ebook Winni jesteśmy wszyscy
3.84 / 5.00 (liczba ocen: 19)

Winni jesteśmy wszyscy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 19.14
Audiobook - najniższa cena: 23.98
wciąż za drogo?
29.67 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
-19% 19.14 zł Lub 17.23 zł
20.90 zł
19.14 zł
19.14 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Istnieją miejsca, do których nie należy zaglądać, a także czyny, których nie wolno się dopuścić. I to za żadną cenę… „Trzy kobiety i jeden mężczyzna. Trzy tajemnice i jedna droga do prawdy. Nie jest ona jednak ani prosta, ani oczywista. Bartosz Szczygielski zadbał o to, abyśmy do samego końca nie wiedzieli, dokąd nas zaprowadzi. Winni jesteśmy wszyscy, ale czy wszyscy zostaną ukarani?” – Tomasz Sekielski

W piątkowe popołudnie, kiedy wszyscy myśleli już o weekendzie, Konrad Łazar zastanawiał się nad czymś innym. Próbował zrozumieć, jak doszło do tego, że była kochanka wykrwawia się na jego oczach i, co ważniejsze, dlaczego nie udało mu się tego przewidzieć. Przecież na co dzień płacono mu za to, by zbierał informacje. By układał je w logiczne ciągi i przewidywał następstwa pewnych wydarzeń. W końcu był w tym naprawdę dobry.
Tego się jednak nie spodziewał. Podobnie jak faktu, że odtąd nikt w jego otoczeniu nie będzie bezpieczny, a śmierć upomni się o wszystkich, na których mu zależy.
Wkrótce Konrad wyruszy do miejsca, w którym wszystko się zaczęło, a które należy spalić do szczętu…

Rekomendacje: 

Winni jesteśmy wszyscy to powiew nowego spojrzenia na kryminał. Bartosz Szczygielski dowodzi, że autor kryminałów winien wychodzić poza schematy i definicje gatunku, by serwować czytelnikom mocne doznania. I choć krew nie leje się tutaj szerokim strumieniem, to książka ta zapewnia nam lawinę emocji. A tych polski czytelnik oczekuje. - Tomasz Kosik - Czyt-NIK

Winni jesteśmy wszyscy od Bartosz Szczygielski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Winni jesteśmy wszyscy – po tej książce spodziewałem się wiele. Znając pióro Bartosza Szczygielskiego, od autora wymagałem solidnej dawki kryminalnych emocji. Czy autor sprostał moim wymaganiom? Czy autor zaserwował mi zastrzyk adrenaliny?

TAK! Dodam więcej, dokonał w mej psychice mocnego wstrząsu, uderzając w nią historią sklejoną na miarę mistrza. I choć ten rok zaskoczy nas jeszcze wieloma mocnymi kryminałami, ten od Bartosza Szczygielskiego dziś plasuje się na szczycie podium. Myślę, że jego pozycja nie jest zagrożona, ponieważ autor podniósł wysoko poprzeczkę. W polskiej literaturze jest wielu twórców gatunku, których mogę postawić w szeregu ze Szczygielskim, lecz Bartosz utarł im nosa, tworząc historię, którą zapisał się w mym czytelniczym sercu.

Po odłożeniu tej książki ogarnął mnie żal, że w obecnych czasach nie możemy spotkać się z autorem face to face, ponieważ uścisnąłbym jego dłoń i powiedział good job. Dlatego też siedząc przy klawiaturze laptopa mogę ułożyć dłonie do braw, które należą się autorowi.

Historia, którą stworzył nie tylko gwarantuje nam iście mistrzowską czytelniczą ucztę, lecz prowadzi do refleksji. Główną myślą jest to, że zło rodzi zło. Jest ono niczym pędząca śnieżna kula, która z każdym kolejnym przesunięciem się złych uczynków urasta to olbrzymich rozmiarów. A jej rozsypanie uderza w wiele osób wokół z jeszcze większą siłą natężenia.

Głównym bohaterem jest Konrad Łazar, człowiek zajmujący się zbieraniem informacji, które układając w logiczną całość, służyły mu do przewidywania kolejnych scenariuszy wydarzeń. Jednak nie mógł przewidzieć tego, co wydarzy się w piątkowe popołudnie. Do biura w którym pracuje wkraczają przestępcy, którzy zmieniają jego życie w koszmar. I choć nie szukamy tu sprawców napadu, to przede wszystkim próbujemy znaleźć motywy ich postępowania. Co było motorem napędowym do wtargnięcia i zabicia byłej kochanki głównego bohatera?

Autor z kolejnymi stronami uchyla nam kolejne elementy, które staramy się ułożyć w jedną całość. A nie będzie to łatwe, ponieważ zwroty akcji, co rusz zbijają nas z tropu. I to jest jednym z wielu bardzo dobrych punktów tej książki. Na uznanie zasługuje również język autora, który trzyma nasze emocje w ryzach, sprawiając, że podczas czytania towarzyszy nam ciągłe napięcie. Powiem, krótko, tego, mi było trzeba.

Winni jesteśmy wszyscy to powiew nowego spojrzenia na kryminał. Bartosz Szczygielski dowodzi, że autor kryminałów winien wychodzić poza schematy i definicje gatunku, by serwować czytelnikom mocne doznania. I choć krew nie leje się tutaj szerokim strumieniem, to książka ta zapewnia nam lawinę emocji. A tych polski czytelnik oczekuje.

W biogramie umieszczonym w książce możemy przeczytać, że autor nie potrafi pływać. To nic złego, najważniejsze, że płynąc nurtem swej wyobraźni potrafi wykreować historię, w której warto się zatopić. Bardzo dobrze się stało, że Szczygielski znalazł się w stajni Czwartej Strony Kryminału, dołączając do pisarzy będących lokomotywą wydawnictwa. A przyznam, że w tej lokomotywie, jest wielu pisarskich kapitanów, na których twórczość warto postawić.

Winni jesteśmy wszyscy to rasowy kryminał, wciągający thriller, który powinni przeczytać miłośnicy gatunku, stawiający na ambitne treści. Dlatego też bez chwili zastanowienia odkładam tę książkę na półce Najlepszych Interesujących Książek. Ba stawiam ją na regale książek, które jeszcze kiedyś przeczytam. Na emeryturze. I mam nadziej

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Ta powieść zebrała już mnóstwo pochlebnych opinii. Faktycznie, trudno odmówić Bartoszowi Szczygielskiemu sprawnego pióra, umiejętności budowania napięcia i wyobraźni. Choć ta ostatnia, moim zdaniem, w jednej scenie trochę autora poniosła.

W firmie Safe House dochodzi do tragedii. Jeden z pracowników urządza w biurowcu krwawą jatkę, a następnie popełnia samobójstwo. Uczestnikami tych wydarzeń są Konrad Łazar, jego była dziewczyna oraz sekretarka. Jak ten dzień wpłynie na ich życie? Co kierowało strzelającym? Czy będą kolejne ofiary?

Pióro Bartosza Szczygielskiego znam głównie dzięki bardzo wciągającej trylogii pruszkowskiej. To były powieści dosyć ambitne, nie czytadła, które można przekartkować w autobusie i szybko o nich zapomnieć. Winni jesteśmy wszyscy jest trochę inną opowieścią, w moim odczuciu skierowaną do masowego czytelnika, co wcale nie musi być jej wadą. Szczygielski nadal tworzy na dobrym poziomie, dbając o język, dynamizm i literacką satysfakcję odbiorcy.

W przypadku tej powieści doskonałym posunięciem była konstrukcja pierwszej części na zasadzie stopniowego cofania się w czasie. Już od samego początku pozwoliła mi bowiem z wyjątkowym zaangażowaniem i nienasyconą ciekawością skupić się na fabule. Kolejne rozdziały, choć już potraktowane inaczej, okazały się, ku mojej uciesze, równie dynamiczne.

Winni jesteśmy wszyscy zaczyna się od jednego nierozsądnego kroku, którego konsekwencje przesądzają o życiu kilku osób. Jedną z nich jest Konrad Łazar systematycznie pielęgnujący w sobie poczucie winy. Jest ono dla niego nie tylko przekleństwem, lecz także motorem do działania. Choć nieustannie walczy z własnymi ograniczeniami, porywa się na brawurowe, czasem wręcz szalone czyny, dając się poznać czytelnikowi przede wszystkim z tej mroczniejszej strony.

Zagadka, którą wymyślił Szczygielski, jest dość zagmatwana, ale przez to trzyma czytelnika w napięciu praktycznie na tym samym poziomie przez całą lekturę. Co prawda czasem wywołuje zadziwienie, koniec końców jednak autor swojego pomysłu broni.

To kolejna powieść, która udowadnia, że zło rodzi zło, a to, co wydarzyło się w przeszłości, ma druzgocący wpływ na tu i teraz. Doceniam sposób, w jaki autor poprowadził głównych bohaterów, cieszę się, że udało mu się mnie zaskoczyć, mimo że od połowy intensywnie kombinowałam, o co tu może chodzić. To książka, której na pewno nie towarzyszy nuda, za to nieodparta chęć poznania wiszącej w powietrzu tajemnicy.

Choć najnowszą powieść Szczygielskiego uważam za udaną, muszę wytknąć autorowi dwie rzeczy. Pierwszą jest niezbyt pochlebne przedstawienie osiedla, na którym mieszkam od lat. Przepraszam bardzo, ale foch! To z mojej strony żart oczywiście, rozumiem, co Szczygielski miał na myśli, i zapewne część tych rzeczy jest prawdą. Odbieram jednak to miejsce zupełnie inaczej, bo właśnie tu nawiązałam kilka wspaniałych sąsiedzkich przyjaźni. Drugą, już całkiem na poważnie, jest scena na cmentarzu, w której główny bohater podejmuje się dość dziwnego zadania. Nie napiszę, o co konkretnie chodzi, bo fajnie jednak dowiedzieć się tego z książki. W każdym razie dla mnie ta sytuacja była za mało wiarygodna, wymyślona jakby na siłę, by działo się więcej i jeszcze więcej. Bardziej pasowałaby do powieści na przykład Mroza, nie Szczygielskiego, który według mnie patrzy na świat zdroworozsądkowo. Zamiast spodziewanego dreszczyku emocji pojawiły się u mnie zgrzytanie zębami i szyderczy uśmieszek. Moim zdaniem niepotrzebne były aż takie ceregiele, by główny bohater dowiedział się o pewnych okolicznościach. Zastanawiam się, czy jestem w tym odczuciu odosobniona, czy jednak komuś ta scena też ewidentnie nie przypadła do gustu.

Przyzwoita sensacyjna rozrywka z kryminalnymi smaczkami. Choć ciekawa i bardzo dynamiczna, nadal wolę Bartosza Szczygielskiego w wydaniu pruszkowskim.

Ocena: 4/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć