ebook Miss Birmy
3.59 / 5.00 (liczba ocen: 2142)

Miss Birmy
ebook: epub (ipad), mobi (kindle)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 26.94
wciąż za drogo?
41.76 złpremium: 26.94 zł Lub 26.94 zł
26.94 zł Lub 24.25 zł
35.90 zł
35.92 zł Lub 32.33 zł
44.90 zł
35.88 zł
44.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (2)

Czy jedna kobieta może dać nadzieję krajowi, który chwieje się w posadach? Jaką cenę płaci za zwycięstwo? „Miss Birmy” to oparta na prawdziwej historii wielopokoleniowa saga o miłości, rodzinie i poszukiwaniu tożsamości, osnuta na tle przejmującego obrazu wojny.

Przejmująca opowieść o kobiecie, której piękno wpłynęło na losy świata

Benny i Khin nie mówią w tym samym języku, ale oboje są tak samotni, że decydują się na małżeństwo. On nie zna swoich prawdziwych korzeni. Ona nie może się otrząsnąć z rodzinnej tragedii, której powodem było pochodzenie etniczne.
Gdy Birma pogrąża się w chaosie drugiej wojny światowej, rodzi się ich córka Luiza. Burzliwe dzieciństwo kształtuje charakter dziewczyny, która od młodości zachwyca urodą. Świadomość trudnej i bolesnej przeszłości rodziców nie opuszcza jej nawet na scenie, gdy jako nastolatka walczy o tytuł Miss Birmy. Stawka jest wysoka – konkurs piękności może zjednoczyć ogarnięty wojną kraj albo jeszcze bardziej go podzielić…

Miss Birmy od Charmaine Craig możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).

Jako piętnastolatka zdobyła po raz pierwszy tytuł Miss Birmy (w roku 1956); jako siedemnastolatka – po raz drugi. Ale niechętnie odgrywała rolę królowej piękności.


W cytowanym tekście mowa o Luizie, córce Khin i Bena, urodzonych w Birmie. Niech nie zwiedzie Was tytuł (wybory Miss – jako spektakl piękna i pokazywania swoich walorów) oraz kolorowa, kwiecista okładka (czy nie przywodzi na myśl rajskie plaże, błogość i radość?). Miss Birmy to powieść mająca wielu bohaterów żyjących w trudnych, skomplikowanych i bolesnych dla Birmańczyków czasach. Jej autorką jest Charmaine Craig – córka Luizy.

Rodzinie odebrano wolność i środki do życia, a sława mojej matki – jak na ironię – rosła w szaleńczym tempie. Bezpretensjonalność Luizy w połączeniu z „egzotyczną” żydowsko-kareńską urodą (…) stały się przedmiotem dumy narodowej.


Charmaine Craig cofa się w przeszłość, do czasów poznania się jej dziadków. Khin – babka – pochodziła z klanu Karenów – jednego z ludów birmańskich zamieszkujących Birmę – a Benny był Żydem.

A gdy w 1940 roku Khin była w coraz bardziej widocznej ciąży, dręczące Benny’ego poczucie niewiedzy o żonie i jej ziomkach rozrosło się do rozmiarów problemu birmańskiego.

W tym czasie w kraju przetaczały się rządy obcych państw i ich wpływów, ratując Birmańczyków z długiej niewoli i podległości.

Dorastanie i życie Luizy nie jest łatwe. Podejmowane przez nią decyzje i stawiane kroki są bardzo uważne, przemyślane oraz nakierowane na konkretny cel. Wydaje się, że spontaniczność, swoboda i lekkość bytu są jej zupełnie obce, a wszystko dzieje się po coś i jest wypadkową wydarzeń, które dzieją się wokół niej.

Kilka słów o wrażeniach

Miss Birmy jest powieścią wielowarstwową i wielowątkową. Autorka położyła nacisk nie tylko na życie jednostki, lecz także na opis społecznych i politycznych przemian. Dzięki temu mamy pełen obraz sytuacji ludności żyjącej w tym azjatyckim kraju.

Jeśli przymkniemy oko na dzielące nas małostkowe różnice na naszą bolesną historię; jeżeli dostrzeżemy większy wspólny cel – my, Karenowie, ale także ludy Koczin, Mon, Szun, muzułmanie, Bamarowie – wszyscy, którzy wierzymy w demokrację… Jeśli znajdziemy sposób, aby się zjednoczyć, tamci nie dadzą nam rady.


Wspaniale czytało się historię Mjanmy i kobiety walczącej, odważnej i charyzmatycznej. Zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Polecam.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Różne historie różnie się przeżywa. Do teraz nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo na to przeżywanie wpływają aktualne wydarzenia. Odcinam się od „gadających głów”, nie posiadam telewizora, kablówki i wielkiego talerza na balkonie. Dotychczas wydawało mi się, że mogę śmiało powiedzieć „oglądam to, co chcę”. A jednak tak nie jest, bo nigdy nie chciałabym oglądać tego, co ostatnio serwuje każda, niezależnie od sympatii, telewizja. Nie chciałabym oglądać dramatu kobiet, które zostały skazane na… nie znam odpowiedniego słowa. Nie chciałabym oglądać twarzy tych, którzy odpowiadają za nieopisane i dla mnie niewyobrażalne ból i cierpienie. Nie chciałabym musieć opowiadać się po którejkolwiek stronie, a tym razem musiałam.

Kiedy pierwszy raz czytałam Miss Birmy Charmaine Craig, wylegiwałam się na chorwackiej plaży, czerpiąc jak najwięcej z cudownych promieni słońca. Poznając historię Luizy, przeniosłam się w monsunowy klimat Birmy i dałam ponieść się opowieści o kraju, o którym wciąż nie wiem zbyt wiele. Delektowałam się treścią książki, oddając serce niezwykłej kobiecie, jaką niewątpliwie była tytułowa miss. Byłam zachwycona rozmachem tej powieści, nieprawdopodobną wręcz swobodą, z jaką Craig rysowała przede mną historię Myanmaru. Historię burzliwą, pełną napięć, nieznaną mi ani trochę. Podzieloną konfliktami. Skupiałam się na szczegółach, wychwytywałam niuanse, przeżywałam życie Luizy jakby było moim własnym. Próbowałam odnaleźć się w świecie, którego do końca nie rozumiałam i którego nie znałam.

Gdy sięgnęłam po Miss Birmy po raz drugi, leżałam na kanapie we własnym domu, o parapet dudnił październikowy deszcz i od rana słuchałam i czytałam o tym, co dzieje się na ulicach polskich miast. Kobiety walczą o swoje prawa. W kraju, w którym od stu lat te prawa posiadają. Nagle Luiza stała się dla mnie symbolem walki, odwagi i porozumienia. Ona, córka Żyda i Karenki, oszałamiająco piękna i równie mądra, będąca przez pewien czas traktowana trochę jak przedmiot, który ma zapewnić zgodę w wieloetnicznej Birmie, staje się nie tylko symbolem piękna, które należy ozdobić koroną i szarfą, ale z czasem również ludową przywódczynią, która przywdziewa mundur i zostaje dowódcą jednej z partyzanckich brygad Kareńskiej Armii Narodowo-Wyzwoleńczej.

Nie da się przejść obojętnie obok informacji, że Miss Birmy inspirowana jest prawdziwą historią Luizy Benson Craig, która była matką autorki. Zawarty na ostatnich stronach książki esej przybliża nam prawdę, którą tak naprawdę czuć na każdej stronie powieści. Jednak przecież powiedziane wprost wybrzmiewa zawsze mocniej. A w tej książce wszystko wybrzmiewa z wyjątkową siłą. Można ją czytać kilka razy i za każdym razem odkrywać na nowo. Jest to powieść z gatunku wielowymiarowych i wielowątkowych. Dla mnie to jedna z lepszych książek tego roku.

Ocena: 6/6
©Spadło mi z regała
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć