Dwadzieścia lat ciszy
2.62 / 5.00 (liczba ocen: 118) Ilość stron (szacowana): 208

Dwadzieścia lat ciszy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  / /
E-book - polecana oferta: 26.93
wciąż za drogo?
32.31 złpremium: 21.54 zł Lub 21.54 zł
26.93 zł Lub 24.24 zł
28.00 zł
35.90 zł
35.90 zł Lub 32.31 zł
26.91 zł
28.28 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (1)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Bogna od dwudziestu lat poszukuje córki, którą ostatni raz widziano wsiadającą do czarnej furgonetki. W ten sam sposób znika Igor. Jego przyjaciel Niko rusza tropem tajemniczego sprawcy. Pomagają mu Bogna i Hubert – bezdomny były wojskowy, mający własne porachunki z siłami ciemności.

Złowieszcza aura otaczająca zagadkowy pojazd przyciąga inne zło: Blacha, psychopatyczny uciekinier ze szpitala psychiatrycznego, wreszcie może bezkarnie wcielać w życie swoje chore fantazje, ale nie wie, że jest tylko narzędziem w rękach kogoś, a może czegoś, znacznie gorszego…

Dwadzieścia lat ciszy od Przemysław Wilczyński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Skusiłam się na lekturę Dwudziestu lat ciszy z jednego powodu. Nie była to ani okładka, ani opis fabuły (których z reguły nie czytam przed sięgnięciem po książkę - mam większa frajdę z odkrywania kolejnych stron powieści). Opowiadanie Pana Przemysława było jednym z najlepszych w zbiorze Upiorne święta. Zachęcona lekkim piórem autora i umiejętnym snuciem historii skusiłam się na lekturę powieści. Tylko w ferworze chęci zapomniałam, że zbiór Upiorne święta był koszmarnie, wręcz tragicznie słaby...

Czarna furgonetka sieje postrach na drogach. Dwadzieścia lat temu zaginęło bez wieści, bez żadnego śladu kilkoro dzieci, a teraz sytuacja się powtarza. Za każdym razem, kiedy ginie dziecko w okolicy świadkowie zapamiętują czarną, charakterystyczną furgonetkę. Hubert Laska, Bogna i Niko, w zadziwiającym splocie wydarzeń łączą siły, aby odnaleźć zaginione dzieci... te uprowadzone 20 lat temu i te uprowadzone kilka dni wcześniej.

Lekki styl, umiejętne snucie historii o których wspominałam we wstępie oraz nie epatowanie zbędną makabrą i przemocą oraz dość dobra kreacja postaci to jedne z nielicznych, w mojej ocenie, atutów powieści. Ewidentnie Dwadzieścia lat ciszy nie jest dla mnie. Brak wartkości, brak wiarygodności i przede wszystkim ogrom niepotrzebnych elementów (postać Blachy, paranormalne wstawki, powtórzenia, powielanie tych samych scen w odrobinę tylko zmienionych konfiguracjach). Powieść jest zbyt długa, nie daje odpowiedzi na pytania, nie porusza, nie wzbudza emocji i kończy się w irracjonalny, mało ciekawy spobsób. Sam wątek główny zadziwiająco przypomina jedną z powieści Stephena Kinga. Nie pokuszę się o wnikliwe porównanie, no bo jak tutaj rozprawiać o fiacie multipla w konfrontacji z BMW X5?

I mimo iż skończyłam czytać tylko po to, aby dowiedzieć się jak autor wyjasni zagadkę zaginięć (nie wyjaśnił) to czuję, że powieść może się spodobać. Jest lekka i czyta się szybko. Nie dla mnie, ale może dla Was.

Ocena: 3/6 czytaj więcej
©Tylko skończę rozdział
O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka…

Bogna, zrozpaczona matka od dwudziestu lat nieustannie poszukuje córki, którą po raz ostatni widziano, jak wsiada do czarnej furgonetki. Swoje poszukiwania rozpoczyna również Niko, chłopiec o tajemniczych zdolnościach, którego przyjaciel znika w ten sam sposób. Na pomoc chłopcu i kobiecie przychodzi Hubert – bezdomny były wojskowy. Tymczasem zło również ma swojego pomocnika. Jest nim uciekinier z zakładu psychiatrycznego, który kierowany jest przez tajemnicze głosy…

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło, a co jednak trochę mniej…

Dwadzieścia lat ciszy to powieść, po którą sięgnęłam niesamowicie zaintrygowana jej fabułą. Czarna furgonetka, zaginione dzieci, uciekinier szpitala psychiatrycznego i mroczne zło. Każdy ten element przykuwał moją uwagę. Każdy obiecywał niezwykle dużo.

Niestety pomimo intrygującego początku od pewnego momentu, wiele wątków w tej historii zaczęło mi się rozmywać. Miałam poczucie, że nie do końca „kupiłam” wykreowany przez autora świat. Finał tej powieści, który początkowo zaczął napawać mnie optymizmem, również pozostawił we mnie tak wiele niewiadomych, że zaczęłam mocno się zastanawiać, czy czasem coś ważnego mi nie umknęło. Z jednej strony, to ciekawe rozwiązanie by czytelnik część odpowiedzi odnalazł w swojej wyobraźni. Z drugiej jednak chciałabym by autor tych odpowiedzi przekazał trochę więcej.

To co jednak podobało mi się w tej powieści to narracja podzielona na poszczególnych bohaterów. Dzięki temu czytelnik miał szerszy obraz sytuacji i w trakcie lektury otrzymywał więcej elementów do poskładania. Dzięki temu zabiegowi również lektura tej książki zdaje się być bardziej dynamiczna. Do tego, każdy z bohaterów osadzony jest mocno w swojej skomplikowanej historii z nie do końca jasną przeszłością. Kreacje postaci to moim zdaniem najmocniejszy element tej powieści. Na uwagę zasługuje także przemycenie przez autora wątku wykluczenia społecznego oraz przemocy fizycznej i psychicznej wobec dziecka. Dzięki temu nie jestem w stanie i nie chcę spisywać tej powieści na straty.

Podsumowując: Niestety, pomimo że moim zdaniem pomysł na fabułę tej książki miał naprawdę ogromny potencjał, moim zdaniem nie został on w pełni wykorzystany. I oczywiście powieść ma całkiem sporo ciekawych momentów pełnych napięcia i intryg, ale to jednak za mało bym mogła Wam napisać, że ta historia mnie porwała całkowicie. Czytało mi się ją dobrze, ale ja jednak chyba nie do końca zrozumiałam co tam się tak naprawdę wydarzyło.

Komu polecam?

Dwadzieścia lat ciszy to powieść raczej dla wielbicieli thrillerów z dreszczykiem niż horrorów. Znajdziecie w niej ciekawy klimat, intrygujących bohaterów, ale także wiele niejasnych sytuacji. Ja jak się okazało nie do końca jestem targetem dla tej książki, ale może Wam się spodoba.

Ocena: 4/6 czytaj więcej
©Kocham Cię, moje życie
Liczyłam na mocny spisek, na mroczną intrygę, która by mnie wbiła w fotel. Czekałam, aż zza drzwi furgonetki wysiądzie jakiś degenerat żądny krwi, aż pojawi się coś mocnego, co przełamie monotonność akcji. Nie doczekałam się. Nie mam pojęcia, komu mogłabym polecić tę książkę. Ma w sobie kilka dobrych aspektów, ale mimo wszystko nie do końca przypadła mi do gustu, a nawet lekko mnie rozczarowała. Broni się nieco samym klimatem i dobrym wykreowaniem bohaterów, ale chyba w thrillerach z elementami grozy wymaga się czegoś więcej – przede wszystkim mocnej intrygi, a tej tutaj zabrakło.

Cała recenzja na blogu: Dwadzieścia lat ciszy

Ocena: 2/6 czytaj więcej
©BookeaterReality
Jest to moje pierwsze samodzielne spotkanie z autorem. Nie liczę tego przy antologii, gdyż w osobnej, solowej powieści jednak widać dokładniej, jak autor sobie radzi. Zaczynając Dwadzieścia lat ciszy nie byłam do końca pewna, co dostanę i czy to mi przypadnie do gustu... Jednak czytało się całkiem nieźle, mimo tych obaw, miałam tylko na początku pewne opory, ale później się wkręciłam i nie stanowiło dla mnie pióro jakiegokolwiek problemu. Widzimy zachowanie bezpośrednio ofiar, które wchodzą do furgonetki, ich ciekawość, widzimy jak furgonetka się zachowuje... Widzimy jak inni obserwują samochód i to wszystko zostało opisane w naprawdę ciekawy sposób. Mimo iż jest to nieco nierealne, to i tak zostałam naprawdę zaintrygowana i zainteresowana. Mogę powiedzieć, że "za moich czasów", gdy byłam w szkole podstawowej, jeździło jedno lub dwa samochody, tak jak i po okolicznych wsiach i zaczepiało dzieci... Pamiętam, jak nas nie tylko rodzice, ale i nauczyciele przestrzegali, żeby za nic w świecie nie wsiadać, nie brać cukierków, ani nic... Poza tym, nas, jako dzieci "w tamtych czasach" cieszyło wracanie do domu pieszo, przebywanie w swoim towarzystwie, na zewnątrz... nie raz dostawało się ochrzan za zbyt długie powroty do domu i te rozmowy na "trudne" tematy. Myślę, że na początek możecie, ale nie musicie mieć problemów z zapoznaniem się z piórem autora, a później będziecie siedzieć i czytać z żywym zainteresowaniem.

Uwierzcie mi, że to, co ma tutaj miejsce jest chwilami tak zaskakujące, że do tej pory się zastanawiam jak to możliwe. Troszkę autora fantazja poniosła, ale super, dzięki temu mamy niecodzienną historię, która interesuje nas od samego początku i trzyma w niepewności do ostatniej kropki. Intrygujący thriller, szczerze mówiąc, nie czytałam takiej historii, a sam motyw czarnej furgonetki, porywającej dzieci to ciekawy punkt. Chwilami się bałam, że to, co przeczytam, to już nie zapomnę, bałam się takiej treści, która mnie rozbije totalnie, ale całe szczęście nic takiego się nie wydarzyło.

Bohaterów mamy kilka, jednak to nie było dla mnie najważniejsze... Najważniejsza była dla mnie tajemnica tego czarnego samochodu. Nie mogłam się doczekać, aż doczytam do finału i dowiem się, co to było grane... Jednak, jest pewien chłopiec, którego kolega również znika w furgonetce. Niko zrobił na mnie niemałe wrażenie. Byłoby mi go autentycznie szkoda i chciałam mu bardzo pomóc, nie miałam jednak jak za bardzo... Trzymałam kciuki, by wszystko się rozwiązało, by jego przyjaciel Igor się odnalazł, by jego stosunki z rodzicami się poprawiły... Żeby przestał się bać, a zaczął być sobą, zaczął marzyć.

Książka ma wiele wątków, nie tylko ten samochodowy. Pojawia się tu wiele wydarzeń, które zmuszają nas, czytelników, do zastanowienia się nad życiem. Nad naszym zachowaniem, wydarzeniami... Czasami nad przeszłością... Ta książka widzę, że nie zbiera wielu pozytywnych opinii... Z jednej strony rozumiem, z drugiej niekoniecznie. Może i ja też nie jestem zachwycona, ale uważam, że jest to dobra lektura, sam pomysł na fabułę jest naprawdę strzałem w dziesiątkę. Ten oporny styl na początku troszkę zaminusował, ale wydaje mi się, że jest to jedna z sensowniejszych historii. Rozumiem, że jest ciężka w odbiorze, niemniej jednak ja jestem dość zadowolona.

Nie jest lekka i przyjemna, a wręcz trochę przytłaczająca. Ponura, smutna. Ciężka. Myślę jednak, że może zostaniecie nieco usatysfakcjonowani. Ja zostałam i jestem ciekawa, jak rozwinie się dalsza kariera pisarska autora. Życzę mu powodzenia. A jeszcze co do tego thrillera z domieszką minimalną fantastycznych zdarzeń, jeśli jesteście ciekawi, to zachęcam.

Ocena: 3-/6 czytaj więcej
©Tylko magia słowa
Zachęcona opisem fabuły, sugerującym thriller z elementami grozy, sięgnęłam po nową powieść Przemysława Wilczyńskiego. Było to moje pierwsze spotkanie z tym autorem.

Trójkę głównych bohaterów łączy jeden wspólny element - tajemnicza furgonetka. Bogna to kobieta, która większość swojego dorosłego życia poświęciła na poszukiwanie uprowadzonej dwadzieścia lat wcześniej córki. Hubert jest byłym żołnierzem, który za poważne przewinienie został wydalony z wojska, a że nie mógł nigdzie znaleźć pracy, wylądował w walącej się ruderze, przeznaczonej do rozbiórki. Zmagając się z wyrzutami sumienia, usiłuje wiązać koniec z końcem. Nikodem to chłopiec o paranormalnych zdolnościach, który bezskutecznie stara się zadowolić bardzo wymagającego ojca.

Kiedy pewnego dnia znika dziecko, a świadkowie twierdzą, że widzieli w pobliżu miejsca zdarzenia czarną furgonetkę, Bogna wie, że koszmar sprzed lat powrócił. Wie o tym również nastoletni Niko, który wyczuwa czające się w furgonie Zło. Kiedy ścieżki tej trójki się krzyżują, nie pozostaje im nic innego, jak osobiście zająć się unicestwieniem furgonetki, ponieważ policja nie kwapi się do działania. Czy uda im się złapać porywacza? Dlaczego furgonetka sprawia wrażenie pojazdu z zaświatów? Kim jest Blacha? Gdzie znikają dzieci, które wsiadają do samochodu?

Przyznam, że nie do końca tego się spodziewałam. Akcja powieści właściwie nie ma w sobie dynamiki, a ja lubię kiedy sporo się dzieje. W tekście jest mnóstwo powtórzeń, nakreślonych na różne sposoby, najczęściej w rozbudowanych przemyśleniach bohaterów. Niezwykle szczegółowe opisy działań postaci dodatkowo spowalniają tempo. Możliwe, że był to zabieg mający na celu stopniowanie napięcia, ale w moim przypadku niestety się nie sprawdził.

Lekkie pióro autora sprawia, że powieść czyta się szybko, ale próżno oczekiwać dreszczyku emocji czy też grozy dyszącej za uchem. Zastanawiałam się, do którego gatunku zaliczyć tę powieść i nie wiem. Może faktycznie thriller, w spokojniejszym klimacie, z elementami fantastycznymi. Nie wszystko bowiem, o czym tam przeczytacie, należy rozpatrywać w kategoriach realistycznych. Co do zakończenia, to chyba jest ono bardziej otwarte niż zamknięte.

Ocena: 4/6 czytaj więcej
©Bibliotecznie
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć