ebook Dywan z wkładką
3.75 / 5.00 (liczba ocen: 343)

Dywan z wkładką
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 15.30
Audiobook - najniższa cena: 35.86
wciąż za drogo?
-8% 22.90 zł
28.89 zł Lub 26.00 zł
33.99 zł Lub 30.59 zł
-35% 15.30 zł
27.19 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (2)
Inne proponowane

Zwariowana komedia kryminalna. A miało być tak pięknie. I było, dopóki pewnego dnia z lodówki Trawnych nie zaczęły wydobywać się odgłosy miłosnych uciech od sąsiadki z naprzeciwka…

Tereska Trawna ma problem. A nawet kilka problemów.
Kiedy remont felernej kuchni kończy się kupnem domu na wsi, Tereska usiłuje nie tracić panowania nad charakterem i czerpać radość z nieoczekiwanych zmian w swoim życiu. I nawet jej się udaje – a przynajmniej do czasu, kiedy jogging z teściową kończy się odkryciem dywanu z wkładką w postaci bardzo martwego sąsiada. Wszystko zdaje się wskazywać, że za trupa odpowiada Andrzej Trawny, dobroć wcielona i osobisty małżonek Tereski.
Synowa i teściowa zwierają szyki, by ukryć zwłoki i czym prędzej odnaleźć prawdziwego mordercę. Tymczasem odcięte od Internetu dzieci Trawnych zaczynają podejrzewać, że matka z babcią próbują wykończyć tatusia…

Rekomendacje: 

Spędziłam z tą książką czas doskonale bawiąc się i śmiejąc z żartów na poziomie. Miałam okazję poznać ciekawych bohaterów, do których zapałałam sympatią. Przekonałam się również, że Ałtorka nawet w komedie kryminalną potrafi wpleść jakieś przesłanie, coś mądrego. Dywan z wkładką to historia na pewno warta uwagi i jeśli ktoś jeszcze nie zamówił egzemplarza, to niech czym prędzej to zrobi. - Ania - Czytanie na śnaidanie

Uśmiałam się jak norka! Z pewnością przeczytam Dywan z wkładką jeszcze wielokrotnie a od lat zdarza mi się to bardzo rzadko. Kocham panią pani Kisiel! Będę czytać wszystko! Recepturę na przetwory obojętne oraz instrukcję obsługi sprzętów agd, jeżeli takowe powstaną! - Joanna Onysk - CzytAśka

Marta Kisiel to gwarancja dobrej czytelniczej rozrywki zarówno w przypadku literatury dziecięcej, jak i tej dla starszych pochłaniaczy książek. Ciekawe postacie, każda z własnym zestawem specyficznych cech charakteru, gwarantują dobrą zabawę. Bohaterowie są tak różni, że nie sposób się z nimi nudzić. Zdecydowanie polecam tę powieść na dobry humor! - Katarzyna Chojnacka-Musiał - Bibliotecznie

Dywan z wkładką od Marta Kisiel możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Marta Kisiel to gwarancja dobrej czytelniczej rozrywki zarówno w przypadku literatury dziecięcej, jak i tej dla starszych pochłaniaczy książek. Tym razem Ałtorka (pisownia zamierzona) uderzyła w komedię kryminalną.

Tereska Trawna wraz z dwójką dzieci, mężem i psicą mieszka w typowym bloku. Wszyscy wiedzą, jak się mieszka w bloku. Zero prywatności, mało miejsca i każdego dnia przeróżne dowody na to, że nie jest się samotną wyspą we wszechświecie. Jeden z takich właśnie dowodów na istnienie pozostałej części ludzkości stał się motorem napędowym ogromnych zmian w życiu rodziny Trawnych. Trudno bowiem było im przejść do porządku dziennego nad lodówką, w której można było nie tylko znaleźć coś do jedzenia, ale także podsłuchać szczegóły życia erotycznego nowej sąsiadki. Dlatego właśnie Tereska poruszyła wałkowany od jakiegoś czasu temat remontu kuchni. Jednak jej mąż, Andrzej, poszedł krok dalej. Nie do końca uzgadniając z małżonką ten fakt, prawie zakupił dom na wsi. Tereska nie dostała apopleksji tylko dlatego, że wieś kojarzyła jej się z miejscem spokojnym i cichym, w którym z pewnością nikt nie będzie jej bronił spać do dziewiątej i rozpoczynać dzień w stylu slow life. Dzięki tej kuszącej wizji Andrzej pozostał przy życiu. Pomijając kilka drobnych zgrzytów na wejściu (na przykład ktoś podprowadził Teresce przydomowy staw), przeprowadzkę uznano za udaną. Atmosfera nabrała rumieńców, gdy Trawnych odwiedził huragan aktywności fizycznej i teściowa z piekła rodem w jednym, czyli Mira Trawny-Leżała-Szkutnikiewicz. Matka Andrzeja wprowadziła w leniwą egzystencję Trawnych wiele emocji, nie tylko tych pozytywnych. Przede wszystkim jednak zmusiła nieznoszącą ćwiczeń Tereskę do uprawiania joggingu w pobliskim lesie.

Wspólne przebieżki zaowocowały nie tylko krańcowym wyczerpaniem młodszej Trawnej, ale także odkryciem ludzkiej i raczej martwej sajgonki. Okazał się nią być znienawidzony przez wszystkich mieszkańców ulicy Leśnej sąsiad, zapakowany w dywan, który jeszcze niedawno spoczywał spokojnie w kącie garażu Trawnych. Jakim cudem dywan znalazł się w lesie, na nielegalnym wysypisku śmieci? Kto nadział go sąsiadem? I jak to się stało, że sąsiad w ogóle wyzionął ducha? Po pierwszym szoku panie Trawne doszły do wniosku, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednego "zbrodzienia" i nie chce nim być nikt inny, jak tylko Andrzej Trawny, mężczyzna o usposobieniu labradora... Postanowiły zatem wziąć sprawę w swoje ręce i jak najszybciej odkryć, kto i dlaczego zamordował "dziada olchowego".

Martokiślowa narracja czyta się niezwykle płynnie, również na głos. Książki Marty Kisiel jakoś tak zupełnie naturalnie w moim domu przechodzą w żywy audiobook, to znaczy czytam na głos rodzinie co zabawniejsze fragmenty, a że wszystkie są humorystyczne, to sami rozumiecie...

Ciekawe postacie, każda z własnym zestawem specyficznych cech charakteru, gwarantują dobrą zabawę. Bohaterowie są tak różni, że nie sposób się z nimi nudzić. Choleryczna Tereska miłująca liczby i święty spokój, hiperaktywna Mira, labradorowaty poczciwy Andrzej i dwójka dzieciaków, feministyczna szesnastoletnia Zojka i lekko ciapowaty, dwunastoletni miłośnik Minecrafta, Maciejka. Sami przyznajcie, że pakiet podstawowy już daje do myślenia i zapowiada niezłą akcję. Do tego jeszcze psica Pindzia i sąsiedzi, którzy również do szablonowych nie należą. Jest moc! Ta dwójka dzieciaków przypomina mi inne rodzeństwo, Janeczkę i Pawełka z książek Joanny Chmielewskiej. Szczególnie od momentu, w którym zdali sobie sprawę, że matka z babką chyba czyhają na życie ich ojca.

Zdecydowanie polecam tę powieść na dobry humor!

Ocena: 6/6

©Bibliotecznie
Wychowałam się na Joannie Chmielewskiej i tak już się ukształtował mój gust literacki, że sięgam po komedie kryminalne przy każdej okazji. Zapraszam na moje zdanie na temat najnowszej książki pani Kisiel.

Tereska lubiła mieszkać w mieście, ale całe jej życie zepsuła...lodówka. A właściwie dźwięki jakie się z niej wydobywały. Andrzej mąż, nie konsultując tego z żoną, zamiast zrobić generalny remont i przenieść lodówkę w inne miejsce, kupił dom na wsi. Kobieta nie była zachwycona, ale potem zaczęła myśleć o tym, że to może jednak dobry pomysł.

Na miejscu okazało się jednak, że wyobrażenie nijak się ma do rzeczywistości. Staw, na który miała patrzeć Tereska podczas picia kawy na tarasie, okazał się ogromnym bajorem. Nie do końca działający Internet, dziwni sąsiedzi, odległość do sklepów, nieoczekiwany przyjazd teściowej, która zaczęła się wtrącać do wszystkiego... to za dużo na jednego człowieka. A jeśli do tego dodamy przymus uprawiania joggingu z teściową? Podczas jednej z takich wypraw do pobliskiego lasu kobiety znajdują dywan (okazuje się że to ich buraczkowy dywan z garażu), niestety z wkładką w postaci martwego kłótliwego sąsiada. Co zrobią kobiety? Czy same zaczną szukać mordercy?

- Bardzo przepraszam, ale przez ten cały seks w lodówce żona jest ostatnio nerwowa i tak jakby... Pindziu, ja ciebie proszę!!!!
[...]
- Ja rozumiem, kobieta jak wulkan, czasem zimny żużel, czasem gorąca fajera, ale żeby tak od razu od pind?...

Lubię czytać komedie, choć rzadko zaśmiewam się w głos. Tutaj inaczej się nie dało! Świetny, lekki kryminał, nazwałabym komediowo - obyczajowy, wszystko jest dobrze wyważone, nic nie jest przerysowane.

Przede wszystkim genialni bohaterowie! Do Tereski załapałam miłością (też jestem księgową z zawodu), mamy także takie same podejście Tereski do sportu. Jak dla mnie może być II tom z tymi samymi bohaterami, trudno wybrać ulubione, każda wnosi wiele do fabuły, mam wrażenie, że wszyscy są bardzo specyficzni i dzięki temu dobrze się czyta o ich przygodach.

Idealna lektura na długie zimowe wieczory, na poprawę humoru, na relaks. Jestem bardzo zaskoczona na plus, uwielbiam odkrywać takie ciekawe książki. Czułam się jakbym czytała ukochaną Joannę Chmielewską.

Ocena: 5/6
©Matka książkoholiczka
Bohaterami tej powieści jest czteroosobowa familia – choleryczna księgowa Tereska, jej flegmatyczny mąż, inżynier Andrzej oraz dwójka dzieci – szesnastoletnia Zoja, zapalona ekolożka i dwunastoletni Maciej, gustujący w grach komputerowych i świętym spokoju. W związku z ekscesami uciążliwych sąsiadów z bloku rodzina Trawnych wyprowadza się na wieś, gdzie spodziewa się nieco cichszego otoczenia. Jednak gdy o szóstej rano budzi ich kosiarka warcząca na graniczącej z nimi posesji, ich entuzjazm w tej kwestii nieco opada. Na dobitkę w odwiedziny przejeżdża matka Andrzeja – Mira, trzykrotna wdowa i miłośniczka wszelkich sportów, czym wprawia Tereskę w niekontrolowaną nerwowość. Teściowa nieustannie komentuje dokonania i kondycję synowej, ale gdy w trakcie joggingu znajdują w lesie tytułowy dywan, sytuacja zmienia się diametralnie i zawiązują pakt, by wyjaśnić domniemany udział w dramatycznych wydarzeniach syna pierwszej, a męża drugiej...

W przeciwieństwie do Andrzeja, typowego rannego ptaszka, który bladym świtem przenosił góry i wyrywał murom zęby krat, Tereska przed dziewiątą trzydzieści zaliczała się do ptaszków ciężko rannych.

Najmocniejszą stroną książki jest zdecydowanie humor słowny i sytuacyjny. Marta Kisiel wchodzi tu na wyżyny swojego zabawnego stylu, dzięki czemu będziecie mieć niejedną okazję, by roześmiać się w głos i skutecznie zrelaksować przy lekturze. Autorka umiejętnie charakteryzuje postaci, nadając im nieco wyolbrzymione, indywidualne cechy, dzięki czemu łatwo je sobie wyobrazić w akcji. Pokazuje też relacje rodzinne – zarówno konflikty jak i kooperację, opisując typowe mieszczuchy, które próbują cieszyć się wiejskim życiem. A na dodatek narrator wszechwiedzący przybliża ich myśli czy też stany emocjonalne, używając do tego wyjątkowo bogatego w środki stylistyczne języka. Myślę, że niejedna czytelniczka będzie w stanie utożsamić się z Tereską – nieco nerwową i zakompleksioną, ale zarazem energiczną i gotową do niezwłocznego działania, gdy wymaga tego sytuacja. Udany jest też pomysł na amatorskie śledztwo prowadzone przez nieoczekiwanie zjednoczone synową i teściową, który obfituje w komiczne sytuacje. Koniecznie muszę też wspomnieć o rewelacyjnym dodatku do egzemplarza recenzenckiego – zestawie Miry, który możecie obejrzeć na zdjęciu. Co za pomysł i realizacja, brawo W.A.B.! Fabuła kryminalna nie toczy się jednak zbyt dynamicznie, bo na pierwszy plan wysuwa się w tej opowieści ironiczny, kwiecisty styl.

Po porannej kumulacji wydarzeń emocje kłębiły się w niej z taką mocą, że gdyby eksplodowały, to mogłyby zaburzyć pływy morskie, orbitę Saturna, a nawet terminy rozliczeń składek na ubezpieczenie społeczne.

(…) dziecię miało już ripostę na końcu języka. A to zwiastowało eskalację. Sarkazm. Straty w ludziach.

Dywan z wkładką to książka, której nie da się ot tak odłożyć – wciąga takim stopniu, że w ogóle nie zauważa się upływu czasu w trakcie lektury. Tak się składa, że utwory Marty Kisiel konkurują u mnie z serniczkiem z wiśniami o tytuł najlepszego poprawiacza nastroju – i tym razem komedia kryminalna Dywan z wkładką wygrała ten wyścig w cuglach. Lekki, ironiczny styl, rozbrajający humor słowny i sytuacyjny, czyli opowieść o rodzinie Trawnych, która po przeprowadzce na wieś zostaje nieoczekiwanie wplątana w morderstwo, to bez dwóch zdań najlepszy prezent, jaki możecie sobie sprawić na skuteczne odstresowanie się. I nie wahajcie się z tym ani chwili!

Ocena: 4+/6
©Głodna Wyobraźnia
Uprzejmie zawiadamiam, że potwierdzam zdanie Magdaleny Witkiewicz. „Czułam się jakbym czytała Joannę Chmielewska”! Wiele różnych komedii kryminalnych czytałam, różnych autorów, jedne przypadały mi do gustu, inne nie. Wiele było reklamowanych jako „nowa Chmielewska” albo „Chmielewska w spodniach”… ale ja pierwszy raz od początku do końca, poczułam tu ducha Wielkiej Joanny. I nie jest tak, że Marta Kisiel jest nową Chmielewską, nie. Po prostu jej styl trafia w moje poczucie humoru w ten sam sposób.

Tereska (tu wielki plus za zapomniane, a jednak jednoznacznie kojarzące się imię) Trawny, zorganizowana służbowo księgowa, a mniej ogarnięta prywatnie kobieta, zostaje wkręcona we własną przeprowadzkę, z miejskiego mieszkania do wiejskiego domu. Przyczyną są odgłosy seksu sąsiadów, które koncertowo nagłaśnia jej własna lodówka. Niespotykanie spokojny mąż kupuje dom, i rodzina ze śpiewem na ustach (Tereski) przeprowadza się. Na wsi sąsiedzi są rozmaici, jedni dziwni, inni niesympatyczni, a atrakcji dokłada teściowa, która wpadła z wizytą. Na trochę. Każe biednej Teresce biegać. A sport jak powszechnie wiadomo szkodzi zdrowiu. Dlatego pierwszy bieg Tereski kończy się znalezieniem zwłok.

Gagi sytuacyjne, dialogi, zaplątania, zupełnie nowe, wspaniałe związki frazeologiczne, łamańce językowe, obrazowe opisy i brawurowe skojarzenia! Ten cudowny język, gdzieniegdzie wprost (no mamunia i dzieciątko!) a gdzie indziej tylko delikatnie nawiązujący do JCh. I klasyczne rozwiązanie kryminalne, mordercą jest osoba, której nikt nie podejrzewa!

No i te baby! Wspaniałe! Szalone! Czy ogarnięta, czy pierdoła, czy postać pierwszoplanowa czy z tła, i niezależnie od reprezentowanego pokolenia, to kobiety przyćmiewają mężczyzn. To też niezwykle „chmielewskie”.

Uśmiałam się jak norka! Z pewnością przeczytam Dywan z wkładką jeszcze wielokrotnie a od lat zdarza mi się to bardzo rzadko.

Czytałam, śmiałam się strasznie (jak Lucyna, że przestraszył się koń węglarza przechodzący obok – matko! w której książce Joanny to było?), a jak na chwilę ucichłam, to mąż pytał czy żyję, bo przestałam się śmiać!

Kochałam Martę Kisiel za Dożywocie i całe Kiślowersum wokół niego, genialny cykl wrocławski i niezwykły zbiór opowiadań Pierwsze słowo, ale teraz melduję posłusznie oraz informuję wszem i wobec: jestem totalną psychofanką Ałtorki (tak jest dobrze, kto chce niech szuka czemu)!

Kocham panią pani Kisiel!

Będę czytać wszystko! Recepturę na przetwory obojętne oraz instrukcję obsługi sprzętów agd, jeżeli takowe powstaną!

Okrutnie buro i ohydnie na zewnątrz, łapcie Dywan i śmiejcie się w głos! Polecam!

Ocena: 6/6
©CzytAśka
To tak – cokolwiek napisze pani Kiśl, to ja biorę, czytam i się zachwycam. Jeśli Ałtorka napisze instrukcję obsługi pralki, to przeczytam i będę czekała na drugą część. Bo Marta Kisiel jak już się za coś bierze, to robi to po prostu bardzo dobrze. Nie inaczej jest też z komedią kryminalną Dywan z wkładką, która będzie miała premierę 27 stycznia 2021 roku.

Seks, lodówka i dywan

Wszystko zaczęło się od przeprowadzki. A tak bardziej, to od seksu, sprzętów kuchennych i sąsiadów. Remont kuchni w mieszkaniu Trawnych skończył się kupnem domu na wsi, do którego przeniosła się Tereska z mężem Andrzejem, dwójką dzieci, psem Pińdzią, a jeszcze później dołączyła do nich teściowa Tereski – Mira. Szybko okazało się, że życie na wsi wcale nie jest sielskie i anielskie. Tereska i Mira podczas joggingu odkryły dywan, w którego środku znajdował się trup. Niestety wszystko wskazywało na to, że z zabójstwem może być związany Andrzej. Teresa i Mira postanowiły połączyć siły i zrobić wszystko, żeby udowodnić, że to jednak nie Andrzej. Rozpoczynają własne śledztwo.

Tymczasem dzieci, zauważają dziwne zachowanie mamy i babci i zaczynają się niepokoić No bo jak to? Wcześniej Tereska dostawała białej gorączki, kiedy tylko Mira pojawiała się w pobliżu, a teraz co chwilę razem biegają, chodzą na spacerki. Dochodzą do wniosku, że chyba knują coś przeciwko ojcu. Do tego wszystkiego dochodzą przeciekawi sąsiedzi. Jednym słowem mieszanka wybuchowa. Co z tego wyniknie? To już musicie sprawdzić sami. Zachęcam.

Kasztanki, poezja i premiera

Co zyskałam po przeczytaniu Dywanu z wkładką? Na pewno kilogramy. Jeśli Tereska zjada kasztanki do porannej kawy, południowej kawy, bez kawy, to ja nie mogę? Od samego początku, kiedy pojawiły się już pierwsze pogłoski o książki nazwisko Trawny czytałam jak po angielsku czyta się Porto Tawny. Po lekturze doszłam do wniosku, że Tereska figurą trochę przypomina butelkę Porto. Poza tym spędziłam czas doskonale się bawiąc i śmiejąc się z żartów na poziomie. Miałam też okazję poznać ciekawych bohaterów, do których zapałałam sympatią. Przekonałam się również, że Ałtorka nawet w komedie kryminalną potrafi wpleść jakieś przesłanie, coś mądrego. Nie byłaby również sobą, gdyby nie zrobiła nawiązań do poezji. Dywan z wkładką to książka na pewno warta uwagi i jeśli ktoś jeszcze nie zamówił egzemplarza, to niech czym prędzej to zrobi.
©Czytanie na śniadanie
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Tęskniłam za Chmielewską, jej humorem, zabawą słowami, zabawą stereotypami. Ale jest Kiśl. Kiśl jest świetny i umie w literki. Kiśla należy czytać, bo Kiśl krzepi!


    A na serio - świetna książka. Naprawdę może zaspokoić głód chmielewskości plus oczywiście cała w niej masa specyficznego, rozbrajającego poczucia humoru Marty Kisiel. Polecam!

Warto zerknąć