ebook Zodiaki. Genokracja
3.33 / 5.00 (liczba ocen: 165)

Zodiaki. Genokracja
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 19.19
Audiobook - najniższa cena: 35.81
wciąż za drogo?
27.19 zł Lub 24.47 zł
31.99 zł
31.99 zł Lub 28.79 zł
19.19 zł
-5% 27.17 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Inne proponowane

„Dawno nie czytałem tak brawurowej wizji przyszłości, sięgającej do najlepszych tradycji fantastyki naukowej a będącej przy tym opowieścią o pełnych życia bohaterach w świecie, w którym codziennie musimy pytać siebie: «co to znaczy być człowiekiem?». A wszystko to w huku wystrzałów, w pełnej akcji powieści. Długo czekaliśmy na powieściowy debiut Magdaleny Kucenty, ale nareszcie jest! I nie zawodzi” – Paweł Majka

„Hipnotyzująca powieść, którą przeczytałam jednym tchem. Magdalena Kucenty wciągnęła mnie do stworzonego przez siebie świata. Czytając «widziałam» akcję, jakbym oglądała film. Brawo!” – Katarzyna Berenika Miszczuk

Biopunkowa wizja świata po globalnej zagładzie. Społeczeństwo jest rozwarstwione, panuje system kastowy, a każdy człowiek ma swoją metrykę. W zakładach inżynierii genetycznej „Zodiak” tworzeni są postludzie o niezwykłych umiejętnościach. Na drabinie społecznej nie ma jednak dla nich miejsca. To wyłącznie obiekty doświadczalne, oznaczone i skatalogowane podług swych właściwości.
Młody Capricorn (wersja gamma, stabilna) nie kwestionuje reguł rządzących jego światem. Odgrywa rolę szczura laboratoryjnego, posłusznie wykonując powierzone mu zadania. Z pozoru nie obchodzi go nic poza rozwijaniem własnych umiejętności.
Żywiołowa Pisces (wersja alfa, niestabilna) ani myśli stosować się do jakichś tam zasad. Aby pomóc Capriemu, nie cofnie się przed niczym. Będzie kłamać, oszukiwać i zabijać. Skoro w miłości wszystkie chwyty są dozwolone, to dla miłości – tym bardziej.
Sparaliżowany Virgo (wersja beta, niekompletna) jest więźniem we własnym ciele. Nie widzi, nie słyszy, nie może ruszyć nawet palcem. Mimo to zawsze czuwa nad Gemini. Z połączeniem do sieci nie musi nigdzie iść, aby być wszędzie.
Nierozłączone Gemini (wersja beta, stabilna) dwoją się i troją, by zapewnić reszcie Zodiaków lepszą przyszłość. Dla ich dobra są gotowe poświęcić wszystko. Ludzie czy nie, stanowią przecież rodzinę. Ich człowieczeństwa nie da się zredukować do metryki.

O e-booku Zodiaki. Genokracja blogerzy napisali:

Jestem absolutnie zachwycona i zafascynowana pomysłem, prowadzeniem historii i jej końcówką. Teoretycznie wiemy wszystko, wątki zostały zamknięte, ale znów - kilka szczególików nie daje spokoju. Czyżbyśmy mogli oczekiwać kolejnego tomu? - Martyna Pokrzywa - Zaczytana Majka

Zodiaki. Genokracja od Magdalena Kucenty możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Twórczość Magdaleny Kucenty śledzę od jakiegoś czasu, bo podobają mi się jej zgrabnie skonstruowane opowiadania, z których trzy uzyskały nawet nominację do nagrody im. J.A. Zajdla. Zdecydowałam więc sprawdzić, jak autorka rozwinęła serię historii o modyfikowanych genetycznie bohaterach mających imiona astrologicznych znaków – tym razem w formie swojej pierwszej powieści biopunkowej zatytułowanej Zodiaki. Genokracja – i niestety nie jestem w pełni usatysfakcjonowana po lekturze.

Po epidemii mutacyjnej bogatsza ludność Ziemi schroniła się pod biokopułami miast państw, a bliżej mamy okazję poznać Oonę – jedno z polis Nowej Hellady. Na pierwszy plan wysuwają się tu działania nietypowej, bo poddanej inżynierii genetycznej rodziny z Wieży Zodiaków, w której każdy posiada jakieś nadludzkie umiejętności. Najpierw poznajemy Capricorna, który potrafi przeprowadzać zaawansowane analizy danych. Współpracując z genokratą Loukianem zostaje wmanewrowany w nielegalną walkę z przypominającym smoka deformantą Draakiem, niepokonanym do tej pory czempionem Jamy. Sprawy wymykają się jednak spod kontroli i na odsiecz bratu rusza Pisces, a konkretnie jej śmiercionośna osobowość Hare, zaś na polecenie ojca posprzątać po obojgu ma ich składająca się z dwóch umysłów siostra Gemini. I tak po kolei poznajemy wcześniejsze i późniejsze wersje kolejnych członków nietypowej familii oraz jej głęboko skrywane, ze wszech miar szokujące sekrety.

Najmocniejszą stroną powieści są bez wątpienia bohaterowie – z przyjemnością można obserwować zmagania inteligentnego Koziorożca, nieco szalonej Pisces i historię ich burzliwego związku, ciekawość budzi posiadająca dwie odrębne osobowości Gemini, czy też zaawansowany umysł Virgo. Autorka włożyła dużo wysiłku w przemyślenie każdego z nich i dzięki temu z pewnością wyróżniają się wśród innych fantastycznych postaci, egzamin zdaje także ich lojalność wobec siebie nawzajem. Ciekawie skonstruowani są także niespokrewnieni z Zodiakami deformanta Draak i posiadający cybernetyczną rękę Ro, przedstawiciele niższych kast Oony.

Niestety, widać, że pisarka nie czuje się jeszcze swobodnie w długiej formie – po składnym początku, będącym w gruncie rzeczy zamkniętym opowiadaniem, następuje dość chaotyczna fabuła, składająca się z niezbyt ściśle powiązanych ze sobą scen, która w moim odczuciu stała się jedynie pretekstem do pokazywania mocy kolejnych Zodiaków. Być może lepszą strategią dla autorki okazałoby się wydanie zbioru opowiadań, a nie zabieranie od razu za powieść. Od pewnego momentu silnie odczuwałam sztuczność stworzonego tu świata, który był dla mnie jedynie ładnie namalowanym tłem dla postaci, a na domiar złego opowieść skończyła się w takim miejscu, w którym moim zdaniem powinna się zacząć walka bohaterów o swoje. Po przeczytaniu finału w pierwszym odruchu sprawdziłam, czy zapowiadany jest ciąg dalszy, ale nie znalazłam nigdzie takiej informacji. Co gorsza, poznając istotę tego uniwersum, dojść można tylko do jednego wniosku – że działania Zodiaków nie mają tutaj praktycznie żadnego znaczenia, bo kto inny stoi u steru. Nieszczególnie przypadł mi też do gustu momentami sztuczny styl dialogów, a także ten, którym posługuje się miejscami narrator – od czasu do czasu chce coś powiedzieć tak dobitnie, że po prostu przedobrza, np., mówiąc: Jak przysłowiowe zawracanie kijem rzeki – przy czym rzeka jest ogromna, za to kij rozmiaru wykałaczki (s.153), albo dodać dwa do dwóch, a potem jeszcze trzy dla pewności (s.157), czy też Nagle stał się małym chłopcem, któremu ktoś bezczelnie zabrał lizaka (s. 296). I nawet jeśli te fragmenty występują w mowie pozornie zależnej, a więc oddają sposób myślenia postaci, to w moim odczuciu nie są niestety zbyt zgrabne.

Podsumowując, Zodiaki. Genokracja Magdaleny Kucenty oferują galerię niezwykle oryginalnych, genetycznie zmodyfikowanych postaci, w których los ławo się zaangażować. Jednak moim zdaniem świat przedstawiony i sposób poprowadzenia fabuły w żadnym aspekcie za nimi nie nadążają. W przypadku, gdy lubicie czytać książki głównie dla kolorowych bohaterów, z pewnością znajdziecie tu coś dla siebie. Jeżeli zaś wymagacie od powieści fantastycznych czegoś więcej, możecie poczuć się nieco rozczarowani.

Ocena: 3+/6
©Głodna Wyobraźnia
Twórczość Magdaleny Kucenty poznałam dzięki zbiorowi opowiadań Cyberpunk Girls, który jak wspominałam, pozwolił poznać styl każdej z twórczyń. Usłyszawszy, że nakładem wydawnictwa Uroboros pojawi się powieść Zodiaki. Genokracja, niesamowicie jej wyczekiwałam. Biopunk? Nie wiedziałam czego powinnam się spodziewać.

Już w pierwszych rozdziałach dowiadujemy się, że akcja książki została osadzona w postapokaliptycznej przyszłości. Świat po wirusowej zagładzie zgromadził ludzi pod kopułami chroniącymi przed niebezpieczeństwem czekającym poza bezpiecznymi murami. Społeczeństwo zostało zorganizowane na wzór kastowy, gdzie pozycję społeczną wyznacza czystość genowa. Jednak w laboratoriach tworzone są istoty wymykające się standardom postświata, czyli tytułowe Zodiaki. Czy są jedynie obiektami doświadczalnymi, oznaczonymi i kierowanymi przez tajemniczą siłę? Czy dzięki swoim umiejętnościom są w stanie nagiąć zasady i uzyskać łyk autonomii? A może ich niestandardowe moce uzyskane zostały kosztem.

Początkowo było mi trudno odnaleźć się w świecie, w który autorka zabiera czytelnika. Rozglądałam się niczym ktoś obudzony ze śpiączki, próbując rozgryźć znaczenie noszonych omnikronów oraz zasady rządzące odwiedzanym miejscem. Mimo początkowego oszołomienia, czytelnik otrzymuje odpowiednią ilość czasu, by ochłonąć i dać się porwać Nowej Helladzie. Zafascynowała mnie konsekwencja w przestrzeganiu ustalonych początkowo prawideł, których łamanie wymaga niesamowitych umiejętności lub doświadczania adekwatnych skutków. Każdy obywatel zna swoje miejsce i doskonale zdaje sobie sprawę, jak może zasłużyć na awans kastowy lub z hukiem spaść z drabiny społecznej.

Gdzie istnieją surowe zasady, zaczyna pojawiać się szara strefa. Oczywiście, że bohaterowie zaglądać będą akurat w te niebezpieczne zaułki Nowej Hellady, by zrozumieć decyzje podjęte czasami przed urodzeniem (a może powstaniem?). Nazwa miasta nie jest przypadkowa - porządek świata mocno inspirowany jest mitologią grecką. Nikogo zatem nie dziwią walki na arenie, obecność wyroczni czy skłonności hedonistyczne niektórych obywateli. Fakt ten podkreślony jest również przez ludzi posiadających najwyższy status poprzez zakładanie tog, sandałów i wieńców. Według mnie to genialny z punktu widzenia psychologii społecznej, pomysł - społeczeństwo przerażone epidemią, kwestionujące swoje człowieczeństwo, by odzyskać poczucie stabilności sięgając tak głęboko po tradycję, że korzysta z dziedzictwa umownej kolebki cywilizacji europejskiej. Jednocześnie obywateli otacza niesamowita technologia czy inżynieria genetyczna ocierająca się o fantastykę. Wyobrażacie sobie możliwość fizycznej reinkarnacji?

Urzekł mnie sposób tworzenia imion bohaterów od nazw łacińskich znaków zodiaku. Możliwe, że dla bardziej obeznanego w astrologii czytelnika nie byłoby to zaskoczeniem. Dla mnie, gdy odkryłam ten fakt to była miła niespodzianka, nadająca smaku historii.

Świat, światem. Bohaterowie, bohaterami. Ale co tam się działo! Historia została podzielona na paragrafy, opowiadane z perspektywy coraz to innego bohatera. Dzięki temu zabiegowi czytelnik poznaje historię w sposób nie do końca liniowy. Raczej zatacza kręgi, poznając nowe fakty i poszerzając swoją wiedzę. Nie raz przekonania i wydawałoby się fakty, zostają wywrócone do góry nogami przez jeden malutki szczegół. Myślę, że dobrym porównaniem, które wyjaśniałoby ten zabieg, jest eksplorowanie mapy w grze komputerowej.

Jestem absolutnie zachwycona i zafascynowana pomysłem, prowadzeniem historii i końcówką. Teoretycznie wiemy wszystko, wątki zostały zamknięte, ale znów - kilka szczególików nie daje spokoju. Czyżbyśmy mogli oczekiwać kolejnego tomu?

Ocena: 6/6
©Zaczytana Majka
Posapokaliptyczne światy zawsze mnie fascynują. Świat po wojnach, katastrofach naturalnych i ludzie, którzy muszą przystosować się do życia od nowa. Stworzyć struktury, nauczyć się wzajemnie funkcjonować, często w świecie, który zdecydowanie odbiega od tego, który był znany. Dlatego też lektura książki Magdaleny Kucenty była dla mnie oczywista, szczególnie że opis fabuły dawał nadzieję na wciągającą i nietuzinową historię.

Świat po zagładzie, w którym pojawił się system kast, a ludzie podzieleni są według czystości genetycznej. Miasta otoczone kopułami są wyspami w świecie, gdzie promieniowanie wpływa na różne genetyczne mutacje. W zakładach inżynierii genetycznej powstały również Zodiaki, które są eksperymentami medycznymi i jako takie nie plasują się na żadnym stopniu drabiny społecznej, od początku są własnością instytutu. Osoby te posiadają bardzo zróżnicowane zdolności, z których korzystają ich twórcy.

Autorka od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę, zaczynając lekturę bardzo powoli poznaje się świat, w którym przyszło żyć tytułowym Zodiakom. Właściwie całą historia oscyluje wokół kilku postaci stworzonych w laboratorium, a wydarzenia pokazują wycinek z ich życia i działań, które podejmują.

Dużym plusem książki jest kreacja bohaterów, którzy są niezwykle różnorodni, ale jednocześnie bardzo wyraziści. Mimo, że nie są to postacie pozytywne w czystym tego słowa znaczeniu, to podczas lektury zaczyna się im kibicować w wyborach, których dokonują. Okazuje się też, że tak naprawdę nie mogą oni ufać nikomu, nawet najbliższej rodzinie.

Trochę brakowało mi szerszego spojrzenia na społeczeństwo, które pokazane jest tylko w perspektywie wydarzeń związanych z Zodiakami, a więc bardzo fragmentaryczne. Myślę, że poznanie społeczeństwa, które jest tak bardzo wyczulone na czystość genetyczną, a jednocześnie w wielu wypadkach niezwykle zmutowane genetycznie (czego doskonałym przykładem jest postać o znaczącym imieniu Smok), byłoby dodatkowym smakiem tej książki. Oprócz tego większość wydarzeń dzieje się w jednym mieście pod kopułą, wydarzenia poza nią, w świecie skażonym dzieją się tylko przez chwilę, a i tak brakowało mi szerszej perspektywy, która pokazywałaby inność tych miejsc.

Zodiaki bardzo wyraźnie pokazują, jak manipulacje genetyczne wpływają na ludzi i jak bardzo mogą namieszać im w głowie, ale jednocześnie te postacie zmuszają do zadania pytania o samo decydowaniu oraz o bycie czyjąś własnością. Zodiaki są tworzone w laboratorium, modyfikacja genetyczna następuje w zarodku, ale są to jednak ludzie, którzy czują i żyją.

Sam język powieści, lekki i plastyczny, sprawia, że czyta się ją szybko i z przyjemnością. Narracja przechodzi przez kilku bohaterów, którzy biorą udział w poszczególnych wydarzeniach, aby ostatecznie połączyć się w którymś momencie historii.

Patrząc na całokształt brakuje mi tu jednak wyraźnego zakończenia. Akcja toczy się w jakimś kierunku, ale na koniec nie widzę nic, co podsumowywało ten tytuł i dawało by odpowiedzi na powstałe w trakcie lektury pytania. Być może autorka tym tytułem zaczyna większą historię i Zodiaki. Genokracja jest wstępem, który pozwala odrobinę poznać świat i bohaterów, tego nie wiem. Patrząc jednak jedynie na ten tytuł, zabrakło mi podsumowania.

Zodiaki. Genokracja to nowe spojrzenie na świat po zagładzie, gdzie ludzie tworzą społeczeństwo kastowe oparte na genetyce. Tytułowe Zodiaki, specjalnie zmodyfikowane jednostki, to ludzie którzy nie mają żadnych praw, od początku są własnością laboratorium, w którym zostali stworzeni. Ich różnorodne cechy, niektóre bardzo przydatne, inne utrudniające zwyczaje funkcjonowanie, powodują, że są niezwykle barwni i wyraziści. Mimo pewnym mankamentów, lektura tego tytułu sprawia wiele przyjemności, a jednocześnie wywołuje pytania o społeczeństwo. Ciekawa powieść postapokalityczna, warta uwagi.

Ocena: 4/6
©Książkowe Wyliczanki
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Niezwykle podobało mi się połączenie znanych motywów, jak wielka epidemia, która zmusiła ludzi do walki o przetrwanie, budowanie świata od nowa itd... z nieoczywistymi pomysłami, jak nazywanie ludzi z niezwykłymi umiejętnościami jak znaki zodiaku, czy próby stworzenia jednej osoby o dwóch duszach czy dwóch dusz w jednym ciele (bardziej lub mniej udane). Mamy tutaj także wiele niezwykłości w jednej książce, jednym mieście: Smoka, który właściwie smokiem nie jest, przepowiednie fałszywych (a może jednak nie?) wieszczek pod wpływem narkotyków, ludzi z mechanicznymi kończynami, a do tego jeszcze bezczelne kradzieże i morderstwa z zimną krwią. Taka wybuchowa mieszkanka zapewnia doskonałą zabawę podczas czytania.
    Każda kolejna strona przynosiła raz mniejsze, raz większe zdziwienie i odpowiedzi na wcześniejsze zagadki, a zostawiała za sobą nowe pytania.
    Momentami sceny były przesiąknięte brutalnością, ale to tylko sprawiało, że stawały się bardziej realistyczne. W końcu w świecie po apokalipsie, w którym każdy próbuje jakoś przetrwać, nie ma miejsca na uprzejmości i delikatność.
    Kolejna zaleta: kocham autorkę za jej niezwykle plastyczny styl opisywania świata. Dzięki temu podczas czytania czułam się, jakbym oglądała jakiś dobry film sci-fi (Czy jest tu jakiś reżyser? Widzę tu duży potencjał, może ktoś by się zainteresował...)

Warto zerknąć