ebook Poławiacze dusz
3.52 / 5.00 (liczba ocen: 511)

Poławiacze dusz
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 20.99
wciąż za drogo?
32.54 złpremium: 20.99 zł Lub 20.99 zł
24.49 zł Lub 22.04 zł
34.99 zł
34.99 zł Lub 31.49 zł
20.99 zł
27.76 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (8)
Inne proponowane

Thriller Hanni Münzer, autorki niezapomnianych powieści: „Miłość w czasach zagłady” i „Marlene”

Poławiacze dusz rozpoczynają czteroksiąg, w którym czytelnicy zakochają się jak w poprzednich książkach Hanni Münzer.

W trakcie prac remontowych w willi norymberskiego przedsiębiorcy znaleziono skarb znany z rodzinnych legend. Pod nieobecność gospodarza zajmuje się nim jego brat, biskup Bambergu, który wkrótce zostaje zamordowany w tajemniczych okolicznościach.

Tymczasem w Rzymie śmiertelnie chory generał jezuitów powierza misję związaną z równie sensacyjnym odkryciem sprzed lat młodemu zakonnikowi Lukasowi, bratankowi zamordowanego biskupa… Generałowi nie jest jednak dane umrzeć śmiercią naturalną. Kiedy policja ujawnia ciało, podejrzenie pada na Lukasa, ostatniego rozmówcę denata.

Widocznie komuś bardzo zależy, by sekrety, które mogą spowodować wstrząs w zakonie, Kościele i całym chrześcijaństwie nie zostały ujawnione. Życie Lukasa, jego bliźniaczej siostry Lucie oraz dawnej miłości, dziennikarki Rabei jest w niebezpieczeństwie, i wtedy przebrzmiała namiętność wybucha z nową siłą.

„…tylko miłość może jeszcze uratować świat”.

Poławiacze dusz od Hanni Münzer możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
To było bardzo przyjemne pierwsze spotkanie.

Mam wrażenie, że Hanni Münzer to autorka, którą wielu zna. Często wpadałam na jej poprzednie powieści w księgarnianych propozycjach czy w sieci, jednak ze względu na tematykę nigdy nie zdecydowałam się sięgnąć do tej pory po żadną. Kiedy usłyszałam, że napisała kryminał, od razu poczułam się mocniej zaintrygowana, no i chciałam sprawdzić na własnej skórze jej styl i pomysłowość. Dla mnie wrzesień jest miesiącem otwierania się na te książki z wątkami kryminalnymi, po które w normalnych warunkach prawdopodobnie mogłabym nie sięgnąć i niesamowicie cieszę się, że Münzer trafiła mi się akurat w tym czasie.

Powinnam zacząć chyba od tego, że nazywanie tej powieści kryminałem może być delikatnie krzywdzące. Owszem, znajduje się w niej rozbudowany wątek kryminalny – są tajemnicze śmierci, skarb i próby dojścia do prawdy, co bezpośrednio wiąże się ze sporym niebezpieczeństwem – jednak zmiksowano go z obyczajem, wstawkami historycznymi i odrobiną religii. Nie powiedziałabym, że jest rasowym przedstawicielem tego kryminalnego gatunku, ale jestem pewna, że znajdzie wielu bardziej wymagających czytelników, którzy pochłoną tę historię z równie dużą satysfakcją co ja. Nie wiem, jak wypadały poprzednie powieści tej autorki pod względem klimatu i budowania atmosfery, ale w Poławiaczach dusz poszło jej to bardzo dobrze. Z jednej strony towarzyszyło mi zaintrygowanie i zainteresowanie wydarzeniami, z drugiej relacje między bohaterami były na tyle prawdziwe, że trochę mimowolnie wchodziłam w ich życie, a trzecia sprawa to właśnie ten klimat, który dopełniał całości. Wszystko miało trochę jakby taki historyczny nalot, ciężko do końca opisać to słowami – było takie trochę tajemnicze, ale też bardzo dojrzałe. Autorka jednocześnie uderzyła w książkowy skarb, który mnie zaintrygował już na samym początku, bo jednak rzadko w powieściach wpadam na takie książkowe smaczki.

Moim zdaniem była to zgrabnie skonstruowana historia, która od początku do końca trzymała się kupy i poprzez poszczególne rozdziały spełniała swoje zadania. Zaczynając od tego, że potrafiła zaciekawić, ale to zaciekawienie dotyczące konkretnego wątku nie gubiło się pod natłokiem kolejnych informacji. Nie było tu przerostu treści nad formą i chyba właśnie dlatego tak przyjemnie czytało się tę książkę. Nie potrafię ocenić na ile wynika to z samego stylu autorki, a jak duży udział miało samo tłumaczenie. I chociaż Poławiacze dusz nie zachwycili mnie na tyle, żeby sięgnąć po poprzednie powieści tej autorki, to jednak z niecierpliwością będę czekać na kolejne tomy tej serii. Z czystym sumieniem polecam, szczególnie tym, którzy w książkach poszukują takiego misz maszu, ale też tym, którzy po prostu lubią połączenie obyczaju z kryminałem. Dla fanów mocniejszych wrażeń będzie to dobra lektura na odpoczynek gdzieś w międzyczasie.

Ocena: 4+/6
©Rude recenzuje
Cztery lata temu poznałam pierwszą powieść Hanni Münzer, była to Miłość w czasach zagłady, która zapadła mi w pamięć, następna była Marlene. Obie książki wspominam bardzo dobrze, dlatego mając możliwość przeczytania najnowszej powieści Autorki, sięgnęłam po nią z ciekawością i przyjemnością, oczekując kolejnej dobrej opowieści i literackiej przygody. Najnowsza powieść Hanni Münzer, pt. Poławiacze dusz to jedna z ostatnich premier Wydawnictwa Insignis. Rozpoczyna ona czteroksiąg, który z pewnością przypadnie do gustu Czytelnikom, zwłaszcza tym, którzy lubią thrillery, zagadki, akcję i charakterystycznych bohaterów. Tym razem, w przeciwieństwie do powieści wspomnianych przeze mnie powyżej, Autorka umieściła akcję nowej powieści w czasach współczesnych, ale osią główną intrygi są pewne sekrety, które mogą spowodować spore zamieszanie w zakonie jezuitów, Kościele i całym chrześcijaństwie. Historyczne zawirowania, sięgające starożytności, jak również kwestia odnalezionej fikcyjnej Ewangelii Chrystusa, przypominają nieco zamysł Dana Browna, który swego czasu święcił triumfy dzięki swoim, pełnym sensacji, powieściom. Hanni Münzer postanowiła zmierzyć się z dość specyficzną tematyką, której Kościół katolicki nie przyjmuje z uśmiechem na ustach, a jeśli nawet, to jest to raczej niechętny grymas.

Czas więc przyjrzeć się dokładniej treści i fabule Poławiaczy dusz. Otóż, w willi szanowanego norymberskiego przedsiębiorcy, robotnicy znajdują skarb, o którym opowiadały legendy rodziny von Stetten. Z uwagi na nieobecność pana domu, zajmuje się nim jego brat, czyli biskup Bambergu. Niestety dość szybko traci życie, zamordowany w tajemniczych okolicznościach. W tym samym czasie w Rzymie śmiertelnie chory generał jezuitów postanawia podzielić się pewnym sekretem oraz zlecić ważną misję młodemu zakonnikowi, a jednocześnie bratankowi zamordowanego biskupa. Młody Lukas von Stetten nie przeczuwa nawet, że powierzenie mu misji spowoduje szereg wypadków, które wstrząsną nie tylko jego życiem, ale także najbliższych mu osób. Po śmierci generała zakonu - Ignazia Bentivoglio - bynajmniej nie spowodowanej śmiertelną chorobą, do akcji wkracza włoska policja, która w osobie przystojnego commisario Grassa, zaczyna podejrzewać o morderstwo młodego Lukasa. Wszak to on widział po raz ostatni czcigodnego Ignazia.

Podejrzanego mocno wspierają siostra bliźniaczka Lucie oraz ukochana sprzed lat, piękna i powabna Rabea. W ten sposób dość uroczy tercet o specyficznym poczuciu humoru, wkracza do akcji. Akcja przyśpiesza za sprawą kolejnych znalezionych martwych ciał oraz porwania siostry Lukasa. Ktoś ewidentnie pragnie odzyskać skarb w postaci historycznych woluminów, niezależnie od kosztów i poniesionych strat. Mocno zaangażowana w rozwiązanie tajemnicy okazuje się Rabea, która z racji profesji dziennikarskiej, ma szósty zmysł i dąży do rozwikłania niebezpiecznej zagadki. Prezentuje również poglądy, które otwarcie krytykują nauki Kościoła katolickiego. Ponadto Autorka wkłada w jej usta dużą dawkę wiedzy historycznej, i nie jest to złe, ale z czasem może nieco nudzić, gdy pojawia się ona zbyt często w prowadzonych przez bohaterów powieści dialogach. Wygląda to niekiedy tak, jakby Hanni Münzer chciała pochwalić się swoją historyczną wiedzą, i to za wszelką cenę. Nie każdemu Czytelnikowi może to przypaść do gustu, ale z pewnością znajdzie się wielu takich, którzy docenią skrupulatność realizacji podjętej przez Autorkę tematyki. Doceniam więc duży wkład pracy nad tą powieścią, z punktu widzenia historyka nie jest źle. A że żyjemy w czasach, które lubią kino akcji, to i tego aspektu w książce Poławiacze dusz nie brakuje. Akcja toczy się wartko, bohaterowie, szczególnie kobieca część, działają w iście bondowskim stylu. Do tego dodajmy wątek romansu (i to niełatwego), sporo klimatycznych lokacji prosto z Rzymu oraz pyszne specjały włoskiej kuchni, a lektura książki upłynie nam przyjemnie. I chyba o to chodziło Autorce, bowiem połączyła zgrabnie różne wątki, zachęcając tym samym Czytelnika do poszerzania własnej wiedzy w tematyce historii Kościoła czy zakonu jezuitów.

Będę czekać na kolejne tomy cyklu Hanni Münzer, na przygody nowych dla mnie bohaterów. I tylko żal mi, że nie spotkam już jednej z nich. Niestety, los (czyt. Autorka) sprawił, że musiała odejść, choć tak bardzo starała się doceniać życie, a zwłaszcza dany jej (i również nam wszystkim) czas.

Ocena: 4+/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć