ebook Ostatni brzeg
3.94 / 5.00 (liczba ocen: 37583) Ilość stron (szacowana): 344

Ostatni brzeg
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 22.74
Audiobook - najniższa cena: 26.91
wciąż za drogo?
35.25 złpremium: 22.74 zł Lub 22.74 zł
29.56 zł Lub 26.60 zł
37.91 zł Lub 34.12 zł
22.74 zł
28.92 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Przeczytaj, zanim obejrzysz film. Wielka uczta dla fanów SF. Powieść należąca do kanonu literatury postapo. „Ostatni brzeg” (e-book w formatach epub i mobi) Nevila Shute to nietracące niczego ze swej aktualności studium ludzkich zachowań w obliczu nieuchronnego końca. To „najbardziej niepokojąca wizja świata, który umiera w następstwie wojny atomowej” – „The New York Times”

NAJSŁYNNIEJSZA POWIEŚĆ O SKUTKACH GLOBALNEJ WOJNY NUKLEARNEJ

Rok po wojnie atomowej, która zniszczyła północną półkulę, w Australii chroni się amerykański atomowy okręt podwodny. Jego kapitan Dwight Towers – podobnie jak mieszkańcy antypodów – usiłuje wieść normalne życie. W tym świecie wszystko na pozór toczy się wciąż zwykłym rytmem: ludzie pracują, bawią się, marzą i kochają. I próbują zachować nadzieję…

O e-booku Ostatni brzeg blogerzy napisali: 

To kawał dobrej lektury. Może faktycznie nie wzbudzi w Was radości czy wręcz wprowadzi w stan przygnębienia, jednak to już samo w sobie może świadczyć o tym, że jest dobrą książką, prawda? Bo właśnie tego oczekujemy od porządnych powieści – że wzbudzą w nas emocje, niezależnie jakie, że w jakiś sposób nami zawładną i pozwolą na własnej skórze odczuć opowiadaną w nich historię. No to proszę bardzo, tutaj z pewnością tego doświadczycie. - Meg Sheti - BookeaterReality

Ostatni brzeg od Nevil Shute możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Ostatni brzeg Nevila Shute'a to niemal kultowa powieść z gatunku postapokalipsy, dostępna obecnie w nowej szacie graficznej w kolekcji Wehikuł czasu. A że ma zazwyczaj wysokie noty wśród czytelników, postanowiłam sprawdzić, czym zasłużyła na ich uznanie. Z werwą przystąpiłam zatem do lektury, która ze strony na stronę wprowadzała mnie w coraz bardziej ponury nastrój.

Akcja powieści osadzona jest przede wszystkim w Australii, zaś jednym z głównych bohaterów jest komandor porucznik Peter Holmes, pełniący służbę w Marynarce Wojennej tego kraju. Zostaje on przydzielony na łódź podwodną USS Scorpion, by wraz z jej załogą ocenić sytuację na północnej półkuli, którą ogarnęła wojna atomowa. Mają także za zadanie sprawdzić, czy ludzkość będzie w stanie przetrwać np. na Antarktydzie, jednak w miarę rozwoju sytuacji nadzieja na znalezienie sposobu na uniknięcie konsekwencji radioaktywnego skażenia powoli znika. Mieszkańcy ostatniego żywego kontynentu, do którego w ciągu kilku miesięcy dotrą śmiercionośne opary, radzą sobie z perspektywą braku przyszłości wszelkimi sposobami, często starannie unikając rozmów na ten temat.

Co istotne, książka została napisana w roku 1957, gdy strach przed atomowym końcem świata był wszechobecny. Znajdziecie tu więc interesujące elementy – np. political fiction z historią krótkiej wojny rozpętanej przez Albanię, czy też rozmaite sposoby na oddalenie od siebie myśli o nieuchronnej zagładzie – poprzez alkohol, miłostki czy po prostu pielęgnowanie i planowanie ogrodu. Miłośnicy wojskowości z pewnością docenią dbałość autora o szczegóły w tym temacie, mocnym akcentem jest też wzruszający finał, jednak mam wrażenie, że w obliczu obecnej pandemii i innych problemów XXI wieku obawa przed wojną nuklearną wydać się może nieco abstrakcyjna. Broni się oczywiście dubeltowe przesłanie książki – autor zdaje się nam tu wyraźnie mówić: doceniajcie to, co macie – swoich bliskich, szarą codzienność, możliwość kupienia skarpetek, benzyny czy zabawek dla dzieci, a zarazem ostrzega, że ludzka zapalczywość i brak refleksji mogą doprowadzić do śmierci wszelkiego życia na Ziemi. Niestety, oddająca postępującą martwotę świata fabuła posuwa się do przodu wyjątkowo ospale, dlatego też szczerze wątpię, czy typowy współczesny czytelnik będzie w stanie zaangażować się w tę opowieść.

Może byliśmy zbyt niemądrzy, żeby na taki świat zasłużyć.

Ostatni brzeg Nevila Shute'a to apokaliptyczna wizja przyszłości, w której nieodpowiedzialna ludzkość doprowadza do wojny atomowej, a pozostali przy życiu mieszkańcy antypodów próbują zagospodarować swoje ostatnie miesiące przed nieuchronną zagładą. Powolnie tocząca się fabuła może jednak przyćmić mocne i zarazem pesymistyczne przesłanie, że nie dość, że nie doceniamy tego, co mamy, to jesteśmy w stanie błyskawicznie zniszczyć wszystko wokół siebie. I właśnie ze względu na to oraz przytłaczający emocjonalnie brak nadziei ta powieść nie znalazła się w gronie moich ulubieńców science fiction, a Wy jak ją odbieracie?

Ocena: 4/6
©Głodna Wyobraźnia
Ostatni brzeg to książka, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Nevil Shute przedstawia w niej świat po wojnie nuklearnej i ostatnie miesiące życia ocalałych ludzi na południowej półkuli Ziemi. Robi to jednak w zupełnie inny sposób niż się tego można byłoby spodziewać po literaturze postapokaliptycznej. Życie toczy się bowiem... normalnie i to praktycznie do samego końca. Ludzie pracują, zajmują się swoimi gospodarstwami, wychowują dzieci i oddają się swoim pasjom. Nie ma paniki, ani lamentów. Koniec świata jest spokojny i cichy.

Akcja powieści biegnie swoim nieśpiesznym tempem i stopniowo poznajemy ostatnie miesiące ludzkości z perspektywy kilkorga ludzi. Ci starają się spędzić ostatnie tygodnie dni robiąc to, co zwykle, do końca mając nadzieję, że może opad radioaktywny do nich nie dotrze. W głębi ducha są jednak pogodzeni ze swoim losem, choć na zewnątrz nie chcą tego otwarcie przyznać. Co więcej, do ostatnich dni wielu ludzi wciąż wykonuje swoje zawody, choć dawno mogliby sobie odpuścić i poczekać na śmierć we własnym domu. Ponadto, wszyscy starają się przestrzegać prawa, nawet jeżeli za kilka dni/tygodni to, że je złamali nie będzie miało żadnego znaczenia. Szczególnie dobrze jest to widoczne przy otwarciu sezonu na połów ryb. Nie da się więc ukryć, że książka niesie ze sobą wiele emocji, ale i przemyśleń, które pozostaną ze mną na długo.

Ostatni brzeg to piękna i jakże inna wizja apokalipsy niż te, które dotychczas poznałem. Jest to cicha i spokojna, ale bardzo przejmująca i naładowana emocjami historia ostatnich miesięcy ludzkości po wojnie nuklearnej. Polecam!

Ocena: 4+/6
©Świat fantasy
Ostatni brzeg to kawał dobrej lektury. Może faktycznie nie wzbudzi w Was radości czy wręcz wprowadzi w stan przygnębienia, jednak to już samo w sobie może świadczyć o tym, że jest dobrą książką, prawda? Bo właśnie tego oczekujemy od porządnych powieści – że wzbudzą w nas emocje, niezależnie jakie, że w jakiś sposób nami zawładną i pozwolą na własnej skórze odczuć opowiadaną w nich historię. No to proszę bardzo, tutaj z pewnością tego doświadczycie.

Cała recenzja na blogu: Ostatni brzeg

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Daję "bardzo dobrze" ponieważ to klasyka literatury. Książkę czytałem po raz pierwszy pod koniec lat 80. Dziś po powtórnej lekturze pytam siebie - czy tak bardzo się zmieniłem, że podczas pierwszej lektury uznałem zachowania za heroiczne, a podczas drugiej za nieautentyczne. Czy rzeczywiście ludzie z lat 50 tak spokojnie akceptowali by zbliżającą się zagładę, czy to tylko wyobraźnia Autora. Czy żyjący dziś tak stoicko przyjęli by nieuchronne ?

Warto zerknąć