ebook Zapisane w kościach
4.02 / 5.00 (liczba ocen: 12491) Ilość stron (szacowana): 299

Zapisane w kościach
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 26.94
Audiobook - najniższa cena: 25.19
wciąż za drogo?
32.54 złpremium: 20.99 zł Lub 20.99 zł
-23% 26.94 zł Lub 24.25 zł
34.99 zł Lub 31.49 zł
34.99 zł
26.92 zł
28.12 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Eksplodująca serią brutalnych zbrodni i szokujących zwrotów akcji oto druga część serii fascynujących thrillerów kryminalnych Simona Becketta. Antropolog sądowy dr David Hunter w ramach przysługi przebywa na odległej wyspie Runa. Musi zbadać przerażające odkrycie. Hunter był świadkiem śmierci pod wieloma postaciami, ale nawet on jest zszokowany tym, co zobaczył: niemal całkowicie spalone ciało, z którego pozostały tylko nogi i ręka. Miejscowa policja jest pewna, że to przypadkowa śmierć, ale Hunter nie jest przekonany. Badając spalone szczątki, znajduje dowody, których się obawiał. Jest dla niego jasne, że nie był to wypadek tylko morderstwo. Kiedy odizolowana społeczność mierzy się z odkryciem Huntera, w wyspę uderza katastrofalna burza. Brakuje prądu, ustaje komunikacja ze światem zewnętrznym, a zabijanie zaczyna się na dobre.

Zapisane w kościach od Simon Beckett możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Historia naszego życia, a czasem i śmierci, jest zapisana w kościach. Kości to świadectwo ran urazów i zaniedbań.
Z morderstwem jest jak z życiem; i jedno, i drugie jest nieprzewidywalne.
Nie na wszystkie pytania da się odpowiedzieć, żebyśmy nie wiem, jak chcieli. Czasami trzeba to sobie odpuścić i żyć dalej.
Kiedy los nam nie sprzyja, w głębi serca wszyscy jesteśmy egoistami i wszyscy wznosimy te same modły: tylko nie ja, tylko nie ja, jeszcze nie teraz.
Drugi tom przygód antropologa sądowego, dr Davida Huntera – człowieka, który sprawia, że zmarli zaczynają mówić. Porywający, zaskakujący, mocny thriller – nie mogłam się oderwać.

Tym razem dr Hunter zostaje wysłany na małą wyspę Runę, gdzie emerytowany policjant, Andrew Brody, znajduje spalone szczątki. Były detektyw podejrzewa, że ofiara nie zginęła w pożarze, a została zamordowana – przyjazd dr Huntera ma rozwiać wątpliwości w tej sprawie.

Antropolog trafia na wyspę w asyście dwóch mundurowych: ponurego, opryskliwego i leniwego sierżanta Frasera oraz młodego, pełnego zapału do pracy i ciekawego świata posterunkowego Duncana McKinney’a. W trakcie przeprawy na Runę, David poznaje też energiczną i nieco wścibską Maggie, która wkrótce okazuje się być niesforną i wszędobylską dziennikarką lokalnej gazety. Walcząc z pogarszającymi się warunkami atmosferycznymi, ciekawością Maggie oraz podejrzliwością lokalnej społeczności, osobliwy „zespół śledczy” próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci. Sytuacja komplikuje się, gdy ktoś próbuje przeszkodzić w dochodzeniu, nastając na życie policjantów oraz dr Huntera, a sztorm odcina wyspę od świata. Rozpoczyna się niebezpieczna gra z mordercą.

Simon Beckett konstruuje postaci, serwując tyle informacji, by przedstawić zarys ich charakteru, pozwolić „zajrzeć” do ich prywatnego życia i wzbudzić w czytelnikach emocje względem konkretnych bohaterów. Dzięki temu dr Hunter jawi nam się nie tylko jako antropolog, ale też jako człowiek, który stracił rodzinę, Brody nie jest jedynie śledczym na emeryturze, ale też ojcem, którego córka zaginęła, a Duncan to nie zwyczajny posterunkowy, ale ambitny chłopak, który ma marzenia.

Kolejny raz jako tło kryminalnej zagadki, doskonale sprawdziła się mała, tym razem wyspiarska społeczność. W sytuacji, gdy wszyscy wszystkich znają, a mordercą okazuje się być najprawdopodobniej „ktoś stąd”, pojawia się strach, niedowierzanie i niechęć, a nawet agresja wobec obcych, którzy naruszyli panujący od lat ład i pozorny spokój. Na jaw zaczynają wychodzić, skrywane, wstydliwe tajemnice, czasami przerażające…

Doskonałe, wciągające czytadło, trzymające w napięciu do niemal ostatniej strony i zaskakujące zakończeniem. Niezwykle przyjemna rzecz, godna polecenia nie tylko miłośnikom gatunku.

Ocena: 6/6
©Okiem Wariatki
Są czasem takie chwile, gdy nie potrafimy dojść do wniosku, kto jest tak naprawdę zabójcą. Potrzeba naprawdę wiele umiejętności, by stworzyć i przelać na papier wszystkie myśli powolnym krokiem biegnące w głowie zwykłego człowieka w sposób skomplikowany, lecz zarazem prosty do odbioru dla czytelnika. Powieść Simona Beckett’a „Zapisane w kościach” jest taką oto historią.

Ponownie wracamy do pracy wraz z głównym bohaterem Davidem Hunterem. Człowiek ten jest antropologiem sądowym i wyjeżdża na Runę wezwany w sprawie znalezionych w chacie zwłok. David nie raz miał do czynienia ze śmiercią, lecz stan znaleziska jest dla niego intrygującą zagadką. Doktor jednak posiada umiejętność porozumienia się ze zmarłym i potrafi odczytać całą historię jego życia. „Człowiek, którego miałem kiedyś za przyjaciela, powiedział mi, że lepiej rozumiem zmarłych niż żywych, i chyba miał rację. Zmarli przynajmniej nie kłamią ani nie zdradzają.” Na wyspie dochodzi do tajemniczych zdarzeń, a główny bohater ledwo uchodzi z życiem. Czy działanie było zamierzone? Czy David był potencjalnym zagrożeniem? Czy morderstwa dało się uniknąć? „Nie na wszystkie pytania da się odpowiedzieć, żebyśmy nie wiem, jak chcieli. Czasami trzeba to sobie odpuścić i żyć dalej.” Akcja powieści rozwija się powoli po to, by w odpowiednim momencie zaskoczyć czytelnika i zmusić go do dokładniejszego analizowania danych przedstawionych w powieści. Nieraz spostrzegłam to, jak ja reaguję na niektóre sytuacje ukazane w książce. Słowa pod tytułem „Ale dlaczego? Niby jak? Przecież to nielogiczne…” powtarzały się dosłownie co kilka stron. Czytając thriller medyczny miałam wrażenie, jakby koniec historii wyjęty został z kontekstu, a autor zmienił ciąg wydarzeń celowo by nie iść prostą drogą do celu. „Z morderstwem jest jak z życiem; i jedno, i drugie jest nieprzewidywalne.” Ostatnie rozdziały to kumulacja wszechobecnych dobrze skrytych wątków oraz rzucenie światła na zupełnie inny tor, niż ukazuje nam początkowe tego wyobrażenie. Człowiek chce więcej i więcej, irytuje się, że sprawy ciągną się tak długo, lecz gdy dochodzi do meritum czuje się jakby był zupełnie wyprany z emocji. Nie piszę tego oczywiście w negatywnym sensie. Książka jest idealnym wariantem na dodatkową dawkę zmiennych nastrojów i idealnym „podręcznikiem antropologa”, gdyż opisuje ona jego pracę od wewnątrz oraz konsekwencje postępowania tak, a nie inaczej. Jedyna rzecz do której mogę się przyczepić to wątek zmiany zamieszkania głównego bohatera. Człowiek przyzwyczaja się do tego co ma, a ja zdążyłam się już na zawsze połączyć z Manham i od teraz bardzo będzie mi tego oto miasteczka brakowało.

Ocena: 6/6
©Marionetka Literacka
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Efektowne, wyjątkowe historie rodzą się nie tyle z niczego, lecz z czegoś małego. Dlaczego lubię prowadzić zajęcia ze śladów kryminalistycznych? Dlatego, że opowiadam o rzeczach, które są wielkie, choć rodzą się w drobnych elementach miejsca zdarzenia - liniach, pyłkach, drobinkach itp.
    Dlaczego uwielbiam Becketta i jego powieści? Dlatego, że jego bohater z względnie niczego, z czegoś co zanika, jest zdegradowane, zgniłe, rozpadające się czyta ostatecznie wszystko, co potrzebne do ujęcia sprawcy. W recenzowanej powieści to szczyt antropologicznej umiejętności Huntera. Nic więcej nie powiem - to musicie przeczytać.
    Reszta jest tak jak zawsze - emocje, napięcie, tajemnica, klimat!!!

Warto zerknąć