ebook Kukły
3.88 / 5.00 (liczba ocen: 379)

Kukły
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w tym miesiącu
E-book - najniższa cena: 18.00
Audiobook - najniższa cena: 23.90
wciąż za drogo?
-24% 18.00 zł Lub 16.20 zł
19.90 zł
29.99 zł Lub 26.99 zł
19.90 zł
26.71 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (2)
Inne proponowane

Maciej Siembieda – mistrz mrocznej powieści sensacyjnej – powraca ze swoim detektywem Jakubem Kanią, znanym fanom thrillerów z „Miejsca i imienia”. Przed Kanią zadanie, które wystawi na próbę jego wiedzę i umiejętności. Przed nami zaś „Kukły” (e-book w formatach epub i mobi), czyli perfekcyjnie spleciony warkocz prawdy i fikcji. Smaczku tej historii dodaje emocjonujący wątek romansu polskiego prokuratora i dziennikarki „Die Zeit”, który wciągnie nas w niebezpieczną przygodę, jednocześnie dotykając jednej z naszych najgłębszych tęsknot.

Jakub Kania dostaje prywatne zlecenie od niemieckiej dziennikarki: ma rozwikłać zagadkę pożaru, który tuż przed wybuchem wojny strawił jedną z najwspanialszych rezydencji magnackich na Śląsku. Sprawa ta powiązana jest z makabrycznym odkryciem w tamtejszym kościele, a wiedzie ku Freudenkreis, działającej do dziś elitarnej organizacji zrzeszającej zaufanych ludzi Heinricha Himmlera.
Kania podejmuje trop, który prowadzi go ku tajemnicom niemieckich okultystów, działalności specjalnej jednostki dokumentującej sekrety czarownic oraz ku poszukiwaniom korzeni aryjskiej rasy. Ale stawka w śmiertelnie niebezpiecznej grze, w którą uwikłał się Jakub Kania, jest znacznie wyższa...

O e-booku Kukły blogerzy napisali:

Zaczęłam czytać Kukły i … wsiąkłam! Po lekturze wiem, że nie ma mowy o jakimkolwiek ochłodzeniu moich uczuć literackich – nadal pozostaję entuzjastką stylu i snucia opowieści Macieja Siembiedy. - Katarzyna Denisiuk - Na czytniku

Najlepsza książka tego roku za mną. Nie możecie jej przegapić. Kukły to kolejny popis umiejętności Macieja Siembiedy. To książka, która nie dość, że nie pozwala się odłożyć, zmusza do przeszukiwania internetu i oglądania miejsc, sprawdzania wydarzeń, to jeszcze nieustająco zaskakuje, jednocześnie niesamowitością niektórych zdarzeń i ich uwiarygodnieniem. - Joanna Onysk - CzytAśka

Choć czasem powieść uderza w tony niemal bajkowe, niezwykły talent Siembiedy do uprawdopodobniania nawet najbardziej nieprawdopodobnych historii, sprawia, że chcemy być czarowani ciągle od nowa. Nawet przez chwilę, książka nie traci rytmu. Poczucie humoru pozwala przejść sprawnie nad bardziej wymagającymi fragmentami, dając oddech, kiedy akcja gęstnieje i dystans, kiedy treść robi się mniej realistyczna. - Ewelina Struzik - Wiedziennik

Kukły od Maciej Siembieda możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Maciej Siembieda ma niezwykły dar do umiejętnego łączenia ciekawostek historycznych z fikcją. Było to już widać w pierwszej książce, po którą sięgnęłam, 444, czyli powieści, która powołała do życia Jakuba Kanię. Wraz z Kukłami, czwartym tomem cyklu, cofamy się do początków kariery zawodowej prokuratora IPN-u. Nad wyraz ciekawie obserwuje się, jak młody, nieopierzony Kania przeciera sobie szlaki w prokuraturze. I od razu zachodzi niektórym za skórę, bowiem od zawsze był nieustępliwy i dążył do odkrycia prawdy, nawet niewygodnej… Czy warto ryzykować karierę dla sprawiedliwości?

Jego przełożeni nie są, łagodnie mówiąc, zbyt zadowoleni, gdy Kania odkrywa, że niemiecki ofiarodawca cennych dla IPN-u materiałów, którymi instytut chciał się pochwalić przy okazji odsłonięcia pamiątkowej tablicy, ma krew na rękach. Mało tego, że to odkrył: Jakub Kania nie ma zamiaru zgodnie z sugestią szefa trzymać sprawy w tajemnicy. Wysłany na przymusowy urlop, młody prokurator przyjmuje prywatne zlecenie od niemieckiej dziennikarki: ma rozwikłać zagadkę pożaru, który tuż przed wybuchem wojny strawił jedną z najwspanialszych rezydencji magnackich na Śląsku. Sprawa ta powiązana jest z makabrycznym odkryciem w tamtejszym kościele, a wiedzie ku Freudenkreis, elitarnej organizacji zrzeszającej zaufanych ludzi Heinricha Himmlera i parającej się zagadkowymi praktykami medycznymi. Trop prowadzi do tajemnic niemieckich okultystów i specjalnej jednostki, która dokumentowała sekrety czarownic. Co okaże się dla Jakuba Kani bardziej niebezpieczne? Sprawa, którą próbuje rozwikłać czy rodzące się uczucie do zleceniodawczyni, pięknej Ursuli Förster z tygodnika „Die Zeit”?

Maciej Siembieda ma talent do wyszukiwania fascynujących tajemnic z przeszłości. Niesamowity obraz Warneńczyka pędzla Jana Matejki, nazistowska szlifiernia diamentów, mniej znany, ale cudowny obraz Czarnej Madonny znajdujący się w małej wiosce na Opolszczyźnie, wreszcie sprawa pożaru okazałej rezydencji magnackiej na Śląsku i powiązanie tego wątku z organizacją Freudenkreis, wywodzącą się w prostej linii od Heinricha Himmlera… Aż wierzyć się nie chce, że historia Europy ma takie nieznane szerokiemu odbiorcy wątki, a jednak! Jeśli pisarz coś wymyśla na potrzeby powieści, to są to detale, które zawsze rzetelnie wypunktowuje na końcu. Istniała więc krypta z upiorną zawartością, istniał Freundeskreis, choć nie ma żadnych dowodów na to, by działał również po wojnie. Niemcy rzeczywiście szukali na Kaszubach śladów starogermańskich praprzodków i interesowali się czarownicami. Również incydent z byłym policjantem z czasów Wolnego Miasta Gdańska zamieszanym w morderstwo obrońców Poczty Polskiej wydarzył się naprawdę, choć miał nieco inny przebieg niż w Kukłach. W posłowiu widać wyraźnie, jak pewne wątki historyczne inspirują autora, który na ich kanwie tworzy barwną, fascynującą powieść. Należą mu się za to wyrazy uznania i wielkie brawa.

Podoba mi się również wątek damsko-męski, nieprzesłodzony, nieidealny, chciałoby się powiedzieć, że bardzo życiowy. Choć między Kubą a Ursulą od początku iskrzy, tych dwoje nie rzuca się sobie natychmiast w ramiona, jak to czasem bywa we współczesnych powieściach. Jakub mimo młodego wieku ma za sobą złe doświadczenia miłosne, Ursula zaś nie wszystkim chce się z Kanią dzielić. Czy mają szanse na szczęśliwe zakończenie? Musicie przekonać się sami, choć… Jeśli czytaliście poprzednie (w czasie powieściowym chronologicznie późniejsze) części cyklu, możecie się domyślić odpowiedzi na to pytanie.

Maciej Siembieda nigdy nie zawodzi. Ponownie dostałam fascynującą, wciągającą powieść z nieprawdopodobnymi wątkami historycznymi, które jednak mają mocne oparcie w rzeczywistości. Miło było przekonać się, jak wyglądały początki kariery Kani w IPN-ie, a także dowiedzieć się nieco więcej o jego korzeniach (świetnie napisana postać babki) oraz przespacerować się z nim po Katowicach. Szczerze liczę, że czeka mnie jeszcze wiele spotkań z tym bohaterem i że Siembieda wyszpera dla nas kolejne ciekawostki z polskiej (i nie tylko) historii.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Kukły to czwarty tom serii o prokuratorze Jakubie Kani. Tym razem jednak cofamy się trochę w czasie. Mamy rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty siódmy, a Kuba dopiero zaczyna swoją karierę prokuratora.

U komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku zjawia się Joachim Richter z Prokuratury Generalnej Hamburga z nietypową propozycją. Jego ojciec zbierał przez długi czas policyjne naszywki, odznaki i medale, które stworzyły pokaźną kolekcję. Teraz Richter chciałby przekazać ją oficjalnie Gdańskowi, w którym jego ojciec pracował jako szef policji w czasach Wolnego Miasta. Jego pomysł spotkał się z zaskoczeniem polskich władz, jednak aby nie psuć relacji przyjęli spis kolekcji, który otrzymał do przeanalizowania asesor Jakub Kania. Prokurator i wojewoda nie spodziewali się, że to posunięcie sprawi, iż na jaw wyjdą niewygodne tajemnice z czasów wojny. Punktem zapalnym stał się jeden z elementów kolekcji, dzięki któremu Kuba odkrył, że niemiecki policjant był powiązany z atakiem na Pocztę Polską pierwszego września tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku i bezpośrednio uczestniczył w wymordowaniu bohaterskich pocztowców.

Równocześnie obserwujemy wydarzenia rozgrywające się w posiadłości rodziny von Trauwitz w Oderstein kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej oraz współcześnie. W wątku tym pojawiają się wiedźmy, podejrzana krypta w pewnym kościele i kilka innych atrakcji, o których nie wspomnę, aby nie psuć Wam przyjemności z lektury. Faktem jest, że dzieje się sporo, a wszystkie tematy łączą się ze sobą jak sznurki w pięknie wykonanej makramie.

Tempo akcji jest wyważone i idealnie dopasowane do rozgrywających się wydarzeń. Wątki współczesne i te sprzed lat przeplatają się i uzupełniają, tworząc powoli coraz bardziej intrygującą układankę. Każdy kolejny rozdział dostarcza czytelnikowi wskazówek, które pozwalają na snucie domysłów. A snują się jak szalone! Ileż ja miałam wizji na finał tej historii!

Ponieważ przeczytałam trzy wcześniejsze powieści Pana Macieja, mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nie obawiałam się, że ta powieść może być słabsza, bo to jest po prostu niemożliwe w przypadku tego autora. Maciej Siembieda przed rozpoczęciem pisania przeprowadza dokładny research, więc mając tak solidne przygotowanie, po prostu tworzy świetną fabułę, od której trudno się oderwać. Autor posiada umiejętność łączenia fikcji z prawdziwymi wydarzeniami w taki sposób, że wszystkie opisywane zdarzenia są prawdopodobne i bardzo realistyczne.

Świetnie stworzone postacie są jak mili sercu towarzysze podróży. Można ich, rzecz jasna, nie lubić, jeśli są irytujący czy odgrywają czarny charakter, ale wszyscy są bardzo wyraziści. Największe wrażenie wywarli na mnie ojciec Jakuba i jego babcia, a właściwie starka. Sami się przekonacie, napotykając podczas lektury subtelne smaczki charakterologiczne.

Podsumowując, myślę sobie, że gdybym miała określić jednym słowem styl pisarski Macieja Siembiedy, to użyłabym właśnie słowa "subtelny". I bynajmniej nie chodzi mi o to, że historie te są delikatne czy lekkie, bo zdecydowanie nie są. Mam na myśli subtelność kojarzącą się z misternie splecionymi wątkami i wysublimowanym humorem (uwielbiam!).

Czytajcie koniecznie!

Ocena: 6/6
©Bibliotecznie
Maciej Siembieda jest mistrzem w budowaniu napięcia. W Kukłach każe nam się non stop przemieszczać między latami oscylującymi wokół II wojny światowej, a czasami następującymi krótko po procesie transformacji w Polsce. Początkowo może to stwarzać lekką trudność. Z czasem robi się fascynujące. Jakbyśmy się nie starzeli… I o to zachowanie młodości w najnowszej książce Autora głównie chodzi.

Jakub Kania, którego znamy z poprzednich powieści Siembiedy, jest tu dopiero na progu swojej prokuratorskiej kariery. Bystry, śmiały, elokwentny, skupia na sobie uwagę Czytelnika choć konkurencja jest równie zajmująca. Piękne, zagraniczne dziennikarki, liderzy tajnych, nielegalnych stowarzyszeń a nawet postaci historyczne. Akcja toczy się wartko i nie pozwala od siebie odetchnąć, no chyba, że na czas parzenia naprawdę szybkiej herbatki.

Mroczne ludzkie pragnienia, zwykła zawiść i parcie po sukces i uznanie. Tajemnice z przeszłości i garść wspomnień o czarach z ludowych przekazów. I choć czasem powieść uderza w tony niemal bajkowe, niezwykły talent Siembiedy do uprawdopodobniania nawet najbardziej nieprawdopodobnych historii, sprawia, że chcemy być czarowani ciągle od nowa. Nawet przez chwilę, książka nie traci rytmu. Poczucie humoru pozwala przejść sprawnie nad bardziej wymagającymi fragmentami, dając oddech, kiedy akcja gęstnieje i dystans, kiedy treść robi się mniej realistyczna.

Kukły to wyjątkowa mieszanka faktów i zdarzeń prawdopodobnych. Starannie dla nas dopieszczona w ten sposób, by od szarej codzienności odlecieć, ale z zachowaniem prawa do powrotnego lądowania, kiedy tylko zatęsknimy za znajomą grawitacją.

Ocena: 4+/6
©Wiedziennik
Są takie książki, na które czeka się od momentu, w którym Autor wspomni, że rozpoczął nad nimi pracę. Tak od kilku lat jest dla mnie z twórczością Macieja Siembiedy. Autor coś tam napomyka, gdzieś wspomni miejsce akcji, bądź cień wątku, który rozwija w nowej powieści … a u mnie zaczyna się oczekiwanie, podczytywanie reportaży, a nóż widelec, wpadnę na sprawę, której niewiarygodne, acz zawsze prawdziwe zdarzenia tym razem zostaną wplecione w fabułę.
Tak było i tym razem.
Coś się panu Maciejowi wyrwało, gdzieś coś napomknął…
I co z tego? Co z tego, że znalazłam i przeczytałam reportaż?

Jego ujęcie w najnowszej powieści i tak niesłychanie mnie zaskoczyło. Oplecenie innymi wątkami zmieniło historię, a jej finał zaskoczył.
Do rzeczy.

W ulubiony przeze mnie sposób, Autor prowadzi nas przez historię dwoma planami czasowymi. Teraz, które jest umowne, bowiem akcja dzieje się w 1997 roku, oraz wtedy, również dość umowne, bo zaczyna się w późnych latach trzydziestych dwudziestego wieku, a dobiega wraz z częścią bohaterów, aż do wspominanego teraz. Dodatkowe znaczenie dla historii mają wspominane i odtwarzane zdarzenia jeszcze wcześniejsze.

Akcja toczy się w Gdańsku, na Kaszubach, Śląsku i w Berlinie.

Bohaterem wątku współczesnego i zarazem badaczem historycznego, jest młody prokurator Jakub Kania. Wnikliwy, dokładny, i ze znakomitą pamięcią. Gdy nieoczekiwanie gdańska policja otrzymuje ofertę przekazania przez potomka przedwojennego policjanta, imponującej kolekcji policyjnych odznak i medali, on jeden doszukuje się w tej okazji drugiego dna. Mimo, że dzięki Kani sprawa nie przynosi szkody policji, ani pomorskiemu samorządowi, kończy się to dla niego chwilowym przymusowym urlopem.

A że urlop, to nie jest to, na co Kania ma akurat chęć, zmienia się on w śledczą wyprawę. A w niej piękna niemiecka dziennikarka, która zachęca Kanię do prowadzenia tego dochodzenia, oraz wątki, które przeplatają się w niezwykły sposób. Tajemnicza historia wiedźmy ze śląskiego Oderstein i niejasne losy niektórych przodków niemieckiej rodziny właścicieli tamtejszego pałacu, który spłonął w przededniu wojny. Losy Freudenkreis, stowarzyszenia fanatycznych nazistów z otoczenia Himmlera, którzy łączyli swoje pseudo badania nad rasą aryjską z wiarą w czarownice i ich możliwości. Powiązanie gdańskiego ofiarodawcy poniemieckich medali i kaszubskiej babki Jakuba.

Tajemnica zamurowanej i niedostępnej krypty w kościele, w małej wiosce nieopodal Raciborza, kamienne kręgi cmentarzyska Gotów na Kaszubach oraz uzdrowiskowe działanie powietrza w pewnym sanatorium w Lądku Zdroju.

Wojenny czas w Berlinie, powojenne sprytne knowania nazistów, czas przemian po upadku „Żelaznej kurtyny” i jeszcze do tego powódź stulecia na Śląsku. Ach! No i tytułowe Kukły.

Na 400 stronach Autor zmieścił wszystkie powyższe wątki, opisane z pietyzmem i drobiazgowością. Splecione, powiązane i przedstawione tak wiarygodnie, że dobrze, że na końcu jest posłowie, ponieważ uwierzyłam we wszystko i gdyby nie wyjaśnienia Autora, kłóciłabym się z każdym, że tak było i już.

Znałam reportaż pana Macieja, który dał otwarcie i pośrednio tytuł Kukłom. Natomiast to, co Autor owinął wokół tej niewielkiej, a przecież już i tak niesamowitej historii*, to po prostu wpuszczenie w maliny śledczej CzytAśki. Absolutne mistrzostwo. Można sobie znać reportaże do upojenia i na pamięć. Fabularna umiejętność snucia opowieści Autora zawsze wyprowadzi nas w pole. Pole wyobraźni. Fantastyczne.

Cała historia to kolejny popis umiejętności Macieja Siembiedy. To książka, która nie dość, że nie pozwala się odłożyć, zmusza do przeszukiwania Internetu i oglądania miejsc, sprawdzania wydarzeń, to jeszcze nieustająco zaskakuje, jednocześnie niesamowitością niektórych zdarzeń i ich uwiarygodnieniem.

A do tego, jak zwykle, przepiękna staranna polszczyzna (plus cudowne wplecenie języka kaszubskiego♥️), charakterystyczny delikatnie ironiczny dowcip, nieco zjadliwe opisy uroków lat dziewięćdziesiątych, trochę romantyczności, szczypta zmysłowości i … oczywiście rozkosze podniebienia! Bo przecież pierwszoplanowym bohaterem powieści jest Jakub Kania, znany z wcześniejszych powieści Autora, ulokowanych w późniejszych czasach. Dzięki temu zabiegowi, ta historia jest atrakcyjna i dla nowych czytelników, i dla zagorzałych fanów.

Jakub jest młodszy, mniej doświadczony, może bardziej narwany. Ale Jakub kocha jeść! Ach i co on jada, i jak te smaki są opisane! Przy sandaczu w jego wykonaniu pocieknie Wam ślinka. To pewne.

Podsumowując, mamy 7 kwietnia 2021.
Najlepsza książka tego roku za mną.
Właśnie o niej przeczytaliście.
Nie możecie jej przegapić.

Zamawiajcie, kupujcie, czytajcie!

Ocena: 6+/6
©CzytAśka
Nie kryję się z tym, że bardzo lubię powieści Macieja Siembiedy. Za każdym razem, gdy pojawia się jego nowa książka, z lekkim drżeniem serca po nią sięgam. Co będzie jak mi się nie spodoba? No nic! Ale wiadomo, że jak darzy się twórczość danego pisarza ciepłym uczuciem, to miło jest, gdy ono nie stygnie.

Zaczęłam czytać Kukły i … wsiąkłam! Po lekturze wiem, że nie ma mowy o jakimkolwiek ochłodzeniu – nadal pozostaję entuzjastką stylu i snucia opowieści Macieja Siembiedy.

Kilka słów o fabule

Jakub Kania wraca! Tak, znany z poprzednich trzech powieści (444, Miejsce i imię, Wotum) młody prokurator ponownie stara się rozwikłać zagadkę z przeszłości. Tym razem zlecającą jest niemiecka dziennikarka. Jakub Kania, który doświadczył burzliwych przeżyć w pracy, podnosi rzuconą mu przez kobietę rękawicę. Prywatne śledztwo zaprowadza go na Śląsk, w miejsce, gdzie tuż przed wojną spłonął magnacki dwór. Prokurator wzorem doskonałego rękodzielnika w brawurowy sposób łączy ze sobą i splata wszystkie nitki, które pojawiły się w toku poszukiwań. Tropy wiodą go ku elitarnej organizacji zrzeszającej ludzi Heinricha Himmlera. Prowadzą do środowiska okultystów, świata czarownic i wieszczek. Co więcej, Jakub Kania wkracza w nieznany mu do tej pory obszar rodzinnej przeszłości i tajemnicy.

Kilka słów o wrażeniach

Maciej Siembieda znany jest z tego, że w swoich powieściach zgrabnie i ze swadą balansuje pomiędzy fikcją, a faktami. Czerpie garściami i inspiruje się minionymi wydarzeniami tworząc świetne historie. Ten sam „manewr” zastosował w Kukłach, który przyczynił się do stworzenia elektryzującej fabuły. W swojej najnowszej powieści idealnie dobrał proporcje historii, fikcji, tła społeczno-obyczajowego oraz romansu. Efektem są Kukły, które fanom autora przysporzą wiele czytelniczej radości i satysfakcji.

Bardzo podoba mi się, gdy pisarz przez przypadek, albo celowo, staje w roli przewodnika po ciekawych zakątkach Polski, tworząc z nich doskonałe tło dla swoich książek. Maciej Siembieda ponownie zabiera czytelnika w taką podróż. Z przyjemnością wzięłam w niej udział i zachęcam innych – dajcie się namówić!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć