ebook Pierwsza osoba liczby pojedynczej
3.53 / 5.00 (liczba ocen: 17)

Pierwsza osoba liczby pojedynczej
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo Muza
Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 18.14
wciąż za drogo?
25.95 złpremium: 16.74 zł Lub 16.74 zł
20.93 zł Lub 18.84 zł
26.50 zł Lub 23.85 zł
27.90 zł
18.14 zł
18.14 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (10)
Inne proponowane

Tajemnicza płyta Charliego Parkera, małpa mówiąca ludzkim głosem i liczne wspomnienia dawnych kochanek. W zbiorze opowiadań Harukiego Murakamiego czytelnicy znajdą znane i lubiane motywy jego twórczości: tęsknotę za tym, co minęło, rozważania o muzyce, miłości oraz sensie życia. Autor wspomina lata studenckie, dawne dziewczyny, fascynacje i niezwykłe przeżycia, do których ciągle powraca myślami.

Niezmiennie ważnym elementem w mikrokosmosie Murakamiego pozostaje muzyka. W tym zbiorze staje się ona główną bohaterką kilku opowieści. W jednej z nich narrator rozważa, co by było, gdyby saksofonista Charlie Parker dożył czasów bossa novy i nagrał płytę w tym stylu. W innej jest mowa o "Karnawale" Schumanna, który był ulubionym utworem narratora i pewnej tajemniczej kobiety. Muzyka ta jest punktem wyjścia do rozważań na temat masek, które nosimy, i naszych prawdziwych twarzy, kryjących się pod nimi.
Nowym elementem w jego twórczości jest poezja, którą znajdujemy w dwóch z ośmiu opowiadań. Jedno jest historią spotkania z kobietą piszącą wiersze o miłości w stylu klasycznej poezji japońskiej. W innym pisarz umieścił swoje żartobliwe białe wiersze na temat meczów baseballowych, opiewa w nich między innymi piękno umięśnionych pośladków jednego z graczy.
Jak zawsze u Murakamiego humor miesza się ze smutkiem, realność z nierealnością, a życie zaskakuje narratora ciągle nowymi zagadkami.

Rekomendacje:

To są zwykłe zdania, ze słowami, które każdy z nas zna, ale po złożeniu ich razem nagle się okazuje, że to fragmenty, które zapadają nam głęboko w serce, że każdy czytelnik znajdzie w nich coś swojego albo coś dla siebie. Murakami to wyjątkowy pisarz i zdecydowanie warto go poznać! Pisze takie książki, o których można mówić, że zmieniają czytelnika. Diana Chmiel - Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi

Lektura Pierwszej osoby liczby pojedynczej Haruki Murakamiego jest jak spotkanie z dawno niewidzianym znajomym. W tle sączy się do ucha jazz, a my popijając gorąca herbatę wysłuchujemy wspomnień autora sprzed lat, z jego czasów studenckich, szalonych lat sześćdziesiątych. To spotkanie pełne nostalgii, uświadamiające nam upływ czasu i że coraz bardziej zbliżamy się do tego co nieuchronne. - Marta Pyznar - Cuddle up with a good book

Pierwsza osoba liczby pojedynczej od Haruki Murakami możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Czas to zawsze ten sam czas. Minuta jest minutą, a godzina godziną. Musimy go cenić. Musimy osiągnąć porozumienie z czasem, żeby zostały nam po nim jak najlepsze wspomnienia- to jest najważniejsze.
Śmierć marzeń jest w pewnym sensie smutniejsza niż śmierć żywej istoty.
CZASY STUDENCKIE

Pierwsza osoba liczby pojedynczej to zbiór opowieści z czasów młodości autora, gdy ten studiował na Wydziale Literatury tokijskiego Uniwersytetu Waseda. Murakami wspomina różne spotkania, wydarzenia, które czasem wracają do niego po latach. Wiele z nich wciąż czai się na skraju jego świadomości, by raz na jakiś czas przypomnieć o sobie, wiele z nich wciąż mimo upływu czasu wydaje się dla samego autora niezrozumiałe. I tak poznajemy jego byłą dziewczynę i jej brata, małpę, która zna język ludzi, recenzję płyty, która nigdy nie powstała, czy też zamiłowanie do baseballu pisarza.

Pierwsza osoba liczby pojedynczej to również tytuł ostatniego z opowiadań zbioru, w którym Murakami przedstawia nie do końca racjonalny strach i wstyd, niezwiązany z własnymi czynami, ale ryzykiem ich istnienia. A mówiąc prościej – główny bohater zostaje oskarżony przez nieznajomą kobietę o odrażające postępowanie, którego zupełnie nie pamięta. Jednak z obawy przed możliwą prawdziwością oskarżeń nie odpiera zarzutów, a decyduje się zakończyć dyskusję. I właśnie to ostatnie opowiadanie w pewien sposób ilustruje ten zbiór opowieści, które wydają się na pierwszy rzut oka być przypadkowe. Jedyne bowiem, co je łączy, to czasy młodości autora. Jak również to, że czasem wracają do niego i mimo upływu czasu nie dały o sobie zapomnieć.

Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu żyje w masce. Bo bez maski nie da się żyć w tym bezlitosnym świecie. Pod maskami złych duchów kryją się oblicza aniołów, a pod maskami aniołów – oblicza diabłów. Niemożliwe jest, żeby ktoś nosił taką samą maskę, jak jego prawdziwa twarz. Tacy właśnie jesteśmy. To jest karnawał.

Opowiadania wydają się być proste, niezbyt długie, chwilami wręcz leniwe. Z drugiej strony można również interpretować je na wiele sposobów, zrozumieć na większej liczbie płaszczyzn. Nie znajdziemy w nich puenty czy morału, które miałyby przekazać czytelnikowi. Nie ma w nich również ucinającego zakończenia, które kończyłoby bieg historii i odpowiadało na wszystkie możliwe pytania czytelnika. Nie. Opisywane wydarzenia wydają się również trudne do zrozumienia nawet dla samego autora. Pamiętam, że przy lekturze Norwegian Wood irytowało mnie to, że sama nie byłam pewna, o czym właściwie opowiada wspomniana książka. Że brakuje w niej podsumowania, kierunku, morału. Dzisiaj, kilka lat starsza, pewnie również w jakiś sposób bogatsza o nowe doświadczenia, wyraźnie widzę, że taki był najprawdopodobniej zamysł autora. Zamysł, w którym absolutnie nie ma nic złego. Ciężko po dwóch dziełach określić mi, czy to właśnie na tym polega magia twórczości autora. Ale pokuszę się o stwierdzenie, że opowieści Murakamiego każdy z nas zrozumie i zinterpretuje na swój własny sposób. Każdy z nas w jego książkach znajdzie coś innego, a może nie. W końcu nie w każdej książce trzeba na siłę coś znaleźć, wyciągnąć z niej jakąś głębszą refleksję, odnaleźć głębszy sens. Nie każdą opowieść trzeba zrozumieć za pomocą racjonalnego myślenia. Czasem czyta się dla czytania i samej przyjemności z poznawania historii, dla obcowania z innym językiem czy też kulturą, a może po prostu samą literaturą.

Pierwsza osoba liczby pojedynczej to zbiór leniwych opowiadań Murakamiego, które przenoszą czytelnika do czasów jego młodości. Niezbyt długie, raczej lekkie i skłaniające do chwili zadumy. Mnie zdecydowanie przypadły do gustu, więc, kto wie? Może za niedługo sięgnę po kolejną książkę pisarza?

Ocena: 4+/6
©Caroline Livre
Lektura Pierwszej osoby liczby pojedynczej Haruki Murakamiego jest jak spotkanie z dawno niewidzianym znajomym. W tle sączy się do ucha jazz, a my popijając gorąca herbatę wysłuchujemy wspomnień autora sprzed lat, z jego czasów studenckich, szalonych lat sześćdziesiątych. Murakami w swoich autobiograficznych opowiadaniach powraca do czasów młodości, snuje opowieści o swoich pasjach: baseballu i muzyce, o kobietach, które kiedyś spotkał, o przyjaźniach i zauroczeniach. Wkracza też do krainy zawieszonej między jawą a snem ( w świetnym opowiadaniu Wyznanie Małpy z Shinagawy), w którym zastanawia się, czy masującą jego plecy, gadającą małpę spotkał naprawdę, czy jest tylko wytworem tylko wyobraźni. To spotkanie pełne nostalgii, uświadamiające nam upływ czasu i że coraz bardziej zbliżamy się do tego co nieuchronne.

Czytając Pierwszą osobę liczby pojedynczej warto zwrócić uwagę na słowo od Anny Zielińskiej- Elliot, która przełożyła opowiadania Murakamiego na język polski. Zwraca ona uwagę, że Japończycy używają wielu zaimków osobowych oznaczających "ja", w zależności od wieku, pozycji społecznej, sytuacji. W języku polskim mając tylko jedno "ja" nie jesteśmy w stanie dostrzec różnicy, gdy Murakami opowiada o okresie swojej młodości, albo gdy snuje opowieść z czasów gdy jest już dojrzałym i doświadczonym człowiekiem i opowiada o sobie zupełnie inaczej.

To co charakterystyczne dla tego zbioru, jak i całej twórczości Murakamiego to wyjątkowy styl. Chłodny, zdystansowany, bardzo oszczędny, spokojny rytm, skupienie się na detalach, opisy codzienności i zwyczajnych zdarzeń podane w niepowtarzalny dla pisarza sposób. Tu humor miesza się ze smutkiem, realizm z magią, znajdziemy również sporo przemyśleń dotyczących życia.

Czy warto przeczytać Pierwszą osobę liczbę pojedynczej? Tak, ale niekoniecznie jest to idealna pozycja, żeby rozpocząć swoją przygodę z twórczością Murakamiego. Lepiej sięgnąć po którąś z jego wcześniejszych powieści, a kiedy już zakochacie się w jego piórze, wtedy zanurzcie się w Pierwszej osobie liczby pojedynczej. Niewielkiej, niespiesznej, dopracowanej i zdecydowanie za krótkiej.

Ocena: 4/6
©Cuddle up with a good book
Pierwszy raz po książki Murakamiego sięgnęłam na studiach. I wtedy nie polubiłam się z jego piórem. Po kilku latach znów trafił na moją półkę. Dawkowałam sobie te opowiadania już od dłuższego czasu, nie spieszyłam się, wieczorami kartkowałam i wiem, że kiedyś sięgnę po jego książki znowu.

Tajemnicza płyta Charliego Parkera, małpa mówiąca ludzkim głosem i liczne wspomnienia dawnych kochanek. W nowym zbiorze opowiadań Harukiego Murakamiego czytelnicy znajdą znane i lubiane motywy jego twórczości: tęsknotę za tym, co minęło, rozważania o muzyce, miłości oraz sensie życia. Autor wspomina lata studenckie, dawne dziewczyny, fascynacje i niezwykłe przeżycia, do których ciągle powraca myślami.

Krótkie historie zajmują dużo czasu. Można powiedzieć, że zagina czas dla każdego czytelnika - tak jakby sam czas był plastyczną, osobistą negocjacją. Na dziesięciu, piętnastu, dwudziestu stronach te miniaturowe narracje przemieszczają się tam iz powrotem między całymi epokami.

Kolekcja opowiadań Harukiego Murakamiego zawiera wiele tematów z jego poprzednich powieści - urok przeszłości, niepoznawalność kogokolwiek innego niż (prawdopodobnie) ty sam - ale zwykle koncentrują się na jednym wydarzeniu, które zmienia bieg życie narratora na dużą lub małą skalę, co subtelnie lub znacząco zmienia sposób, w jaki obecnie postrzega teraźniejszość. Każda opowieść zawiera narratora, który opisuje, jak pewne kluczowe wydarzenie z przeszłości wciąż trwa w jego głowie. Jakże efemeryczni i nieprawdopodobni są ludzie z naszej przeszłości! Jak niezwykłe, że ich poświata wciąż się utrzymuje i nam towarzyszy.

W swojej prozie Murakami szturcha i szturcha nasze osoby z przeszłości i delikatnie porównuje je z naszymi wygodnymi maskami w teraźniejszości. Cały czas jest owinięty w te opowieści, a każda działa jak literacki tunel czasoprzestrzenny kondensujący życie narratora, przywracający je z powrotem, przenoszący naprzód. Widzieliśmy już takie rzeczy u Murakamiego. Jako autor po czterdziestu latach swojej kariery, mógł rzeczywiście po prostu „robić” Murakamiego, powracając do starych tematów, wykorzystując wysłużone głosy i tony, ale mówię, kto lepiej niż sam Murakami `` robi '' Murakamiego . Wszyscy potajemnie dążymy do tego, aby być wyraźnie wyjątkowym, pierwszoosobowym głosem, opowiadającym historię naszego życia. Przypuszczam, że nie można być bardziej „sobą” niż ktokolwiek inny, ale nawet teraz, choć może się to wydawać sprzeczne, Murakami jest po prostu bardziej osobliwy niż większość.

Ocena: 6/6
©Reading My Love
Haruki Murakami to moja wielka miłość. Wielokrotnie już o tym pisałam, ale powtórzę się raz jeszcze. Zaczęłam go czytać jeszcze w liceum i od tamtej pory jest dla mnie ważnym pisarzem. Co ciekawe, wcale nie uważam, że powinien dostać Nagrodę Nobla. Mam poczucie, że to nie jest WIELKA literatura. Ale z drugiej strony to literatura, która dotyka duszy i serca – i czy to właśnie nie takie książki powinno się nagradzać najważniejszymi nagrodami? Największa faza mojej miłości do niego przypadła na długo przed założeniem bloga, więc zostały Wam oszczędzone piski zachwytów – choć może trochę też szkoda, z przyjemnością bym teraz przeczytała, jak nastoletnia ja odbierała jego powieści. Ale na blogu też już kilka razy się załapał – przy okazji zbioru opowiadań Mężczyźni bez kobiet, książki Zawód: Powieściopisarz i ostatniej powieści czyli Śmierć Komandora. Zrobiłam też kiedyś zakładki ze swoimi ulubionymi cytatami z Murakamiego, które w dalszym ciągu są do pobrania na blogu.

O Murakamim mogłabym pisać naprawdę długo. Rozumiem, dlaczego są ludzie, którzy go kochają, ale rozumiem też, dlaczego są ci, którzy go w ogóle nie czytają i nie rozumieją jego fenomenu. Żadna książka czy literatura nie jest dla każdego. Japońska literatura jest bardzo charakterystyczna i zdecydowanie nie każdy się w niej odnajdzie. Tak samo jest z Murakamim – to, co mnie w nim zachwyca, ktoś inny uzna za nudę. Zdania, które dla mnie są kwintesencją zdolności pisarskich i talentem do zamykania wielkich spraw w małe słowa, ktoś uzna za truizmy i tanie hasła w stylu Coelho. Spokojny rytm jego powieści i pochylenie się nad detalami (na przykład opis robienia kanapki przez jedną stronę) doprowadzą kogoś do szału, a magiczne rzeczy z kart powieści wzbudzą jedynie uśmiech, niekoniecznie z tych radosnych. I to jest w porządku – dopóki ktoś nie będzie dyskredytował jego twórczości przed innymi. Pamiętajcie – to co podoba się nam, nie musi podobać się komuś innego. I odwrotnie – to, że my coś uznajemy za tanią nudę, nie znaczy, że dla kogoś nie będzie to najważniejsza książka życia.

Musiałam zrobić ten wstęp, bo przy okazji najnowszej książki Murakamiego widziałam jedną rzecz – bardzo dużo osób będzie ją czytało jako pierwszą książkę Murakamiego w ogóle. I teraz tak – moim zdaniem to nie jest właściwa książka do zaczynania przygody z Murakamim. To jest książka dla kogoś, kto Murakamiego już kocha. Kto zna jego wcześniejsze książki, wie czego można się po nim spodziewać i czego można oczekiwać. Ja jestem totalnie zauroczona Pierwszą osobą liczby pojedynczej, ale mam poczucie, że moje wrażenia byłyby inne, gdybym go nie znała wcześniej. Ten zbiór ośmiu opowiadań jest bardzo wszechstronny i nie znając autora ani jego wcześniejszych powieści, nie do końca wiadomo, o co tak właściwie chodzi. Tym bardziej, że nie do końca są to opowiadania, czasami miałam wrażenie, jakbym czytała eseje. Murakami pisze o sobie, swoim życiu, tym, co go spotkało, dodając od siebie elementy magiczne. A te rzeczy są interesujące dla kogoś, kto autora już zna i lubi. Dużo jest tutaj sportu i muzyki, czyli dwóch rzeczy bardzo ważnych dla autora i zawsze obecnych w jego powieściach. Jest wiele przemyśleń o życiu, takich drobnych drogowskazów, które warto wziąć dla siebie. Bardzo widać w tych tekstach samego autora – jego podejście do ludzi i całego życia, do swojej kariery, do pisania. Widać, jak bardzo jest wyjątkową osobą, dostrzegając magiczność tam, gdzie ktoś inny nie widzi nic. Widać też tę jego wyjątkową umiejętność zamykania tego, co ważne w kilka słów. To są zwykłe zdania, ze słowami, które każdy z nas zna, ale po złożeniu ich razem nagle się okazuje, że to fragmenty, które zapadają nam głęboko w serce, że każdy czytelnik znajdzie w nich coś swojego albo coś dla siebie.

Moje jedyne rozczarowanie jest takie, że opowiadań jest za mało, a cała książka jest za krótka. Z przyjemnością poznałabym więcej przygód z życia Murakamiego, tych prawdziwych i tych wymyślonych. Jego teksty pozwalają spojrzeć w trochę inny sposób na otaczającą nas rzeczywistość. I choć od Japonii do Polski jest daleko, pewne rzeczy w jego tekstach są bardzo uniwersalne. Jest też jeszcze jedna rzecz – muzyka! Jego książki są nią przesiąknięte i jeśli ktoś jest fanem jazzu, myślę, że od razu złapie z autorem wspólny język. A jeśli nie – to po lekturze być może zakocha się w jazzie! Na YT znajdziecie całą playlistę z piosenkami z książek Murakamiego – bardzo polecam przesłuchać!

Murakami to wyjątkowy pisarz i zdecydowanie warto go poznać! Pisze takie książki, o których można mówić, że zmieniają czytelnika. Jeśli nic jeszcze nie czytaliście, spróbujcie może z poprzednim zbiorem opowiadań, albo z jakąś powieścią, zanim zabierzecie się za ten! Poznajcie go trochę, żeby móc w pełni docenić to, co dzieje się w tych opowiadaniach. Ale dajcie też znać, jeśli przeczytaliście Pierwszą osobę liczby pojedynczej i była to Wasza pierwsza książka Murakamiego. Jestem bardzo ciekawa Waszych odczuć!

Ocena: 4/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć