiłam się zarówno z Markiem Benerem, jak i z Bernardem Grossem, pierwszoplanowymi bohaterami jego dwóch cykli. Trochę gorzej sprawa się miała z Anną, postacią z Żałobnicy ‒ jasne, wiadomo, że łatwiej jest wykreować bohatera, gdy można go rozpisać na kilka tomów, jednak żałobnica odsłoniła moim zdaniem zbyt mało… Pisałam wtedy: (…) jeszcze nie wystawiam najwyższej noty. Wiem, że [Małecki] potrafi lepiej i że jeszcze mi to pokaże. No i pokazał ‒ w najnowszej Zmorze.

Kama Kosowska, niespełniona dziennikarka, wraca do Torunia i otrzymuje propozycję udziału w programie o tajemniczym zaginięciu z 1986 roku. Kobieta jest z tą sprawą osobiście związana, bowiem chodzi o zaginięcie jej kolegi z dzieciństwa, a śledztwo prowadził wtedy jej ojciec, milicjant. Ciała siedmioletniego Piotrka Janochy nigdy nie znaleziono, nie wyjaśniło się również jak zginął. Kama jest jedną z osób, które ponad trzydzieści lat temu jako ostatnie widziały chłopca żywego.

Po latach akta starej sprawy trafią w ręce komisarza Lesława Korcza, który odkryje w nich wiele luk i nieprawidłowości. Cień podejrzeń pada na ojca Kamy, obecnie emerytowanego policjanta, Waldemara Kosowskiego. Czy to możliwe, by mężczyzna rzeczywiście miał coś do ukrycia? Córka jest pewna, że ojciec zrobił wszystko, by dojść prawdy, ale była wtedy tylko dzieckiem: przestraszonym i zszokowanym zaginięciem kolegi, z którego trochę się podśmiewała, ale trochę jednak było jej go żal. Kiedy Kama zaczyna się zagłębiać w tę sprawę, okazuje się, że tajemnica zaginięcia rudowłosego Piotrka może pomóc jej rozwiązać inną niewyjaśnioną zagadkę: śmierci jej matki, która zginęła w wypadku samochodowym, gdy jej córka miała kilka lat. Jednak czy i w tym przypadku jej ojciec czegoś nie ukrywa? Szperanie w przeszłości może przynieść rozwiązanie obu zagadek, ale czy dzięki temu Kama dozna ulgi czy prawda przyniesie jej tylko cierpienie?

Bardzo lubię, gdy widzę, że pisarze biorą sobie do serca rady i udoskonalają swoją prozę. Nie miałam nigdy wielu zarzutów do twórczości Roberta Małeckiego, ale było kilka rzeczy, które nie do końca mi pasowały w „Żałobnicy”, poprzedniej powieści autora. Po przeczytaniu Zmory wiem już, że Małecki odrobił zadanie domowe. Kama Kosowska nakreślona jest bardziej szczegółowo niż Anna: możemy ją poznać, polubić i rozumiemy jej motywacje. Mimo że tu również została zastosowana narracja pierwszoosobowa, gdy śledzimy wątek Kamy, została też wprowadzona narracja trzecioosobowa, gdy przyglądamy się działaniom policjanta Lesława Korcza. Ten prosty trik sprawia, że przyglądamy się historii zarówno „z wnętrza czyjejś głowy”, jak i z boku ‒ i to świetnie działa, a tok narracyjny wydaje się dzięki temu kompletny. Kamę napędza niewiedza, pusta plama w miejsce twarzy matki, luka, brak rozwiązania w sprawie Piotrka Janochy. Coś widziała, coś usłyszała, ale była w 1986 roku zbyt mała, by dodać dwa do dwóch, a potem wszystko się zatarło w jej pamięci. Była tylko wersja jej ojca, która teraz, dzięki wznowionemu śledztwu, zaczyna się sypać jak domek z kart…

A nas napędza wartka i pełna tajemnic fabuła, co sprawia, że książki, jak zwykle w przypadku tego autora, wprost nie da się odłożyć. Lubię frazę Roberta Małeckiego, jest lekka i przyjemnie pozbawiona kantów, obła, dzięki czemu nic nie wybija czytelnika z rytmu. Toruński pisarz bardzo swobodnie czuje się w sprawach rodzinnych: rozwiązania kryminalnych zagadek w jego powieściach zwykle tkwią gdzieś w zależnościach zbudowanych na więzach krwi. To sprawy brzydkie i małe: zdrady małżeńskie, zazdrość, zaniedbanie, bieda, alkoholizm, hazard. Nie ma tu „wielkiego świata”, gangów, pościgów w drogich, szybkich autach i bandziorów ze złotym łańcuchem i kastetem na dłoni, i ja to lubię. Takie „codzienne”, małe zło przeraża mnie najbardziej. Kto wie, co dzieje się u sąsiada za ścianą?…

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Znacie twórczość Roberta Małeckiego? Ja znam i nie będę ukrywać - bardzo lubię. Autor ma "swój" styl budowania historii, który nie wszystkim będzie pasował, a który mi odpowiada. U niego każde słowo ma znaczenie, a historia oplata czytelnika niczym bluszcz, kreując rzeczywistość tak, jakby samemu było się jej elementem. Książek autora nie można jednak czytać z doskoku - wymagają skupienia i uwagi. I jak początkowo może się wydawać, że nic się nie dzieje i nic się ze sobą nie klei, tak później wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce. Nie inaczej było w przypadku książki że zdjęcia.

Kama wraca do rodzinnego Torunia. Przed trzydziestoma laty zaginął jej kolega Piotrek, a obecnie pewien producent chce kręcić program o najsłynniejszych zaginięciach i włączyć w to historię tego chłopca i zaangażować w ten projekt Kamę. Na dodatek Policja wraca do tej sprawy, a nadmienić trzeba, że prowadzącym postępowanie w sprawie zaginięcia Piotrka przed latami był ojciec Kamy, który obecnie przebywa na emeryturze. Warto dodać, że Kama była jedną z ostatnich osób,, które widziały Piotrka żywego... Przerażająca prawda o tym, co wydarzyło się przed trzydziestoma laty wreszcie chce wyjrzeć na światło dzienne i odkryć nie tylko tajemnicę zaginięcia Piotrka...

To był kawał dobrej lektury. Fabuła została ukazana z kilku perspektyw, dzięki czemu można było mieć pogląd na nią z niemal 360 stopni. Mamy tutaj bowiem nie tylko perspektywę Kamy w teraźniejszości, ale także jej wspomnienia z 1986 roku, z tego lata, kiedy Piotrek zaginął. Do tego dochodzi także perspektywa śledczego, który obecnie zajmuje się sprawą. Daje to dość szeroki kąt patrzenia na sprawę. Dodatkowo autor pozwala czytelnikowi samemu wyciągać wnioski - zwłaszcza jeśli chodzi o relację Kamy z 1986 roku. Widzimy świat z perspektywy dziecka i tak też jest poprowadzona narracja z tego okresu. Autor umiejętnie żongluje językiem, dostosowując go do bohatera, który aktualnie jest narratorem - czy to dziecko, kobieta, czy mężczyzna. Kama jako dziecko przechodzi traumę, która odciska piętno na całym jej przyszłym życiu, a wydarzenia z finałowych scen książki zamykają wreszcie ten długi okres w jej życiu.

Bohaterowie w tej historii są z krwi i kości - mają swoje za uszami, jak każdy człowiek. Autor umiejętnie buduje portret każdej postaci, sprawiając, że ma się wrażenie, że czytamy o dobrze znanych nam osobach, a wręcz sami jesteśmy uczestnikami przedstawianych wydarzeń. Ta historia została tak poprowadzona, że w mojej głowie mnożyły się scenariusze, co się mogło tak naprawdę wydarzyć, bo każdy z tych scenariuszy był prawdopodobny. Gdy już zaczęło do mnie docierać, jaka była prawda, włos mi się zjeżył na głowie. Prawda okazała się być o wiele bardziej przerażająca, niż mogłabym sobie wyobrazić. I za to właśnie lubię twórczość autora. Buduje on - wydawałoby się - niespiesznie fabułę, układa wydarzenia tak, że na końcu nawet przerażająca prawda ma sens. Wszystko jest po prostu logiczne, zachowania bohaterów są dobrze umotywowane, całość układa się zgrabnie i spójnie.

Po raz kolejny przekonałam się, że autor tworzy naprawdę dobre historie. Jeszcze nie zawiodłam się na twórczości Roberta Małeckiego i cóż... Czuję, że się nigdy nie zawiodę.

Ocena: 5/6
©Zakątek czytelniczy
Po nie do końca moim zdaniem idealnej Żałobnicy Robert Małecki powrócił z soczystym i trzymającym w napięciu thrillerem kryminalnym. Udowodnił tym samym, że w tej dziedzinie literatury jest w czołówce najlepszych polskich autorów.

…nie ma takiego ognia, który wypala wspomnienia.

Po zawodowych perypetiach dziennikarka Kama Kosowska wraca do rodzinnego Torunia. Trafia akurat na moment, w którym ponowne zainteresowanie policji i mediów wzbudza niewyjaśnione zaginięcie przed laty jej przyjaciela z dzieciństwa Piotrka Janochy. Walcząca z bolesnymi wspomnieniami Kosowska postanawia wreszcie dowiedzieć się czegoś więcej, tym bardziej że śledztwo w tej sprawie prowadził jej ojciec, emerytowany już policjant Waldemar Kosowski. Czy Kama będzie w stanie udźwignąć prawdę, którą odkryje?

Temat zaginięć stał się ostatnio bardzo popularny w literaturze nie tylko gatunkowej, niestety nie dla każdego pisarza kończy się sukcesem. Na szczęście nie dotyczy to Roberta Małeckiego. Choć ponad wszystko kocham serię z komisarzem Grossem, tym razem muszę przyznać, że Zmora bez problemu ją dogoniła, a może nawet prześcignęła.

Historia Kamy Kosowskiej i jej kolegi z dzieciństwa Piotrka Janochy pełna jest mrocznych tajemnic, i to one właśnie robią tu całą robotę. Małecki z wyjątkową wprawą nasączył fabułę charakterystycznym niepokojem, który towarzyszy czytelnikowi praktycznie od pierwszych rozdziałów. Jak się okaże, nie tylko zaginięcie przyjaciela prześladuje Kamę niczym zmora. Znacznie większego spustoszenia w jej życiu dokonuje sekret głęboko skrywany przez jej ukochanego ojca – emerytowanego policjanta Waldemara Kosowskiego. Małecki bardzo sprytnie połączył oba wątki, pozwalając jednocześnie z równą mocą wybrzmieć każdemu z nich z osobna.

Zmorę odczytałam przede wszystkim jako powieść o walce z traumatycznymi wspomnieniami, które niczym jad zatruwają każdy kolejny dzień – nie tylko nakręcają spiralę strachu, lecz także generują kłamstwa, z którymi w pewnym momencie nie można już normalnie funkcjonować. Małecki nad wyraz wiarygodnie i z niesamowitą precyzją pokazuje upadek człowieka, który jednym fałszywym krokiem zaprzepaścił całe swoje życie. W oczach niemal wszystkich bohaterów odbijają się złość, żal, bezradność i rozczarowanie, gdy okazuje się, że to, co do tej pory uważali za pewnik, jest nic niewarte.

Autor Zmory z typowym dla siebie zaangażowaniem i znajomością ludzkiej psychiki dotyka takich problemów jak przemoc rówieśnicza, brak akceptacji, stygmatyzacja, samotne rodzicielstwo czy wreszcie walka z własnymi demonami. Po raz kolejny udowadnia tym samym, że do kryminalnej historii podchodzi wielowymiarowo – nie tylko skupia się na ciekawej intrydze i myleniu tropów, ale tyle samo uwagi poświęca ważnym psychologicznym aspektom. I za to właśnie bardzo go cenię.

Moim zdaniem Zmora jest jedną z lepszych (jeśli nie najlepszą!) powieści Roberta Małeckiego, i wiem, że w tej opinii nie jestem odosobniona. Toruński pisarz świetnie poradził sobie nie tylko z konstrukcją fabuły, lecz także z naprzemienną (pierwszo- i trzecioosobową) narracją, która dodaje całej historii dynamizmu. Jeśli szukacie literackiej rozrywki na światowym poziomie, koniecznie wrzućcie tę książkę do przegródki: must read.

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Ktoś mnie prosi: podaj nazwisko jednego z ulubionych polskich pisarzy tworzących w gatunku kryminał, thriller. Odpowiadam: Robert Małecki – od lat. I myślę, że to się nie zmieni, jeśli nadal będzie pisał w stylu, do jakiego mnie przyzwyczaił. Zmorę, najnowszą powieść autora, wzięłam w dwa ognie. Czytałam e-booka i słuchałam audiobooka. Obydwie formy uważam za świetne, więc … co kto lubi!

Kilka słów o fabule

Rober Małecki z miejscem akcji wraca do Torunia. Tamże wraca również Kamila Kosowska, która szukała szczęścia i zawodowego splendoru w stolicy. Nie udało się. Warszawa nie zmieniła jej życia. Co ją czeka w Toruniu? Nieoczekiwana oferta wzięcia udziału w programie o tajemniczych i niewyjaśnionych zaginięciach. Propozycja ta nie bierze się znikąd. Dziewczyna była ostatnią osobą, która widziała żywego Piotrka Janochę. Dziecięce zabawy w 1986 roku i zaginięcie kolegi z dzieciństwa odbiły się na zdrowiu psychicznym Kamy. Są zadrą głęboko tkwiącą w tkance pamięci. W jej głębokich pokładach zalega coś jeszcze. Inna zmora, która przebija się w migawkach podświadomości.

Sprawa sprzed trzydziestu lat trafia na biurko komisarza Lesława Korcza, który odkrywa wiele luk i nieprawidłowości. Policyjny nos prowadzi go w progi domu Waldemara Kosowskiego, ojca Kamili, który prowadził i nadzorował śledztwo zaginięcia chłopca. Wokół Kamy zaczyna zacieśniać się sieć niedomówień, tajemnicy i bólu zakopanego pod pokładem pamięci, który zaczyna szczerzyć zęby.

Rusza lawina wydarzeń, nad którymi ciężko zachować kontrolę. Czy Kamila oczyści swoją przeszłość? Czy odkryje i zwalczy obudzoną zmorę?

Kilka słów o wrażeniach

Rober Małecki napisał świetny, klimatyczny thriller kryminalny. Perfekcyjnie połączył niewiadome z przeszłości ze współczesnością. Dodatkowo stworzył bardzo ciekawych bohaterów, którzy muszą rozprawić się z traumami i pogodzić się z minionymi wydarzeniami.

Zmora obfituje w elektryzujące zwroty akcji, które dodają fabule pazura i podgrzewają temperaturę powieści. Muszę przyznać, i robię to z przyjemnością, że pomysłowość Roberta Małeckiego współgra z moimi oczekiwaniami. To co pisze w zupełności zaspokaja moją czytelniczą potrzebę na świetny, polski thriller.

Nie pozostaje mi nic innego jak cieszyć się na kolejną powieść autora. Polecam!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Każda książka Roberta Małeckiego gwarantuje mi prawdziwą czytelniczą ucztę. Nie jest to jednak uczta jak każda inna, lecz wyjątkowa, podczas której czuję się jako gość zapraszany do poznania historii poruszającej wszystkie czytelnicze zmysły. Historii uszytej mocnymi nićmi, które zaszywają się w mym umyśle.

Nie chcę pisać, że Zmora to najlepsza książka autora, by nie odbierać ważności wcześniejszych. Ta najnowsza to dowód na to, że Robert Małecki z każdą książką zaskakuje, serwuje czytelnikom solidną dawkę emocji. To pokazuje mi, że autor dba o nas, nie odcina kuponów popularności, lecz pokazuje, że owa popularność jest mu należna.

Zmora autor utwierdził mnie w przekonaniu, że zasługuje na miejsce w czołówce best of the best. Gdy odłożyłem tę książkę, w mej głowie kotłowało się pytanie, w jaki sposób pisarz tworzy takie postacie, rysuje takie fabuły? Jaki gen trzeba mieć, by tworzyć takie książki. Zastanawiam się „Robert, jak Ty to robisz!?”

Autor dowiódł, że w kryminale i thrillerze czuje się jak ryba w wodzie. Wypływa na szerokie wody tego gatunku, czyniąc go doskonałym. A połączenie thrillera i kryminału, którego autor dokonał w najnowszej książce to prawdziwy majstersztyk.

Zmora to thriller kryminalny, w którym Robert Małecki układając wątki, doskonale nimi miesza tworząc wyjątkowe dzieło. Mikstura kryminału i thrillera w wykonaniu autora jest niczym wytrwana potrawa serwowana przez mistrzów kuchni kryminalnej. I mógłbym tak długo gloryfikować talent pisarza. Dodam jeszcze tylko, że gdybym kiedyś planował napisać książkę i chciał nauczyć się sztuki pisania, to pobierałbym naukę u Roberta Małeckiego. Wiem jednak, że nie będę Platonem i nie przerosnę mistrza.

Zmora uświadamia nam, że sekrety mają destrukcyjną moc. Autor nie tylko serwuje nam mocną historię, lecz podczas jej poznawana zmusza nas do zatrzymania się i zastanowienia nad pytaniami, które zadaje. Pytania te nie są stawiane wprost, one tworzą się w naszym umyślę. Myślę, że każdy z nas będzie formułował je inaczej. Lecz to, co ważne odpowiedzi, tak jak fabuła książki poruszą nas do głębi. Autor sięga głęboko do naszej psychiki. To właśnie jest mocnym punktem Zmory. Nie tylko fabuła i jej bohaterowie, lecz przesłanie.

Robert Małecki pokazuje, że kryminał to nie tylko trup, że thriller, to nie tylko napięcie. Udowadnia, że gatunek ten niesie ze sobą mocny ładunek. A Zmora jest ładunkiem o ogromnej sile rażenia. To, co przyciąga mnie do twórczości autora, to niezwykła aura, którą tworzy, to niczym wejście do lasu, z którego nie chcemy wychodzić mając świadomość, że brniemy w nieznane.

Na kartach tej książki poznajemy historię Kamy Kosowskiej, dziennikarki, która po zwolnieniu z pracy powraca do rodzinnego Torunia. Niestety marzenia o sławie dziennikarki spłonęły na panewce. Kobieta mocno przeżywa śmierć matki. Gdy zmarła Kama była zbyt mała, żeby zrozumieć co się stało. I choć minęło już wiele lat trauma tamtych dni powraca w jej dorosłym życiu niczym ZMORA. Wkrótce otrzymuje propozycję udziału w programie poruszającym temat tajemniczych zaginięć. Sprawa dotyczy zaginięcia siedmioletniego Piotrka Janochy z 1986 roku. Jak się okazuje Kama jest jedną z osób, które jako ostatnie widziały chłopaka żywego. Sprawa sprzed ponad trzydziestu lat powraca czyniąc w życiu dziennikarki spustoszenie. Próbę rozwikłania tej zagadki podjął komisarz Lesław Korcz. Jak się okazuje śledztwo prowadzi do ojca Kamy, byłego emerytowanego policjanta.

Czy mężczyzna jest zamieszany w sprawę zaginięcia siedmiolatka? Kama zastanawiać będzie się również, dlaczego wspomnienia o jej matce są niczym mgła? Dlaczego prawie jej nie pamięta?

Na te pytania odpowiedź znajdziecie w najnowszej książce Roberta Małeckiego. Natomiast odpowiedzi na pytania, które stawiać będziecie sobie podczas czytania dadzą Wam do myślenia. Zatem bez chwili zastanawiania weźcie Zmorę w dłonie, niech Was pochłonie. Zapewniam Was, że jeśli po nią sięgniecie zapamiętacie ją na bardzo długo. Wsiąka w nasz umysł, przenikając go na wskroś. Zdecydowanie polecam!

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Powieść Zmora jest dość skomplikowanym fabularnie utworem, którego bohaterką i jednocześnie narratorką części fabuły jest dziennikarka Kama Kosowska. Budowanie narracji pierwszoosobowej nigdy nie jest łatwe, a jeśli tę narrację prowadzi osoba innej płci niż autor, to jest jeszcze trudniej. Niestety w tym przypadku nie wyszło to najlepiej. Powiedzmy sobie to szczerze, te fragmenty książki czyta się źle. Bohaterka jest nieprzekonująca. Jej stosunki z ojcem wydają się nieszczere, zaś ciągły powrót do jakichś rzekomych koszmarów z dzieciństwa nieautentyczny.

Można zrozumieć depresyjną sytuację po utracie pracy. Jednak narratorka wydaje się cała utkana z nieprzewidywalnych emocji. Być może autor w ten sposób wyrażał przekonanie, że kobiety nie wiedzą, czego chcą. Ale to mało sensowny pomysł do powieści kryminalnej. Nie znaczy to, że kryminalna intryga jest słaba. Pomysł jest ciekawy i szkoda tylko, że z takimi bólami musimy dobrnąć do połowy książki.

Zmora w drugiej części jest znacznie lepsza. Akcja zaczyna się rozwijać dynamiczniej, gdy do gry wkracza współczesny policjant – Lesław Korcz. Zaczynamy widzieć całość intrygi, lecz nie wiemy, co wydarzy się jeszcze. Autor dość ciekawie rozgrywa też popularny motyw toksycznych tajemnic rodzinnych i robi to w bardzo interesujący sposób. Z pewnością to jest intrygujący motyw.

Jak zwykle w powieściach Małeckiego mocnym atutem jest tło. Jego książki zawsze dotyczą konkretnych miejsc. To dodaje realizmu powieściom. Miejsca w których rozgrywa się akcja są prawdziwe, a to powoduje, że postaci oraz akcja także nabierają realizmu. Przedstawione wcześniej zastrzeżenia nie dyskwalifikują najnowszej powieści autora. To nadal dobry i wciągający kryminał, choć spodziewałem się czegoś więcej.

Ocena: 4/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Zmora jest zdecydowanie lepsza od Żałobnicy. Mam nadzieję, ze Małecki wyciągnał wnioski ze słabszych recenzji swijej poprzedniej powieści i powrócił na stałę do swojego stylu i kunsztu literackiego, którymi mógł pochwalić się w powieściach stworzonych przed Żałobnicą.
    Zmora nie irytowała, można powiedzieć śmiało, że Małecki w tej powieści zafundował czytelnikom fabułę, która intruguje i powoduje napięcie. A przecież o to chodzi w tym gatunku literackim.

    Bałem się po Żałobnicy, że Małeckiego tak wciągnęła poprawność polityczna, że próbuje nią na siłę zarazić swoich czytelników, na szczęście w Zmorze dał sobie z tym spokój. Nie czułem się tak indoktrynowany w tej historii w takim stopniu, w jakim było to w Żałobnicy. Wróciła mi nadzieją związana z karierą literacką Małeckiego.

Warto zerknąć